Ks. Mateusz Markiewicz: mamy obowiązek obrony ojczyzny, kiedy zostanie zaatakowana niesłusznie
Człowiek jest bytem społecznym, ma prawa i zobowiązania wobec społeczności i ojczyzny. Jednym z nich jest obowiązek obrony, gdy ojczyzna zostanie zaatakowana niesłusznie. Trzeba go traktować jako obronę konieczną na wielką skalę – powiedział PAP ks. Mateusz Markiewicz, sekretarz generalny Instytutu Dobrego Pasterza.
PAP: Czy istnieje moralny, etyczny obowiązek obrony ojczyzny?
Ks. Mateusz Markiewicz: Taki obowiązek występuje, gdyż człowiek nie jest jednostką odizolowaną od reszty społeczeństwa. Gdzieś się narodził, gdzieś umrze, ma jakieś więzi. Te relacje powodują, że mamy też pewne zobowiązania wobec innych ludzi, wobec wspólnoty i ojczyzny, a nie tylko same prawa. Jeżeli nie przyjmujemy indywidualistycznej wizji osoby ludzkiej, to widząc człowieka, który z natury jest bytem społecznym, widzimy także, że ma pewne obowiązki wobec swojej społeczności. A tym samym również obowiązek jej bronienia, kiedy zostanie zaatakowana niesłusznie.
PAP: Z czego – według doktryny katolickiej – wynika obowiązek obrony ojczyzny?
Zobacz również:
3-latek z Limanowszczyzny walczy o życie. Chłopiec wpadł do stawu podczas imprezy urodzinowej
Zderzenie trzech pojazdów na DK 28
Ks. M.M.: Nakazuje ją czwarte przykazanie: „Czcij ojca swego i matkę swoją”, które w sposób szczególny wskazuje na więź między Bogiem a resztą społeczności. Już rodzice są tymi, którzy współpowołują do życia osobę ludzką. Tym samym w sposób dosyć delikatny zostało podkreślone to, iż człowiek ma szczególne zobowiązania wobec tych jednostek, tych najbliższych członków społeczności, którym zawdzięcza życie. Zobowiązania te dotyczą nie tylko rodziców, ale też większej wspólnoty naturalnej, której jako ludzie jesteśmy częścią, czyli ojczyzny właśnie. Tak więc konieczność obrony ojczyzny wynika z tego też, iż uznajemy fakt, że nie wzięliśmy się znikąd, tylko jesteśmy wpisani w daną społeczność.
PAP: Piąte zawarte w Dekalogu przykazanie mówi jednak: „Nie zabijaj”. Jak je odnieść do obowiązku obrony ojczyzny?
Ks. M.M.: Z punktu widzenia nauki Kościoła piąte przykazanie brzmi bardziej: nie morduj – w sensie nie zadawaj śmierci w sposób intencjonalny komuś, kto nie stanowi zagrożenia. Bo na przykład tak samo można by było powiedzieć, że nie można spowodować czyjejś śmierci, na przykład w wyniku obrony koniecznej. Wojna jest przypadkiem obrony koniecznej, ale na wielką skalę.
PAP: A co z osobami, które z powodu np. własnych przekonań po prostu nie chcą wstąpić do wojska, nie chcą walczyć na froncie i w imię obrony ojczyzny pozbawiać kogoś życia?
Ks. M.M.: Czymś innym jest indywidualne podejście, w którym ktoś z różnych przyczyn – może być to na przykład jakaś osobista trauma związana z różnymi wydarzeniami – nie czuje się na siłach, żeby walczyć z bronią w ręku. Jednak nie oznacza to, że ma prawo do całkowitego zwolnienia z obowiązku obrony ojczyzny. Tym bardziej że ten obowiązek obejmuje szereg różnego typu zadań. Niekoniecznie oznacza tylko walkę na froncie.
To uznaje również Konstytucja RP, więc w tym przypadku zarówno Kościół, jak i Państwo myślą podobnie. Sądzę też, że zwłaszcza od strony Państwa jest to myślenie po części praktyczne. Żołnierz, który nie jest oddany, czy też wbrew sobie samemu ma służyć, nie jest najwydajniejszym żołnierzem. I też sądzę, zwłaszcza przy dzisiejszych środkach walki, że nie tyle liczy się liczba żołnierzy, co raczej ich motywacja do działania. Tak więc uważam, że tego typu rozterki moralne są znacznie mniejsze i realnie mogą się znacznie rzadziej zrealizować niż w czasach, kiedy mieliśmy jeszcze wojny totalne, dekady temu.
