pietruszewski24
Komentarze do artykułów: 9
Czy w tym kraju prawo naprawdę obowiązuje wszystkich tak samo? Bo z boku wygląda to tak, że jedni mogą robić, co chcą — palić czym chcą, kiedy chcą, budować na nie swojej własności, użytkować obiekty bez odbiorów i nikt specjalnie się tym nie przejmuje. A zwykłego człowieka potrafi się kontrolować co do każdego centymetra, papierka i przepisu.Panie Wiśniewski, jeśli ma Pan być odpowiedzialny za nadzór budowlany, to nadzór powinien dotyczyć wszystkich, a nie tylko tych, których najłatwiej skontrolować. Prawo nie może być dla jednych surowe, a dla drugich pobłażliwe.Najpierw należy uporządkować rzeczywiste problemy i sytuacje, które od lat są wszystkim znane, a dopiero później urządzać polowanie na zwykłych ludzi. Równe traktowanie wobec prawa powinno obowiązywać każdego — bez względu na to, kim jest i gdzie mieszka.
Nie dajmy się otumanić pięknymi hasłami. Pilnujmy swoich nieruchomości, swoich danych i swoich interesów.Ludzie, zanim bez zastanowienia wpuścicie kogokolwiek na swoją posesję, najpierw dokładnie sprawdźcie, na jakiej podstawie, w jakim celu i w jakim zakresie mają być wykonywane te pomiary. To Wasza własność nie urzędników!!!
Kiedy wreszcie ktoś rozliczy urzędników za błędne i nieodpowiedzialne decyzje, które pochłonęły miliony złotych publicznych pieniędzy? Za takie decyzje zwykły obywatel ponosi konsekwencje, a tutaj jak zwykle nikt nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Miliony zostały wydane, błędy popełniono, a osoby za nie odpowiedzialne nadal pozostają bezkarne. To są przecież pieniądze społeczne — nasze pieniądze. Ile jeszcze trzeba stracić, żeby ktoś w końcu poniósł za to odpowiedzialność?
Referendum!!!
Dzisiaj wielu pracowników nie ma świadomości, jakie rzeczywiste koszty pracodawca musi ponosić z tytułu ich zatrudnienia. Sama pensja brutto to nie wszystko — pracodawca ponosi również wysokie składki ZUS, podatki i inne obowiązkowe opłaty związane z zatrudnieniem pracownika. W Polsce całkowity koszt pracownika dla pracodawcy jest znacznie wyższy niż kwota, którą pracownik otrzymuje „na rękę”.
Patrząc na przebieg tej sprawy, można odnieść wrażenie, że Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego nie radzi sobie ze sprawnym doprowadzeniem postępowania do końca. Mieszkańcy od wielu miesięcy słyszą o kolejnych wnioskach, kontrolach i procedurach, podczas gdy obiekt nadal pozostaje niedostępny dla uczniów. O ile kwestie bezpieczeństwa są bezdyskusyjnie najważniejsze, o tyle trudno zrozumieć tak długotrwały brak ostatecznego rozstrzygnięcia. W tej sytuacji zasadne są pytania o skuteczność działania nadzoru budowlanego i organizację prowadzonych postępowań. Największe konsekwencje tego impasu ponoszą dzieci, szkoła i mieszkańcy, którzy sfinansowali tę inwestycję z publicznych środków.
To absurd, żeby właściciel działki musiał prosić urzędników o pozwolenie na korzystanie z zasobów, które znajdują się bezpośrednio na jego prywatnym terenie. Święte prawo własności powinno gwarantować, że to, co na mojej ziemi i pod nią, należy do mnie. Jeśli chcę wykopać na własny koszt studnię – czy to jedną, czy dziesięć – to jest to moja prywatna sprawa i moja niezależność. Wprowadzanie podatków od deszczówki, opłat za wodę z własnego ujęcia czy straszenie milionowymi karami za tzw. »dzikie studnie« to nic innego jak kolejne szukanie głupiego sposobu na wyciąganie pieniędzy z kieszeni obywateli. Moja działka, moja praca, moje ujęcie wody i państwu nic do tego.
Mam jedno pytanie. Gdzie jest powiatowy inspektorat nadzoru? Strach go obleciał? Gdzie on jest? Dlaczego tam nie jedzie? Państwo z kartonu!
Do dziś nic się nie zmieniło – dalej ten sam bałagan, przeciąganie spraw i brak odpowiedzialności. Szczególnie w powiatowym inspektoracie nadzoru budowlanego widać, że system działa bardziej na papierze niż w rzeczywistości. "Towarzysz" A.W. utrudnia funkcjonowanie przedsiębiorcom bez żadnych konsekwencji.