Czwartek, 09 lutego
Eryka, Cyryl, Apolonia, Marian, Rajmund, Bernard

„Wyprowadzimy ludzi na ulice. Nie wygracie z nami”

06.02.2020 21:24:00 PAN 39 20044

Limanowa. „Byłoby szaleństwem nieodpowiedzialnych ludzi i nieodpowiedzialnych organów państwowych, gdyby ta wytwórnia powstała”, „Tam jest ruski sprzęt z 1974 roku, kupiony na złomie”, „W dobie walki ze smogiem, wymiany kopciuchów, wy chcecie w centrum miasta, w środku osiedla zbudować otaczarnię?” - między innymi takie słowa z ust mieszkańców usłyszeli przedstawiciele przedsiębiorcy, który nie rezygnuje z planów uruchomienia wytwórni mas bitumicznych przy ul. Fabrycznej w Limanowej. W dzisiejszej rozprawie administracyjnej wzięło udział przeszło 70 osób.

Dziś odbyła się publiczna rozprawa administracyjna w Szkole Podstawowej nr 2 w Limanowej, poświęcona planom przedsiębiorcy, działającego na terenie po dawnej rafinerii nafty w Sowlinach, który nie rezygnuje z planów poszerzenia działalności swojego zakładu o produkcję mas bitumicznych.

Miejski samorząd reprezentowali burmistrz Władysław Bieda ze swoim zastępcą, Wacławem Zoniem, przewodnicząca Jolanta Juszkiewicz wraz z radnymi m.in. Ireną Grosicką, Piotrem Musiałem, Adamem Kólem, Adamem Dębskim, Wiesławem Sędzikiem i Piotrem Zoniem. Obecny był także radny powiatu, Marian Wójtowicz. Przedsiębiorcę z gminy Łukowica reprezentował mecenas oraz inżynier odpowiedzialny za opracowanie raportu oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko. Oprócz tego, w spotkaniu udział wzięli przedstawiciele limanowskiego starostwa, sanepidu i PKP PLK S.A.

Już na samym wstępie Władysław Bieda zaznaczył, że od wydania ostatniej decyzji zmieniły się okoliczności – miasto po procesie komunalizacji sąsiedniej działki, stało się stroną postępowania, co może budzić wątpliwość co do obiektywizmu w prowadzeniu postępowania administracyjnego przez Burmistrza Miasta Limanowa. To nie jedyna zmiana – co do samej otaczarni, to przedsiębiorca postanowił zmienić sam proces produkcyjny, który pierwotnie miał być oparty o olej opałowy, teraz zaś ma być oparty o gaz ziemny.

Burmistrz przypomniał także, że poprzednim razem - po skardze przedsiębiorcy – negatywną decyzję burmistrza uchyliło Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Po opracowani nowego raportu, RDOŚ uzgodniła warunki realizacji przedsięwzięcia, a sanepid je pozytywnie zaopiniował. Zastrzeżeń nie miała również PKP PLK S.A.

Zabierając głos, radny Piotr Musiał przypomniał, że w przeszłości na terenie osiedla funkcjonowała rafineria nafty, której obecność stanowiła dużą uciążliwość dla mieszkańców. - Osiedle jest coraz większe, powstał nowy blok. Jest też coraz piękniejsze. A od zakładu do najbliższych zabudowań jest zaledwie 400 metrów - wskazał. - W dobie walki ze smogiem, wymiany kopciuchów, wy chcecie w centrum miasta, w środku osiedla zbudować otaczarnię? - pytał oburzony.

Kolejno, mieszkaniec ul. Piłsudskiego zwrócił uwagę, że w opinii sanepidu wzięto pod uwagę jedynie emisję zanieczyszczeń z zakładu, które mieszczą się w normach, nie biorąc pod uwagę aktualnego stanu powietrza na terenie miasta. Wskazywał na wartości, które odnotowane zostały przez czujniki w ostatnich dniach stycznia, wskazujące na fatalną jakość powietrza. Zaprzeczył temu później ekspert, reprezentujący przedsiębiorcę.

- Żyjemy w śmiercionośnej strefie, w kotlinie. To wszystko tkwi w powietrzu. Ze względu na stan powietrza, taki wniosek powinien być uznany za bezzasadny. Byłoby szaleństwem nieodpowiedzialnych ludzi i nieodpowiedzialnych organów państwowych, gdyby ta wytwórnia powstała - dodał mieszkaniec.

