Wtorek, 07 lutego
Ryszard, Teodor, Romuald, Roman, Wilhelmina

Odnaleziono szczątki rakiety S300. Wójt gminy Dołhobyczów: obraz na miejscu eksplozji był straszny

15.11.2022 20:06:00 PAN 32 18037

Dwie osoby zginęły w wybuchu w miejscowości Przewodów w powiecie hrubieszowskim. W związku z "zaistniałą sytuacją kryzysową" premier w porozumieniu z prezydentem zwołał pilne posiedzenie Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Associated Press podała, iż według amerykańskiego urzędnik to rosyjskie pociski trafiły na terytorium Polski. ​- Wdrożono procedury przewidziane w takiej sytuacji, przed chwilą zdecydowano o podniesieniu gotowości bojowej niektórych jednostek wojskowych na terenie Polski i innych służb mundurowych. Jednocześnie, zdecydowaliśmy o tym, by zweryfikować czy zachodzą przesłanki do zastosowania art. 4 Sojuszu Północnoatlantyckiego - powiedział po naradzie rzecznik rządu.

Polska, aktualizacja 16:05

Wójt gminy Dołhobyczów: obraz na miejscu eksplozji był straszny

To straszne wydarzenie dla całej gminy. Kiedy przyjechałem to obraz na miejscu był straszny. Lej i rozrzucony gruz dookoła na odległość 100 metrów, aż trudno sobie wyobrazić, jaka to była siła - powiedział PAP.PL wójt gminy Dołhobyczów Grzegorz Drewnik.

Wójt Drewnik w środę w rozmowie z PAP.PL podkreślił, że kiedy we wtorek po południu doszło do wybuchów na terenie gminy we wsi Przewodów (powiat hrubieszowski, woj. lubelskie), przebywał w domu.

"Usłyszałem jeden, a potem drugi wybuch. Początkowo myślałem, że może to jakieś petardy i nic poważnego, ale rozdzwoniły się telefony i każdy pytał, co się dzieje. To straszne wydarzenie dla gminy" - powiedział.

Dodał, że niektórzy z mieszkańców widzieli na niebie smugi, inni słyszeli świst.

"Postanowiłem pojechać na miejsce, gdzie byłem do 1 w nocy. Obraz na miejscu był straszny, lej, rozrzucony gruz na odległość 100 metrów, aż trudno sobie wyobrazić, jaka to była siła. Z każdą chwilą przybywało państwowych służb" - opowiedział.

W wybuchu zginęło dwóch Polaków. "Znałem obydwóch panów, bardzo sympatyczni. Pracowali w firmie, która ma tę suszarnię" - wyjaśnił.

62-letni Bogusław W. mieszkał z żoną w Przewodowie, 60-letni Bogdan C. pochodził z pobliskiej wsi Setniki, oddalonej od miejsca eksplozji o kilka kilometrów.

W całej gminie Dołhobyczów została wprowadzona czterodniowa żałoba. "Uznaliśmy, że to, co się wydarzyło zasługuje na to, aby w sposób symbolicznym uczcić te ofiary. Do połowy masztów opuszczone zostały flagi z kirami. Postaramy się też pomóc rodzinom ofiar, formę pomocy ustalimy w rozmowach z nimi" - powiedział.

Dodał, że we wtorek został powołany powiatowy sztab kryzysowy. "Jesteśmy w stałym kontakcie ze wszystkimi pracującymi na miejscu służbami i liczę na to, że jestem w stanie podołać temu wszystkiemu" - podsumował wójt.

"Teraz na miejscu trwa oczyszczanie terenu przez służby. Wspieramy ich dając sprzęt budowlany na przykład koparko - ładowarki. Mam nadzieję, że cały teren zostanie szybko oczyszczony"- dodał. 

We wtorek po godz. 15 - jak przekazali przedstawiciele polskich władz - na terenie leżącej niedaleko od granicy z Ukrainą wsi Przewodów spadł pocisk; w wyniku eksplozji śmierć poniosło dwóch obywateli Polski. Siły rosyjskie przeprowadziły we wtorek po południu zakrojony na szeroką skalę atak rakietowy na Ukrainę, wymierzony głównie w obiekty energetyczne.

Jak przekazał w środę prezydent Andrzej Duda "absolutnie nic nie wskazuje, że zdarzenie w Przewodowie był to intencjonalny atak na Polskę". "Najprawdopodobniej był to nieszczęśliwy wypadek; nie mamy żadnych dowodów, że rakieta została wystrzelona przez Rosję, jest wysokie prawdopodobieństwo, że była to rakieta ukraińskiej obrony" - powiedział prezydent.


Polska, aktualizacja 14:37

Odpowiedzialność za upadek pocisku po polskiej stronie granicy ponosi Rosja - niezależnie od tego, czy był to pocisk rosyjski, czy ukraiński; do zdarzenia nie doszłoby, gdyby Rosja nie atakowała Ukrainy i z tym zgodzili się wszyscy sojusznicy - powiedział w środę ambasador Polski przy NATO Tomasz Szatkowski.

