Poniedziałek, 13 lipca
Ernest, Małgorzata, Daniela, Kinga, Sara, Andrzej, Irwina

Ostre słowa krytyki i zarzuty kłamstwa

14.05.2015 06:13:02 top 24 9453

Tadeusz Filipiak w ostrym tonie komentuje ostatnie wypowiedzi burmistrza Mszany Dolnej dotyczące m.in. planów budowy stacji uzdatniania wody. Twierdzi, że Józef Kowalczyk kolejny raz w wielu kwestiach mija się z prawdą i to z premedytacją. - Trzeba być ignorantem, żeby takie rzeczy opowiadać. Może znajdą się tacy, co w te baśnie uwierzą? - zastanawia się były burmistrz.

Były burmistrz Mszany Dolnej Tadeusz Filipiak komentuje słowa urzędującego burmistrza Józefa Kowalczyka na temat planów związanych z budową stacji uzdatniania wody i rozbudową sieci miejskiego wodociągu.
Tadeusz Filipiak twierdzi, że burmistrz - nie po raz pierwszy w ostatnim czasie - mija się z prawdą. - Zastanawiam się, czy robi to z premedytacją, wszak ostatnimi czasy wszystkie kłamstwa uchodziły mu na sucho, czy też kolportuje nieprawdę z powodu braku dostatecznej wiedzy? Z przykrością obstawiam tezę numer jeden - ocenia, dodając że w artykule pt. 'Burmistrz nie mógł spać. Promesa była, a pozwolenia na budowę brakowało', który niedawno opublikowaliśmy na portalu, Józef Kowalczyk z prawdą rozmija się kilka razy.
- Zaprojektowana stacja uzdatniania wody na górnej płycie stadionu, gdyby wierzyć słowom burmistrza, zajmie płytę boiska. To kłamstwo numer jeden. Obrys projektowanego budynku SUW mieści się na zachodniej (zielonej) części terenu i 'wcina' się w utwardzoną tzw. bitumicznym ścierem część górnej płyty, którą wyznacza linia biegnąca równo z niższą częścią budynku socjalnego, wchodzi zatem maksymalnie kilkanaście metrów w utwardzony teren. Pozostały obszar byłby wciąż do dyspozycji, czy to na organizację różnych imprez, czy to na parking podczas zawodów na boisku trawiastym - tłumaczy Filipiak.
Kłamstwo numer dwa to według byłego sternika samorządu wypowiedź o 'studniach nad Mszanką wykopanych na dziko, bez pozwolenia'. - Trzeba być ignorantem, żeby takie rzeczy opowiadać. Pana burmistrza Kowalczyka odsyłam do referatu inwestycyjnego. Znajdzie tam wszystkie niezbędne 'papiery', łącznie z pozwoleniem na budowę tzw. 'otworów badawczych' nad rz. Mszanka, sfinansowanych w 100% z pozyskanej promesy od MAC. Z tego, co mówi burmistrz Kowalczyk wynika, że wojewoda małopolski i grupa naukowców skupiona przy nim w specjalnym zespole, to amatorzy bez elementarnej wiedzy, którzy wspólnie z nim, rozdają na lewo i prawo publiczne pieniądze 'po uważaniu'. Przypominam zatem burmistrzowi Kowalczykowi, że ludzie poproszeni przez pana wojewodę o wsparcie przy ocenie wniosków takich i podobnych, jak mszański, to profesorowie krakowskiej AGH i Politechniki, a także merytoryczni pracownicy MUW w Krakowie. Jeśli więc złożyli swój podpis, aprobując tym samym nasze starania o środki z państwowej kasy, to zrobili to z pełnym przekonaniem i w oparciu o swoją ogromną wiedzę i doświadczenie - pisze Tadeusz Filipiak.
Odnosi się również do propozycji burmistrza, którego zdaniem wspomniane studnie można było wykopać po przeciwnej stronie, na terenie miasta. Jak mówił Józef Kowalczyk, w ten sposób nie trzeba by było zajmować płyty boiska.
