Sąd uchylił decyzję ws. słynnego przystanku
Limanowa/Warszawa. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że organy nadzoru budowlanego błędnie umorzyły postępowanie dotyczące budowy chodnika i wiaty przystankowej przy ul. Tarnowskiej w Limanowej. Sprawa dotyczy działki należącej do mieszkanki miasta, która protestuje od 2023 roku.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego (GINB) w sprawie budowy chodnika i wiaty przystankowej przy ul. Tarnowskiej w Limanowej. Sąd uznał, że sprawa nie została prawidłowo rozpatrzona i nakazał ponowne zbadanie, czy doszło do naruszenia prawa budowlanego.
Sprawa dotyczy robót budowlanych zrealizowanych na działce nr 176/4 w Limanowej. W 2013 roku miasto Limanowa zgłosiło zamiar przebudowy drogi wojewódzkiej nr 965, w tym budowy chodnika, zatok autobusowych i oświetlenia. Zgłoszenie zostało przyjęte bez sprzeciwu. Prace wykonano w latach 2014–2015, a nową wiatę przystankową zamontowano w 2021 roku. Część inwestycji objęła jednak również działkę prywatną - bez wiedzy i zgody właścicielki.
Jak wskazał sąd, zgłoszenie z 2013 roku nie obejmowało działki nr 176/4. Nie zostało też do niego dołączone wymagane oświadczenie o prawie do dysponowania tą nieruchomością. Mimo to wykonano na niej prace budowlane – m.in. chodnik, przyłącze energetyczne i przystanek.
Zobacz również:
Wyścig Górski „Limanowa – Przełęcz pod Ostrą” - zbliżają się utrudnienia w ruchu drogowym
Limanowski szpital zatrudni lekarzy. Lista wakatów na oddziałach
GINB, umarzając postępowanie, uznał, że skoro obiekty te nie wymagały pozwolenia na budowę, to nie ma podstaw do dalszego badania sprawy. Sąd nie zgodził się z taką interpretacją.
Nie dokonano zgłoszenia wskazującego, że miejscem spornej inwestycji będzie m.in. działka nr 176/4. Skoro jednak zrealizowano na niej inwestycję, to niewątpliwie dokonano tego bez wymaganego prawem zgłoszenia – wskazano w uzasadnieniu wyroku.
Sąd podkreślił, że inwestor nie może prowadzić robót budowlanych na cudzym gruncie bez odpowiednich dokumentów, nawet jeśli chodzi o obiekty niewymagające pozwolenia.
Nie sposób uznać, jak uczyniły to organy obu instancji, aby realizacja inwestycji na nieruchomości, której nie wyszczególniono w treści dokumentu zgłoszenia, była inwestycją zrealizowaną na podstawie zgłoszenia – stwierdził sąd.
Zdaniem WSA, mimo że budowa chodnika i wiaty mogła nie wymagać pozwolenia na budowę, to nadal konieczne było jej formalne zgłoszenie – a tego zabrakło. Sąd uznał, że organy nadzoru powinny były przeprowadzić postępowanie naprawcze, które pozwoliłoby wyjaśnić, czy prace wykonano zgodnie z prawem.
Przepis ten ma charakter nie tylko gwarancyjny, ale również ochronny i należy go interpretować w taki sposób, aby chronił właściciela nieruchomości, który sprzeciwia się prowadzeniu na niej robót budowlanych – zaznaczono w uzasadnieniu.
Sąd uchylił obie wcześniejsze decyzje i zobowiązał organy nadzoru budowlanego do ponownego zbadania sprawy.
W drugiej połowie kwietnia tego roku zatoka przystankowa przy ul. Tarnowskiej została wygrodzona, a na jezdni pojawiło się nowe oznakowanie. Działania były wynikiem uzgodnień pomiędzy władzami miasta Limanowa a Zarządem Dróg Wojewódzkich w Krakowie. Na miejscu dotychczasowej zatoki posadowiono stary przystanek, a autobusy zatrzymują się na jezdni. Choć wiąże się z chwilowym tamowaniem ruchu na drodze wojewódzkiej nr 965 – w pobliżu dużych zakładów pracy i centrum handlowego – władze miasta tłumaczyły tę decyzję kwestiami prawnymi i wizerunkowymi.
W czerwcu władze Limanowej podjęły kolejne działania w sprawie przystanku przy ulicy Tarnowskiej. Obiekt, który utracił gwarancję, miał zostać zdemontowany. Po odmowie wejścia na teren ze strony właścicielki prywatnej działki, miasto zwróciło się do niej z formalnym żądaniem „wydania rzeczy”. Do tej pory to nie nastąpiło, więc miejsce z dwiema wiatami i wykluczoną z ruchu zatoką wygląda kuriozalnie.
Przypomnijmy, że w poprzedniej kadencji właścicielka gruntu wystąpiła z roszczeniem wobec miasta, wskazując, że obecność przystanku uniemożliwiła jej uzyskiwanie dochodów z ewentualnej dzierżawy lub realizacji inwestycji na działce. Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynikało, że wysokość roszczenia wynosiła około 9 mln zł.
Konflikt doprowadził do sytuacji, w której korzystanie z przystanku stało się dla pasażerów utrudnione. Najpierw pojawiła się tabliczka „teren prywatny”, następnie wiata została zagrodzona taśmami ostrzegawczymi. W kolejnych tygodniach pojawiały się przeszkody w postaci sterty gałęzi, gruzu, a nawet obornika, później wiata została ogrodzona siatką leśną, co uniemożliwia jej użytkowanie. Dopiero orzeczenie sądu (który nie rozstrzygał spraw własnościowych) zakazało właścicielce terenu utrudniania pasażerom korzystania z przystanku.