Wcześniej w Brukseli odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady Północnoatlantyckiej NATO na poziomie ambasadorów poświęcone wybuchowi w Polsce, w wyniku którego zginęły dwie osoby.

Podczas briefingu po spotkaniu Szatkowski zaznaczył, że "w tym momencie prawdopodobną wersją jest to, że był to upadek pocisku ukraińskiej obrony powietrznej, który próbował przechwycić jeden z rosyjskich pocisków".

"Trzeba podkreślić, że odpowiedzialność za ten incydent ponosi Rosja. Z tym zgodzili się wszyscy sojusznicy - (...) bo niezależnie od tego, czy pocisk był rosyjski, czy ukraiński, do tego tragicznego wydarzenia nie doszłoby, gdyby Rosja nie zaatakowała Ukrainy, gdyby nie łamała prawa międzynarodowego i nie dokonywała zbrodni wojennych, atakując cele cywilne w zmasowany sposób" - zaznaczył dyplomata.

Szatkowski powiedział, że podczas posiedzenia "sojusznicy wyrazili swoją solidarność, swoje kondolencje i gotowość do właściwej reakcji, a także pomoc w śledztwie". "Jak wiemy, na miejscu są już także przedstawiciele naszych sojuszników, którzy współdziałają z naszymi władzami" - dodał.

"Wszyscy sojusznicy wyrażali także uznanie dla bardzo spokojnej reakcji polskich władz, które nie spieszyły się z pewnymi konkluzjami w tej sytuacji" - podkreślił ambasador.

Jak zapewnił, od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę 24 lutego bezpieczeństwo Sojuszu jest "chronione z jeszcze większą czujnością". "Są uruchomione plany operacyjne, są uruchomione środki tak zwanej podwyższonej czujności - zarówno na lądzie, (jak i) na morzu i w powietrzu. NATO było w stanie śledzić te wydarzenia de facto w czasie rzeczywistym, i w czasie rzeczywistym były również powzięte środki" - dodał.

Rada Północnoatlantycka jest głównym organem decyzyjnym o charakterze politycznym w strukturze NATO. Każde państwo członkowskie ma w niej swojego reprezentanta. Rada zbiera się na różnych szczeblach co najmniej raz w tygodniu lub za każdym razem, kiedy zachodzi taka potrzeba.


Polska, aktualizacja 13:50
- Opowiadamy się za wspólnym zbadaniem incydentu z rakietą na terytorium Polski. Jesteśmy gotowi przekazać dowody na rosyjską odpowiedzialność. Oczekujemy od naszych partnerów informacji, na podstawie których wysnuto wniosek, że to rakieta obrony powietrznej Ukrainy - napisał Ołeksij Daniłow, sekretarz ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa i Obrony.

Polska, aktualizacja 13:46
Wybuch w Przewodowie z dużym prawdopodobieństwem nastąpił na skutek zestrzelenia rosyjskiej rakiety. Nie możemy jednak wykluczyć żadnych scenariuszy. Rosja mogła chcieć skonstruować atak, którego jednym z efektów było skłócenie Polski i Ukrainy - stwierdził na posiedzeniu RBN premier Mateusz Morawiecki.

W środę po godz. 12 w Pałacu Prezydenckim rozpoczęło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. O zwołaniu posiedzenia RBN prezydent zdecydował we wtorek późnym wieczorem, po informacji o eksplozji we wsi Przewodów na Lubelszczyźnie. We wtorek o godzinie 15.40 na terenie wsi Przewodów w powiecie hrubieszowskim w województwie lubelskim spadł pocisk produkcji rosyjskiej, w wyniku czego śmierć poniosło dwóch obywateli Polski.

Podkreślił, że polskie władze są w stałym kontakcie w sojusznikami z NATO i UE. "Razem z panem prezydentem, ministrem Rauem, premierem Błaszczakiem, rozmawialiśmy praktycznie przez pół nocy z naszymi odpowiednikami z bardzo wielu krajów świata" - dodał. Zapewnił, że podkreślają oni pełną gotowość sojuszniczą do wsparcia Polski, solidarność i jedność.

"Cały zgromadzony przez nas materiał dowodowy, potwierdzany zasadniczo przez źródło naszych sojuszników, pokazuje prawdopodobny przebieg wydarzeń (...) - zmasowany atak rakietowy, około 90 do 100 rakiet lub więcej na terytorium całej Ukrainy, duża część tych rakiet spada na teren zachodniej Ukrainy, znaczna część jest kierowana na terytorium obwodu, która jest blisko granicy polsko-ukraińskiej" - powiedział.

Jak dodał, jest to też "idealny sposób na przeprowadzenie również prowokacji rosyjskiej wobec Polski". "Wiemy, jak Rosjanie potrafią doskonale zaplanować tego typu rzeczy" - stwierdził.

Zastrzegł, że zebrane materiały "z dużym prawdopodobieństwem wskazują na to, że w Przewodowie wybuch nastąpił na skutek zestrzelenia i zniszczenia rosyjskiej rakiety, natomiast rakieta radziecka wyprodukowana jeszcze w Związku Radzieckim, będąca najprawdopodobniej w posiadaniu Ukraińców, spadła na terytorium Polski". "Tyle wiemy na moment obecny" - powiedział premier.

