Udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych - jeśli jest się ambitnym i otwartym na potrzeby innych
Wolontariat w Izraelu i studia doktoranckie na Uniwersytecie Papieskim w Krakowie odbywane w tym samym czasie to nie lada wyzwanie. Jednak nie dla niej. Pochodząca z Szyku Klaudia Miśkowicz udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli jest się ambitnym i otwartym na potrzeby innych.
Zuzanna Majeran: Niedawno rozpoczęłaś studia doktoranckie, ale postanowiłaś wyjechać do Izraela. Skąd ta odważna decyzja?
Klaudia Miśkowicz: Jestem zakochana w tym kraju! Byłam w Ziemi Świętej dwa razy na pielgrzymce i za każdym razem odjeżdżałam z bólem serca i mocnym postanowieniem: muszę tu wrócić! W Polsce znalazłam namiary na Siostry Matki Bożej z Syjonu, które zajmują się relacjami chrześcijańsko-żydowskimi oraz zgłębianiem tradycji żydowskiej dla poszerzenia horyzontu wiary chrześcijańskiej. Siostry od lat przyjmują wolontariuszy do pomocy w domach gościnnych m.in. w Izraelu. To świetny sposób na poznanie kraju, kultury, na zgłębienie się w tę „piątą Ewangelię”,którą jest Ziemia Święta. Zapisałam się na długą listę osób oczekujących i po trzech latach – czyli w marcu tego roku – zadzwonił telefon z propozycją wyjazdu. Zwolniło się miejsce, a siostry potrzebowały kogoś na… już! Odmówiłam, bo miałam wiele planów, ale po szybkiej kalkulacji stwierdziłam, że taka szansa może się nie powtórzyć. Oddzwoniłam i tak zaczęła się moja przygoda.
Dzięki temu, że jestem na pierwszym roku studiów doktoranckich, nie muszę się jeszcze bardzo martwić pracą doktorską, a ponadto w tym semestrze mam bardzo mało przedmiotów do zaliczenia – dzięki życzliwości wykładowców mogę je zaliczyć bez chodzenia na zajęcia.
Zobacz również:
5 obszarów w fabryce, które warto usprawnić w pierwszej kolejności
Nowa kuchnia w “czwórce”. Inwestycja kosztowała 742 tys. zł
ZM: A zatem Izrael to dla Ciebie kraj…?
KM: …wielu przeciwieństw. Przede wszystkim to dla mnie Ziemia Święta, po której chodził Jezus Chrystus. Modlitwa na Golgocie staje się zupełnie inna, kiedy wiem, że to właśnie TU. Jednak Izrael to nie tylko Ziemia Święta. To takie małe państwo, a pełne tak wielkiej różnorodności, że aż trudno w to uwierzyć. Żyją tutaj zarówno żydzi, jak i chrześcijanie i muzułmanie. Każda religia ma swoją tradycję, która odbija się w bogactwie kultur. Na jednej ulicy można spotkać muzułmanki, żydów ortodoksyjnych w czarnych garniturach i kapeluszach z szerokim rondem, ale też roznegliżowane dziewczyny, które jak najbardziej są Izraelkami, ale nie żydówkami, czyli wyznawczyniami jakiejkolwiek religii.
