Ks. Józef Stabrawa – męczennik z Dachau
Felieton Tadeusza Filipiaka przypomina postać ks. Józefa Stabrawy – proboszcza i dziekana z Mszany Dolnej, który zginął śmiercią męczeńską w niemieckim obozie koncentracyjnym w Dachau. Autor przywołuje listy i świadectwa z tamtych lat oraz stawia pytanie, czy ks. Stabrawa powinien znaleźć się w gronie beatyfikowanych męczenników II wojny światowej.
Kochany Mieciu, dzięki serdeczne za otrzymany przed dwoma dniami list w sprawie 25. rocznicy śmierci ks. dziekana Stabrawy. Pochwalam Twój zamiar odnośnie do urządzenia z tej okazji odpowiedniej uroczystości i wmurowania tablicy, upamiętniającej jego śmierć. Był to przecież dla tamtejszej parafii bardzo zasłużony proboszcz, jeśli się weźmie pod uwagę to wszystko, czego on tam dokonał. Przebudował przecież gruntownie tamtejszą plebanię, uczyniwszy z ówczesnej rudery prawdziwy pałac, On również wystawił Organistówkę oraz Dom Katolicki, który tamtejszych parafian prawie nic nie kosztował, prócz robocizny, bo na ten cel potrafił, dzięki temu, że był członkiem Rady Wojewódzkiej, otrzymać dużą subwencję, oraz specjalną dotację z Ministerstwa. Kościół tamtejszy doprowadził do wzorowego porządku, oraz przyozdobił go piękną polichromią (...) Cała Mszana miała mu wiele do zawdzięczenia, bo on umiał orędować w sprawach jej mieszkańców wszędzie, gdzie tego zachodziła potrzeba.
Tak pisał w czerwcu 1967 roku do mszańskiego proboszcza ks. Mieczysława Noworyty, proboszcz parafii św. Mikołaja w Krakowie, ks. Stanisław Grodecki, więzień obozu koncentracyjnego w Dachau, świadek ostatnich godzin życia ks. Józefa Stabrawy, w niemieckim obozie w Dachau, jednym z pierwszych niemieckich obozów koncentracyjnych. Więziono tu 2794 duchownych z 20 krajów. 1870 było Polakami…. 868 z tego piekła na ziemi nigdy do Ojczyzny nie powróciło. Latem zrywani z prycz już o 4:00, zimą godzinę później. Pod czujnym okiem esesmanów, psów i pod kolbami karabinów maszynowych, zaprzęgani do walców, pługów i bron, musieli pracować do godz. 19:00. Chwile wytchnienia to krótkie przerwy na trzy „posiłki”, przygotowywane w obozowej kuchni i dostarczane na miejsce pracy w kotłach, ważących ponad 80 kg. Jeśli duchowny-więzień nie radził sobie z ciężarem ogromnego gara (autor listu, ks. St. Grodecki, ważył w obozie 38 kg.) to natychmiast spotykało go bestialstwo niemieckich oprawców. Najłagodniejszym jego przejawem była chłosta – 25 razów na obolałe plecy i popuchnięte nogi. Polskim księżom wiązano też ręce i wieszano na haku tak, żeby bose stopy nie dotykały ziemi. Zimą zaś, ulubioną „rozrywką” hitlerowskich oprawców było polewanie wodą na obozowym placu i wkładanie gumowego węża do przełyku, z równoczesnym odkręceniem zimnego strumienia – więzień albo się topił, albo jego wewnętrzne narządy ulegały straszliwym urazom, prowadzącym do powolnej śmierci, w niewyobrażalnych męczarniach. Duchowni byli też poddawani „medycznym” eksperymentom – wszczepiano im malarię i ropowicę. Nie mogli również odmawiać modlitwy brewiarzowej, odprawiać mszy św., spowiadać, nawet w chwilach agonii swoich współbraci-kapłanów, braci zakonnych czy alumnów, o innych więźniach nie wspominając.
25 kwietnia 1945 roku, około godziny 17.25, niewielki oddział amerykańskich żołnierzy wyzwolił obóz w Dachau. Ratunek przyszedł tu w ostatniej chwili, bowiem Heinrich Himmler podpisał już rozkaz o likwidacji obozu. Miało się to stać tego samego dnia o godzinie 21:00. Do już poukładanych w stertach ciał więźniów zmarłych i zabitych wcześniej, dołączyliby wszyscy pozostali. Ks. Karol Leisner, chwilę po wkroczeniu amerykańskiego oddziału, zapisał w swoim, obozowym dzienniku: „Nareszcie wolny – nareszcie człowiekiem”. Ks. Józef Stabrawa nie doczekał wyzwolenia - 17 sierpnia 1942 skonał na obozowej pryczy i został spalony w krematorium obozowym.
