Czwartek, 06 października
Artur, Brunon, Fryderyk, Fryderyka, Petra

Obradowała komisja sejmowa ws. Romów

25.04.2013 07:49:56 top 14 7021

Limanowa. We wtorek w Urzędzie Miasta Limanowa odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych (MNE). Ponad dwie godziny debatowano nad problemami społeczności romskiej mieszkającej na terenie miasta i gminy Limanowa.

Na spotkaniu byli obecni posłowie pracujący w Komisji, przedstawiciele władz Miasta i Gminy Limanowa oraz władz Powiatu, dyrektorzy limanowskich szkół, a także przedstawiciele policji i innych instytucji.

W rozmowach wzięli też udział liczni przedstawiciele limanowskiej społeczności romskiej, na czele z prezesem Stowarzyszenia Romów w Limanowej, Janem Ciureją, oraz asystentem Stowarzyszenia Markiem Biedroniem.
Pierwsza część posiedzenia Komisji, jak poinformował jej przewodniczący, odbyła się w Krakowie, w obecności m.in. wojewody, marszałka województwa, przedstawicieli oświaty i członków mniejszości, w tym Romów z różnych organizacji.

Limanowskie obrady poprowadził przewodniczący Komisji sejmwej, Miron Sycz. – Komisja Mniejszości Narodowych i Etnicznych ma nieco inny charakter, niż pozostałe komisje. Przede wszystkim zajmuje się monitorowaniem funkcjonowania organizacji mniejszości narodowych i mniejszości etnicznych – wyjaśniał – Nasza komisja poświęca wiele uwagi i czasu dla środowisk romskich. I większość środków, które przeznacza państwo, a to są naprawdę duże pieniądze, przeznacza na kształcenie i wychowanie najmłodszego pokolenia, czyli dzieci.

Następnie głos zabrał Władysław Pazdan, który przedstawił sytuację Romów mieszkających na terenie gminy – na osiedlu romskim we wsi Koszary, gdzie mieszka około 100 osób.

- My od lat korzystamy z programu pomocy dla mniejszości narodowych, co roku wykonujemy coś na rzecz tej społeczności. Niedawno był wybudowany wodociąg, wybudowaliśmy drogę, postawiliśmy kontener, dla dzieci organizujemy kolonie - wyliczał wójt Pazdan. -I proszę, aby na podstawie jednego incydentu nie oceniano ani placówki szkolnej, ani samorządu, ani nikogo. Bo to są przypadki odosobnione.

Wójt stwierdził także, że negatywny wpływ na relacje polsko-romskie w Limanowej mają media. – Do momentu, kiedy media wszelkiej maści milczą na temat współżycia społecznego mniejszości romskiej i Polaków, to jest dobrze – mówił Władysław Pazdan – Natomiast gdy przychodzą ci „zbawiciele”, szczególnie ci z Warszawy, i dotykają jednodniowo problem, to więcej czynią zła, niż dobrego. Z całym szacunkiem do mediów, ale w jeden dzień nie da się zbadać wszystkich tematów dogłębnie. I czasem jedno zdanie powoduje niepotrzebne incydenty.

Burmistrz Władysław Bieda mówił m.in. o trudnych warunkach, w jakich żyją limanowscy Romowie. – Poważnym problemem Limanowej, która rzutuje na całość współżycia obu społeczności, w jest problem mieszkaniowy – mówił, podając przykłady, m.in. 14-osobowej rodziny z ul. Fabrycznej, która zajmuje mieszkanie o powierzchni ok. 37 m2. – Miasto nie jest w stanie tego problemu rozwiązać z przyczyn finansowych. Nie mamy lokali socjalnych, które moglibyśmy udostępnić rodzinom romskim.

Powiat Limanowski reprezentował Mieczysław Uryga, członek Zarządu, który przedstawiał formy wsparcia Romom. – Powiatowy Urząd Pracy włącza się w szereg różnych pomysłów aktywizacyjnych. Teraz przewidziane są kursy, m. in. kulinarne, oraz szkolenia budowlane. Jesteśmy otwarci – zapewniał.

