'Nikt nie reagował, bo każdy się bał'
Limanowa. Dziś przed Sądem Rejonowym w Limanowej rozpoczął się proces byłej dyrektorki szkoły w Podobinie, którą prokuratura oskarża o mobbing. Kobieta nie przyznaje się do winy.
Na początku rozprawy prokurator wniósł o wyłączenie jawności, wniosek podzielił obrońca oskarżonej. Natomiast pełnomocnik pokrzywdzonego jak i oskarżyciele posiłkowi pozostawili decyzję do uznania sądu. Po kilkunastu minutach przerwy Sąd zdecydował nie wyrażać zgody na rejestrację rozprawy za pomocą dźwięku i obrazu. Jawność rozprawy jednak nie została wyłączona, gdyż jak stwierdził Sąd „zasadą jest jawność procesu”.
Była dyrektorka (od czerwca decyzją prokuratora została odsunięta od pracy) szkoły w Podobinie usłyszała zarzut złośliwego naruszania praw pracowniczych wynikających ze stosunku pracy. Zarzut dotyczy 8 pracowników - w tym, że na skutek naruszenia jedna z nauczycielek popełniła samobójstwo.
Jak wynika z ustaleń prokuratury cała sytuacja trwała od 1998 roku. Do samobójstwa 47-letniej nauczycielki doszło w styczniu 2010 roku.
Po odczytaniu aktu oskarżenia przez prokuratora, oskarżona nie przyznała się do winy. - Na chwilę obecną odmawiam składania wyjaśnień, złożę je w dalszej części procesu. Odmawiam w chwili obecnej odpowiedzi na pytania – mówiła oskarżona.
Pierwszym przesłuchiwanym w tej sprawie był mąż kobiety, która popełniła samobójstwo.
Mąż zeznawał, iż największe nieporozumienia z dyrektorką zaczęły się od czasu, gdy jego żona została „zdegradowana” z nauczania początkowego (klasy od 1 do 3) i przeniesiona do przedszkola. - Przyszła wtedy z płaczem do domu, że po 26 latach pracy została tak przerzucona. Dyrektorka miała jej powiedzieć, że albo przechodzi, albo zostaje zwolniona – mówił mąż kobiety, która w 2010 roku popełniła samobójstwo.
Mężczyzna jak twierdzi chciał iść porozmawiać o tym z wójtem, lecz żona tego nie chciała. - Ciągła to przez trzy lata – mówił. - Dyrektorka gdy poszedłem ją zapytać dlaczego przeniosła żonę do przedszkola odparła, że musiała sobie miejsce zrobić w szkole, bo nie zawsze będzie dyrektorką.
Mąż kobiety dodał, iż po żonie nie było nic znać by planowała popełnić samobójstwo. - Dzień wcześniej pojechaliśmy do jej siostry, robiła zakupy, rano jechałem do Opola, pożegnaliśmy się, gdy byłem pod Opolem otrzymałem informację o śmierci. Zostawiła trzy listy pożegnalne, do mnie, do dyrektorki i kuratorium. Z listów wynika, że nie mogła poradzić sobie w pracy i to praca była przyczyną tej tragedii.
- Kilka lat temu moja żona przechodziła depresję, ale z tego wyszła – mówił. - W szkole w ogóle żona bała się coś powiedzieć do dyrektorki, bała się jej reakcji, nigdy nie było dyskusji. W tej szkole była straszna sytuacja, wszyscy o tym wiedzieli, ale każdy się bał powiedzieć, bo mógł zostać zwolniony. Nikt nie reagował, bo każdy się bał. Pani dyrektor czułą się pewnie, bo mąż to prawa ręka wójta.
Oskarżona nie chciała odpowiadać na pytania pełnomocnika pokrzywdzonego, w oświadczeniu tłumaczyła jednak powody przeniesienia, które były związane ze zmniejszeniem ilości oddziałów klas 1-3, przez które miał być tam o jeden etat za dużo. Przejście do przedszkola najpierw zaproponowała innej nauczycielce ale ta nie wyraziła zgody, dlatego też propozycja padła do drugiej, która ją przyjęła. Była dyrektorka opisała także pierwszą depresję jaką kobieta miała przechodzić w 2003 roku podczas której miała podjąć próbę samobójczą.
