Niedziela, 21 października
Urszula, Hilary, Celina, Jakub, Janusz

IPN: "Chcemy ustalić, kto mógł zostać tam zabity i do kogo mogą należeć te szczątki"

12.10.2018 07:13:00 PAN 8 3897

Krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej wszczął śledztwo dotyczące możliwości ukrycia ludzkich szczątków w byłej siedzibie Urzędu Bezpieczeństwa w Limanowej. W latach 1946-1947 w „Pałacyku pod Pszczółką” prowadzono brutalne przesłuchania. Wcześniej, w czasie okupacji, była to siedziba Gestapo.

- Śledztwo zostało wszczęte. Jesteśmy na etapie zbierania materiału dowodowego. Chcemy ustalić, kto mógł zostać tam zabity i do kogo mogą należeć te szczątki. Wcześniej było prowadzone śledztwa dotyczące działalności siedziby UB w Limanowej i ustaliliśmy, że w tym miejscu zostało zabitych przez funkcjonariuszy UB osiem osób, które jednak nie zostały pochowane na terenie budynku, a na terenie różnych cmentarzy. Spróbujemy w tym śledztwie ustalić inne osoby, które mogły stracić życie w tym budynku, a ich szczątki nie zostały odnalezione - powiedział w rozmowie z PAP prokurator Marek Kowalcze z krakowskiego oddziału IPN.

W czasie drugiej wojny światowej w tym samym budynku mieściła się siedziba gestapo. Oznacza to, żę w tym czasie mogli tam być również mordowani ludzie. Ten wątek badany jest w toku oddzielnego śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej.

Śledczy na razie nie dotarli do osoby, która bezpośrednio widziała szczątki na terenie byłej siedziby UB w Limanowej, ponieważ zawiadomienie było złożone na podstawie zasłyszanych informacji. Szczątki miały zostać ukryte w budynku podczas renowacji budynku.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, a także o ludzkich szczątkach, które mogą znajdować się na terenie budynku przy ul. Matki Boskiej Bolesnej w Limanowej, złożył do limanowskiej prokuratury reżyser i publicysta Paweł Zastrzeżyński.

- Zgłosiła się do mnie osoba, która chce zostać anonimowa i poinformowała mnie, że pół roku temu była świadkiem rozmowy, gdzie osoby, których danych personalnych mój informator nie chce mi ujawnić, rozmawiały o tym że prowadząc działalność na terenie budynku przy ul. Matki Boskiej Bolesnej 15 w Limanowej w celu podwyższenia niskiego stropu w piwnicy, w budynku, kopiąc natrafiły na ludzkie kości. Obawiając się konsekwencji z tym związanych, chcąc ukryć ten fakt, zakopały te kości z powrotem. Zdaniem mojego informatora, te kości nadal się tam znajdują - twierdzi Paweł Zastrzeżyński. 

Historycy nie mają wątpliwości co do tego, że na terenie „Pałacyku pod Pszczółką” łamano prawa człowieka – znęcano się nad osadzonymi więźniami, którzy byli poniżani i bici przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa.

Jak przypomina PAP, w listopadzie 1946 r. funkcjonariusze Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Limanowej zorganizowali zasadzkę na 22-osobowy oddział partyzancki "Żandarmeria", tzw. terenówkę i jego dowódcę Włodzimierza Morajko, ps. "Błysk". Zatrzymanych funkcjonariusze limanowskiego UB m.in. przetrzymywali w ciasnej celi bez łóżek. Mieli wielokrotnie prowadzić męczące przesłuchania, podczas których bili zatrzymanych po całym ciele, polewali zimną wodą, znieważali, straszyli śmiercią. Partyzanci z oddziału "Żandarmeria" zostali skazani na kary śmierci, zamienione później na długoletnie więzienie. Nie wszyscy przeżyli. W więzieniu zmarł m.in. Włodzimierz Morajko (w 1950 r. w Rawiczu, w wieku niespełna 20 lat). Według ustaleń IPN, nad aresztowanymi znęcali się bezspornie szef Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Limanowej i pięciu innych funkcjonariuszy.

(Na podstawie: PAP, własne)

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in