22°   dziś 25°   jutro
Sobota, 29 sierpnia Beata, Jan, Sabina, Flora, Racibor

Fiasko sprzedaży, dotacje do zwrotu - dług wzrośnie nawet o 15,5 mln zł. "Bierzemy kredyt albo po nas"

Opublikowano 
1 196

Limanowa. Spłata zaległych zobowiązań, zwroty dotacji oraz fiasko sprzedaży dołka złożyły się na obecny obraz finansów Limanowej - twierdzą władze miasta. Podczas wczorajszej sesji, po długiej i burzliwej dyskusji, Rada Miasta wyraziła zgodę na zaciągnięcie kredytu do kwoty 15,5 mln zł, co ma “urealnić budżet”, a jednocześnie zwiększy zadłużenie samorządu do 56 mln zł. Zanim doszło do głosowania, na sali obrad rozgorzała ostra polemika dotycząca inwestycji, kosztów oświaty oraz polityki finansowej samorządu.

Wczorajsza sesja Rady Miasta Limanowa upłynęła przede wszystkim pod znakiem burzliwej debaty nad projektem zmiany uchwały budżetowej na 2026 rok oraz korektą wieloletniej prognozy finansowej na lata 2026–2045. Radni przez niemal trzy godziny analizowali stan miejskiej kasy, szukając przyczyn rosnącego zadłużenia i braków finansowych.

Z przedstawionych wyliczeń wynika, że na koniec pierwszego kwartału 2024 roku – kończącego poprzednią kadencję – zadłużenie miasta wynosiło 41 mln 255 tys. zł, co stanowiło 27,99 proc. dochodów. Prognozy na koniec 2026 roku wskazują, że dochody sięgną 126 mln 371 tys. zł, a po wdrożeniu zmian - zaciągnięciu kredytu w kwocie 15, mln zł - całkowite zadłużenie Limanowej wyniesie 56 mln 148 tys. zł. 

Co za tym idzie - wskaźnik zadłużenia samorządu wzrośnie do 44,43 proc. Deficyt budżetu sięgnie natomiast 21 mln 386 tys. zł.

Zobacz również:

Nowy kredyt w wysokości do 15,5 mln zł został zaplanowany bez okresu karencji i ze spłatą do końca 2045 roku. Pierwsze raty miasto zacznie spłacać jeszcze w tym roku. Do końca 2040 roku kwartalna rata wyniesie 125 tys. zł, a od początku 2041 roku wzrośnie do 425 tys. zł. 

Na sesji przyznano wprost, że budżet na 2026 rok od samego początku zawierał w sobie pozycje niedoszacowane (jak chociażby oświata, zrównoważona dopiero na wczorajszej sesji dodatkową kwotą 1,7 mln zł), a władze liczyły na to, że dziury w budżecie uda się załatać w trakcie roku.

Wynika to z niedoszacowania na etapie uchwały budżetowej. Nie było doszacowane, za mało środków przeznaczono. Z zasady powinno być, ale z braku środków czeka się na wolne środki, że może się pojawią z jakiegoś zadania. Teraz przyszedł moment rozliczenia – tłumaczyła na sali obrad Małgorzata Szkarłat.

Odpowiadając na pytania radnych o konsekwencje ewentualnego odrzucenia uchwały kredytowej, skarbnik postawiła sprawę ostrzu noża, wskazując, że 15,5 mln zł kredytu to w zasadzie jedyna opcja, by miasto nie straciło płynności i uniknęło konsekwencji naruszenia dyscypliny finansów publicznych. 

Konieczność zaciągnięcia nowego kredytu wynika wprost z braku planowanych wpływów ze sprzedaży majątku oraz wymogu zwrotu dotacji. W budżecie na 2024 rok ujęto 7 mln zł ze sprzedaży targowiska Mój Rynek (tzw. dołka), jednak w przetargu nie wpłynęła żadna oferta ani wadium.

Od 2024 roku w budżecie mamy cały czas zaplanowany Mój Rynek i my go nie sprzedaliśmy. Czyszcząc teraz budżet, urealniając go, ściągamy Mój Rynek. Nikt kolejny raz budżetu nie puści z zabezpieczeniem na Mój Rynek, bo jest to dana nierealna, jeżeli się nie zmaterializowała przez kolejne lata. To trzeba po prostu pokryć - stwierdziła wiceburmistrz Katarzyna Aue-Kęsek.