- Panie burmistrzu, studnie kopie się zawsze tam, gdzie jest szansa na wodę, a nie tam, gdzie nam się podoba. Miejsca na otwory badawcze wskazali hydrogeolodzy. Pan pewnie pamięta swoje sposoby na znalezienie wody, ale gałązki zielonej leszczyny w rękach różdżkarza, mnicha z Tyńca, ani mnie, ani tym bardziej wojewody i fachowców wokół niego skupionych, z pewnością by nie przekonały - zwraca się do swojego następcy Tadeusz Filipiak. - Po wtóre, czy kłopoty z wodą pitną dla Mszany rozpoczęły się w roku 2007? I Pan, i ja wiemy doskonale, że dużo, dużo wcześniej. Dlaczego zatem w latach 1998-2006 swojego pomysłu na studnie przy ZSTI (dawny INSTAL) Pan nie zrealizował? Czy wtedy państwo nie wspierało gmin w tak dramatycznych, jak nasze miasto, sytuacjach? - pyta burmistrza. - Owszem, wspierało i to jeszcze hojniej, ale Pan tej sytuacji nie potrafił wykorzystać. Dziś, gdy do sfinalizowania prawie czteroletnich, moich i moich współpracowników starań, pozostał etap ostatni, zaczyna Pan cały projekt dezawuować, starając się ze wszystkich sił udowodnić, że niżej podpisany nie zrobił nic, a jeśli już, to jest to złe, bezsensowne, nie tam gdzie trzeba i nie tak jak trzeba - twierdzi.
Kowalczykowi zarzuca też „monstrualne kłamstwo” które dotyczy dofinansowania zadania polegającego właśnie na budowie SUW. Ostatnio, podczas spotkania z mieszkańcami, burmistrz stwierdził że „dostał promesę na 6,7 mln zł bez pozwolenia na budowę” i bał się, że jeśli „ktoś sypnie, to wojewoda każe mu ją zwrócić”.
- Może znajdą się tacy, co w te baśnie uwierzą? Ale większość wie doskonale, że przydzielona przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji największa w historii tego samorządu promesa na 6,7 mln zł to efekt prawie czteroletnich zabiegów i starań pańskich poprzedników, to pokonanie kolejnych czterech etapów, których finałem była Pańska wyprawa do Krakowa po ministerialne pieniądze. Odrobina przyzwoitości, gdyby Pan ją miał, nie pozwoliłaby na taką wypowiedź. Chcę Panu burmistrzowi, ale i Mieszkańcom wprowadzanym przez Pana w błąd wyjaśnić, że wybór lokalizacji SUW nie był przypadkiem i nie wynikał z chęci zrobienia na złość komukolwiek - zapewnia Tadeusz Filipiak. - Dobrze wiemy, że w najgorszym stanie jest ujęcie na pot. Szklanówka - dlatego projektanci szukali wspólnie z nami miejsca po prawej stronie rzeki. Także po tej stronie zaprojektowali rezerwowe zbiorniki (na ul. Leśnej, także na komunalnym gruncie) Braliśmy pod uwagę również przyszłe koszty pompowania uzdatnionej już wody ze stacji do nowych zbiorników i dalej, aż na Szklanówkę. Jak, pańskim zdaniem, ma wyglądać tłoczenie wody z lewej na prawą stronę Mszanki? Czy wyliczył Pan przyszłe koszty takiej operacji? Czy brał Pan pod uwagę, że tereny za dawnym INSTAL-em w czasie powodzi roku 1997 mocno ucierpiały? Braliśmy pod uwagę także to, że teren przy Spadochroniarzy jest w całości komunalny, że w planie zagospodarowania te tereny można spożytkować na taki cel, że w końcu jest doskonale skomunikowany z miastem, że jest ogrodzony, oświetlony i zaopatrzony w media. Ale Pan nie byłby sobą, gdyby zaakceptował inne, niż swoje pomysły. Zapytam nieśmiało, kto z zaproszonych gości na niedawnym posiedzeniu komisji rozwoju przestrzennego i gospodarki, przekonał Pana burmistrza i rajców, że na stadionie nie wolno nic budować? Że nie powinno się 'anektować' choćby metra kwadratowego górnej płyty, bo zagrożona byłaby wielka impreza, jej coroczna edycja? - pyta Filipiak. - To ja pytam, co jest dla Pana burmistrza ważniejsze? Interes możnego, którego niespodziewane poparcie otrzymał Pan przed wyborami z jesieni 2014, czy dostatek wody dla kilku tysięcy mieszkańców Mszany Dolnej?Teraz, kiedy Pan burmistrz sypia już twardo i spokojnie, radzę to wszystko jeszcze raz przemyśleć, bo jak człowiek niewyspany i zmęczony, to mogą w głowie urodzić się co najmniej dziwne koncepcje, jak ta sprzed kilku tygodni z 'obwodnicą' przez środek miasta, a teraz z kopaniem studni tam, gdzie niekoniecznie jest woda - dodaje na koniec.
(Fot. UM Mszana Dolna)
udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in