28°   dziÅ› 33°   jutro
Poniedziałek, 03 sierpnia Lidia, Augustyn, Nikodem, Kamelia

Placówka w Żmiącej już od 35 lat pomaga najmłodszym

Opublikowano  Zaktualizowano 
0 9704

– My nie mamy praw wobec dziecka, my mamy tylko obowiązki. Naszym zadaniem jest jak najszybsze rozwiązanie problemów podopiecznych i pokazanie im, jak ważna w życiu jest systematyczność i miłość. A wszystko po to, żeby dzieciaki mogły wrócić do rodzin, które się o nich zatroszczą – mówi Jan Mader.

Jan Mader jest dyrektorem Centrum Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych Dzieło Pomocy Dzieciom. Centrum jest wspomagane przez Fundację Ruperta Mayera.

Ich działalność opiera się na wychowawcach, wolontariuszach i środkach pozyskanych od firm i osób, którym los dzieci nie jest obojętny. Podstawą finansowania jest umowa zawarta między Prezydentem Miasta Krakowa a Przełożonym Prowincji Południowej Towarzystwa Jezusowego w Krakowie. Plany uzależniają od potrzeb najmłodszych, a mają ich pod opieką 40. Chociaż codziennie stawiają czoła nowym wyzwaniom, każde dziecko traktują wyjątkowo i indywidualnie. To chyba dzięki tej niezwykłej atmosferze panującej w placówkach Fundacji Mayera, większość podopiecznych trafia tam ponownie, po latach, jako wolontariusze.

– Wszystko zaczęło siÄ™ 35 lat temu siÄ™ od spontanicznej i bezinteresownej akcji grupy studentów z krakowskich uczelni oraz kleryków jezuickich, którzy ofiarujÄ…c serce i czas, podjÄ™li inicjatywÄ™ niesienia pomocy wychowankom z paÅ„stwowych domów dziecka. Jezuita prof. o. Ludwik Piechnik zdobyÅ‚ Å›rodki na zakup wolnego gospodarstwa w Å»miÄ…cej k. Limanowej gdzie dzieci spÄ™dziÅ‚y pierwsze wakacje – wspomina Jan Mader.

Obecnie Fundacja DzieÅ‚o Pomocy Dzieciom prowadzi dwa oÅ›rodki. Jeden przy ulicy Rajskiej w Krakowie, drugi wÅ‚aÅ›nie w Å»miÄ…cej na 10 hektarowym gospodarstwie. – Ta placówka dziaÅ‚a dla naszych podopiecznych jak sanatorium. To kilka piÄ™knych, bardzo dobrze wyposażonych budynków. Dzieciaki przychodzÄ… do nas zaniedbane, z bagażem wielu negatywnych doÅ›wiadczeÅ„ zafundowanych im przez dorosÅ‚ych. Po półrocznym, rocznym pobycie w Å»miÄ…cej, bardzo polepsza siÄ™ ich psychofizyczna kondycja. Wszystko dziÄ™ki dobremu odżywianiu, Å›wieżemu powietrzu, relaksowi – opowiada Mader.

Ale nie tylko pozytywna energia oÅ›rodka w Å»miÄ…cej pozwala podopiecznym fundacji stanąć na nogi. Wykwalifikowani wychowawcy i przeszkoleni wolontariusze traktujÄ… każde dziecko wyjÄ…tkowo, myÅ›lÄ…c przede wszystkim o indywidualnych potrzebach swoich podopiecznych. Dyrekcja placówki stoi na stanowisku, że każdy wolontariusz może zajmować siÄ™ tylko jednym dzieckiem. Dlaczego? DziÄ™ki takiemu systemowi podopieczny dobrze zna swojego opiekuna, wie, że on jest tylko dla niego i zawsze może na niego liczyć. – Dzieci kierowane sÄ… do nas decyzjÄ… sÄ…du. Każda sytuacja pociechy jest inna, nieporównywalna z losem innego dziecka. Naszym zadaniem jest jak najszybsze rozwiÄ…zanie problemów dziecka i pokazanie mu, jak ważna w życiu jest systematyczność i miÅ‚ość. My siÄ™ takim dzieckiem musimy przede wszystkim zaopiekować. KÅ‚adziemy nacisk na zdrowie, naukÄ™ i sport. Każdy dzieciak musi rozwijać siÄ™ intelektualnie i fizycznie. Ponadto pokazujemy mu nowy model życia. Podopieczny widzi, że wszyscy rano zaczynajÄ… pracÄ™ i czerpie z nich przykÅ‚ad, sam zaczyna siÄ™ uczyć. Rozmawiamy z nim i przekonujemy, że postawa roszczeniowa - wszystko mi siÄ™ należy i ja nie musze nic - jest zÅ‚a. Pokazujemy dziecku codzienne, normalne życie i tÅ‚umaczymy jak radzić sobie z niepowodzeniami. Poza tym, caÅ‚y czas chodzi o to, żeby dziecko miaÅ‚o kontakt nie tylko z grupÄ… wychowawców, ale także z indywidualnym - odpowiednio przygotowanym przez nas wolontariuszem oraz z jak najwiÄ™kszym krÄ™giem spoÅ‚eczeÅ„stwa. OsobÄ… najbardziej zaangażowanÄ… w organizacjÄ™ wakacji dla dzieci i pracÄ™ z wolontariuszami jest moja żona, Katarzyna – dodaje Mader.

Jednak socjalizacja na dużą skalÄ™ nie byÅ‚aby możliwa bez udziaÅ‚u ludzi dobrej woli. – Różne osoby sÄ… zaangażowane w pomoc. Od posłów, przez rektorów uczelni, po instytucje. Na przykÅ‚ad pracownicy Motoroli Solutions odwiedzali nas w Å»miÄ…cej, pokazali podopiecznym różne doÅ›wiadczenia. NastÄ™pnie zaprosili ich do swojej siedziby w Krakowie i uczyli ich obsÅ‚ugi m.in. komputerów. Ponadto zabrali dzieciaki do parku rozrywki Energylandia w Zatorze. WziÄ™li je także na Å›ciankÄ™ wspinaczkowÄ…. To bardzo ważne, bo dziÄ™ki temu dzieci majÄ… kontakt z różnymi ludźmi, wkomponowujÄ… siÄ™ w różne Å›rodowiska. Wspiera nas także firma Novmar, bez której nie bylibyÅ›my w stanie wyremontować podjazdu przed oÅ›rodkiem w Å»miÄ…cej. Ponadto, pomoc otrzymujemy zawsze od grupy przyjaciół z miasta Dachau, od stowarzyszenia prowadzonego przez paÅ„stwa Hechendorferów, od wÅ‚adz i studentów Akademii Górniczo-Hutniczej, Rotary Club Kraków i od wielu, wielu innych partnerów – koÅ„czy wymieniać dyrektor placówki.

W Fundacji Ruperta Mayera równolegle do troski o sprawy materialne dzieci, bardzo ważne miejsce zajmuje troska o życie religijne podopiecznych. Najważniejszym pozostaje jednak fakt, że wszyscy pracownicy i sponsorzy fundacji dostrzegli sens, potrzebę, a nawet konieczności zaangażowania się w okazywanie dzieciom dobrego serca.

(Na zdjęciu początki działania ośrodka w Żmiącej)

Komentarze (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy pod tym artykułem - bądź pierwszy
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Placówka w Żmiącej już od 35 lat pomaga najmłodszym"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in