Wtorek, 28 września
Luba, Wacław, Wacława, Marek, Tymon

Pytań coraz więcej, czyli powiatowa transparentność

31.08.2021 17:15:00 PAN 18 6633

Więcej pytań, niż faktów – czyli powiatowa transparentność w sprawie balneologii w Porębie Wielkiej. Felieton Przemka Antkiewicza.

Od lipca trwają negocjacje w sprawie dzierżawy balneologii. Nie wiem, czy w tym powiecie są tacy, którzy nie znają jeszcze tego słowa, ale mimo wszystko przypomnę. 

Parę ładnych lat temu cztery samorządy z Limanowszczyzny utworzyły spółkę, która miała doprowadzić do wykorzystania starego odwiertu z solanką, który znajduje się w Porębie Wielkiej. Woda nie jest szczególnie ciepła (ok. 42 st. C), ponoć ma za to lecznicze właściwości. Powiat jako największy udziałowiec spółki, która miała więcej prezesów niż polska kadra piłkarska selekcjonerów w ostatnich dwudziestu latach, „wtopił” w ten temat już ponad 2 mln zł. Ale naszym włodarzom i to było mało, więc z rozmachem wybudowali „zakład przyrodoleczniczy”, w którym kuracjusze mieli zażywać zdrowotnych kąpieli. To miało być koło zamachowe dla gospodarki nie tylko gminy Niedźwiedź, ale i całej Limanowszczyzny. 

Ułańska fantazja powiatowych strategów (tych od biznesplanu, którego nigdy nie było) pozwoliła snuć plany o drodze uzdrowiskowej, którą to przemierzać miały specjalnie oznakowane busy, wożąc pasażerów pomiędzy uzdrowiskami na południu Polski. Później okazało się, że droga uzdrowiskowa wcale nie była tylko drogą, a „inwestycja, w ramach której miały być realizowane inne inwestycje” (albo jakoś tak?), jednak kosztorys na ponad 100 mln złotych ostudził zapał wizjonerów z ul. Józefa Marka w Limanowej. 

To tytułem dygresji, ale do rzeczy. 

Powiat po serii błędów projektowych i ogromnych spięciach z wykonawcą oraz inspektorem nadzoru, odebrał budynek w 2018 roku. Przedsięwzięcie kosztowało 13,3 mln zł. Dziś minęło już ponad 6 lat od spektakularnego „wbicia łopat” (do relacji z wydarzenia odsyłam TUTAJ, warto przyjrzeć się osobom na zdjęciach), a obiekt nadal świeci pustkami. Powiatowi pozostaje „słono” płacić za coś, co radni z innych samorządów tworzących spółkę nazywają „kukułczym jajem”. 

To wszystko o balneologii wiemy. Mimo długiej historii ostatnio w sprawie pojawia się natomiast więcej pytajników, pora więc wskazać, czego nie wiemy:

Tajemniczy inwestor – nadal nie wiemy z kim rozmawia powiatowy zespół negocjacyjny. A przypomnę, że kilku tajemniczych inwestorów już przerabialiśmy. Byli tak tajemniczy, że do dziś nie wiadomo, gdzie się podziali...

Poufne negocjacje – nie wiemy, o czym nasza władza rozmawia z podmiotem. Jakie są założenia umowy, w jaki sposób obiekt będzie wykorzystywany i czy zostanie to odpowiednio uregulowane? Za nasze pieniądze coś nam obiecano. A przecież powiat nie jest deweloperem i zbudował to centrum w konkretnym celu, to nie jest zwykła powierzchnia do wynajęcia. 

„Konkretne pieniądze” - o jakich stawkach rozmawiają strony negocjacji? Czy nam - mieszkańcom, których interesy reprezentuje samorząd, to się opłaci? W jakiej perspektywie i w jakiej wysokości pieniądze na szkoły, drogi czy inne (potrzebne, tak dla odmiany) przedsięwzięcia pozyska z dzierżawy powiat? A przypomnę, że wydatek na balneologię to kwota wyższa, niż ubiegłoroczne wydatki inwestycyjne gmin Niedźwiedź, Słopnice i Tymbark – razem wziętych. 

Spółka do „topienia” pieniędzy – jakie stawki ustalono za sprzedaż solanki? Czy ich wysokość pozwoli utrzymać zakład górniczy, który do tej pory funkcjonuje dzięki kolejnym „dokapitalizowaniom” z budżetów czterech samorządów? 

Podobne pytania można mnożyć. Na żadne z nich władze nie chcą odpowiedzieć, bo wymusza to na nich inwestor. O kulisach sprawy dowiemy się zapewne dopiero wtedy, gdy będzie już po wszystkim. 

Ot, taka nowa transparentność.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in