Niedziela, 09 sierpnia
Roman, Ryszard, Romuald, Edyta, Klara

Awantura o sklep

08.03.2010 14:13:13 top 107 16959

TYMBARK. Od minionego piątku trwa na oczach mieszkańców konflikt pomiędzy właścicielem budynku handlowego, a najemcą pomieszczeń na sklep spożywczo-przemysłowy w Tymbarku.

Właściciel budynku chciał odzyskać od najemcy pomieszczenia, gdyż z końcem lutego wygasła na ich dzierżawę pięcioletnia umowa. Ten jednak nie chce się wyprowadzić, gdyż twierdzi, że nadpłacił za czynsz. Budynku pilnuje obecnie agencja ochrony, by do środka nie wchodzili klienci. Właściciel sklepu zatrudnił inną agencję ochrony, by do sklepu nie wszedł właściciel budynku. Wzywana na miejsce jest także policja.

- Sprawa jest dość poważna, mamy spór cywilny dotyczący czasu trwania umowy-mówi Andrzej Biernat właściciel sklepu TIP-TOP w Tymbarku. - Według moich obliczeń nadpłaciłem ok. 34 tys. złotych za czynsz, gdyż podczas podpisywania umowy zostałem wprowadzony w błąd - właściciel lokalu podał większą powierzchnię niż jest w rzeczywistości. Dążyłem do rozwiązania tego sporu polubownie. Wysłałem w tej sprawie pismo do właściciela budynku, ale niestety, nie uwzględnił on moich racji. Wybrał rozwiązanie, które wg mnie nie jest zgodne z prawem.
Sklep w piątek został zamknięty. Na drzwiach pojawiła się informacja, że przyczyną zamknięcia jest brak prądu. Dodatkowo klienci o zamknięciu byli informowani przez pilnującą budynku ochronę. - Szkoda, że jest nieczynny, bo to jedyny sklep w okolicy, gdzie mogłam kupić karmę dla psów - mówiła nam jedna z klientek.

- W piątek właściciel budynku pozbawił mnie dostawy prądu, chociaż umowę dotyczącą poboru energii elektrycznej zawarłem bezpośrednio z zakładem energetycznym, a nie właściciel budynku - tłumaczy Andrzej Biernat. - Takie bezwzględne posunięcie naraziło mnie na znaczne straty materialne, gdyż towar znajdujący się w chłodniach najprawdopodobniej ulegnie całkowitemu zepsuciu. Podczas braku prądu w sklepie nie działają kasy fiskalne, co uniemożliwia obsługę klienta, nie działa również alarm, a znajduje się tu towar o znacznej wartości. Zatrudnieni przez właściciela ochroniarze nie chcą wpuszczać do sklepu dostawców towaru, oraz zniechęcają klientów do zakupów i informują ich o rzekomej eksmisji.

Właściciel sklepu o sprawie powiadomił Komendę Policji w Limanowej oraz komisariat w Zawadce. - Uważam, że w sytuacji, kiedy zawiodło polubowne rozwiązanie sporu jedyną instytucją, która w obiektywny i sprawiedliwy sposób może rozwiązać ten konflikt jest sąd i ja oczywiście takiemu rozstrzygnięciu się poddam - mówi Andrzej Biernat. - Rozwiązanie, jakie stosuje właściciel budynku jest w mojej ocenie niedopuszczalne. Podważa moją opinie u klientów sklepu, na którą ja i moi pracownicy sumiennie pracowaliśmy przez 5 lat. Chciałbym również serdecznie przeprosić wszystkich naszych klientów za wszelkie utrudnienia i nadmienić, że nie mam żadnego wpływu na zaistniałą sytuację.

Z argumentami pana Biernata zapoznaliśmy właściciela budynku. - Zarzuty są bezzasadne, a w czasie trwania umowy nie były podnoszone – mówi Krzysztof Sobczak, właściciel budynku. – Wręcz przeciwnie, to ja z panem Biernatem miałem problemy, gdyż regularnie zalegał mi z czynszem. Pragnę wyjaśnić, że 28 sierpnia 2009 roku pan Biernat został przeze mnie poinformowany pisemnie o wygaśnięciu umowy z dniem 28 lutego 2010 roku. Pod koniec lutego otrzymałem od niego pismo, dotyczące rzekomego mniejszego lokalu niż zapisany w umowie. Jest to nieprawdą, gdyż najemca pominął w obliczeniach jedno z pomieszczeń, które zajmuje. W dniu wygaśnięcia umowy pan Biernat nie wydał mi lokalu. Skierowałem więc wezwanie przesądowe do wydania lokalu, dając mu dodatkowe trzy dni na wyprowadzenie się. Nie uczynił tego. Dlatego też 4 marca poinformowałem go o przesłaniu do sądu ostatecznego wezwania do wydania lokalu, dając kolejne dwa dni czasu, równocześnie informując, że jeśli nie wyprowadzi się, to odetnę mu prąd. Zrobiłem to w piątek. Pan Biernat przygotował sobie w sklepie agregat prądotwórczy i zaczął go używać w środku sklepu. Spaliny wyprowadzał przez okna rurką wydechową owiniętą w kartony, stwarzając w ten sposób zagrożenie pożarowe w budynku. Zmuszony więc byłem wynająć firmę ochroniarską, by nie doszło do pożaru lub zatrucia personelu znajdującego się w budynku. Ochrona upomina pracowników, aby agregat był wyłączony, a okna zamknięte, bo cały budynek przy takich mrozach się wychłodzi. Niestety „zabawa” trwa dalej, bo agregat jest włączany, a gdy ochrona upomina to wzywają policję. Ta gdy przyjeżdża zastaje agregat wyłączony, a okna zamknięte. Taka sytuacja miała miejsce dzisiaj już dwa razy (poniedziałek – przyp. red.), a w sobotę trzy. Dodatkowo ja do swojego lokalu wejść nie mogę, bo pan Biernat zatrudnił również firmę ochroniarską, która tego pilnuje. Przez to, że pan Biernat nie chce opuścić lokalu problem ma też inny przedsiębiorca, któremu od 1 marca ja wynająłem ten lokal. Żąda ode mnie odszkodowania, gdyż nie może pracować i zarabiać, a ponosi koszty m.in. zatrudnienia pracowników, czy też kredytów, leasingu. Do całej tej sytuacji ja już nie mam nerwów, bo chociaż od 13 lat wynajmuje lokale, to pierwszy raz spotkałem się z czymś takim. Takie postępowanie pana Biernata jest dla mnie totalnie niezrozumiałe.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in