Podkreślił jednocześnie, że nie można wykluczyć żadnych scenariuszy. "Ponieważ wiemy doskonale, jak Rosjanie znakomicie potrafią nie tylko samą propagandą się posługiwać, ale też potrafią zaplanować pewnego rodzaju zdarzenia" - dodał.

"Zawsze trzeba mieć z tyłu głowy, że dzieje się to w okolicznościach okrutnej wojny Rosji przeciw Ukrainie. I Rosja, która musiała się dość pospiesznie wycofywać z Chersonia, mogła chcieć skonstruować takie zdarzenia, atak którego jednym z dodatkowych lub głównych efektów było właśnie to, by skłócić między sobą Polskę i Ukrainę" - powiedział Morawiecki.

Szef rządu przypomniał na początku posiedzenia RBN, że wszystkie służby specjalne w Polsce są w stanie gotowości, "by zwiększyć bezpieczeństwo Polski, związane z tym incydentem".


Polska, aktualizacja 12:59
Ziobro: w Przewodowie odnaleziono szczątki rakiety S300; na miejscu byli też amerykańscy eksperci

W miejscu eksplozji w Przewodowie odnaleziono szczątki rosyjskiej rakiety S300, której używają wojska Rosji i Ukrainy. Na miejscu pracuje zespół polskich prokuratorów i biegłych techników. Byli też amerykańscy eksperci - poinformował w środę szef MS Zbigniew Ziobro.

We wtorek późnym wieczorem minister sprawiedliwości-prokurator generalny Zbigniew Ziobro informował, że polecił prokuratorowi krajowemu objęcie osobistym nadzorem śledztwa w sprawie eksplozji w Przewodowie (woj. lubelskie) i śmierci dwóch polskich obywateli. Przekazywał, że na miejscu pracuje zespół prokuratorów wraz z nadzorowanymi przez nich służbami i biegłymi.

"W miejscu eksplozji w Przewodowie odnaleziono szczątki rosyjskiej rakiety S300, której używają wojska Rosji i Ukrainy. Na miejscu pracuje zespół polskich prokuratorów i biegłych techników. Byli też amerykańscy eksperci. Teren jest skanowany techniką 3D" - poinformował natomiast w środę Ziobro na Twitterze.

We wtorek po godz. 15 - jak przekazali przedstawiciele polskich władz - na terenie leżącej niedaleko od granicy z Ukrainą wsi Przewodów (powiat hrubieszowski, woj. lubelskie) spadł pocisk; w wyniku eksplozji śmierć poniosło dwóch obywateli Polski. Siły rosyjskie przeprowadziły we wtorek po południu zakrojony na szeroką skalę atak rakietowy na Ukrainę, wymierzony głównie w obiekty energetyczne.

"Nie mamy absolutnie żadnej wskazówki lub poszlaki, która by nam pozwalała twierdzić, że był to atak na Polskę, że ta rakieta została intencjonalnie skierowana po to, żeby uderzyła w terytorium Polski, najprawdopodobniej był to nieszczęśliwy wypadek" - oświadczył w środę prezydent Andrzej Duda na wspólnej konferencji z premierem Mateuszem Morawieckim.

Przekazał też, że na terytorium Polski spadła najprawdopodobniej rakieta produkcji rosyjskiej z lat 70., ale nie ma dowodów, że została wystrzelona przez Rosję. "Jest wysokie prawdopodobieństwo, że była to rakieta ukraińskiej obrony" - mówił.

Polska, aktualizacja 12:13

Absolutnie nic nie wskazuje na to, że zdarzenie w Przewodowie było to intencjonalny atak na Polskę; nie mamy żadnych dowodów, że rakieta została wystrzelona przez Rosję; jest wysokie prawdopodobieństwo, że była to rakieta ukraińskiej obrony - powiedział prezydent Andrzej Duda.

W środę w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego odbyło się spotkanie prezydenta z premierem Mateuszem Morawieckim i ministrami zajmującymi się sferą bezpieczeństwa. Spotkanie wyznaczono na godzinę przed posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Prezydent podkreślił po tym spotkaniu, że we wtorek miał miejsce "zmasowany, o niespotykanej skali rosyjski atak na Ukrainę". Jak mówił, strona rosyjska wystrzeliła około 100 rakiet różnego typu przeciwko Ukrainie, bombardowane było całe terytorium Ukrainy, także obszary przy granicy z Polską, obwodu lwowskiego i wołyńskiego.

"Ukraina broniła się - co oczywiste i zrozumiałe - także wstrzeliwując rakiety, których zadaniem było strącenie rakiet rosyjskich. W związku z powyższym mieliśmy do czynienia z bardzo poważnym starciem wywołanym przez stronę rosyjską, tak jak i cały konflikt. W istocie zatem, winę za całe wczorajsze starcie z całą pewnością ponosi strona rosyjska" - oświadczył Duda.