Kolejni świadkowie wzywani na rozprawę mówili, iż problemy pomiędzy dyrektorką, a nauczycielką, która popełniła samobójstwo zaczęły się od „pamiętnej rady pedagogicznej”, wówczas to nauczycielka miała usłyszeć, że jeśli propozycji nie przyjmie to zostanie wręczone jej wypowiedzenie z pracy.
- Wiem, że było to dla niej bardzo ciężkie przeżycie, gdyż poczuła się zdegradowana. Widziałam, że płakała i bardzo przeżyła tą decyzję – mówiła jedna z nauczycielek, która zeznawała jako świadek. - Niestety nie było odwrotu. Ogólnie atmosfera w tej szkole nie była za dobra. Nauczyciele nie chcieli ze sobą rozmawiać, bo nie wiedzieliśmy co do kogo można mówić, bo mogło to dotrzeć do dyrektorki i zostać wykorzystane w innym kontekście. Każdy każdego podejrzewał. Gdy wstawałam rano do pracy budziłam się z bólem brzucha, bo nie wiedziałam co w szkole się wydarzy. Nie wiedziałam w jakim humorze będzie dyrektorka.
W ocenie nauczycielki dyrektorka nie była sprawiedliwa. - Była apodyktyczna, inni nauczyciele skarżyli się na niesprawiedliwą ocenę – mówiła. - W obecnej sytuacji spotkaliśmy się ze stwierdzeniem dlaczego nic nie było na piśmie, z tego co wiem, to nauczyciele byli u wójta, przedstawiali sytuację, ale to były rozmowy, a wszystko miało być przedstawione na piśmie, bo bez pisma sprawy nie było. Myślę, że w tym środowisku dyrektorka była bezkarna - zeznawała.
Po złożeniu zeznań przez świadka oskarżona w oświadczeniu wyjaśniła, że nie postawiła nauczycielce warunku, że jeśli pracy nie przyjmie to zostanie zwolniona. - Była nauczycielem mianowanym, a takich się nie zwalnia. Na podstawie karty nauczyciela wójt szuka zatrudnienia w innej placówce na terenie gminy – mówiła nie chcąc również odpowiadać na pytania pełnomocnika poszkodowanego.
- Już przed przyjściem tam do pracy osoby postronne mówiły mi żebym szukała pracy gdzie indziej, a nie w tej szkole. Przy przyjęciu dyrektor była mila, później okazała się osoba dominująca, trudno jest mi jednoznacznie stwierdzić jaką osobą jest naprawdę – mówiła kolejna nauczycielka podczas przesłuchania. - W szkole atmosfera była pełna nieufności, nie było z dyrektorką dyskusji.
- Dla mnie sprawa nie budzi wątpliwości, ponieważ w aktach sprawy znajduje się bardzo obszerna i szczegółowa opinia psychologiczna, w której biegli w sposób nie budzący żadnych wątpliwości stwierdzili, że zachowanie dyrektorki miało bezpośredni wpływ na decyzję samobójczą – mówi adwokat Marek Śliz, pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego – męża kobiety, która popełniła samobójstwo. – Zresztą sytuacja wygląda w ten sposób, że nie tylko przecież pokrzywdzonym jest mąż, ale występują także nauczycielki. Jak się czyta akta sprawy to w tej szkole było piekło. Małe środowisko, gdzie wszyscy o wszystkim wiedzą i trwało to tyle lat. Dlatego mam pretensje do władz z oświaty, że nikt nie reagował. Będziemy wnosić o uznanie jej winnym, ale jednocześnie o zadośćuczynienie za doznaną krzywdę w wysokości 500 tys. zł.
Według pełnomocnika pokrzywdzonego sprawa będzie się ciągnęła nawet 1,5 roku, gdyż w sprawie jest około 60 świadków.
- Moja klientka nie przyznaje się do winy, w ocenie oskarżonej nie istniały żadne zdarzenia, które mogły by być kwalifikowane jako mobbing – mówi Piotr Augustyn, adwokat oskarżonej o mobbing byłej dyrektorki szkoły. – Dlatego też będziemy wnosić o uniewinnienie. Oczywiście przed nami całe postępowanie dowodowe i nie jest to dobry moment na ujawnianie wszelkich środków dowodowych, które mogą być w procesie wykorzystywane.
