21°   dziś 19°   jutro
Czwartek, 04 czerwca Franciszek, Karol, Kwiryna, Helga

Ekspertka: w miastach odchodzi się od betonozy, ale proces ten powinny wspierać przepisy

Opublikowano  Zaktualizowano 
8 3716

Po fali nieudanych rewitalizacji odchodzimy w Polsce od betonozy – powiedziała PAP dr inż. arch. Justyna Rubaszek z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Zdaniem ekspertki wyzwaniem są nowe osiedla. Potrzebna jest też zmiana przepisów, aby sprecyzować, jak projektować zieleń.

Określenie betonoza pojawiło się w języku polskim stosunkowo niedawno, ale na trwale wpisało w naszą świadomość. Zaczęto nim najpierw określać inwestycje sprawiające, że z miejsc publicznych znikała zieleń.

„Rzeczywiście mieliśmy falę dość nieudanych inwestycji często prowadzonych w ramach modernizacji przestrzeni publicznych nazywanych niefortunnie rewitalizacjami. Wraz z wymianą nawierzchni i z różnymi innymi pracami modernizacyjnymi czy rewaloryzacją większego obszaru na placach miejskich, w tym staromiejskich rynkach, usuwano istniejącą zieleń, nie wprowadzając nowych nasadzeń lub bardzo je ograniczając, np. wyłącznie do zieleni niskiej. Czasami tym działaniom towarzyszyła wycinka kompozycyjna starych drzew, co szczególnie spotykało się z krytyką mieszkańców doświadczających kolejnych fal upałów” – powiedziała PAP dr inż. arch. Justyna Rubaszek z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławia.

Uspokaja jednak, że w ostatnich latach ten trend się zmienił. Jako przykład podaje plac Nowy Targ we Wrocławiu, który udało się obsadzić drzewami i niższą zielenią dzięki zastosowaniu technologii zielonego dachu na stropie znajdującego się pod placem garażu podziemnego.

Zobacz również:

„Projektanci stają przed trudnym zadaniem poszukiwania złotego środka, bo w mieście plac powinien pozostać placem, czyli przestrzenią otwartą, o ważnej kompozycyjnej roli w tkance miejskiej. Place, deptaki i piesze ulice mogą mieć jednak więcej zieleni, nie tracąc swej tożsamości” – powiedziała dr Rubaszek.

Zdaniem ekspertki wyzwaniem są nowe osiedla, a także tereny przeznaczone pod handel wielkopowierzchniowy czy centra logistyczne powstające w granicach miast albo w ich strefie obrzeżnej. Polskie przepisy dotyczące terenu biologicznie czynnego nie są wystarczające, by zapewnić odpowiednią jakość zieleni. Ważna jest też stała edukacja w zakresie roli elementów przyrodniczych w środowisku miejskim i promowanie dobrych rozwiązań.

„Obecnie wydaje się, że mamy do czynienia z drugim przejawem betonozy, z którym jeszcze sobie nie poradziliśmy. Na przykład zieleni brakuje w obrębie zespołów zabudowy mieszkaniowej, ale też obserwujemy jej brak w zasięgu dojścia pieszego, w odległości 300-400 m od miejsc zamieszkania. Cierpią na tym mieszkańcy, a w szczególności dzieci i seniorzy, których mobilność jest ograniczona. Dlatego potrzebne są standardy i wskaźniki wspierające kształtowanie terenów mieszkaniowych, które zobligują władze miast, inwestorów i projektantów do takiego planowania i zagospodarowania przestrzeni, by zapewnić mieszkańcom dostęp pieszy do terenów zieleni, a w obrębie poszczególnych inwestycji większy udział zieleni wysokiej czy też dobór roślin wspierających bioróżnorodność” – powiedziała Justyna Rubaszek.

Oprócz zieleni istotną kwestią jest też woda, szczególnie jej zagospodarowanie w miejscu opadu.

„Opady są coraz rzadsze, ale intensywne. Chodzi o to, żeby spowolnić odpływ tej wody, umożliwić wsiąkanie do gruntu. Służą do tego specjalnie projektowane obiekty architektury krajobrazu, jak np. ogrody deszczowe czy niecki chłonne. Czasem wystarczą naprawdę małe rzeczy w zakresie kształtowania nawierzchni, jak np. obniżenie krawężnika przy chodniku czy rozszczelnienie podjazdu z kostki betonowej. To są proste, niskobudżetowe działania, które są bardzo łatwe do zastosowania, a bardzo cenne dla środowiska” – podsumowała Rubaszek.