W 1972 roku na ścianie kaplicy Śmiertelnego Lęku Pana Jezusa, znajdującej się na terenie obozu w Dachau, ocaleni więźniowie -kapłani, umieścili tablicę z przesłaniem: „Tu, w Dachau, co trzeci był Polakiem. Co drugi z więzionych tu księży polskich, złożył ofiarę życia. Ich świętą pamięć czczą księża Polacy – współwięźniowie”. Ks. Stanisław Grodecki w swoim liście do mszańskiego proboszcza, ks. prałata Mieczysława Noworyty, tak pisał o ostatnich godzinach ks. Stabrawy:
Ktoś, którego nazwiska już nie pamiętam, powiedział że w jednym z tych bloków przebywa w bardzo ciężkim stanie ks. Stabrawa z Mszany. Postanowiłem go natychmiast odwiedzić. Gdy przybyłem na tę izbę, gdzie przebywał Stabrawa, pytałem się, przechodząc przez środek izby, czy ktoś nie wie, gdzie znajduje się ks. Stabrawa? Z początku, nikt mi nie dawał na to pytanie odpowiedzi. Dopiero po chwili nadszedł ktoś, kto mnie zaprowadził do 2-piętrowego prycza, gdzie na najniższym poziomie leżał ks. Stabrawa, z głową owiniętą papierowym bandażem, bo na głowie miał pełno ropiejących wrzodów z powodu flegmony, które nie jest niczem innym, jak rozkładem ciała. Pełno też było na tej izbie takich, którzy mieli biegunkę, więc fetor tam panował niesłychany. Ks. Stabrawa był tak z głodu opuchnięty i tak zmieniony na twarzy, że gdyby mi go nie pokazano, to bym go nie poznał. Dopiero gdy zaczął mówić, poznałem go po platynowych zębach, które przy mówieniu błyszczały w jego ustach, w tym półmroku, jaki w tym zakątku panował. Ks. Stabrawa mówił z początku bezładnie i bez logicznego związku. Zacząłem mu więc przypominać, że był proboszczem i dziekanem w Mszanie Dolnej, przypomniałem mu, jak się nazywa, oraz wszystko, co on dobrego zdziałał w Mszanie Dolnej – ten kościół, plebanię, Dom Katolicki (Orkanówka), Organistówka, festyny, które raz po raz urządzał w miesiącach letnich, aby w ten sposób zebrać potrzebny na te wielkie cele grosz, nie tylko od swoich parafian, ale i od przebywających tam letników (…) Dzięki tej rozmowie udało mi się nawiązać z nim duchowy kontakt. Gdym go zapytał, jak się tu, w Dachau znalazł – padło jedno słowo: Gelb! Powoli, jak odzyskiwał podczas naszej rozmowy świadomość, powiedział mi, że to był volksdeutsch, który spowodował jego aresztowanie, które nastąpiło w Lubniu (…) Na drugi dzień też przyszedłem do niego, ale stan jego do tego stopnia się już pogorszył, że nie udało mi się nawiązać z nim rozmowy. Przyszedłem zaś do niego tym razem, aby zatroszczyć się o jego duszę….ponieważ był już na wpół przytomny. Wzbudziłem w nim żal serdeczny, szepcząc mu do ucha akt żalu i udzieliłem mu rozgrzeszenia. Na drugi dzień już go na tym łóżku nie zastałem. Wyniesiono go już zmarłego do krematorium, jak wielu innych, zmarłych 17 sierpnia. Śmierć ukoicielka położyła kres jego cierpieniom, jego moralnemu poniżeniu.
W latach 1992-94 w kilku polskich diecezjach toczyły się procesy przygotowujące materiały do beatyfikacji polskich duchownych umęczonych w nazistowskich obozach zagłady. W ciągu dwóch lat zgromadzono 96 tysięcy stron akt procesowych. Przez kolejne 5 lat nad procesowymi aktami dostarczonymi z Polski, pochylała się Watykańska Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych. W czasie swojej pielgrzymki do Ojczyzny, Jan Paweł II, 13 czerwca 1999 roku, podczas Mszy św. na Placu Piłsudskiego w Warszawie, wyniósł do chwały ołtarzy 108 polskich Męczenników – pośród nich 3 biskupów, 52 kapłanów diecezjalnych, 26 zakonnych, 3 alumnów, 7 braci zakonnych, 8 sióstr zakonnych i 9 osób świeckich.
Ma swojego rodaka pośród błogosławionych maleńki Tenczyn – ks. Michał Rapacz zamordowany przez komunistów w roku 1946, został ogłoszony błogosławionym 15 czerwca 2024 roku. Także niedaleki Jordanów ma swoich błogosławionych – ks. Piotr Dańkowski został zamordowany w Auschwitz w 1942 roku. Ks. Stanisław Pyrtek został rozstrzelany również w 1942 roku niedaleko Berezwecza. Obaj kapłani zostali beatyfikowani 13 czerwca 1999 w stolicy i zaliczeni do 108 polskich męczenników II wojny światowej.