Inna osoba zwróciła uwagę, że w okolicy funkcjonuje już wytwórnia mas bitumicznych, ale jest ona zlokalizowana wyżej, oddalona od dużych osiedli, położona w lesie. Mimo tego, osoby mieszkające najbliżej zakładu narzekają na uciążliwość zakładu. - Tutaj w pobliżu są dwie szkoły liczące dwa tysiące uczniów, mamy dom starców i szpital. Obok są trzy przedszkola i żłobek, a przy nich ścieżka, po której mają spacerować? - mówił nauczyciel z limanowskiego „Ekonoma”. - Przedsiębiorca kupował działkę w innym celu. Nie było mowy o otaczarni, choć wiedzieliśmy że będzie dążył do tego. A my będziemy absolutnie protestować przeciw takiej inwestycji – zapowiedział.

Radny Adam Król także nawiązał do wcześniejszego przeznaczenia terenów, na których ma powstać otaczarnia. - Sam pracuję w tym miejscu od kilkunastu lat. Kiedyś był tam CPN, który zlikwidowano po wycieku ropy i innych chemikaliów, które skaziły rzekę. Nie po to ten zakład przeniesiono, żeby teraz uruchamiać tam taką produkcję - podkreślił.

- Chciałem zapytać pana inżyniera, który teraz wszystko skrupulatnie notuje, czy wie jaki sprzęt znajduje się w tym zakładzie? Nie? To jest ruski sprzęt z 1974 roku, proszę sobie to sprawdzić. Ten sprzęt został kupiony na złomie – uświadamiał zebranych mieszkaniec ul. Kamiennej.

- Wygonili z gminy Łukowicy, teraz chce nas truć – padało z sali. - To jeden człowiek, obstawiony ekspertami i prawnikami, który twierdzi, że wygra z tymi wszystkimi mieszkańcami. Wyprowadzimy ludzi na ulice. Nie wygracie z nami – usłyszeli  od jednego  z uczestników spotkania przedstawiciele przedsiębiorcy ze Stronia.

Mieszkanka osiedla na Zarębkach spytała, czy urządzenia, na których ma działać wytwórnia, znajdują się już w obrębie działki, a gdy otrzymała odpowiedź twierdzącą, dociekała czy przedsiębiorca przeprowadzał próby tych urządzeń, bo – jak twierdziła – w lecie czy też późną jesienią zdarzało się, że nie mogła otworzyć okna, bo w powietrzu czuć było asfalt. - Gdy zadzwoniłam do urzędu miasta, powiedziano mi że powinnam sprawdzić, czy gdzieś nie wykonują prac drogowych. Objechałam całe osiedle, nigdzie nie układali asfaltu – powiedziała.

Mieszkaniec ul. Krakowskiej powiedział natomiast, że przypomina sobie spotkania z przedsiębiorcą przed zakupem działki i uruchomieniem zakładu. - Mieliśmy obawy, ale właściciel firmy nas zapewniał, że nigdy do takiej sytuacji nie dojdzie. Widać, ile jego deklaracje są warte. Kto nam da gwarancję, że ten zakład będzie działał tak, jak to pokazano w raporcie? Że przedsiębiorca dla oszczędności nie zrezygnuje na przykład z filtrów? To nie jest człowiek godny zaufania – ocenił. - Jak ten zakład powstanie, to ludzie po prostu wstrzymają do niego ruch, chodząc po przejściach. Jak ciężarówki nie przejadą przez dwa tygodnie, zobaczymy kto wygra - zapowiedział.

Na koniec głos zabierali reprezentanci przedsiębiorcy. Jego pełnomocnik powiedział, że wszystkie spostrzeżenia i wnioski mieszkańców będą wzięte pod uwagę. Prosił, by w terminie przewidzianym w postępowaniu administracyjnym, wnieść je do urzędu na piśmie, a przedsiębiorca na każdą z nich odpowie. Z kolei inżynier, który pracował nad raportem, starał się odpowiadać na poszczególne pytania mieszkańców.

Jutro opublikujemy relację wideo z rozprawy administracyjnej.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in