Poniedziałek, 10 grudnia
Julia, Daniela, Bogdan, Bohdan, Judyta, Grzegorz

Adres piekła: ul. Stalina 269 Limanowa

25.07.2018 10:35:15 top 37 15218

Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) w Limanowej, dawny pałacyk „Pod Pszczółką”, po sfałszowanych wyborach (3 x TAK) i Reformie Rolnej czyli największej grabieży naszych czasów, z Towarzystwa Zaliczkowego rodziny Marsów zmienił się w KATOWNIĘ UB.

Do roku 2018 o zbrodniach na tym obszarze nikt oficjalnie nie chciał mówić. Świadkowie bali się o życie. W wyniku zawiadomienia do Prokuratury w sprawie ludzkich szczątków i przekazaniu tej sprawy do IPN, bezpośredni świadek tamtego czasu złożył zarejestrowane zeznanie, które przeraża.
Obecnie Prokuratura IPN jest w posiadaniu informacji na temat ew. ludzkich szczątków zakopanych a następnie wykopanych w piwnicach budynku pałacyku „Pod Pszczółką”. Jednak już z przekazanych formacji wynika, że teren ew. poszukiwań musi zostać rozszerzony na obszar graniczący z budynkiem UB tzw. blokiem milicyjnym, gdzie mieszkał m.in. Szef Limanowskiego UB.
Informacje świadka, który nie chce ujawniać się publicznie, a swoje zeznania skierował do Prokuratura IPN, potwierdzają, że ekshumacja ciał w 1957 roku miała miejsce właśnie na terenie dziedzińca bloku milicyjnego. Dodatkowe informacje wskazują, że ciała zamordowanych żołnierzy „Ognia” mogły być wrzucane do szamba, którego wejście usytuowane jest również na dziedzińcu. Obecnie w tym miejscu postawiono budynek.
Jednak teren bezpośrednio za budynkiem pałacyku „Pod Pszczółką” ukrywa jedną ze straszniejszych zbrodni, która przez 70 lat była tajemnicą świadka. To historia, która wydarzyła się po 1964 roku (!), a została zaobserwowana z okien bloku milicyjnego. Trzeba pamiętać, że pierwsza znana zbrodnia i zakopanie ciał na terenie UB w Limanowej było dokonane w 1947 r.
Zeznanie dotyczy zamordowanej osoby ubranej w garnitur, co zdaniem świadka było ewenementem, gdyż na przesłuchania przywożono z reguły osoby w ubraniu zwierzchnim zniszczonym. Świadek jasno wskazał, że zwłoki zostały zakopane i dokładnie określił gdzie. Dodał, że wcześniej na teren katowni został przywieziony ksiądz, który terenu jednostki nigdy nie opuścił.
Dodatkowo świadek wyznał, że w latach pięćdziesiątych, jeden z pracowników UB (podaje personalia i relacje z tą osobą) wysokiego stopnia wstawił się za innym przesłuchiwanym księdzem, chcąc oczyścić go z zarzutów. W wyniku tego został zastrzelony na terenie PUBP w Limanowej.
Osoba ta podkreśla, że przez 70 lat od tamtych wydarzeń żyła w strachu, bojąc się o swoje życie, bo wie jak zbudowana jest społeczność limanowska. W pamięci nosi sąsiada, który coś nieopatrznie powiedział i za to został zabity.
Pracownicy IPN nieoficjalnie potwierdzają, że do tej pory na terenie Limanowszczyzny, byłe środowiska związane z UB są bardzo mocne.
W tym kontekście należy zadać pytanie, czy stalinowskie piekło, które mieściło się również w Limanowej pod adresem ul. Stalina 269, zmieniło swój adres?
Czy dziś w Limanowej, gdy mówi się o piekielnych losach Katowni UB nadal trzeba obawiać się o życie?
Potrzeba jeszcze większej odwagi świadków!
Odwagi!
udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in