Izrael to taka kolorowa mieszanka wszystkiego: od tradycji, czasem wręcz przestarzałych , aż po to co współczesne. Dzięki tej różnorodności kulturę Izraela można chłonąć i nigdy się nie znudzić. Kuchnia jest cudowna. Kto raz spróbuje przysmaków arabskiego cukiernictwa albo prawdziwego humusu, soków wyciskanych z owoców, pomarańczy zerwanej prosto z drzewa, ten zakocha się w tej kuchni na dobre. Nie da się jednak ukryć, że Izrael jest w stanie wojny z wieloma krajami arabskimi. Jednego dnia w czasie mojego pobytu wystrzelono ze strefy Gazy około sześciuset rakiet. Na szczęście jest tutaj świetny system antyrakietowy. Ale co to zmienia? Sześćset rakiet! Widzę, że ludzie próbują tu żyć normalnie, jakoś przywykli do napiętej sytuacji. Nie dziwię im się: nie można przecież ciągle żyć w strachu. O Izraelu mogłabym opowiadać jeszcze bardzo długo. Dodam tylko, że jestem zadziwiona otwartością Izraelczyków. Są bardzo gościnni i nie budują barier. Zadziwiło mnie pewnego dnia, kiedy w tramwaju czytałam książkę, że siedzący obok mnie mężczyzna zapytał, co czytam (w Polsce byłoby to nie do pomyślenia!), a później prowadziliśmy rozmowę przez kolejne dziesięć minut. Tak po prostu, w tramwaju. Ta otwartość ma również negatywną stronę. Zauważyłam, że Izraelczycy są bardzo emocjonalni: kiedy rozmawiają, wydaje się, że krzyczą; kiedy krzyczą, wydaje się, że się chcą pozabijać. Kierowcy ciągle trąbią na ulicach, a inni… w ogóle się tym nie przejmują. Są też niestety bezczelni, czasem aroganccy.
ZM: Czym jest dla Ciebie wolontariat?
KM: To przede wszystkim szansa na zrobienie czegoś dobrego. Choć nie tylko to. To również dobra okazja, by zdystansować się do swojego życia i przemyśleć je, by zawiązać nowe relacje, prowadzić interesujące rozmowy z ludźmi z całego świata – mieszkając z nimi i dzieląc ich obowiązki, a więc zarówno radości, jak i zmartwienia, mogę stać się częścią ich rodziny. To dla mnie niezwykle cenne.
ZM: Co zadecydowało o tym, że postanowiłaś wybrać się na studia doktoranckie?
KM: Jednym słowem? Pasja. Jestem zarówno po studiach licencjackich i magisterskich z filozofii, od początku wiązałam z tym przyszłość. Wiem, że gdybym nie poszła na studia doktoranckie, znalazła zwykłą pracę, to czegoś by mi brakowało. Od wielu lat nauka stanowi dużą część mojego życia – to wpływa na sposób myślenia, obraz świata, to, jak żyję. Ta ścieżka mnie określa. Ponadto marzy mi się praca na uczelni: przekazywanie wiedzy ludziom, uczenie ich samodzielnego myślenia (na filozofii kładziemy na to szczególny nacisk), ale także praca naukowa: publikacja artykułów, konferencje, dyskusje na tematy, o których nie z każdym można porozmawiać.
ZM: Kolejna praca naukowa przed Tobą, ale już dziś w dorobku masz dwie książki. Czy planujesz w przyszłości wydawać kolejne?
KM: Tamte dwie książki zrodziły się z młodzieńczej pasji, w pewnym sensie z idealistycznego marzenia przekazania ludziom trochę dobra. Oczywiście to we mnie nadal tkwi, ale teraz widzę ogromną przepaść niewiedzy, jaka się przede mną rozciąga. Scio me nihil sicre – wiem, że nic nie wiem. Im więcej wiesz, tym więcej pytań się pojawia. Dlatego ciężko pisać, kiedy ma się świadomość, że tak wiele jeszcze muszę się nauczyć. Poza tym czytam dużo świetnych książek i czuję, że nie jestem jeszcze gotowa, by pisać coś na dobrym poziomie.
ZM: Studia to…?
KM: Przygoda, ale i ciężka praca. Studia poszerzają horyzonty, ale też otwierają oczy na wiele spraw, które dotąd były zakryte. Poza tym studia schodzą się w czasie z okresem wchodzenia w dorosłość: samodzielne życie, zakorzenianie się w nowym środowisku, planowanie przyszłości, pokonywanie przeszkód, którymi naszpikowana jest dorosłość. To wszystko może przytłaczać, ale przecież to część naszego życia, innego nie mamy. Studia są pięknym czasem, ale naprawdę niełatwym. Niektórzy mówią, że studia to przedłużenie młodości, czas imprez i beztroski. Ja tego tak nigdy nie doświadczałam. Dla mnie jest to czas, kiedy trzeba nauczyć się żyć, wziąć odpowiedzialność za swoje życie, podjąć obowiązki obywatelskie itd.