Prezydent przekazał, że w powiecie hrubieszowskim, gdzie doszło we wtorek do eksplozji i gdzie zginęło dwóch polskich obywateli cały czas prowadzone są czynności śledcze.

"Nic, absolutnie nic nie wskazuje na to, że był to intencjonalny atak na Polskę. To, co się stało - czyli, że na naszym terytorium spadła rakieta - nie było działaniem intencjonalnym. Nie była to rakieta, która była wymierzona, wycelowana w Polskę. W istocie zatem nie był to atak na Polskę" - powiedział prezydent.

Poinformował, że była to najprawdopodobniej rakieta S-300 produkcji rosyjskiej, prawdopodobnie wyprodukowana w latach 70.

"Kto wystrzelił tę rakietę? Nie mamy w tej chwili żadnych dowodów na to, że rakieta ta została wystrzelona przez stronę rosyjską. Natomiast wiele wskazuje na to, jest wysokie prawdopodobieństwo, że była to rakieta, która służyła obronie przeciwrakietowej, czyli była użyta przez siły obronne ukraińskie" - przekazał prezydent.(

Polska, aktualizacja 12:11

Trwają dokładne badania; jako Polacy musimy zachować szczególny spokój, nie oddawać się spekulacjom; będą oficjalne komunikaty służb, które sprawę rozstrzygną - mówił wiceminister funduszy i polityki regionalnej Marcin Horała, odnosząc się do eksplozji w Przewodowie. Polska jest bezpieczna - dodał

We wtorek po godz. 15 - jak przekazali przedstawiciele polskich władz - na terenie leżącej niedaleko od granicy z Ukrainą wsi Przewodów (powiat hrubieszowski, woj. lubelskie) spadł pocisk; w wyniku eksplozji śmierć poniosło dwóch obywateli Polski. Siły rosyjskie przeprowadziły we wtorek po południu zakrojony na szeroką skalę atak rakietowy na Ukrainę, wymierzony głównie w obiekty energetyczne.

Wiceminister funduszy i polityki regionalnej Marcin Horała został w środę zapytany w TVP 1 o przyczynę eksplozji w Przewodowie.

"Dokładne badania trwają. My, jako Polacy, musimy zachować szczególny spokój. Nie oddawać się spekulacjom - sprawa nas bezpośrednio dotyczy. Trzeba poczekać. Będą oficjalne komunikaty służb, które te sprawę rozstrzygną" - powiedział Horała.

Wiceminister przyznał, że jest wiele spekulacji w tej sprawie "i to nawet nie tylko takich anonimowych, ale też i nieanonimowych". "Ale my akurat takim spekulacjom oddawać się nie powinniśmy" - podkreślił.

"Pierwszą najważniejszą sprawą było upewnienie się, że nasze państwo jest bezpieczne, stąd zwiększenie gotowości części komponentu sił zbrojnych, stąd szybkie konsultacje z sojusznikami. Kolejną sprawą jest spokojne i absolutnie niepodważalne - różne działania propagandowe wrogich nam państw mogą mieć udział - przedstawienie dowodów, co dokładnie się wydarzyło" - wskazał Horała.

Wiceminister odniósł się także do słów amerykańskiego prezydenta Joe Bidena. Amerykański przywódca w środę po spotkaniu z przywódcami państw zachodnich na Bali w Indonezji, pytany przez dziennikarzy o to, czy rakieta, która spadła na Przewodów została wystrzelona z Rosji, odparł: "Istnieją wstępne informacje, które temu przeczą - nie chcę przesądzać przed tym, jak całkowicie to ustalimy, ale to mało prawdopodobne, z punktu widzenia trajektorii, że została wystrzelona z Rosji".

"Amerykanie, czy prezydent Stanów Zjednoczonych w tej sprawie ma dużo większy margines błędu i dużo większe dopuszczalne ryzyko niż Polska. My w tej sprawie oficjalnego stanowiska nie zajmujemy co do przyczyny. Oczywiście to jest jedna z możliwych hipotez: to zarówno mógł być pocisk rosyjski, jak i pocisk obrony przeciwlotniczej ukraińskiej, który niefortunnie spadł na terytorium Polski" - powiedział Horała.

Jego zdaniem, z punktu widzenia moralnej odpowiedzialności za zdarzenie "jest to akurat bez znaczenia, bo ponosi tę moralną odpowiedzialność ten, który wywołał agresję, który napadł na drugi kraj". Przyznał, że żadna z opcji na ten moment nie jest wykluczona; "czekamy na absolutne niepodważalne ustalenia, które pozwolą zająć stanowisko".

"Polska jest bezpieczna, wszelkie procedury pod tym względem zostały wdrożone: podwyższony stan gotowości tych komponentów sił zbrojnych, który jest do tego niezbędny; zapewnienie wsparcia sojuszniczego i tutaj te procedury również NATO-wskie działają. I możemy spokojnie wyjaśnić, co miało miejsce. Nie ma w tym momencie jakiegoś zagrożenia dla Polski" - zapewnił wiceminister.