Dodatkowym obciążeniem stały się rozliczenia finansowe. Przez kilkadziesiąt minut przedstawiała je Katarzyna Aue-Kęsek, posługując się prezentacją, którą wyświetlano radnym w sali obrad i internautom śledzącym transmisję. Wynika z niej, że w poprzedniej kadencji powstały oszczędności w przetargu na bloki przy ul. Bednarczyka, na które Bank Gospodarstwa Krajowego przekazał w 2023 roku 36 mln 383 tys. zł. Inwestycja wyszła taniej, niż pierwotnie zakładano. Budynki zostały odebrane w tym roku, przedsięwzięcie musi zostać rozliczone, więc teraz miasto stoi przed koniecznością zwrotu 6 mln zł niewykorzystanej dotacji. Jak jednak wskazał Piotr Zoń, nie było to żadną tajemnicą. 

To było wiadomo już na etapie przetargu i te pieniądze były w obrocie. Pani skarbnik, to nie była jakaś wiedza tajemna? To przecież nie było tajemnicą, że te środki były wykorzystywane na różne dofinansowania - przypomniał radny, przytaczając poprzednie zapisy budżetu, mówiące o zwrocie dotacji.

Samorząd musi też zwrócić 2 mln 662 tys. zł dotacji z KPO pozyskanej na dawny hotel Siwy Brzeg -  zaplecze noclegowe Limanowskiego Domu Kultury - o czym pisaliśmy w artykule Miasto nie broni dotacji. Oddadzą pieniądze z KPO przez ryzyko utraty funduszy z Polskiego Ładu.  

Jeżeli ktoś będzie chciał powiedzieć: “rany boskie, miasto zadłużone na tyle”, to powie. Ale ktoś inny powie: zrobiliśmy coś, wszystko zostało skończone”. Pomimo tego, że pojawiało się: “tego nie umieją skończyć, tamtego” - nic się nie zawaliło, ludzie mają pracę. Ale teraz trzeba to wszystko utrzymać i trzeba liczyć siły na zamiary. I pomimo tego, że są plany kanalizacyjne, wodociągowe, są plany na drogi, to nie może działać na zasadzie takiej, że jak cokolwiek się pokazuje, to po prostu bierzemy i we wnioskach głupoty piszemy, byleby wziąć. To nie jest odpowiedzialna polityka fiskalna, to nie jest odpowiedzialna gospodarka i to nie jest fair w stosunku do mieszkańców. Ponieważ to nie są inwestycje Jolanty Juszkiewicz czy Władysława Biedy, tylko każda z tych inwestycji jest inwestycją każdego mieszkańca miasta Limanowa - stwierdziła Katarzyna Aue-Kęsek. 
O tym, jaka jest sytuacja kredytowa, finansowa, o stanie zadłużenia i karencjach, wiemy od dwóch lat. To nie jest wiedza tajemna, która teraz wypłynęła. Tylko od dwóch lat władze miasta i rada miasta pewnie też, bo to jest ujęte w każdym budżecie, wiemy i to jest rzecz, którą zastaliście państwo i z którą powinniście się państwo zmierzyć, już od dwóch lat. Dla mnie to jest normalna sprawa, kontynuacja władzy - powiedział radny Waldemar Śliwa. - Dostaliśmy w 2023 roku przelew z BGK w wysokości 36 mln zł. I sądzę, że miasto w momencie otrzymania tego przelewu do tej pory chyba na tym nie straciło. Podejrzewam, że miasto zyskało na tym na tym konkretnym przelewie zyskiwało - nie tylko za poprzedniego burmistrza, ale również za obecnej burmistrz - dodał. 

Pytana przez jednego z radnych, wiceburmistrz oświadczyła, że jej zdaniem obecna sytuacja finansowa samorządu nie ma przejawów “złamania prawa”, wynika jednak z “przeinwestowania”. 

Wydaje mi się, że nie ma złamania prawa. Przyczyną tego wszystkiego jest to, że w pewnym momencie przeinwestowali. Bo po prostu przeinwestowali. To jest to, co ja powiedziałam na samym początku: nie każdy program, który daje pieniądze, należy łapać. I tyle. Przeinwestowali. Gdyby czasem powiedziano “stop”, gdyby się odpuściło, gdyby na przykład więcej może na drogi poszło, a nie na budynki, które trzeba utrzymywać i tak dalej, to może tak by nie było - oceniła zastępca burmistrza.  

Ostrą wymianę zdań wywołał targowiska terenu Mój Rynek. Odpowiadając na pytania, burmistrz wyjaśniła, dlaczego porzucono pomysł budowy tam budynków mieszkalnych. Potwierdziła, że pozwolenie na budowę zostało uchylone przez wojewodę po zaskarżeniu, a projektant poprawia obecnie dokumentację i zamierza złożyć nowy wniosek. Zastrzegła jednak, że jej zdaniem miasto nie powinno budować tam mieszkań komercyjnych.