PAP: A czy są jakieś granice obrony, zakładając, że już jesteśmy na tej wojnie, już bierzemy w niej udział?
Ks. M.M.: Jest kilka powodów, dla których należy wręcz odmówić walki z wrogiem. Na przykład jeżeli sama wojna została spowodowana działaniami własnego państwa. Jeżeli na przykład jest to niesłuszna agresja w celu zaboru mienia czy też zaboru terytorium innego państwa. Ponadto należy odmówić posługi w armii, jeżeli to, co jest nam nakazane, nie dotyczy bezpośrednio zwalczania armii wroga czy też jego bezpośredniego zaplecza, lecz raczej koncentruje się na gnębieniu i mordowaniu ludności cywilnej. Wtedy wojna taka jest określona mianem wojny niesprawiedliwej.
PAP: Czy istnieje coś takiego jak wojna sprawiedliwa?
Ks. M.M.: Na ten temat toczyło się wiele debat. Klasyczna filozofia i teologia uważały, że wojna sprawiedliwa istnieje. Po pierwsze jednym z rzadkich przypadków wojny sprawiedliwej jest wojna obrończa wobec niesłusznej agresji i wpisująca się w nią obrona uniwersalnych wartości, jak odwaga, obrona słabszych albo bunt przeciwko niesprawiedliwości.
Wojna sprawiedliwa to też wojna, która ma na celu odbudowanie stosunku sprawiedliwości między narodami, jeżeli wszelkie inne metody okazały się bezskuteczne z powodu niechęci jednego z zaangażowanych państw. Możemy dać jako przykład sąsiada, który wbrew traktatowi międzynarodowemu, pomimo licznych negocjacji i postanowień właściwych organów międzynarodowych, czyni swojemu sąsiadowi dostęp do jedynego źródła wody pitnej niemożliwym. Wskutek jednostronnego zerwania ważnej umowy życie i zdrowie ludności jednego kraju jest w niebezpieczeństwie. Jego władze mają więc prawo dokonania precyzyjnej interwencji w celu zmuszenia sąsiada do poszanowania zobowiązań międzynarodowych.
Nie ma jednak całej, gotowej listy przykładów wojen sprawiedliwych, gdyż tu chodzi raczej o roztropne rozważenie, czy wojna jest rzeczywiście jedynym dostępnym rozwiązaniem w danej sytuacji, gdyż wszystkie inne okazały się nieskuteczne. Nawet moralnie dopuszczalna wojna jest jednak zawsze ostatecznością.
PAP: Badania sondażowe pokazują, że znaczna część Polaków nie stawiłaby się do obrony kraju w razie zagrożenia wojną. Jak bardzo postawy wobec własnej ojczyzny zmieniły się na przestrzeni dekad? Czy dawniej pojęcie ojczyzny miało inne znaczenie?
Ks. M.M.: Dzisiejsze czasy, w których możemy doświadczać świata ze wszystkich stron, owszem, mają dobre strony, ale też powodują pewnego rodzaju wynarodowienie. Tak zwana kultura masowa, nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach, nie przekazuje wartości – czy to ogólnoludzkich, czy też wartości narodowych; nie pokazuje ojczyzny jako czegoś dobrego, czegoś odziedziczonego, co trzeba przekazać następnym pokoleniom.
Jest to też odpowiedzialność i, niestety, ogromna wina kultury masowej, która nie tworzy ludzi kulturalnych, w sensie posiadających zasób bogactwa intelektualnego, artystycznego; tylko tworzy konsumentów produktów kulturopodobnych. Jest mało prawdopodobne, że ktoś, kto nie postrzega ojczyzny i kultury jako swojego dziedzictwa, będzie chciał stanąć w jej obronie.
Ewelina Krajczyńska-Wujec (PAP)
Może Cię zaciekawić
Podłęże-Piekiełko: tak wygląda teraz plac budowy (ZDJĘCIA)
Trwa realizacja prac na odcinku Limanowa – bocznica Klęczany, czyli jednej z części linii kolejowej nr 104 Chabówka – Nowy Sącz, modernizowan...
