Czy naprawdę „nic z tego nie mamy”? O miejskich gruntach i pamięci radnych
Głosowanie nad oddaniem terenów przy Starowiejskiej w prywatne ręce obnażyło różnice zdań i skłoniło byłego burmistrza do przypomnienia kilku faktów sprzed lat. Felieton Tadeusza Filipiaka.
Na stanowiącej do tej pory monolit, niczym granitowa skała, radzie miejskiej naszego miasteczka, pojawiły się ostatnio zauważalne pęknięcia. Głosowanie „en bloc” było dotychczas wizytówką wybranego wiosną 2024 r. miejskiego parlamentu. Co zatem się stało, że pomysłowi burmistrz A. Orzeł, pięcioro rajców powiedziało „NIE”, a jeden od decyzji się wstrzymał? Zarzewiem sporu jest uchwała rady miejskiej z kwietnia tego roku, którą poparło dziewięcioro radnych. „Zapaliła” ona zielone światło dla urzędników miejskich, którzy mogą już przygotowywać procedury przekazania terenów miejskich wokół centrum handlowego przy ul. Starowiejskiej. Przywołany dokument pozwala na oddanie w dzierżawę, na 29 lat miejskich gruntów w prywatne ręce – radni zgodzili się też na tryb bezprzetargowy tej operacji. Uchwała zawiera również zapis o możliwości wykupu owych terenów po upływie 10 lat dzierżawy.
Kilka lat temu, po 5 latach tzw. „okresu trwałości” - czas od 2013 do 2018 (w którym beneficjent musiał utrzymać efekty projektu zadeklarowane we wniosku o dofinansowanie) i kolejnych, w których dyskutowano, jak spożytkować z dobrym skutkiem dla miasta te tereny, postanowiono stworzyć strefę płatnego parkowania, zaś operatora wyłoniono w przetargu. Szybko minęły pierwsze 3 lata i samorząd ogłosił kolejne postępowanie przetargowe – jego czas dobiegnie końca w Sylwestra roku 2026. Z dniem 1 stycznia 2027, tereny wokół galerii przy Starowiejskiej będą mieć nowego gospodarza – właściciela obiektów handlowo-usługowych w tym rejonie. Co się zatem wydarzyło i gdzie szukać źródeł tej spektakularnej metamorfozy w podejściu do „rodowych sreber”? Co stoi za fundamentalną zmianą myślenia starych wyjadaczy samorządowego chleba, którzy jeszcze niedawno, na samą myśl o przekazaniu w ręce prywaciarza miejskich dóbr oblewali się zimnym potem, a takowe zamysły nazywali „pędzlowaniem majątku”? Tajemnica może tkwić w pozyskanej podczas ostatniej sesji rady miejskiej wiedzy, albo z przeczytanego artykułu na lokalnym portalu informacyjnym? Nie zabierałbym w tej sprawie głosu, ale kiedy głoszone publicznie informacje o gruntach komunalnych wokół galerii nie są prawdziwe, trzeba zareagować, bo takiej reakcji nie było podczas obrad ostatniej sesji. Radni i goście, ale też oglądający obrady w internecie, usłyszeli, że „przez 20 lat (tereny przy Starowiejskiej, mój dopisek) były utrzymywane przez miasto i to Państwo dobrze wiecie”, a na portalu limanowa.in przeczytać można było, że „rzeczywiście, jako miasto utrzymujemy ten teren, choć tak naprawdę nic z tego nie mamy”.
Ja w przeciwieństwie do Państwa radnych, tych argumentów, jak przysłowiowy pelikan, nie łykam bezkrytycznie, bo rewitalizacja zdegradowanych terenów po byłym MPGK rozpoczęła się w styczniu 2011 roku i trwała do jesieni roku 2012. A zatem od zakończenia rewitalizacji przy Starowiejskiej minie tej jesieni 13 lat….a nie 20! Za pierwsze kilowaty zużytej energii, wywóz odpadów z miejskich koszy, odśnieżanie i sól do posypywania śliskich chodników, z miejskiej kasy pierwsze złotówki wypłacono na przełomie lat 2012/2013. Pewnie koszty byłyby zdecydowanie większe, gdyby właściciel handlowego kompleksu, dwa, a czasem i trzy razy w tygodniu nie delegował swojej brygady z dmuchawą do liści i kurzu, chwytakami do śmieci rozrzuconych przez wiatr po całym terenie, a zimą, już przed godziną 6 rano dwóch pracowników usuwających nadmiar śniegu z ciągów pieszych. To też kosztuje i wypada to zauważyć!
