Piątek, 23 października
Marlena, Seweryn, Teodor, Honorata, Iga, Jan, Edward

Na Limanowszczyźnie był to zwykły, a w Sączu „czarny” poniedziałek

04.10.2016 10:48:59 PAN 125 12489

Na Limanowszczyźnie był to zwykły, a nie „czarny” poniedziałek. W żadnej z miejscowości powiatu nie przeprowadzono protestów ws. zmian w prawie dotyczącym aborcji. Inaczej było w niedalekim Nowym Sączu.

„Upominamy się o normalność”, „Myśl mózgiem, nie ideologią”, „Nie jestem żywym inkubatorem”, „Macice wstały z kolan” czy „Kobieta też człowiek, ma swoje prawa” - takie i inne hasła skandowali wczoraj protestujący na sądeckim rynku podczas Czarnego Poniedziałku, organizowanego w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.
Na Limanowszczyźnie wczorajszy dzień był zupełnie zwykłym, a nie „czarnym” poniedziałkiem. W żadnej z miejscowości powiatu nie przeprowadzono protestów w sprawie zmian w prawie dotyczącym aborcji.
Wczoraj protesty odbywały się w całym kraju. Pomysł na akcję został zaczerpnięty z Islandii, gdzie 40 lat temu 90 proc. kobiet jednego dnia - 24 października 1975 r. - odmówiło jakiejkolwiek pracy - zarówno zawodowej, jak i wykonywania obowiązków domowych. Kobiety protestowały w ten sposób przeciwko nierównościom ekonomicznym: niższym płacom i nieodpłatnej pracy w domu. Na wielkim proteście w Reykjaviku zgromadziło się 25 tys. osób.
- Jeżeli ta ustawa, nad którą teraz zastanawia się PiS, weszłaby w życie, to kobiety mają prawo czuć się ograniczone. Jeżeli cała Polska się zbierze i zaprotestuje, są szanse powodzenia. My nie jesteśmy fanatykami. To, że możemy zostać ocenione jako zwolenniczki aborcji, to już nie nasz problem. Mam wsparcie rodziców i dziadków, kolegów i koleżanek, wszyscy są za - mówi jedna z młodszych uczestników protestu, Weronika Styczyńska. - My jako kobiety powinnyśmy mieć własne zdanie. Nasze prawa są w Polsce bardzo ograniczane. Nie jestem feministką, ale to, co się teraz dzieje, przechodzi ludzkie pojęcie. Jestem jak najbardziej za tym żebyśmy, tak jak do tej pory, miały możliwość wyboru - dodaje jej koleżanka.
Organizatorka nowosądeckiej akcji Barbara Żytkowicz, jest przekonana, że poniedziałkowy protest przyniesie efekt. - Absolutnie wierzę w powodzenie choćby dlatego, że nasi możni władcy zaczynają powoli mięknąć i zmieniać zdanie. Myślę, że może to być lekka zagrywka polityczna, aczkolwiek kobiety mają tę moc, która powoli do polityków dociera. Pomysł strajku narodził się podczas Czarnego Protestu tydzień temu. Któraś z kobiet krzyknęła: zróbmy strajk 3 października. Potem inicjatywę poparła Krystyna Janda i to w zasadzie ona była inicjatorką protestu - mówi Barbara Żytkowicz, która zaznacza, że ona i pozostałe kobiety, które włączyły się do protestu, nie są zwolenniczkami aborcji. - Usłyszałam straszne rzeczy. Jesteśmy nazywane morderczyniami, jesteśmy porównywane do nazistek. My tymczasem nie popieramy aborcji. Próbuję to wszystkim podkreślać. Walczymy o wolność naszego wyboru. Nie chcemy aby nam pan polityk wrzucał do kieszeni swoje racje. Chcemy mieć prawo wyboru. Łapy precz od ustawy, która spokojnie obowiązuje od roku 1993! - dodaje Żytkowicz.
Nie wszystkie sądeczanki były do Czarnego Protestu nastawione tak entuzjastycznie. - Od początku byłam temu przeciwna. Jestem osobą mocno wierzącą, o życiu każdego człowieka decyduje Bóg. Aborcja to łamanie V przykazania Dekalogu. Oczywiście każdy ma wolny wybór i sam decyduje o swoim życiu. Jednak ten protest mi się nie podoba, ma on na celu przysłonienie innych ważnych dla Polski spraw - mówi Renata Rosłaniec, założycielka Punktu Rehabilitacyjno-Edukacyjnego „Światełko Nadziei”, mama autystycznego Michałka.
Protest zbojkotowała także inna szczęśliwa mama. - Życie to jest życie. Nie ma tu dla mnie wyboru. Ciekawe ile z pań zaangażowanych w organizację protestu ma dzieci. Uważam, że ktoś, kto jest rodzicem, zupełnie inaczej patrzy na te sprawy. Kilka razy czytałam projekt ustawy i wydaje mi się ona dość solidna. Był to projekt obywatelski, podpisało się pod nim 450 tys. osób, nie pisowski, jak się powszechnie uważa. Wiem, że kobiety walczą o możliwość wyboru, nie o aborcję samą w sobie ale ja tego protestu nie popieram. W tzw. „czarny poniedziałek” dla kontrastu ubrałam się na biało - mówi przeciwniczka czarnego protestu, która pragnie zachować anonimowość.
(Na podstawie/fot.: www.sacz.in)
udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in