Felieton: Za, a nawet przeciw
Zalew plakatozy, zretuszowane wizerunki kandydatów i obietnice raju na horyzoncie - tak rozpoczyna się gorący okres wyborczy w Polsce. Jakie niespodzianki czekają na nas tym razem? Czy polityczne gry i strategie przyniosą oczekiwane efekty? Zapraszamy do lektury felietonu PAPY, który rzuca światło na intrygi i zawiłości politycznej sceny, zwłaszcza w kontekście limanowskiej polityki. Dowiedz się, dlaczego jedna mała wioska w Beskidzie Wyspowym może być kluczem do zrozumienia większej całości.
Wszystko już jest jasne. Partie ogłosiły kandydatów, listy zostały zamknięte. Teraz czeka nas zalew plakatozy. Płoty, drzewa, formaty przy drogach ubarwione zostaną zretuszowanymi wizerunkami kandydatów, z troskliwymi spojrzeniami i hasłami, że „dla Polski”. Mieszkania, obiady, transport, wycieczki, autostrady – za darmo, lekarze – od ręki, emerytury – krociowe – naprawdę będzie można uwierzyć, że za miesiąc będziemy żyć w raju.
Gra toczy się o ludzi, którzy na co dzień politykę mają gdzieś i podejmą szybkie decyzje w ostatnim czasie. Bo przecież twardy zwolennik PO nie zagłosuje na PiS, tak samo jak PiS-owiec nigdy nie odda głosu na ludzi Tuska. Z Lewicą. Gra toczy się zatem wokół Trzeciej Drogi i Konfederacji, bo ich wyborcy mogą podjąć jednak decyzję, że wspierają silniejszego. Polaryzacja doprowadziła do tego, ze nie dyskutujemy już o propozycjach, sposobie prowadzenia polityki, tego, czy Państwa ma być mniej czy więcej w naszym codziennym życiu – najpierw są emocje, nasze radary są ustawione na częstotliwość „swój – obcy”.
Przynajmniej tak jest w całym kraju ………….. z wyjątkiem jednej małej wioski Galów. Oto bowiem w Beskidzie Wyspowym lider powiatowej opozycji, bez pardonu atakujący działania rządzących jest na jednej liście właśnie z nimi, z rządzącymi. Co więcej oni wszyscy są z jednej partii.
Zarząd Powiatu liczy 5 osób, z których aż 2 znalazło się na liście kandydatów PiS do Sejmu. Pozwala to przyjąć, że codzienna praca Zarządu jest bardzo pozytywnie odbierana przez osoby, które podejmowały decyzje o wyborze kandydatów na posłów. Przecież na zgrupowanie reprezentacji wybiera się najlepszych zawodników, takich, którzy wyróżniają się swoją grą. Selekcjoner tą pracę musiał zauważyć, skoro ocenił ją wyżej choćby od męczącego i niewdzięcznego zajęcia w postaci propagowania turystycznych walorów Małopolski na cały świat (Pan Grzegorz coś pewnie o tym poświęceniu mógłby poopowiadać).
W tym klarownym obrazie jedno nie gra – nagroda w postaci awansu do kadry spotkała bowiem także największego krytyka działań Zarządu. Od czasu słynnej wojny o krzesło nie ma osoby zacieklej atakującej Urygę, Ziębę czy Włodarczyka niż Ewa Filipiak. Jest to w zasadzie otwarta wojna, w której aż buzuje od negatywnych emocji, a czasem wręcz inwektyw. Jednym słowem jeśli Zięba i Włodarczyk to rząd, to Ewa Filipiak gra na (o)pozycji totalnej.
W pierwszym momencie pomyślałem, że taki dobór kandydatów z limanowszczyzny to wynik tego, ze tym regionem nikt w PiSie się nie interesuje. Ani marszałek Terlecki, który przecież prawie nic (bo i skąd) nie wie o lokalnych konfliktach, ani słynna lokatorka komunalnego mieszkania z Krościenka, bo jej aktywność w limanowskiem ogranicza się do śpiewania po gminnych festynach.
A co jednak, jeżeli to przemyślana strategia? Wszystko w ramach jednej partii. Popierasz działania PiS w powiecie? Masz kandydatów z zarządu. Uważasz, że zarząd powiatu to dziadygi i nieroby? Wspierasz najtwardszą opozycję do tego zarządu czyli Ewę Filipiak. W takiej układance właściwie wszystko można załatwić w obrębie jednej listy, a inna opozycja traci rację bytu. Przecież przez ostatnie lata Urszula Nowogórska czy Marian Wójtowicz nigdy tak dosadnie nie skrytykowali PiSowskiego zarządu jak Ewa Filipiak.
Takie to pocieszynki niedzielne. Bo rzeczywistość jest taka, że ludzie z Sącza i Podhala poukładali to tak, żeby limanowskie towarzystwo zżarło się wzajemnie, rozdrobniło głosy i dlatego wybrało na listę zajadłych antagonistów. W ten sposób nie da się bowiem spróbować wśród zwolenników PiS zbudować poparcia jednego wiodącego kandydata, zebrać na niego głosy z całego powiatu i uzyskać mandat poselski dla limanowszczyzny. Dominować będzie chyba postawa „może i mój ma małe szanse, ale najważniejsze, żeby ten drugi (ta druga) też się nie dostała”.