Mam jeszcze dobrą pamięć, a ta przywołuje lata nie całkiem odległe i okres, kiedy właściciel galerii przy Starowiejskiej, niemal każdego tygodnia musiał udowadniać, że nie jest wielbłądem i chce, podobnie jak samorządowcy, tylko dobrze dla miasta pod Lubogoszczą. Jednego czasu, (po roku 2014) tak jak w latach poprzednich postarał się o wielkie bożonarodzeniowe drzewko. Ustawił je w centrum placu między galeriami. Zakupił piękne, ledowe, „płynące” sople i poprosił o zgodę na wpięcie wtyczki do gniazda na najbliższej, miejskiej lampie – usłyszał stanowcze NIE! Przedłużką „pociągnął” własny prąd. Nie zrażony niepowodzeniem, sfinansował zakup kilkudziesięciu świątecznych, ledowych ozdób, które już bez przeszkód ze strony magistratu, jego ludzie zamontowali na wszystkich lampach. Czy musiał? Nie musiał, ale podobnie jak urzędnicy i radni, zależało mu, żeby Mszana Dolna w okresie bożonarodzeniowym była piękna.
Niebawem ma powstać kładka pieszo-rowerowa nad nurtem Mszanki – z pewnością wielu zastanawia się dlaczego już od 2013 roku, w drodze z kostki brukowej, w całości sfinansowanej przez właściciela centrum handlowego, kilkumetrowy jej fragment jest wykonany z kostki o ciemniejszym odcieniu i trochę „wyniesiony” nad poziom? To zejście i zarazem przejście na planowaną i uzgodnioną już w 2013 roku kładkę, w której budowie właściciel już wtedy zapowiedział swój finansowy udział wespół z miastem. Musiał? No nie musiał, ale zdaje sobie sprawę, że ta inwestycja nie tylko uatrakcyjni ten rejon, ale znacząco poprawi komunikację i zmniejszy ruch samochodowy na Starowiejskiej.
Tak było drzewiej, a czy teraz coś się zmieniło w relacjach miasto-przedsiębiorca? Ktoś powie, że owszem, bo oto po latach miasto dojrzało do decyzji, by oddać w pieczę „złotonośne” grunta człowiekowi przez ostatnią dekadę, najdelikatniej mówiąc, przedstawianemu jako wróg tego, co miejskie. Uprzedzenia by minąć, potrzebują jednak czasu – oto dowód; kilkanaście dni temu, wspomniany przedsiębiorca, nie mogąc dłużej już patrzeć na zniszczone fragmenty drogi między galeriami, „ściąga” swoją ekipę budowlaną i poleca przełożenie kostki, wymianę i zagęszczenie wypłukanej podbudowy. W trakcie robót, dzieje się coś, na co trudno znaleźć właściwe określenie – pojawia się oto, nazwijmy go samorządowiec i ekipę w krótkich, żołnierskich słowach….pogania z terenów komunalnych, bo to zadanie miasta i im (właścicielowi i jego ludziom) nic do tego! Panowie pozbierali narzędzia i teren należący do gminy, prędko opuścili. Mam do Państwa, samorządowców mojego miasta, gorącą prośbę: „…nie idźcie tą drogą!”
Nie mogę przejść obok stwierdzenia, że choć miasto te tereny utrzymuje, to NIC z tego nie ma! Proszę sprawdzić w EDG ile podmiotów działa w budynkach handlowo-usługowych przy Starowiejskiej? Ile z tych podmiotów, datę rozpoczęcia działalności w tym rejonie ma wcześniejszą niż rok 2012/13? Ilu ludzi znalazło tam po 2012 roku zatrudnienie? Ilu ludzi zarejestrowanych wcześniej na listach Powiatowego Urzędu Pracy, nie musi już podpisywać listy przy Starowiejskiej 4? Czy kilkusettysięczny podatek od nieruchomości i powierzchni pod działalność gospodarczą wpłacany co roku przez właściciela centrum do miejskiej kasy, to także „NIC” dla miasta? I w końcu, czy przedsiębiorcy działający w tym centrum to inna, gorsza kategoria lokalnego biznesu? Dlaczego miasto ustami wysokiego urzędnika „wypomina” publicznie, że utrzymuje między galeriami drogi, chodniki, sprząta, płaci za energię, odśnieża, by klienci mogli bezpiecznie do nich dotrzeć i zostawić swoje pieniądze?! Czy to samo miasto nie odśnieża dróg, nie posypuje zimą chodników, nie zbiera odpadów, nie płaci za prąd przy innych miejskich i nie tylko, ulicach, gdzie swoje interesy mają inni przedsiębiorcy? Jedni i drudzy zasługują na uznanie i szacunek, bo dziś prowadzenie własnego biznesu to prawdziwy rollercoaster i niepewność jutra. Nie wypada zatem wypominać jednym, że NIC z nich się nie ma i chwilę potem zapraszać ich na spotkanie dot. tworzenia Karty Mieszkańca Mszany Dolnej, albo prosić o wsparcie (sponsoring) kulturalnych czy sportowych imprez na terenie miasta. Powtórzę, nie tędy droga!