Polska, aktualizacja 12:10

Pozostajemy w ścisłym kontakcie ze stroną amerykańską; ponownie wymieniliśmy informacje z ambasadorem USA w Polsce Markiem Brzezinskim; USA oferują dane i wsparcie w wyjaśnieniu wczorajszej eksplozji oraz potwierdzają żelazne zobowiązania sojusznicze - poinformował szef BBN Jacek Siewiera.

We wtorek wieczorem prezydent Duda rozmawiał m.in. z prezydentem USA Joe Bidenem oraz z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem, a także z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim po tym, jak na terenie leżącej niedaleko od granicy z Ukrainą wsi Przewodów (powiat hrubieszowski, woj. lubelskie) spadł pocisk; w wyniku eksplozji śmierć poniosło dwóch obywateli Polski.

Biały Dom w komunikacie z rozmowy Bidena z Dudą podał, że prezydent USA zaoferował pełne wsparcie i pomoc w polskim śledztwie w sprawie wybuchu w Przewodowie. Biden podkreślił też, że sojusznicze zobowiązanie USA jest "żelazne".

"Po rozmowie prezydentów Andrzeja Dudy i Joe Bidena pozostajemy w ścisłym kontakcie ze stroną amerykańską. Ponownie wymieniliśmy informacje z ambasadorem Brzezinskim. USA oferują dane i wsparcie w wyjaśnieniu wczorajszej eksplozji oraz potwierdzają żelazne zobowiązania sojusznicze" - napisał w środę na Twitterze szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Siły rosyjskie przeprowadziły we wtorek po południu zakrojony na szeroką skalę atak rakietowy na Ukrainę, wymierzony głównie w obiekty energetyczne.

W środę prezydent USA Joe Biden po spotkaniu z przywódcami państw zachodnich na Bali w Indonezji powiedział, że ma wstępne informacje, które przeczą tezie, by rakieta, która spadła na terytorium Polski została wystrzelona z Rosji. Jak dodał, sugeruje to trajektoria lotu rakiety.


Polska, aktualizacja 12:09:
Cały czas na miejscu w Przewodowie, gdzie we wtorek spadł pocisk pracują funkcjonariusze różnych służb. W strugach deszczu przeszukują w środę teren miejscowości m.in. okoliczne pola.

W Przewodowie znajduje się w środę nadal dużo funkcjonariuszy policji, którzy zabezpieczają odgrodzony teren w promieniu ok. 500 m od suszarni zbóż, w której doszło we wtorek do eksplozji. Co chwilę w obu kierunkach przejeżdżają radiowozy na sygnałach.

Na okolicznych polach, poza strefą odgrodzenia można było zauważyć funkcjonariuszy, którzy ubrani w ciemne peleryny chroniące przed deszczem, przeszukują okolice. W ręku mieli urządzenie przypominające GPS. Można było odnieść wrażenie, że krok po kroku dokładnie coś sprawdzają.

Wojewoda lubelski Lech Sprawka mówił wcześniej PAP, że na miejscu są również pracownicy Wydziału Zarządzania Kryzysowego Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego. W Przewodowie pracują służby, z którymi jest w stałym kontakcie.

Od wtorkowego wieczoru okolica miejsca eksplozji jest wydzielona i pilnowana przez policję. Przy wjeździe do Przewodowa stoją radiowozy i policjanci, którzy dopiero po zweryfikowaniu tożsamości przepuszczają dalej jedynie mieszkańców i służby.

W środę została podjęta decyzja o zamknięciu szkoły i odwołaniu lekcji dla uczniów. W placówce zorganizowano pomoc psychologiczną dla uczniów i mieszkańców. Na terenie gminy Dołhobyczów wprowadzono trzydniową żałobę w związku ze śmiercią dwóch mężczyzn.

Polska, aktualizacja 12:08:

CIR: w resortach wdrożono procedury komunikacyjne przewidziane na sytuacje kryzysowe

We wtorek w resortach wdrożono procedury komunikacyjne przewidziane na sytuacje kryzysowe; w środę odbyła się odprawa rzecznika rządu Piotra Müllera oraz pełnomocnika rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej RP Stanisława Żaryna z rzecznikami prasowymi i szefami komunikacji ministerstw - podało Centrum Informacyjne Rządu.

We wtorek po godz. 15 - jak przekazali przedstawiciele polskich władz - na terenie leżącej niedaleko od granicy z Ukrainą wsi Przewodów (powiat hrubieszowski, woj. lubelskie) spadł pocisk; w wyniku eksplozji śmierć poniosło dwóch obywateli Polski. Siły rosyjskie przeprowadziły tego dnia po południu zakrojony na szeroką skalę atak rakietowy na Ukrainę, wymierzony głównie w obiekty energetyczne. Prezydent Andrzej Duda rozmawiał w tej sprawie w nocy z prezydentem USA Joe Bidenem. W nocnym oświadczeniu dla mediów polski prezydent powiedział, że "nie mamy w tej chwili żadnych jednoznacznych dowodów na to, kto wystrzelił rakietę, prowadzone są czynności śledcze". 

