Niedziela, 20 października
Irena, Jan, Kleopatra, Witalis

„Jak to, jeszcze nie posprzątaliście?” Felieton Przemka Antkiewicza

14.07.2019 13:24:00 PAN 19 7003

Tak jak słynny „dołek” – czyli miejskie targowisko w Limanowej, położyło się cieniem na poprzednią kadencję samorządu miasta, tak nie da się nie zgodzić z twierdzeniem, że największym problemem powiatu ostatnich lat jest balneologia, czy szerzej – geotermia w Porębie Wielkiej.

Miniona kadencja w tym temacie to w zasadzie wyłącznie pasmo niepowodzeń. W przypadku balneologii już na samym początku objawiły się trudności technologiczne, z powodu których „rozbudowa i przebudowa istniejącego obiektu” rozpoczęła się od jego całkowitego wyburzenia. 

Później było już tylko gorzej – niedotrzymanie terminu i konflikt z wykonawcą, brak doprowadzenia solanki z powodu nieścisłości w projekcie, brak możliwości zrzucenia ścieków i przedłużające się uzgodnienia ze spółką prowadzącą oczyszczalnię. Obiekt de facto nie działa do dzisiaj; nie dość że generuje koszty, to powiat nie zdołał go sprzedać, mimo że władze samorządu nosiły się z takim zamiarem. 

Również samorządowa spółka, nierozerwalnie związana z balneologią, nie uniknęła kłopotów. Roszady na stanowisku prezesa Gorczańskich Wód Termalnych to najmniejszy z nich. Bezskuteczne próby wyłonienia inwestora dla kosztownego zadania, potrzeby dokapitalizowania spółki, problemy z odwiertem i głowicą – to kolejne, znacznie poważniejsze. Najgorsza zaś wydaje się dziś kondycja finansowa spółki, bo pieniędzy na jej koncie właściwie nie ma. Teraz wspólnicy zdecydowali się na zbycie udziałów. Pytanie tylko, czy znajdzie się na nie kupiec? Kolejnym zagrożeniem jest zobowiązanie do zwrotu mienia przekazanego przez Skarb Państwa, jeśli planowany efekt w postaci uruchomienia geotermii nie zostanie osiągnięty w określonym terminie. 

Wisienką na tym geotermalnym torcie jest droga uzdrowiskowa, której – według byłego starosty – nie należy mylić z drogą, „bo to jest projekt, który nazywa się droga uzdrowiskowa; to jest wielka inwestycja, w ramach której są inne inwestycje”. Dokumentacja kosztowała blisko milion złotych, a wartość przedsięwzięcia oszacowano na kwotę 107 mln zł. Dziś powiat realizuje w oparciu o niewielką część tej dokumentacji jedną inwestycję, której koszt to 6,7 mln zł. Pytanie o to, czy się opłaciło, pozostawię bez odpowiedzi.

To nie koniec tej historii. W sprawie balneologii na jaw wychodzą nowe fakty o nieprawidłowościach, o czym będziemy informować na łamach portalu w nadchodzącym tygodniu.  

Cała powyższa refleksja o geotermii wyniknęła z wysłuchania wypowiedzi radnych, w tym byłego starosty, Jana Puchały, podczas ostatniej sesji Rady Powiatu. Dziś, już jako radny, Jan Puchała jest zdziwiony, że balneologia dotąd nie została uruchomiona. Bo przecież wszystko było gotowe, załatwione i przygotowane jak należy, a ten nowy zarząd nie kwapi się do finalizacji przedsięwzięcia. – Według mnie powinno to już dawno działać – mówił na sesji Jan Puchała. Zachowuje się on niczym starszy brat, który sam brał udział w robieniu bałaganu, a po powrocie rodziców pyta zdumiony młodsze rodzeństwo: „Jak to, jeszcze nie posprzątaliście?”. 

W odniesieniu do kłopotów ze ściekami woła teraz Jan Puchała: „Proszę zapoznać się z dokumentacją, proszę zapoznać się z faktami. Wszystko jest w dokumentach” - tych samych, których w czasie swojego urzędowania tak pilnie strzegł przed mediami i opinią publiczną, odmawiając ich udostępnienia i pokrętnie tłumacząc, że wcale nie stanowią informacji publicznej, będąc jedynie formą uzgodnień, które wcale nie muszą ujrzeć światła dziennego. 

Co zaskakujące, gdy były już starosta snuł przed radnymi i mieszkańcami wizję geotermalnego raju w Porębie Wielkiej, która miała stać się „kołem zamachowym rozwoju powiatu”, częściej w jego wypowiedziach można było usłyszeć „ja”, aniżeli „my”. Dziś z kolei słychać z jego ust coś w rodzaju: „A kimże jest starosta? Cóż ja mogłem?” Ot, starosta to tylko członek kolegialnego organu, jakim jest zarząd. Winny jest ktoś inny... 

Kto? Znów się nie dowiemy. Bo tak jak kiedyś był tajemniczy inwestor, gotowy wyłożyć miliony na geotermalny raj, tak teraz jest pewien „winny”, którego były starosta zna, tylko nazwiska znów wyjawić nie może.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in