Na kilka godzin przed kolejną, już 83. rocznicą męczeńskiej śmierci ks. Józefa Stabrawy w niemieckim Dachau, przypadającą 17 sierpnia, trudno nie zapytać, czy pośród 108 wyniesionych do chwały ołtarzy, polskich duchownych – męczenników, nie powinno być naszego proboszcza sprzed lat? Dziś trudno znaleźć na to pytanie odpowiedź...
Wpadła mi kilka dni temu w ręce notatka, że obecnie w Watykanie trwają prace nad aktami procesowymi kolejnych męczenników znad Wisły, którzy ponieśli śmierć męczeńską z rąk niemieckiego i sowieckiego okupanta. Może to czas, żeby zebrać niezbędne materiały i świadectwa ludzi, którzy ks. dziekana Stabrawę jeszcze pamiętają i spróbować poprzez krakowską kurię dołączyć jego przebogaty życiorys do Rzymu? Ma swojego błogosławionego Tenczyn, ma Jordanów... dlaczego nie miałaby mieć wielkiego orędownika w niebie, w osobie ks. Józefa Stabrawy - Męczennika z Dachau, także Mszana Dolna?!
P.S.: Bardzo dziękuję p. Annie Knapczyk za dostęp do rodzinnego archiwum, za możliwość skorzystania z unikalnych fotografii i dokumentów z przebogatego życia ks. dziekana i proboszcza Józefa Stabrawy.
Może Cię zaciekawić
Znane gwiazdy Dni Limanowej
Limanowski Dom Kultury ogłosił za pośrednictwem mediów społecznościowych gwiazdy wieczoru nadchodzących Dni Limanowej 2026. Wydarzenie - tak ja...
Czytaj więcejFinał nielegalnych pobytów
Funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej im. 1 Pułku Strzelców Podhalańskich prowadzą kontrole legalności pobytu obcokrajowców. ...
Czytaj więcejNarkotykowy hurtownik w rękach policji. Zaopatrywał dilerów z Małopolski
Policjanci Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie zatrzymali 32-letniego mężczyznę, który z...
Czytaj więcejZostawiła kluczyki w aucie. Złodziej uciekł, ale nie nacieszył się łupem
W sobotę (30 maja) na jednej z ulic w Myślenicach doszło do kradzieży samochodu osobowego. Kobieta zaparkowała pojazd i poszła do mieszkania. Gd...
Czytaj więcejSport
W czwartek gra okręgówka
Klasa okręgowa, limanowsko-podhalańska: Orawa Jabłonka – AKS Ujanowice, 4 czerwca, godz. 16:00; KS Tymbark – Zalesianka Zalesie, 4 czerwc...
Czytaj więcejRusza grupa mistrzowska limanowskiej klasy B. Cztery drużyny powalczą o awans
Rozgrywki grupy mistrzowskiej są bezpośrednią kontynuacją sezonu zasadniczego. Oznacza to, że wszystkie zdobyte dotychczas punkty oraz bilans ...
Czytaj więcejEkonom wygrał półfinał wojewódzki. Awans do finału Małopolskiej Licealiady w piłce nożnej
W zawodach uczestniczyły drużyny szkół ponadpodstawowych z Limanowej, Brzeska, Nowego Sącza, Tarnowa, Gorlic oraz Bochni. Turniej zorganizow...
Czytaj więcejZawodnik AP Limanovia z występem w reprezentacji Polski U-15. Biało-czerwoni pokonali Szwajcarię
Spotkanie rozegrane w Biel/Bienne rozpoczęło się znakomicie dla podopiecznych Piotra Klepczarka. Polacy już w pierwszych ośmiu minutach zdobyl...
Czytaj więcejPozostałe
Robert HOOD
Według angielskich legend ludowych w XIII wieku w angielskim lesie Sherwood schronienie znalazł Robin Hood, świetny łucznik wyjęty spod prawa wal...
Czytaj więcejPożyczą, ale czy.... oddadzą?
Bona Sforza, żona Zygmunta Starego i matka poczciwiny Zygmunta Augusta, o którym już kiedyś wspominałem była, jak wiadomo, Włoszką. Po śmierc...
Czytaj więcejHotelowe sprawdzam
Dzień nie może istnieć bez nocy, dobro niczym jest, jeśli nie odróżnia się od zła. Święci są przeciwieństwem grzeszników. Jest kościół...
Czytaj więcej„Bezprawne” działania Pani Burmistrz
Uwaga: trafia się wyjątkowa okazja. Na skutek „bezprawnych” działań Jolanty Juszkiewicz, burmistrz miasta Limanowa w dniu 16 lipca, o godz 10 ...
Czytaj więcej
Komentarze (2)