Piątek, 20 września
Filipina, Eustachy, Euzebia, Faustyna, Renata

Najciekawsza 'atrakcja' chyba w skali całego kraju. Felieton Przemka Antkiewicza

31.12.2017 00:50:43 PAN 33 6275

W szeroko rozumianym temacie solanki w Porębie Wielkiej Jan Puchała potrafi zaskakiwać. Ale tym razem nawet radni zauważyli, że starosta – mówiąc kolokwialnie – przeszedł samego siebie. Felieton Przemka Antkiewicza.

W telegraficznym skrócie:
Gdy Jan Puchała opowiadał o drodze uzdrowiskowej, mówił budowie połączenia drogowego pomiędzy małopolskimi uzdrowiskami, między którymi będą jeździć oznakowane busy wożące kuracjuszy. Jednak gdy już projekt, którego opracowanie kosztowało prawie milion złotych, trafił do szuflady, bo przedsięwzięcie wyceniono na ponad 106 mln zł, to tłumaczył wszystkim że został źle zrozumiany: - Co się tyczy drogi uzdrowiskowej, szanowni państwo, proszę tego nie mylić z drogą. To jest projekt, który nazywa się droga uzdrowiskowa. To jest wielka inwestycja, w ramach której są inne inwestycje, które będą realizowane. Chciałem to państwu przedstawić, bo czytając różne doniesienia prasowe jestem zdziwiony, że nie ma pełnej informacji, tylko nazywa się to drogą uzdrowiskową - mówił starosta podczas jednej z sesji Rady Powiatu.
Przetarg na inwestycję w Porębie Wielkiej nazwano „przebudową i rozbudową istniejącego obiektu”, a gdy istniejący obiekt trzeba było całkowicie wyburzyć, z odpowiedzi na nasze pytania dowiedzieliśmy się, że tytułowa przebudowa i rozbudowa to w istocie „realizacja nowej zabudowy”.
Już po rozpoczęciu inwestycji pojawiły się problemy, przez które nie udało się dotrzymać pierwotnego terminu. Półroczne opóźnienie nazywano wtedy „nieznacznym opóźnieniem”.
Kiedy starostę radni pytali o biznesplan dla balneologii w Porębie Wielkiej, to zarzekał się że jest, a jakże, gotowy od dawna – ot, leży w wydziale i każdy może ów biznesplan przeczytać. Ale już na kolejnej sesji, gdy jeden z radnych wiedziony ciekawością poszedł zapoznać się z tym dokumentem i okazało się, że jakichkolwiek wyliczeń, czy inwestycja się opłaci i kiedy się zwróci, zwyczajnie nie ma – to Jan Puchała tłumaczył, że w samorządzie biznesplanu mieć nie trzeba. Za to jest „tak zwany biznesplan” - czyli dywagacje na temat, kto ewentualnie może prowadzić obiekt.
Ale te pokrętne tłumaczenia są naprawdę niczym, przy wypowiedzi którą zaserwował Jan Puchała na koniec 2017 roku.
Do sedna:
Na grudniowej sesji Jan Puchała oświadczył radnym, że zaraz po uzyskaniu wszystkich odbiorów i pozwoleń, inwestycja w Porębie Wielkiej wkrótce będzie mogła zostać uruchomiona! Wspaniale! Ale jak to możliwe?
Inwestycja nazwana „Budową Centrum Rekreacji i Balneologii na bazie wód geotermalnych w Porębie Wielkiej - Etap I - Zakład przyrodoleczniczy - przebudowa i rozbudowa istniejącego obiektu” według Jana Puchały... wcale nie potrzebuje solanki! To znaczy, jeśli kiedyś uda się ją doprowadzić (po dozbrojeniu głowicy za kilkaset tysięcy złotych i uruchomieniu rurociągu który kosztował milion złotych) to będzie „dodatkową atrakcją”. No i fajnie. Chociaż nie – zanim wykorzysta się solankę, to trzeba się upewnić, że przyjmie ją oczyszczalnia.
Tak więc za nasze, bo publiczne pieniądze, powiat wybudował zakład balneologiczny który nie potrzebuje solanki. Co znajdzie się w obiekcie, na który wydano łącznie około 13 mln zł, bez jednej złotówki dofinansowania z zewnątrz? Jak wyliczał Jan Puchała, będą to m.in. gabinet lekarza, gabinet kosmetyczki, sale do masażu, sauny, wanny z hydromasażem...
Nie chcę wiedzieć, czym starosta zamierza wypełnić „serce” obiektu - basen o powierzchni 90 metrów kwadratowych i głębokości... jednego metra. Bo chyba nie zwykłą wodą? A jeśli tak, to będzie to najciekawsza atrakcja chyba w skali całego kraju.
udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in