Sobota, 20 kwietnia
Czesław, Agnieszka, Marian, Czech

List otwarty Jana Winiewskiego do Pawła Zastrzeżyńskiego

17.01.2019 06:25:00 PAN 65 9470

Publikujemy list otwarty Jana Winiewskiego, radnego Rady Miasta Limanowa, do reżysera i publicysty Pawła Zastrzeżyńskiego.

„Na wniosek Pawła Zastrzeżyńskiego Instytut Pamięci Narodowej Komisja Badani Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu przeprowadziła kwerendę na osobę w zasobach po byłych służbach PRL. Wniosek został złożony, gdyż w Limanowej powstał pomysł, aby jedno z rond drogowych nazwać imieniem ks. Jana Bukowca.”

Zdziwienie, szok, że to człowiek wywodzący się z Limanowej w ten sposób postępuje – delikatnie mówiąc... Pan, Panie Zastrzeżyński... w swoje gniazdo.

Wraz z przyjaciółmi zebrałem ponad 1400 podpisów pod wnioskiem nadania rondu w Sowlinach imienia ks. prałata Jana Bukowca. Dla nas ten człowiek jest bohaterem, wybudował kościół, zjednoczył ludzi, stworzył parafię. Wiemy, w jak trudnych czasach miały miejsce te wydarzenia. Zeby w tamtym okresie budować kościół, trzeba było załatwiać wiele trudnych spraw, czasem wprost niemożliwych. Ksiądz Jan potrafił rozmawiać z każdym, nikogo nie obrażając. Byli też tacy, którzy to perfidnie wykorzystali i nadal są ich naśladowcy.

Pański artykuł nie ma ładu ani składu. Jak można porównać czasy stalinowskie w których żołnierze wyklęci płacili za Polskę najwyższą cenę, do czasów lat 80.? Żyłem w latach 80., byłem aktywnym członkiem „Solidarności”, więc wiedza Pana jest kompromitująca. Dlatego nie wierzę, że jest Pan tym za kogo się podaje. Kompletny brak taktu i wiedzy historycznej.

Odniosę się też do Pańskiego artykułu o duchu komunizmu w Urzędzie Miasta w Limanowej. Za to, że umieścił Pan zdjęcie budynku Urzędu z czerwoną komunistyczną gwiazdą powinien Pan odpowiadać przed sądem. Ale był to czas kampanii, więc nie chcieliśmy na Pana szczęście „promować”.

Naruszył Pan w tym artykule moje dobra osobiste. Napisał Pan, że jeden z wiceprzewodniczących Rady Miasta Limanowa ubiegających się o reelekcję w nowych wyborach samorządowych był wykładowcą WUML-u. Jeżeli posiadał Pan taką wiedzę, to trzeba było mieć na tyle odwagi, by wskazać „winowajcę”, bo nas było tylko dwóch. Od razu miałem telefony i docinki, że jestem „komuchem”. Oświadczam, że nigdy nie byłem wykładowcą, a tym bardziej na WUML. Zresztą, nie nadaję się do tego.

Panie Pawle, w przeciwieństwie do Pana ja pochodzącę z rodziny o tradycjach patriotycznych. Dziadek Stanisław Ceglarz – budowniczy i dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Limanowej, został przez towarzyszy z komitetu PZPR w Limanowej wyrzucony ze szkoły, bo nie zdjął w szkole krzyży. Bardzo to odchorował. Jako wnuk, doczekałem się chwili, że krzyże powróciły do szkoły. Ojciec mój, Władysław Weinbrenner-Winiewski przez 5 lat okupacji był więźniem obozów koncentracyjnych. Po wojnie wyjechał na ziemie zachodnie, gdzie na wniosek aparytczyków partyjnych został zmuszony, co zrobił z wielkim bólem, do zmiany nazwiska z Weinbrenner na Winiewski. Całe życie pracował jako organista i katecheta, co nie ułatwiało nam życia. Jestem bardzo dumny ze swojej rodziny.

Mam zaszczyt być wybrany na trzecią kadencję do Rady Miasta Limanowa. Radnymi byli również mój dziadek Stanisław Ceglarz i mama Stanisława. Bycie radnym sprawia mi wielką satysfakcję. Cieszę się, że nasze miasto zmienia się z roku na rok na lepsze, a ja mam w tym swój skromny udział.

Jako Rada przyznajemy między innymi medal „Przyjaciel Miasta Limanowa” – dla osób, które w szczególny sposób zasłużyły się miastu. Gdybyśmy przyznawali medal „nieprzyjaciela miasta”, to Pan by był idealnym kandydatem.

Z poważaniem,
Jan Winiewski.

(Na zdjęciu autor listu, Jan Winiewski, radny Rady Miasta Limanowa. Fot.: UM Limanowa)

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in