Przecież została podjęta decyzja o budowie – czy słuszna, czy niesłuszna, dzisiaj się o to boksujemy. Po co projekt mieszkań, jeżeli tam może być coś innego? - pytał radny Janusz Kądziołka.
Chcemy doprowadzić sytuację do końca, czyli kontynuujemy projekt i jak będzie gotowy, możemy sprzedać deweloperowi razem z projektem i pozwoleniem na budowę. Obawiam się, w trosce o bezpieczeństwo finansów publicznych, żeby takim ryzykiem nie obciążyć miasta. Jaką ja mam gwarancję, że miasto sprzeda te mieszkania i w dobrym tempie? - odpowiedziała burmistrz Jolanta Juszkiewicz.

Krytycznie o inwestycji wypowiedzieli się kolejni radni.

Wybudowaliśmy tam bubel tak naprawdę, on sobie stoi i mamy z tym problem. Dzisiaj mamy problemy, ale stan prawny tego obiektu musi być uregulowany - wskazywał wiceprzewodniczący Adam Król, który na początku roku próbę sprzedaży obiektu bez dojazdu do dolnego parkingu nazywał “bezprawiem”.

Z kolei radny Janusz Kądziołka wyliczał z kolei inne stałe wydatki, generujące obciążenia dla budżetu miasta.

Ile nas kosztuje przeniesienie kuchni do szkół? 2 mln 600 tys. zł rocznie, przez dwa lata to jest 5 mln 200 tys. zł. I to są pieniądze, które miasto musiało dać. Kolejna sprawa: 500 tysięcy na basen. Poszło! Proszę mi powiedzieć, co mieszkaniec z tego ma? Proponowałem bilety dla uczniów – nie. Proponowałem remonty dróg – było nie. A teraz kredyt trzeba wziąć - mówił Janusz Kądziołka.

Radny Robert Kowalski zapytał wprost, czym grozi odrzucenie uchwały. Skarbnik miasta ostrzegła przed konsekwencjami prawno-finansowymi.

Niepodjęcie tej uchwały spowoduje, że nie domkniemy budżetu w tym roku. Generujemy zobowiązania wymagalne, a to są konsekwencje i koszty - informowała skarbnik, wskazując na odsetki karne i ryzyko kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej.

Finansową sytuację miasta dosadnie i rzeczowo podsumowała radna Krystyna Świderska: 

Przyszły pieniądze na program mieszkaniowy, z tych pieniędzy pokrywane były też bieżące wydatki, nawiasem mówiąc bardzo potrzebne, bo i pewnie drogi, i kanalizacja, i te wszystkie sprawy. Teraz budowa się zakończyła, nastąpiło nasze “twarde lądowanie”, bo z rozliczeń wyszło, że trzeba pieniążki zwrócić. W uchwale budżetowej po stronie dochodów widniał zapis o sprzedaży nieruchomości, do której nie dochodziło. Nie ma sensu dalej po stronie dochodów zapisywać sprzedaży nieruchomości, bo nie wiemy czy będzie sprzedana. Jeżeli będzie sprzedana, kredyt będzie mniejszy i dlatego jest konieczność wydania zgody dla pani burmistrz na zaciągnięcie kredytu. Nie ma innego wyjścia, bo w przeciwnym razie wydatki będą większe niż dochody, dyscyplina budżetowa, art. 242. ustawy o finansach publicznych i po nas. Dziękuję - spuentowała radna. 

Głosowanie nad zmianami w budżecie przeprowadzono dwukrotnie. Po pierwszej próbie radna Amelia Wójcik zgłosiła wniosek o reasumpcję z powodu usterki technicznej urządzenia. W powtórzonym głosowaniu za zmianą uchwały budżetowej opowiedziało się 10 radnych, a 5 było przeciw. Identycznym wynikiem (10 za, 5 przeciw) zakończyło się głosowanie nad korektą Wieloletniej Prognozy Finansowej na lata 2026–2045.

Komentarze (1)

Manitou
2026-08-29 05:47:25
0 0
Ot rada starszych pań i jej rządy, w mieście nic się nie dzieje a dług rośnie! Ważne że swoimi stołki obsadzone i córeczka zadbana! Prawda?
Odpowiedz
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Fiasko sprzedaży, dotacje do zwrotu - dług wzrośnie nawet o 15,5 mln zł. "Bierzemy kredyt albo po nas""
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in