(Aktualizacja 14:40 4 X 2011)
Może Cię zaciekawić
Burmistrzynie doniosły na komentujących do prokuratury
Prokuratura Rejonowa w Limanowej wszczęła dochodzenie dotyczące komentarzy opublikowanych na portalu Limanowa.in. Sprawa dotyczy podejrzenia zniewa...
Czytaj więcejTrzecia tarcza TBM niemal gotowa. Przyjedzie z Chin do Małopolski
PKP Polskie Linie Kolejowe zaprezentowały kolejną, trzecią tarczę TBM, która zostanie wykorzystana podczas budowy tuneli w ramach projektu „Pod...
Czytaj więcejOdeszli w ostatnich dniach…
21 października 2026 r. śp. Danuta Suwała z d. Korczyńska, 95 lat (Limanowa) Msza święta żałobna zostanie odprawiona w Bazylice ...
Czytaj więcejSto lat szkoły - jubileusz świętowano przez dwa dni (ZDJĘCIA)
Szkoła Podstawowa im. Stanisława Wyspiańskiego w Rupniowie w gminie Limanowa świętowała stulecie istnienia. Jubileuszowe obchody odbyły się w ...
Czytaj więcejSport
Znamy najlepszych szachistów w powiecie
W kategorii dziewcząt zwyciężyła Eliza Cholewa z ZSiP w Mszanie Górnej. Drugie miejsce zajęła Eliza Krupińska ze SP nr 1 w Mszanie Górnej,...
Czytaj więcejPiłkarski weekend: od Klasy B do IV ligi
IV LIGA MAŁOPOLSKA: Unia Tarnów - Watra Białka Tatrzańska; 23 października; godz. 19:00; Wolania Wola Rzędzińska - Bruk-Bet Termalica II...
Czytaj więcejLimanowszczyzna w kadrze Małopolski.
Zgrupowanie kadry odbędzie się w dniach 26–28 października 2026 roku i będzie połączone z meczem eliminacyjnym przeciwko reprezentacji Świ...
Czytaj więcejMistrzostwa powiatu limanowskiego. Uczniowie z Młyńczysk i Laskowej najlepsi
W kategorii dziewcząt zwyciężyła Julia Sułowska ze Szkoły Podstawowej w Młyńczyskach. Drugie miejsce zajęła Kinga Pławecka ze SP w Wilko...
Czytaj więcejPozostałe
Ruszają zgłoszenia na kiermasz świąteczny. Liczba miejsc ograniczona
W niedzielę 20 grudnia na rynku w Limanowej odbędzie się VII Kiermasz Bożonarodzeniowy. Wydarzenie zaplanowano w godzinach od 10:00 do 17:00. Orga...
Czytaj więcejBezpłatna mammografia - znamy termin badań
Już 5 listopada w godzinach od 9:00 do 15:00 przy Limanowskim Domu Kultury (ul. Bronisława Czecha 4) będą prowadzone bezpłatne badania mammografi...
Czytaj więcejZnęcanie się nad 20-miesięczną dziewczynką. Oskarżeni chcą kary bez rozprawy
Prokuratura Rejonowa w Nowym Sączu zakończyła postępowanie dotyczące znęcania się nad 20-miesięczną dziewczynką. Do Sądu Rejonowego w Nowym...
Czytaj więcejBakterie w wodociągu. Sanepid nakazuje przegotowanie wody
Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Limanowej poinformował o nieprawidłowościach w jakości wody dostarczanej przez wodociąg wiejski Mszana...
Czytaj więcej






Komentarze (26)
W tej chwili prawo stanowi że nauczyciel pracuje do 40 godzin a uczy 20 .
Jak się wykształcisz to nie będziesz pisać: 'zdobąć'
a do 'przeczkola' musiałeś chodzić?
Widać, problem znasz i racji wiele masz.
Tylko ten, któremu trud pracy daje satysfakcję,
kto kocha to co robi, będzie to robił dobrze.
Znam to z własnych doświadczeń i bieżącej obserwacji
tego co się dzieje.
A poza wszystkim szkolną rzeczywistość widzę.
Czarno widzę. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania
w takiej szkole. W szkole, gdzie podmiotem nie jest uczeń,
troska o jego rozwój i realizację. W szkole, która staje się
areną najrozmaitszych rozgrywek personalnych, wygrywania różnych - często chorych - ambicji.
Dobrze, że tak./