Może Cię zaciekawić
Ulewy, grad i ryzyko gwałtownych podtopień
Alert meteorologiczny: Burze z gradem (stopień 2) Synoptycy szacują prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska na aż 85%. To nie będą zwykłe let...
Czytaj więcejNowe radiowozy w limanowskiej komendzie. Samorządy dołożyły prawie milion
We wtorek (14 lipca) na placu przed budynkiem Komendy Powiatowej Policji w Limanowej odbyło się przekazanie nowych radiowozów. W spotkaniu udział ...
Czytaj więcejTor napalmowy - limanowscy terytorialsi w ogniu i dymie
Żołnierze 114 Batalionu Lekkiej Piechoty z Limanowej wzięli udział w szkoleniu zintegrowanym. Jednym z realizowanych elementów tego przedsięwzi...
Czytaj więcejOdeszli w ostatnich dniach...
13 lipca 2026 r. śp. Adam Lizak, 65 lat (Rupniów) Msza święta żałobna zostanie odprawiona w kościele parafialnym pw. Znalezienia ...
Czytaj więcejSport
Wyróżnienie dla piłkarza Limanovii, gol rundy
Nagrodzone zostało trafienie pomocnika Limanovii z 31. kolejki, które zapewniło drużynie zwycięstwo 1:0 nad Orłem Ryczów. Strzelony gol z...
Czytaj więcejWychowanek Turbacza z pełnym występem w sparingu Arki Gdynia
Sparing rozegrany w Człuchowie zakończył się porażką pierwszoligowca z Trójmiasta 2:4. Już w pierwszych minutach Olimpia zaskoczyła gdynia...
Czytaj więcejPadel Arena znów nie spała! Nocne Mexicano przyciągnęło zawodników z Krakowa
Nocne turnieje Mexicano na stałe wpisały się już w kalendarz wydarzeń organizowanych przez Padel Arena. Tym razem do Limanowej przyjechało równ...
Czytaj więcejPodstawowy zawodnik nie podjął treningów z Limanovią
Paweł Matras był w ostatnich latach podstawowym zawodnikiem czwartoligowej Limanovii. Do klubu ze stolicy Beskidu Wyspowego przeszedł w wieku ju...
Czytaj więcejPozostałe
Wyścig Górski „Limanowa – Przełęcz pod Ostrą” - zbliżają się utrudnienia w ruchu drogowym
Impreza ta będzie Rundą Mistrzostw Europy FIA w Wyścigach Górskich oraz Rundą Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Droga zostanie zamknię...
Czytaj więcejPodejrzenie salmonelli. Przedszkola zamknięte, oddział w szpitalu zapełniony
Mamy podejrzenie ogniska zatrucia pokarmowego - potwierdza w rozmowie z nami Aneta Jagaczewska, powiatowy inspektor sanitarny w Limanowej. Pier...
Czytaj więcejGroźna aura nad regionem. IMGW ostrzega: nadciągają silne burze z gradem [ALERT]
Burze z gradem i ulewny deszcz. Szczegóły ostrzeżenia II stopnia Ostrzeżenie meteorologiczne drugiego stopnia (pomarańczowy alert) ma 75-...
Czytaj więcejMniej łóżek na pediatrii
19 czerwca odbyło się posiedzenie Rady Społecznej Szpitala Powiatowego w Limanowej im. Miłosierdzia Bożego. Podczas obrad omówiono kwestie zwią...
Czytaj więcej
Komentarze (15)
A późnej praktyce komedio-dramat jak w filmie pt,, Sami Swoi " tylko tu walka o przystanek autobusowy
Ma o tyle fart właścicielka, że w sprawę nie są zamieszani plebankowie których zacioekle chroni starosta, wydział ksiąg wieczystych, Gmina, , Starostwo, radcy urzędów limanowskich , geodeci i zaiste " rozmodleni " ludziska.
To ten ,limanowski symbol katowni ma się dobrze , no ale nie dla wszystkich przypada nagroda i nie każdemu zwycięstwo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
dla portalu byłaby to gratka gdyby dotarli do tego oświadczenia...
kto ze strony inwestora to podpisał
1. czy władze miasta chciały dobrze dla obywateli stawiając tam przystanek? - TAK
2. czy władze miasta zrobiły to zgodnie z zasadami? - NIE
władze miasta musiały coś zdecydować bo miały dotacje a nie było właściciela gruntu bo toczyła się sprawa w sądzie, zaryzykowali, ludzie byli zadowoleni,
czy ta pani mogła się dogadać - TAK
ale z pomoca doradzców postanowiła iść po kasę, szkoda życia moim zdaniem
teraz sąd powinien wydać wyrok o mediacje, obie strony powinny się dogadać, miasto kupić ten skrawek działki za rynkową cenę, tyle
jak ktoś chce to się dogada
Za łamanie prawa przez SAMORZĄDOWCÓW - URZĘDNIKÓW i błędy INSPEKTORÓW kto poniósł/PONIESIE odpowiedzialność ? NIKT ?. Ten przykład DOSKONALE wyjaśnia dlaczego w Polsce mówi się o ŚWIĘTYCH KROWACH w urzędach.
Od początku AFERY trzymam kciuki za odważną osobą która nie daje się robić w bambuko 'biedourzędnikom' i pozostałym dręczycielom.