Polska, aktualizacja 5:46 

Premier: trwają prace nad ustaleniem przyczyn i przebiegu zdarzenia w Przewodowie z międzynarodowymi ekspertami
Trwają prace nad ustaleniem wszystkiego, co stało na terenie wsi Przewodów, kilka kilometrów od granicy polsko-ukraińskiej; na miejscu pracują specjaliści, zaprosiliśmy także międzynarodowych ekspertów - powiedział po specjalnym posiedzeniu Rady Ministrów premier Mateusz Morawiecki.

We wtorek po pilnej naradzie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, rzecznik rządu Piotr Müller powiedział, że na terenie powiatu hrubieszowskiego doszło do eksplozji, która doprowadziła do śmierci dwóch polskich obywateli. Rzecznik rządu poinformował, też, że zostanie zweryfikowane, czy zachodzą przesłanki, by uruchomić procedury wynikające z art. 4 Paktu Północnoatlantyckiego, który dotyczy konsultacji państw członkowskich NATO.

Po naradzie w BBN odbyło się specjalne posiedzenie Rady Ministrów, po którym premier Mateusz Morawiecki wygłosił oświadczenie. "Polska jest członkiem najsilniejszego sojuszu militarnego w historii świata, jest członkiem Paktu Północnoatlantyckiego. W ostatnich godzinach prezydent Andrzej Duda, ja, minister obrony narodowej i minister spraw zagranicznych rozmawialiśmy z wieloma naszymi odpowiednikami, partnerami z NATO i Unii Europejskiej" – powiedział szef rządu.

Złożył kondolencje rodzinom mężczyzn, którzy ponieśli śmierć. "Mogę zapewnić, że nie zostawimy samych sobie rodzin, nie zostawimy samych sobie bliskich" – zaznaczył.

Premier poinformował, że "trwają prace nad ustaleniem przyczyn, które miały miejsce i wszystkiego co się stało podczas zdarzenia". Przekazał, że do udziału w pracach zaproszono międzynarodowych ekspertów. "Poprosiliśmy o to wsparcie sojuszników, z którymi jesteśmy w stałym kontakcie" – dodał.

Szef rządu przekazał też, że zdecydowano o podniesieniu gotowości bojowej wybranych oddziałów Polskich Sił Zbrojnych, ze szczególnym uwzględnieniem monitorowania przestrzeni powietrznej. "To monitorowanie przestrzeni powietrznej odbywa się i będzie się odbywało we wzmocniony sposób razem z sojusznikami" - podkreślił.

Zaznaczył, że prowadzone są też analizy i konsultacje z naszymi sojusznikami w zakresie potencjalnego użycia art. 4 Traktatu waszyngtońskiego, czyli artykułu, który uruchamia konsultacje w ramach Paktu Północnoatlantyckiego. "Weryfikujemy przesłanki, które mogą służyć do tego, aby ten artykuł 4 został użyty" - podkreślił Morawiecki.

Premier poinformował, że zdecydowano o wezwaniu ambasadora Federacji Rosyjskiej do MSZ. "Minister spraw zagranicznych będzie wkrótce rozmawiał z ambasadorem rosyjskim" - zapowiedział szef rządu.

Dodał, że pozostaje w stałym kontakcie z rządem Ukrainy. "Pan prezydent Andrzej Duda rozmawiał z panem prezydentem (Ukrainy), ja jestem w kontakcie z panem premierem Ukrainy. Ponadto na miejscu zdarzenia znajdują się nasze służby, już od kilku godzin - służby saperskie, najpierw postarały się o zapewnienie, aby wszyscy specjaliści, biegli, eksperci mogli spokojnie przebadać bardzo dokładnie wszystkie miejsca tego całego zdarzenia" - mówił Morawiecki.

"Podnieśliśmy razem z ministrem spraw wewnętrznych i administracji w stan podwyższonej gotowości wszystkie służby - funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej, funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej, a także pozostałe służby, służby specjalne są również podniesione w stan podwyższonej gotowości w tym szczególnym momencie" - dodał premier.

Szef rządu zaapelował też do Polaków o powściągliwość. "Apeluję do wszystkich Polaków, aby zachować spokój wokół tej tragedii. Bądźmy rozważni. Nie dajmy sobą manipulować. Teraz musimy kierować się powściągliwością i rozwagą. Musimy być rozważni i opierać się wyłącznie na faktach" - mówił.

Zwrócił się również z apelem do polityków. "Apeluję również do całej klasy politycznej o powściągliwość, o odpowiedzialność. Musimy szczególnie w tych trudnych momentach pokazać Polakom jedność i to, że rozumiemy, na czym polega polska racja stanu" - powiedział Mateusz Morawiecki.

Premier przekazał, że rozmawiał z wieloma liderami europejskimi, "którzy zapewniają Polskę o swoim wsparciu, także w wyjaśnieniu wszystkich przyczyn, które doprowadziły do tego zdarzenia".