ZM: Czy posiadasz autorytet- osobę, której życie prywatne lub zawodowe jest dla Ciebie inspiracją?
KM: Oczywiście! Mam wiele takich autorytetów. Poczynając od Jana Pawła II, którego myśl szczególnie mi towarzyszy, aż do niektórych wykładowców naszego wydziału. Wielu z nich podziwiam i chylę czoła przed ich wiedzą, ale też mądrością życiową. Staram się czerpać z ich mądrości całymi garściami, żeby stać się chociaż odrobinę do nich podobną w tym, co robię.
ZM: Pochodzisz z Szyku. Jak porównasz życie w małej miejscowości do życia w Krakowie?
KM: Wiele różnic. Na początku nie potrafiłam w ogóle odnaleźć się w mieście. Wszędzie ludzie, wszędzie hałas, mało zieleni, dużo betonu, smog. A poza tym ciągle trzeba czekać na zielone światło, żeby przejść przez ulicę! W porównaniu do zielonych pagórków Beskidu Wyspowego to była wielka zmiana. Do teraz jeszcze czasem tęsknię za widokiem gwiazd i muzyką świerszczy. A jednak lubię Kraków. Jest tutaj nieporównanie więcej możliwości: poczynając od różnego rodzaju kawiarni, poprzez biblioteki, wszelkiego rodzaju sklepy, a kończąc na muzeach, galeriach sztuki, wydarzeniach artystycznych. Teraz, kiedy wracam do Szyku, uświadamiam sobie, że nie mogłabym żyć na stałe w tak małej miejscowości. Nudzę się.
ZM: Przez pryzmat swoich doświadczeń, co doradziłabyś młodszym koleżankom i kolegom?
KM: Ojej… Ciężko zebrać wszystkie doświadczenia w jakąś jedną sentencję. Myślę, że przede wszystkim chciałabym, żeby mieli świadomość, że może być ciężko. Szczególnie na początku. Jednak nie jest to powód do smutku – trudności są impulsem do rozwoju, do przemyślenia dotychczasowego życia i jakiejś zmiany. Mogłabym dać dużo rad, ale chyba zostanę przy jednej: trzymajcie się Chrystusa, On jest najprawdziwszym człowiekiem i tylko przy Nim można osiągnąć pełnię swojego człowieczeństwa – odnaleźć siebie. To przekonanie zaczerpnęłam od Jana Pawła II.
ZM: O czym marzyła kilkunastoletnia Klaudia?
KM: To zależy czy jedenastoletnia, piętnastoletnia czy dziewiętnastoletnia. Jako dziewczynka chciałam być głównie pisarką, piosenkarką i nauczycielką. Z biegiem czasu zaczęłam dostrzegać plusy i minusy każdego z tych zajęć, mogłam też bardziej realnie ocenić możliwości. Jednak główny zamysł mi został: bez śpiewania moje życie byłoby szare, mam nadzieję, że będę pracować na uczelni, a to się wiąże zarówno z nauczaniem jak i pisaniem. Mała Klaudia miała dobrą intuicję.
ZM: Czy wiążesz swoją przyszłość z Krakowem?
KM: Tak, zakorzeniłam się tu, a jestem jak kwiatek, który nie lubi przesadzania. Lubię to miasto, możliwości, które daje zaplecze naukowo-kulturalne, setki kościołów, do których zawsze mogę wejść i porozmawiać z Bogiem, wyżalić się Mu albo podzielić radością.
ZM: Gdzie widzisz się za 10 lat?
