Piątek, 16 kwietnia
Cecylian, Bernadeta, Julia, Ksenia, Erwin, Biruta

My chcemy Boga!

20.03.2020 18:43:00 pawel_zastrzezynski 45 22879

Sen: W bazylice limanowskiej wnętrze odnowione. Wokół filarów tapicerowane fotele, jak w pięciogwiazdkowym hotelu. Złocenia. Posadzka nowa. Gdzieś w rogu figurka, ale nie ma Piety. Jednak nikomu to nie przeszkadza. Siostry zakonne, księża tłumaczą, że to nie jest problem, bo jest jedna figurka święta tam w rogu. Na pytanie, gdzie jest Pieta Matki Boskiej, pada odpowiedź, że na trzecim poziomie. Jeden z księży otwiera kolejne drzwi, które prowadzą do jakiś piwnic. Przemieszczamy się w inną rzeczywistość. Niedziela. Pusty kościół. W ławkach kilka osób. Ksiądz odczytuje jakiś dekret. Lista zakazów i ograniczeń stopniuje się. Ale to już nie sen.

Dziś Bazylika Matki Boskiej Bolesnej w Limanowej ogrodzona jest biało czerwoną taśmą, tak aby podkreślić, że kościół jest „zamknięty”, że to co zawarł biskup w swoim dekrecie musi być realizowane. Nigdy dotąd nikt nie zamknął tego kościoła. Nigdy dotąd z kościelnej ambony nie padły żadne słowa zakazu czy nakazu. Bo język kościoła to język miłości. Cała sytuacja zaczyna przypominać ten senny koszmar, w którym Kościół przestaje być miejscem spotkania z Chrystusem. Miejscem, w którym On sam daje się Nam w ofierze. Jakże konkretnie i jednoznacznie. Przyjmujemy Jego Ciało.

I nagle to wszystko, co dla każdego wierzącego człowieka było czymś oczywistym, staje się niemożliwym. Nakazana jest obecność duchowa. Wszelkie tłumaczenia tego stanu potęgują zagubienie człowieka, który ratunku upatrywał tylko w codziennej Eucharystii. Tylko tam zyskiwał siłę, aby trwać. 

Ojciec Pio powiedział, że jeżeli lecielibyśmy w samolocie i warunkiem uczestnictwa we Mszy Świętej byłoby to, że mielibyśmy wyskoczyć z tego samolotu, to bez wahania mamy skakać. To wcale nie jest przejaw głupoty, a podkreślenie, w jednoznaczny sposób, czym dla grzesznika jest Uczta Pańska. Chrystus codziennie zaprasza nas na Ucztę. A obecna sytuacja zamyka nam drzwi.

Świat z dnia na dzień przekracza próg rzeczywistości i wchodzi w odmęt sennego koszmaru, przepełnionego niezrozumiałymi połączeniami zdarzeń, które wymykają się rozsądkowi. Wszystko po to aby chronić życie. 

JEDNAK GDY BYŁ CZAS NA TO ABY JE CHRONIĆ, ŻYCIE BYŁO W POGARDZIE!

Dlatego zanim komukolwiek przyjdzie do głowy, aby powtórzyć to historyczne stwierdzenie: „Jak Bóg mógł do tego dopuścić”, jasno trzeba stwierdzić, że Bóg robi wszystko abyśmy byli szczęśliwi. Na każdym kroku daje ostrzeżenia. Daje przykazania, nie po to aby zabraniać, ale aby uszczęśliwić. Jedyne czego nie może zablokować, to konsekwencji naszych czynów. 

Dlatego kapłani powinni robić wszystko, tak jak robią to lekarze we Włoszech ratujący ludzkie życie, aby ratować ludzkie dusze, które bez zjednoczenia z Bogiem, jednoczą się z demonem. 

I to wszystko powinno być wzięte pod rozwagę w zakazach i obostrzeniach, bo Chrystus nie zaraża koronowirusem (abp Andrzej Dzięga).

My chcemy Boga!

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in