Zwracając się do Polaków przestrzegał przed fake newsami. "Nie możemy ulec tym wszystkim manipulacjom, nie możemy ulec fake newsom. Bądźmy tutaj rozważni i słuchajmy komunikatów, które pochodzą ze sprawdzonych źródeł. Słuchajmy tez komunikatów z rządu i naszych sojuszników. Apeluję do wszystkich rodaków o zachowanie spokoju, o szczególną ostrożność wobec prób dezinformacji. Teraz w tej godzinie w takich dniach musimy być razem. Razem jesteśmy bezpieczni i razem nie damy się zastraszyć. Razem jesteśmy silni" - dodał.(PAP)


***
Polska, aktualizacja 5:46
Rzecznik MSZ: rozmowa z ambasadorem Rosji już się odbyła

Rozmowa z wezwanym do MSZ ambasadorem Federacji Rosyjskiej Siergiejem Andriejewem już się odbyła, zakończyła się we wtorek przed północą - poinformował PAP w nocy z wtorku na środę rzecznik MSZ Łukasz Jasina.

Wcześniej, we wtorek Jasina wydał komunikat głoszący, że "w dniu 15 listopada 2022 r. zaobserwowano wielogodzinny zmasowany ostrzał całego terytorium Ukrainy i jej infrastruktury krytycznej prowadzony przez siły zbrojne Federacji Rosyjskiej; o godzinie 15:40 na terenie wsi Przewodów w powiecie hrubieszowskim w województwie lubelskim spadł pocisk produkcji rosyjskiej, w wyniku czego śmierć poniosło dwóch obywateli Rzeczypospolitej Polskiej".

W związku z tym zdarzeniem - poinformował w komunikacie rzecznik MSZ - minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau wezwał ambasadora Federacji Rosyjskiej do MSZ "z żądaniem niezwłocznego przekazania szczegółowych wyjaśnień". 

***
Polska, aktualizacja 5:45
A. Duda: prezydent Joe Biden jasno powiedział, że Stany Zjednoczone dotrzymują sojuszy i są z nami
Prezydent Joe Biden jasno powiedział, że Stany Zjednoczone dotrzymują sojuszy i są z nami; wszystkie zapisy Traktatu Północnoatlantyckiego są obowiązujące - oświadczył prezydent Andrzej Duda. Złożył wyrazy współczucia bliskim dwóch obywateli Polski, którzy zginęli w wybuchu w Przewodowie (woj. lubelskie).

Prezydent w nocnym oświadczeniu dla mediów złożył wyrazy współczucia najbliższym dwóch obywateli, którzy - jak mówił - "zginęli w wyniku wybuchu, najprawdopodobniej rakiety, która spadła na nasze terytorium 6 km od polsko-ukraińskiej granicy".

Poinformował, że jest po wielu konsultacjach międzynarodowych m.in. z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem oraz prezydentem USA Joe Bidenem.

"Prezydent Joe Biden jasno powiedział, że Stany Zjednoczone absolutnie dotrzymują sojuszy i są z nami. Wszystkie zapisy Traktatu Północnoatlantyckiego i zobowiązania sojusznicze są obowiązujące i Stany Zjednoczone stoją razem z nami na straży bezpieczeństwa polskiego, tak jak i całego Sojuszu Północnoatlantyckiego" - oświadczył prezydent.

***
Polska, aktualizacja 5:44

Prezydent Andrzej Duda rozmawiał z sojusznikami z NATO, a także z prezydentem Ukrainy

Prezydent Andrzej Duda rozmawiał we wtorek w nocy z prezydentem Francji i kanclerzem Niemiec - poinformował szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch.

O tych konsultacjach poinformowano na Twitterze. "Prezydent RP kończy konsultacje z sojusznikami z NATO. Trwa właśnie rozmowa Andrzeja Dudy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem" - napisała Kumoch na swoim profilu. Wcześniej podał informację o rozmowach z prezydentem Niemiec. "W tej chwili odbywa się rozmowa prezydenta Andrzeja Dudy z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem" - napisał.

Wcześniej we wtorek prezydent Duda rozmawiał z m.in. premierem Wielkiej Brytanii Rishim Sunakiem, prezydentem USA Joe Bidenem oraz z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem, a także z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.

We wtorek po pilnej naradzie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, rzecznik rządu Piotr Müller powiedział, że na terenie powiatu hrubieszowskiego doszło do eksplozji, która doprowadziła do śmierci dwóch polskich obywateli. Rzecznik rządu poinformował, też, że zostanie zweryfikowane, czy zachodzą przesłanki, by uruchomić procedury wynikające z art. 4 Paktu Północnoatlantyckiego, który dotyczy konsultacji państw członkowskich NATO.(PAP)

***
Polska, aktualizacja 22:38:
Prezydent RP Andrzej Duda rozmawia właśnie z Joe Bidenem - prezydentem USA, dziś jeszcze szef MON Mariusz Błaszczak ma rozmawiać z Sekretarzem Obrony USA.