Obecnie polskie przepisy określają procentowy udział terenu biologicznie czynnego w ramach poszczególnych inwestycji. Jak powiedziała ekspertka, jest to jedynie prosty wskaźnik ilościowy, a nie jakościowy. Tak samo liczymy powierzchnię zajmowaną przez drzewa, krzewy, byliny, trawniki czy ażurową kratkę z tworzyw syntetycznych używaną m.in. do budowy nawierzchni parkingów i dróg pożarowych. Wskaźniki obowiązujące w wielu miastach, np. w Berlinie czy w Oslo, w dużo korzystniejszy sposób określają, jak należy kształtować elementy zielono-błękitnej infrastruktury, czyli zieleni i wody na terenach zajmowanych przez nową zabudowę czy też w zabudowie istniejącej. Dzięki temu przestrzeń miast staje się coraz skuteczniej dostosowana do zmian klimatu i lepsza dla życia mieszkańców. 

(PAP)

Czy uważasz, że Rynek w Limanowej jest "betonozą"?

TAK NIE
Dziękujemy za oddanie głosu !
TAK: 149 NIE: 36

Komentarze (8)

PKM
2024-07-04 10:27:04
0 2
Na początku projekt rewitalizacji rynku bardzo mi się spodobał, liczyłem jednak na to, że drzewka tam zasadzone (w miejsce wyciętych dużych drzew) będą gatunkami szybkorosnącymi by po 2-3 latach dawać nieco cienia w Rynku. Niestety, ku mojemu rozczarowaniu, drzewka rosną w niezauważalnym tempie, minęło kilka lat a ich rozrost jest znikomy. Dla miasta takie gatunki są korzystne bo wymagają mniej pielęgnacji, przycinania itp ale mieszkańcy muszą czekać 20 lat aż będzie na Rynku cień o ile wcześniej ktoś nie zetnie tych drzew.
ciekawy
2024-07-04 12:09:21
1 1
czyli na rynek trzeba przyjść za 20 lat, genialne urzędasy.
Odpowiedz
niski
2024-07-04 10:50:17
0 1
a jaki gatunek drzewa rośnie tak szybko żeby po 2 latach dawać cień? Nie znam się na tym ale chyba tylko wierzba lub topola, a to raczej nie najlepsze drzewa na rynek. Wg mnie drzew jest dużo i całkiem dobrze rosną - widać, że nabrały kształtów i przede wszystkim się przyjęły, a to w takim miejscu (sól z utrzymania dróg i płyty rynku) wcale nie było pewne i nie każdy gatunek dałby sobie rady w takim miejscu. Już za 10 lat będzie z tego miejsca piękny, zielony rynek. Teraz wycinają drzewa wzdłuż np krajówki i też trzeba będzie lata czekać, aż te, które zasadzili w zamian dorosną.
ciekawy
2024-07-04 12:10:32
0 2
za 2-3 lata wytną i te i nasadzą nowe, biznes musi sie kręcić.
Odpowiedz
j60
2024-07-04 11:05:30
0 1
Na wszystko muszą być przepisy? Wystarczy "chłopski" rozum i trochę wyobraźni.
Odpowiedz
DwunastaMalpa
2024-07-04 12:16:13
0 0
Pani Burmistrz: poprosimy o PERGOLE w rynku, na drzewa się nie doczekamy...
vvv
2024-07-04 16:33:55
0 0
Nie pergole tylko dach taki rozsuwany jak na stadionie narodowym
Odpowiedz
konto usunięte
2024-07-04 17:09:41
0 0
Jak tomidealnienmozna wyrwać pieniądze podatników. Najpierw był rynek gdzie były piękne duże drzewa , nagle w całej Polsce ruszył bum na beton i przeróbki rynków, w całej Polsce to samo byle wyrwać pianiedze i ktoś zarobił. Skończyło się bo ileż można remontować i poprawiać rynki to teraz kolejny super pomysł " naprawmy to co zepsuliśmy " ale za pieniądze ludzi. Coś czuję ,że w całej Polsce zaraz będzie akcja " Walka z betonowa" haha i znów będą walki i przekręty , firmy po znajomościach będą wygrywać konkursy i rynki będą wracać do naturalności ale kosztem kilku milionów złotych na które my się zrzucimy bo przecież mało pracujemy i mało płacimy podatków to trzeba nam dowalić
Odpowiedz
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Ekspertka: w miastach odchodzi się od betonozy, ale proces ten powinny wspierać przepisy"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in