Wtorek, 19 listopada
Elżbieta, Seweryn, Seweryna, Salomea, Matylda, Maksym, Faustyna, Paweł

„Zaczęłaś wojnę, to będziesz ją mieć. Uważaj sobie” - otwarty konflikt w PiS. Przewodnicząca czuje zagrożenie ze strony radnego

04.09.2019 05:30:00 PAN 48 16452

„Zaczęłaś wojnę, to będziesz ją mieć. Uważaj sobie” - takie słowa według Ewy Filipiak miał wypowiedzieć pod jej adresem w przerwie obrad Stefan Hutek. Przewodnicząca Rady Powiatu powiedziała publicznie, że czuje się zagrożona. Podczas ostatniej sesji doszło do prawdziwej eskalacji konfliktu między dwojgiem działaczy PiS z Limanowszczyzny.

Już podczas wcześniejszych obrad dochodziło do drobniejszych utarczek słownych między Ewą Filipiak i Stefanem Hutkiem. Przewodnicząca starała się go porządkować, np. by nie wygłaszał oświadczeń w punkcie przewidzianym na zapytania i wnioski, radny z kolei kierował uwagi co do sposobu prowadzenia obrad. Jednak podczas piątkowej sesji Rady Powiatu Limanowskiego doszło do otwartego konfliktu.

Wszystko zapoczątkowała opisywana już przez nas dyskusja nad likwidacją liceum w Szczyrzycu. Wtedy to przewodnicząca Rady Powiatu przedstawiła szokujący dokument: postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie wyrządzenia znacznej szkody majątkowej Zespołowi Szkół w Szczyrzycu poprzez nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków. Jak mówiła Ewa Filipiak, zeznania przed funkcjonariuszami musiała złożyć ona i starosta Mieczysław Uryga, a wszystko wskutek zawiadomienia do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które złożył radny Stefan Hutek.

Na koniec sesji Stefan Hutek w wygłoszonym oświadczeniu powrócił do tej sprawy. Uznał, że wcześniej sprawa powinna zostać z nim skonsultowana, wspomniał bowiem, że posiada dokument z prokuratury, świadczący o tym że sprawa nadal jest na biegu. Powiedział też przewodniczącej, cytując biblijne hasło: „kto mieczem wojuje, od miecza ginie”. – Pani przewodnicząca, pani sobie troszkę nadużyła w porządku sesji, bo w punkcie gdzie rozpatrywaliśmy kwestię szkoły w Szczyrzycu, pani wyciąga bez konsultacji ze mną dokumenty, które należałoby wcześniej wyjaśnić. Pani, która ma stać na straży porządku i pilnować prawa, żeby sesja zachowała powagę, wyciąga pewne dokumenty, które nie do końca są dokumentami kompetentnymi. To narusza powagę Rady. Pani doskonale wie, że we wszelkich postępowaniach są tryby odwoławcze. I nieupoważnionym było, bez zapytania mnie o bieg sprawy, odczytywaniem czegoś co jest orzeczeniem jakby pierwszej instancji. A ja chciałem pani pokazać pismo, które świadczy o tym że bieg nie jest zakończony. Ja to pani powiedziałem, ale pani nie zrozumiała: jest takie biblijne powiedzenie, że „kto mieczem wojuje, od miecza ginie”. Ja mogę być spokojny, bo chcę żeby w życiu publicznym była uczciwość i pilnowanie prawa. Jeżeli coś widzę i jest symptom jakiegoś naruszenia prawa, to jest w moim obowiązku to sprawdzić dostępnymi służbami. Nie pomówieniami czy oszczerstwami, ale dokonywać sprawdzenia. I sprawa o której pani wspomniała jest na etapie sprawdzenia. Trzeba było zapytać jaki jest stan rzeczy. Bo to, co pani zacytowała, to tylko część.

Dalej Stefan Hutek ocenił, że przewodnicząca podając taką informację publicznie, chciała go skompromitować przed Radą Powiatu. – Nie chcę być złośliwy wobec pani, ale pani okazała się złośliwa wobec mnie, bo chciała mnie pani skompromitować przed radnymi, przed publicznością, a to nie przystoi powadze Rady, a zwłaszcza pani przewodniczącej. Nie wolno pani dyskredytować nikogo z radnych, pani ma nas tylko motywować, abyśmy intensywniej pracowali na rzecz dobra wspólnego. A ja pracuję na rzecz dobra wspólnego i wobec nikogo nie jestem złośliwy – zapewniał.

– Sprawa dotyczy wyjaśnienia pewnych niegospodarności. Owszem, limanowska prokuratura podeszła do tego dosyć jednostronnie, bo zajęła się wyłącznie wątkiem Starostwa, a tak naprawdę sprawa nie dotyczy Starostwa. Proszę, żeby pani dobrze zorientowała się w sprawie, zanim pani zacytuje – powiedział radny PiS. – Proszę, byśmy się wzajemnie szanowali, bo oddelegowali nas mieszkańcy. Za mną stoi 1500 mieszkańców, którzy głosowali na mnie, nie jestem anonimowym człowiekiem. Każde z nas ma swój elektorat i musimy się szanować, bo tym sposobem oddajemy szacunek tym, którzy na nas głosowali – apelował.