*** 
Polska, aktualizacja 22:10

W związku z sytuacją kryzysową premier Mateusz Morawiecki w porozumieniu z prezydentem Andrzejem Dudą zarządzili spotkanie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Narada miała związek z eksplozjami w miejscowości Przewodów na Lubelszczyźnie, kilka kilometrów od granicy z Ukrainą. Po spotkaniu głos zabrał szef BBN minister Jacek Siewiera oraz rzecznik rządu Piotr Mueller, którzy poinformowali, iż weryfikują możliwość uruchomienia artykułu 4. Paktu NATO, czyli konsultacji. Wdrożono procedury, zwiększono gotowość niektórych jednostek wojskowych i innych służb mundurowych.

- Dzisiaj doszło do eksplozji na terenie powiatu hrubieszowskiego, która doprowadziła do śmierci dwóch obywateli Polski. Na miejscu pracują służby, które wyjaśniają tę sprawę. Wdrożono procedury przewidziane w takiej sytuacji, przed chwilą zdecydowano o podniesieniu gotowości bojowej niektórych jednostek wojskowych na terenie Polski i innych służb mundurowych. Jednocześnie, zdecydowaliśmy o tym, by zweryfikować czy zachodzą przesłanki do zastosowania art. 4 Sojuszu Północnoatlantyckiego - powiedział rzecznik rządu.

Szef BBN przekazał, że prezydent Duda rozmawiał z sekretarzem generalnym NATO. Trwa weryfikacja, czy można uruchomić art. 4 NATO - nie można go mylić z artykułem 5.

Artykuł 4.: Strony będą się wspólnie konsultowały, ilekroć - zdaniem którejkolwiek z nich - zagrożone będą: integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo którejkolwiek ze Stron.

Artykuł 5. Nazwa wzięła się od traktatu, który w 1949 r. podpisano w Waszyngtonie. Cel organizacji najlepiej wyraża artykuł 5. Zgodnie z nim atak na choćby jednego z członków organizacji będzie potraktowany jako atak na wszystkich z nich.

***

Ukraina:

- Stało się to, przed czym od dawna przestrzegaliśmy. Terror nie ogranicza się do naszych granic. Rosyjskie rakiety uderzyły w Polskę, to poważna eskalacja – przekazał we wtorek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.- Ileż razy Ukraina mówiła o tym, że na naszym kraju terrorystyczne państwo się nie zatrzyma? Kwestią czasu było, kiedy rosyjski terror pójdzie dalej – mówił w swoim wieczornym nagraniu Zełenski.

- Im dłużej Rosja czuje się bezkarnie, tym większe będzie zagrożenie dla tych, których dosięgnąć mogą rosyjskie rakiety. Uderzenia rakietowe w terytorium NATO. To jest rosyjski atak rakietowy na wspólne bezpieczeństwo! To poważna eskalacja. Trzeba działać – podkreślił ukraiński prezydent. - Chcę powiedzieć naszym polskim braciom i siostrom: Ukraina zawsze będzie was popierać! Wolnych ludzi terror nie złamie! Zwycięstwo jest możliwe, gdy nie odczuwa się strachu. A my go nie czujemy – dodał. - Rosja przeciwstawia się światu. Terroryzuje i nas, i wszystkich, kogo może dosięgnąć. Zróbmy wszystko, żeby ją zatrzymać! – podsumował Zełenski.

USA:

Departament Stanu USA poinformował, że doniesienia z Polski są niezwykle niepokojące i należy ustalić, co się w Polsce stało. - W tym momencie nie może potwierdzić co się naprawdę wydarzyło - poinformował przedstawiciel Departamentu Stanu USA. 

Polska, aktualizacja 20:10

- W związku z zaistniałą sytuacją kryzysową pan premier Mateusz Morawiecki w porozumieniu z prezydentem Andrzejem Dudą zarządzili zwołanie spotkania w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego z członkami komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych - poinformował dziś wieczorem rzecznik rządu Piotr Mueller, zaznaczając, że później mają zostać przedstawione bardziej szczegółowe informacje. 

Dziś w godzinach popołudniowych w miejscowości Przewodów w powiecie hrubieszowskim doszło do zdarzenia, w wyniku którego zginęły dwie osoby. Na razie nie wiadomo, jakie są przyczyny eksplozji. Miejscowości w województwie lubelskim znajduje się kilka kilometrów od granicy z Ukrainą.

- Apeluję, aby do tego czasu na razie nie publikować niepotwierdzonych informacji, my będziemy je komentować i informować o nich po posiedzeniu, które się teraz właśnie odbędzie, po przedstawieniu właściwych informacji przez służby, które o tych wydarzeniach poinformują - powiedział rzecznik rządu.

Na spotkanie przybyli m.in. szef MSWiA Mariusz Kamiński, szef MSZ Zbigniew Rau, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, a także przedstawiciele wojska i policji. 

Rosja uderzyła dziś w ukraińskie obiekty energetyczne z największą od początku wojny intensywnością, niszcząc cele w całym kraju i powodując powszechne awarie. Associated Press podała, iż według wysokiego rangą amerykańskiego urzędnika na terytorium Polski miały spaść rosyjskie rakiety. 

(Fot. twitter.com/wolski_jaros)

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in