I już na koniec – choć do oddania w dzierżawę „rodowych sreber” pozostało sporo miesięcy, to jak dało się słyszeć podczas transmisji, temperatura dyskusji bliska jest temperaturze wulkanicznej lawy i w tym pełnym emocji sporze, może zabraknąć czasu, by zerknąć w archiwalne dokumenty. Warto prześledzić umowę użyczenia…..kilkunastu miejsc postojowych przy galeriach właśnie, deweloperom starającym się w tamtym czasie o pozwolenie na budowę apartamentowca vis vis galerii. Zgodnie bowiem z wymogami prawa budowlanego, inwestor musi zapewnić minimalną liczbę miejsc parkingowych (1 lub 1,5 miejsca) na każdy lokal mieszkalny. A że w podziemnym parkingu tylu miejsc nie było, deweloper zwrócił się do….magistratu o „pożyczenie” brakujących parkingów na czas procedowania przed starostą stosownych pozwoleń na budowę obiektu. Brakujące miejsca zostały „pożyczone”, deweloper pozwolenie na budowę otrzymał, apartamentowiec stoi, mieszkania sprzedano „na pniu”. Brakuje odpowiedzi na dwa pytania: czy wszyscy właściciele apartamentów mają parking na swoje cztery kółka, ale tu odpowiedź jest dla mnie bez znaczenia i pytanie drugie, zdecydowanie większej wagi: czy umowa „pożyczki miejsc postojowych” wygasła, została rozwiązania, czy może zapomniano o niej i wciąż obowiązuje? Może Państwo radni pochylą się podczas właściwej komisji nad tą sprawą, żeby po Sylwestrze A.D. 2026 nie okazało się, że oddaliście w dzierżawę oddane komuś innemu miejsca parkingowe.
Może Cię zaciekawić
„Chwile” uchwycone w akwareli
Miejska Biblioteka Publiczna w Limanowej organizuje wernisaż wystawy malarstwa Leny Jach pod tytułem „Chwile”. Wydarzenie zaplanowano na czwarte...
Czytaj więcejPolicyjni wodniacy ruszają na małopolskie akweny
W związku ze zbliżającym się sezonem wakacyjnym oraz rosnącą liczbą osób wypoczywających nad wodą, służby przypominają o konieczności za...
Czytaj więcejCiągnik przygniótł 57-latka na stromym zboczu - szczegóły wypadku
Jak już informowaliśmy, do wypadku z udziałem ciągnika rolniczego doszło we wtorek (23 czerwca) kilkanaście minut po godzinie 21:00 w ...
Czytaj więcejNietrzeźwy kierowca autokaru miał zabrać młodzież na wycieczkę
W wtorek (23 czerwca) w godzinach porannych funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Brzesku udali się na miejsce zbió...
Czytaj więcejSport
Zawodniczki Limanovii na testach w Beniaminku Krosno
Wyjazd na testy do jednego z uznanych ośrodków szkolenia piłkarskiego w kraju stanowi kolejne wyróżnienie dla młodych piłkarek związanych z...
Czytaj więcejMłodzi piłkarze limanowskiej akademii z cennym doświadczeniem na międzynarodowym turnieju
Podczas zawodów młodzi piłkarze z Limanowej mieli okazję rywalizować z uznanymi akademiami i klubami z Polski oraz zagranicy. Wśród rywali z...
Czytaj więcejGłosujemy na piłkarskie orły
Plebiscyt od lat należy do najbardziej prestiżowych wyróżnień w regionalnym futbolu. Jego celem jest docenienie zawodników, trenerów i osób zw...
Czytaj więcejPlan sparingów czwartoligowej Limanovii
Sztab szkoleniowy postawił przede wszystkim na rywalizację z wymagającymi przeciwnikami z wyższych i równorzędnych klas rozgrywkowych. W plani...
Czytaj więcejPozostałe
Jest lepiej niż dobrze
W piątek była cudowna pogoda. Pierwszy dzień prawdziwego lata. Takiego, co to pozwala grzać kości, chodzić w krótkich spodenkach, jeść lody n...
Czytaj więcejSzaleństwa carycy Katarzyny
Ptaszki ćwierkały już od miesięcy. Wiadomo było, że poleci, nie było tylko wiadomo kiedy. Przecież ten, który znajduje się w niełasce caryc...
Czytaj więcejSwojak, który miał być „bliżej ludzi”
Jest długi weekend, oktawa Bożego Ciała. Nie ma co Państwa zanudzać bieżącą polityką. Jaka ona jest każdy widzi, nie ma potrzeby się dołow...
Czytaj więcejRobert HOOD
Według angielskich legend ludowych w XIII wieku w angielskim lesie Sherwood schronienie znalazł Robin Hood, świetny łucznik wyjęty spod prawa wal...
Czytaj więcej
Komentarze (9)