W dyskusję włączył się m.in. Jan Więcek, wiceprzewodniczący Rady Powiatu Limanowskiego. – Ciężko było mi nie zabrać głosu teraz, po pańskiej wypowiedzi. Pan mówi o szacunku, cytuje Biblię, a wcześniej ja sam zostałem przez pana pomówiony, na tym samym posiedzeniu. Daleki jestem zawsze od takich rozmów, staram się unikać tematów które wprost nie dotyczą powiatu limanowskiego, ale proszę posłuchać swoich wypowiedzi; nie trzeba zawsze obrażać ludzi, jeszcze z Biblią na ustach - w ten sposób wiceprzewodniczący odniósł się do wcześniejszej wypowiedzi radnego Stefana Hutka, który w kontekście tematu likwidacji szkoły w Szczyrzycu powiedział, że podczas jednego ze spotkań radnych Jan Więcek miał nazwać tę miejscowość... „pipidówą”.

W obronie przewodniczącej wypowiedział się również Wojciech Włodarczyk z Zarządu Powiatu Limanowskiego, przekonując że sposób prowadzenia przez Ewę Filipiak obrad Rady Powiatu jest właściwy. – Ja dziękuję pani przewodniczącej za to, że pani w sposób zdecydowany prowadzi obrady, bo gdyby było inaczej, to pewnie byśmy się doczekali jakiegoś kabaretu fajnego, na bazie naszych protokołów ktoś mógłby stworzyć kabaret żeby z nas się pośmiać. A tak, uchronimy się przed pośmiewiskiem – zauważył.

Wypowiedź radnego Hutka skrytykował radny Stanisław Piegza. Jego zdaniem, wykorzystanie biblijnego cytatu w określonym kontekście zabrzmiało jak groźba pod adresem przewodniczącej Rady.

– Stefanie, często używasz takich słów jak „biblia”, „katolicyzm”... Natomiast twoje wystąpienie w stosunku do przewodniczącej, pomijając że jest kobietą i również z tej racji wymaga od nas szacunku, ale używanie słów „kto mieczem wojuje, od miecza ginie”, jeszcze agresywnym tonem, dla mnie wygląda jak groźba i nie ukrywam, że bardzo mi się to nie podobało. No chyba, że jestem przewrażliwiony – ocenił Piegza.

Na uwagi członków Rady odpowiedział następnie sam Stefan Hutek. – Cała sesja jest nagrana, nie ma problemu, można wrócić do mojej wypowiedzi. Nie uraziłem pana, ale jeżeli pan się tak czuje, to przepraszam. Nie było moją intencją, żeby pana ośmieszyć – powiedział w kierunku wiceprzewodniczącego Więcka. Z kolei odpowiadając Włodarczykowi, mówił: – Słowa „kto mieczem wojuje, od miecza ginie” to bardzo mądra sprawa, chodzi o pewne wyczucie i o to, by każdego oceniać miarą wartości, czyli nie poniżać siebie nawzajem i szanować. W życiu publicznym mamy dużo agresji, która przybiera różne formy. Ta wypowiedź miała na celu, żebyśmy słuchali się nawzajem.

Dyskusję zakończyło oświadczenie Ewy Filipiak. Zdecydowała się publicznie powtórzyć słowa, które w trakcie przerwy w obradach, przy świadkach, miał powiedzieć jej Stefan Hutek. Dodała przy tym, że odczuwa zagrożenie z jego strony.

– Dzisiaj bardzo dużo słów padło w stosunku do mojej osoby. Nie wiem czy państwo wiedzą, ale w przerwie sesji dostałam bardzo niesympatyczne sformułowania w moim kierunku – oświadczyła. – Ja zacytowałam pismo, które wpłynęło do nas z komendy policji, nie mam natomiast obowiązku czy prawa, a nawet nie chcę niczego przed państwem ukrywać, dlatego przedstawiłam to pismo, które jest do wglądu. W tym momencie podszedł do mnie pan radny Stefan Hutek, ale poprosiłam, by nie przeszkadzał mi w prowadzeniu sesji. Natomiast w przerwie, powiem to państwu oficjalnie, podszedł do mnie pan radny Stefan Hutek i powiedział do mnie słowa: „Zaczęłaś wojnę, to będziesz ją mieć. Uważaj sobie”. Są na to świadkowie. Szanowni państwo, dla mnie są to groźby, czuję zagrożenie ze strony pana Stefana Hutka i więcej do takiej sytuacji nie dopuszczę – zapewniła.

Do tematu będziemy powracać.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in