Czytaj więcejHandel drobiem bez kontroli - ostrzeżenie i apel
Limanowski inspektorat weterynarii zwrócił uwagę na powtarzającą się praktykę sprzedaży drobiu z nieformalnych źródeł. Proceder ten odbywa ...
Czytaj więcejSwojak, który miał być „bliżej ludzi”
Jest długi weekend, oktawa Bożego Ciała. Nie ma co Państwa zanudzać bieżącą polityką. Jaka ona jest każdy widzi, nie ma potrzeby się dołow...
Czytaj więcejOdbędzie się zbiorowy pochówek dzieci utraconych
W środę (10 czerwca) o godzinie 12:00 w kaplicy cmentarza komunalnego w Limanowej odprawiona zostanie msza święta w intencji dzieci utraconych. Na...
Czytaj więcejSport
Kanał Sportowy: Mariusz Kutwa… przyszły lider Wisły Kraków?
Na Kanale Sportowym Mariusz Kutwa opowiedział o swoim pobycie w Wiśle Kraków i młodzieżowej reprezentacji Polski. Początek sezonu należał ...
Czytaj więcejDecydujący cios w końcówce spotkania
TARNOVIA TARNÓW – TURBACZ MSZANA DOLNA 1:0 (0:0) 1:0 bramka dla Tarnovii w 89 minucie. TARNOVIA: Kordeczka - Żmuda, Majchrzak, Pandyra K, W...
Czytaj więcejSandecja nie wywalczyła awansu do I ligi
W kadrze Sandecji znalazł się pochodzący z Limanowszczyzny Kacper Talar, wychowanek Uranu Łukowica. Młody zawodnik rozpoczął spotkanie na ł...
Czytaj więcejPorażka Limanovii na zakończenie sezonu
Limanovia zaprezentowała wakacyjną dyspozycję na tle rywala, który walczy o utrzymanie. Goście mieli zdecydowanie większą motywację do walki...
Czytaj więcejPozostałe
Co córka dziedziczy po matce? Prof. Schier: nieopłakany cmentarz ciągle się za nami ciągnie
PAP: Kiedy kobieta dowiaduje się, że zostanie matką, bardzo często obiecuje sobie jedno: „ja będę inna niż moja mama”. Tymczasem po latach ...
Czytaj więcejWeszła w życie nowelizacja przepisów o rzeczach znalezionych
„Każdy z nas zgubił kiedyś telefon, klucze, słuchawki czy plecak. Chcemy poprzez te zmiany zwiększyć szansę na ich odzyskanie przez właścic...
Czytaj więcejGrillowanie - złe nawyki i dobre zasady
Eksperci z Politechniki Warszawskiej pod kierunkiem prof. Artura Badydy przetestowali trzy najczęściej dostępne na rynku grille: węglowe, zasilane...
Czytaj więcejZamiast ciągle na coś czekać, zacznij żyć - 10 lat temu zmarł ksiądz Jan Kaczkowski
„Ludzie pamiętają, tęsknią za Janem” - powiedział Bogdanowi Rymanowskiemu w październiku 2025 roku Patryk Galewski, który pod wpływem ksi...
Czytaj więcej
Komentarze (17)
Gdyby Putin, to na pewno niesłuszne a jak w Palestynie to ludobójstwo słuszne?.
Przynajmniej już wiadomo że w razie potrzeby nie ma co na was liczyć. I żadnej broni też bym wam nie dał do ręki bo jesteście tak wrogo nastawieni do Polski i Polaków że szok. Wy to po prostu jesteście trolle internetowe...Trolle internetowe to osoby, które celowo publikują kontrowersyjne, obraźliwe lub prowokacyjne treści w celu wywołania kłótni, zdenerwowania lub ośmieszenia innych użytkowników w internecie. Ich działania są formą cyberprzemocy, a ich celem jest zwrócenie na siebie uwagi lub wyrządzenie krzywdy innym. Trolling polega na „zarzucaniu haczyka” w dyskusjach, aby wzbudzić silne emocje u rozmówców.
Patriota nie chce wojny za wszelką cenę. Rząd dąży do wojny więc niech się bije sam. My mamy żyć dla Polski a nie umierać bk pis tak chce razem z po.
Jak narazie prócz obywatelli ukrainy których nawpuszczal tu pis nikt nam polakom nie zagraża. Ten stan patologii podtrzymują ich koledzy z po.
To ukraincy dokonują aktów dywersji na terenie Polski a nie jacyś wyimaginowani wrogowie rządu.