Głos zabrał także asystent Stowarzyszenia Romów w Limanowej, Marek Biedroń. – Podstawowym problemem Romów, nie tylko w Limanowej, ale i w Małopolsce, jest bieda. Bieda, brak pracy i zacofanie cywilizacyjne. Większość Romów w Limanowej nie umie pisać i czytać, a nawet jeśli Rom zna litery, to nie rozumie co czyta – tłumaczył. – Mamy bardzo dużo dzieci romskich z upośledzeniami, około 30% ma orzeczenia o specjalnych warunkach szkolnictwa. Musimy te problemy rozwiązać, bo uderzą w nas w kolejnych pokoleniach. Problem romski demograficznie nie będzie się zmniejszał, tylko zwiększał.

Przekonywał także zrozumienia szczególnie trudnej sytuacji Romów na rynku pracy. – Jeśli do zakładu pracy pójdzie Rom i nie-Rom, z tym samym wykształceniem, to który dostanie pracę? – pytał posłów Marek Biedroń – Romów nie da się asymilować – podsumował.

Sejmową komisję szczególnie interesowała kwestia edukacji dzieci romskich, którą przybliżył im burmistrz Władysław Bieda.

Dzieci romskie, mieszkające na terenie miasta i gminy, uczęszczają do trzech limanowskich szkół - ZSS nr 1 (23 uczniów), ZSS nr (9 uczniów) oraz ZSS nr 4(27 uczniów). We wszystkich placówkach zatrudnieni są asystenci romscy, którzy opiekują się dziećmi i pomagają im w nauce.

Romowie nalegali, by głos zabrała Halina Golonka, dyrektor ZSS nr 4.
Jestem najbliższą sąsiadką osiedla romskiego – mówiła dyrektor, która przedstawiła pokrótce historię edukacji Romów w szkole. – Mam przy sobie dyplom, który otrzymaliśmy: „Szkoła dialogu – Romowie”. A ostatnio został napisany na mnie list, bardzo obrzydliwy w swojej treści. Podpisano go: „wszyscy Romowie z Koszar, w tym ja” – i tu nazwisko jednej z matek dzieci, nawet nie własnoręczny podpis. Matka zarzuca mi w tym liście, że jestem rasistką, że dyskryminuję jej dzieci i zabraniam im mówić po romsku – Halina Golonka nie kryła oburzenia. – W momencie, gdy zwraca się im uwagę: nie bij po twarzy itp., to od razu jest się rasistą. I tym jestem zbulwersowana, bo przecież prawa musimy przestrzegać wszyscy.

– Pani dyrektor, rozmawiałem ze środowiskiem z Koszar, z Romami. To jest tak, że kiedy dzieci romskie rozmawiają z dziećmi lokalnymi, to pani chodzi i pyta, czy dzieci romskie nie prowokują, czy wzywać policję – polemizował jeden z Romów. – Jak mogła pani powiedzieć dziecku, że przychodzi do szkoły tylko na obiad i że nic z niego nie będzie. Przy całej klasie, to dziecko poczuło się obrażone.

Słowa dyrektor Haliny Golonki potwierdziły jednak, że nie wszyscy rodzice romskich dzieci mają zastrzeżenia do jej pracy. Wynika z nich, że pracująca w ZSS nr 4 asystentka dzieci romskich była gotowa zebrać podpisy rodziców wyrażających poparcie.

– Żadna mniejszość nie dostaje takich środków jak wy, chcemy wiedzieć od was czy te pieniądze są właściwie wydawane – zwrócił się do Romów przewodniczący Miron Sycz na koniec spotkania.

Burmistrz Władysław Bieda po spotkaniu mówił, że jest zadowolony z jego przebiegu. – Myślę, że to spotkanie było dobrym spotkaniem i spełniło moje oczekiwania. Natomiast na owoce tego wszystkiego myślę że musimy trochę zaczekać.

Podobnego zdania byli przedstawiciele mniejszości romskiej: - To spotkanie może się przyczynić do tego, by te stereotypy przełamać i coś osiągnąć, pomóc. Wiadomo, to wymaga czasu.

Posłowie z Komisji ds. Mniejszości Narodowych i Etnicznych po spotkaniu w Limanowej pojechali na podobne rozmowy do Łącka.


udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in