KM: Żona i matka. Pracownik naukowy, lubiany przez studentów i wykładowca.
ZM: Dziękuję za wywiad i życzę powodzenia!
„Młodzi w Wielkim Świecie” – wywiady przedstawiające sylwetki nietuzinkowych osób, pochodzących z Limanowszyczyzny, które opuściły swoje rodzinne miejscowości, by realizować pasje i marzenia w nauce, sztuce, turystyce, sporcie czy biznesie. Cykl prowadzi Zuzanna Majeran – absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz studentka II roku zarządzania mediami i kulturą na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.
Może Cię zaciekawić
Zobacz stację i przejście pod torami. Windy nie działają, jest ponad 80 schodów (ZDJĘCIA)
W tym tygodniu w Limanowej zlikwidowano dotychczasowe przejście dla pieszych przez tory kolejowe przy ul. Kolejowej. W jego miejsce uruchomiono przej...
Czytaj więcejKurs z przykrą niespodzianką. Turystka zdziwiona rachunkiem
Turystka przebywająca na wakacjach w Limanowej wraz z narzeczonym opisała sytuację, która spotkała ich po zejściu z Miejskiej Góry. Jak twierdz...
Czytaj więcej"Jenoty, wilki.." - zobacz nagranie z fotopułapki
Nadleśnictwo Limanowa poinformowało w mediach społecznościowych o jenocie, którego zarejestrowała fotopułapka. Leśnicy zaznaczają, że n...
Czytaj więcejWoda na zapas
W Podłopieniu trwa budowa zapasowego zbiornika wody surowej o pojemności 700 m³ wraz z infrastrukturą towarzyszącą. Nowy obiekt powstaje obok is...
Czytaj więcejSport
Wojciech Urbański pojedzie na Euro 2027? Historyczna szansa dla ziemi limanowskiej
Biało-Czerwoni zapewnili sobie bezpośredni awans, mimo dotkliwej porażki 2:6 z Włochami w ostatnim spotkaniu eliminacji. Polacy zakończyli ryw...
Czytaj więcejPiłkarski weekend: od Klasy B do IV ligi
IV LIGA MAŁOPOLSKA: Unia Tarnów - Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska; 9 października; 19:00; Błękitni Modlnica - Dalin Myślenice; 10 paź...
Czytaj więcejTrzech zawodników z regionu powołanych do kadry U-12 Future
Wśród wyróżnionych znaleźli się Maksymilian Gzela z AP Bonito Mszana Dolna, Fabian Bukowski z AP Limanovia oraz Aleksander Górski z AP MAM Ta...
Czytaj więcejTymbark najlepszy, Słopnice drugie. Powiatowy turniej chłopców w halowej piłce nożnej
Drużyny zostały podzielone w drodze losowania na trzy grupy. W każdej z nich rywalizowano systemem „każdy z każdym”, a zwycięzcy grup sp...
Czytaj więcejPozostałe
Romano raszaj - romski ksiądz
W środę (7 października) w wypadku samochodowym zginął ks. Stanisław Opocki, który od 1996 roku pełnił funkcję krajowego duszpasterza R...
Czytaj więcejOdeszli w ostatnich dniach… (AKTUALIZACJA)
8 października 2026 r. śp. Barbara Filipiak, 88 lat (Kasinka Mała) Msza święta żałobna zostanie odprawiona w kościele parafialny...
Czytaj więcejOdeszli w ostatnich dniach…
5 października 2026 r. śp. Alojzy Ranosz, 94 lata (Słopnice) Msza święta żałobna zostanie odprawiona w kościele parafialnym pw. św. J...
Czytaj więcejZmarł ks. kanonik Kazimierz Basista
Ks. Kazimierz Basista urodził 29 września 1952 roku w Klęczanach (miejscowości należącej wówczas do parafii Kobylanka), jako syn Władysława i...
Czytaj więcej






Komentarze (2)