Zatem ludu pisowski, zawierz w zawołanie prezesa swego i spróbuj przełamać imposybilizm. Limanowszczyzna nie ma szans na czterech, trzech, czy dwóch posłów z PiS. Ma bardzo niedużą szansę na 1 posła z tej listy. Szansę tę wykorzysta ta osoba spośród czwórki z listy, kto przekona zdecydowanie przeważającą część elektoratu do dwóch rzeczy: do głosowania na „swojego” z listy oraz do tego, że wśród tych „swoich” tak naprawdę liczy się tylko ona.
Może Cię zaciekawić
Blisko 300 terytorialsów na trasie biegu
Kilkuset żołnierzy-sportowców z całej Polski zameldowało się wczoraj (12 września) na starcie Mistrzostw Wojsk Obrony Terytorialnej w Biegach P...
Czytaj więcejZmniejszone moce i obietnice bez pokrycia? Były burmistrz rozlicza
Mszana Dolna od lat zmaga się z problemami dotyczącymi ilości oraz jakości wody pitnej. Większość odbiorców miejskiego wodociągu zasilają dw...
Czytaj więcejPrognoza pogody dla Limanowej: deszczowy początek tygodnia, ale 24°C w środę
Początek tygodnia z opadami W niedzielę początkowo niebo będzie bezchmurne, a poźniej zachmurzenie będzie umiarkowane. Temperatura maksyma...
Czytaj więcejJola Burzycielka
Że nic nie potrafi budować – widać na każdym kroku. Chwali się tym, że skończyła to, na co pieniądze były zabezpieczone (i że się przy...
Czytaj więcejSport
Pierwsze zwycięstwo Jodłownika w tym sezonie
CZARNI CZARNY DUNAJEC – LKS JODŁOWNIK 0:3 (0:2) 0:1 Piechówka 31, 0:2 Grucel 45, 0:3 Węgrzyn 90. JODŁOWNIK: Kantor – Bartosz, A. Śli...
Czytaj więcejDziewięć medali limanowskich karateków na początek sezonu. Sześć złotych.
Rywalizacja odbyła się 12 września. Była to trzecia tegoroczna edycja obu imprez organizowanych pod egidą Małopolskiego Okręgowego Związku ...
Czytaj więcejLimanovia rozbita! Pół tuzina goli w bramce gospodarzy.
Jeszcze rok temu stadion w Limanowej był dla rywali twierdzą nie do zdobycia. Kapitalna seria meczów bez porażki u siebie regularnie zasilała ...
Czytaj więcejWróciła na pierwszoligowe boiska
20-letnia Weronika Kaim jest wychowanką MUKS Halny Kamienica. W rundzie jesiennej ubiegłego sezonu odgrywała istotną rolę w zespole pierwszoligow...
Czytaj więcejPozostałe
Hunowie
Podobno statystyczny mężczyzna co najmniej raz w tygodniu myśli o Imperium Rzymskim. Nie inaczej było ze mną w czasie wakacyjnych wojaży po roma...
Czytaj więcejDziewięć lat i dwa dni - internet, którego dorośli nie widzieli (Paweł Zastrzeżyński)
Nie ma sensu robić z tej zbieżności dat historii o tym, kto miał rację. Ciekawsze i dużo bardziej niepokojące jest coś innego: jak długo nowe...
Czytaj więcejSucho
Niby można się cieszyć. Wreszcie nie trzeba jechać/lecieć do ciepłych krajów. Słońce przyjechało do nas, zaparkowało i stwierdziło, że zo...
Czytaj więcejTeoria spiskowa
Erik Von Däniken – szwajcarski kelner, barman, hotelarz, skazany za defraudację w swojej książce „Rydwany bogów” bronił teorii, że takie ...
Czytaj więcej






Komentarze (12)
Już tyle razy od 1989 roku zmieniało się na lepsze , że mdło mi się robi wspominając o pogłębiającym się CUDOWNYM POLSKIM RAJU . :)
Uchowaj Boże aby nie wygrał nikt z tej "stajni Augiasza"
Pani Ewa strażnikiem porządku się mianuje, ale lojalna wobec wszystkich matactw jakie miały miejsce za czasów Jej przewodniczenia za poprzedniego Starosty w Radzie Powiatu - to już samo za siebie wystarczy.
Wolę się nie ciągać po jakich urzędach od pilnowania prawa.
Nie będę go jeszcze raz pisać powiem jedynie, że
Przewodniczącą w poprzedniej kadencji nie byłam i na matactwa nie pozwolę niezależnie od tego, któ sprawuje władzę.
Mam swoje zdanie, którego za funkcję ani stanowisko nie zmieniam. A wszystko do czego doszłam w życiu polityczno-samorządowym zawdzięczam.jedynie moim wyborcom!
A to, że moje poparcie z kadencji na kadencję jest wyższe (2014 i 2018r rekordowe poparcie w skali powiatu oraz 7468 głosów w wyborach parlamentarnych w 2019r, czyli ponad 3000 więcej głosów niż 4 lata wcześniej i obecność na liście w kolejności do mandatu) utwierdza mnie w przekonaniu, że droga, która wybrałam (chociaż trudniejsza) jest słuszna!