12 grudnia w tradycji ludowej przypadało święto czarownic
Według ludowych wierzeń 12 grudnia, w wigilię św. Łucji, przypadało święto czarownic. Tego dnia oraz w nocy z 12 na 13 grudnia wiedźmy zlatywały się na sabaty, aby się bawić, kłócić i walczyć o władzę w następnym roku. Obmyślały też psikusy, jakie można wyrządzić ludziom.
Według ludowych wierzeń 12 grudnia, w wigilię św. Łucji, przypadało święto czarownic. Tego dnia oraz w nocy z 12 na 13 grudnia wiedźmy zlatywały się na sabaty, aby się bawić, kłócić i walczyć o władzę w następnym roku. Obmyślały też psikusy, jakie można wyrządzić ludziom.
Jak opowiedziała PAP kierownik Muzeum Etnograficznego w Rzeszowie Elżbieta Dudek-Młynarska, o czarowanie podejrzewano kobiety mieszkające samotnie, z dala od wsi, często z ułomnościami fizycznymi.
„Mogły się też zajmować np. zielarstwem, dlatego też podejrzewano je o rzucanie uroków” – zauważyła etnografka.
Zobacz również:
Gont zamiast blachy. Renowacja XIX-wiecznej kaplicy św. Barbary
Dachowanie w środku nocy. Pijany 19-latek skasował Golfa i trafił do aresztu
W swoje święto, czyli w wigilię św. Łucji, wiedźmy zlatywały się na sabaty, na których tańczyły i śpiewały przy ogniskach, toczyły ze sobą bójki, walcząc o władzę w nadchodzącym roku.
Rzeszowski etnograf Andrzej Karczmarzewski przypomniał, że występujące wówczas często zadymki śnieżne interpretowane były jako kłótnie i bijatyki czarownic. Jak podkreślają rzeszowscy etnografowie, za środek transportu czarownic nie uchodziły, jak się teraz powszechnie uważa, miotły, ale „paciochy” zwane też „pocioskami”, czyli drewniane łopaty do chleba. Wiedźmy za pomocą czarodziejskiego tłuszczu przemieniały je w konie i zlatywały się na nich na sabaty.
Dudek-Młynarska zauważyła, że zdarzało się, iż dzieci, za namową rodziców, siadywały w oknach i wypatrywały przelatującej na łopacie czarownicy.
Na spotkania czarownice wybierały miejsca ustronne, położone z dala od wsi, od domostw oraz Łyse Góry, czyli wszelkie pagórki, na których znajdowały się nieużytki.
Jak zauważyła etnografka, w okolicach Brzozowa wierzono, że ulubionym miejscem czarownic na zloty były tereny graniczne, np. między wsiami lub na granicy lasu. A np. w okolicach Sołonki za punkt spotkań wiedźm uważano miejsce, gdzie spotykały się trzy potoki. Po skończonych harcach wiedźmy rozchodziły się po wsiach i gospodarstwach, by szkodzić ludziom i zwierzętom. A szkody wyrządzone przez wiedźmy mogły być znaczące - czarownice okradały gospodarzy, odbierały krowom mleko. Wtedy też miały też rozpoczynać zbieranie drewna, z którego w Boże Narodzenie rozpalały ogień i rzucały uroki. Mogły zesłać chorobę na domowników i zwierzęta, spowodować, że w domu nie będzie się wiodło.
Dudek-Młynarska zauważyła, że najbardziej obawiano się rzucania uroków przez wiedźmy na krowy, które przestawały dawać mleko. „Mleko bowiem stanowiło jedno z podstawowych rodzajów pożywienia na wsiach; z niego przecież robiono masło, ser, śmietanę” – wyjaśniła.
Jak podkreślają etnografowie, zrozumiałym jest, że ludzie różnymi sposobami próbowali zabezpieczyć się przed szkodliwym działaniem wiedźm. Jednym ze sposobów było zamykanie w przeddzień św. Łucji drzwi przed wszystkimi kobietami, zwłaszcza obcymi, ale także i znajomymi. Do domów nie wpuszczano więc krewnych, znajomych, sąsiadek, ani nawet małych dziewczynek, ponieważ wierzono, że czarownice, aby zaszkodzić, mogą przybierać każdą postać.
Etnografowie zwrócili uwagę, że praktyki te, mające chronić przed czarownicami, ludzie traktowali bardzo poważnie. Przytoczyli historię sprzed I wojny światowej, gdy wracająca ze szkoły dziewczynka, mieszkanka wsi w pobliżu Rzeszowa, zabłądziła. „A działo się to właśnie w wigilię św. Łucji, więc jej nie wpuszczono do żadnego domu. Wskutek tego dziecko zamarzło” - powiedział Karczmarzewski.
Innym sposobem zabezpieczenia się przed szkodliwym działaniem czarownic było zbieranie przez gospodynie, każdego dnia, aż do wigilii Bożego Narodzenia, po jednym drewienku. Ze zgromadzonego w ten sposób drewna 24 grudnia rozpalano ogień w ogrodzie, aby czarownice „nie zabierały” masła.
Ogień ten miał być przeciwwagą dla szkodliwego ognia wiedźm. „Często też gotowano na tym ogniu szpilki, najpierw z drzew iglastych, później już krawieckie. Gotujące się szpilki miały dotkliwie kłuć wiedźmy, powodując boleści, i wtedy czarownice prosiły o litość, a w zamian obiecywały zaniechanie złośliwości” wyjaśnił Karczmarzewski.
W wielu miejscowościach stosowano praktykę okadzania bydła święconym zielem, które neutralizowało szkodliwą działalność czarownic i odczyniało uroki.
Jak zaznaczyła Dudek-Młynarska, ostatnie wzmianki etnografów na temat sabatów czarownic - na podstawie badań w terenie - pojawiały się jeszcze w połowie XX wieku. Etnografowie zwrócili uwagę, że pogańskie wierzenia w czarownice nie przeszkadzały w adwentowym, chrześcijańskim zwyczaju oczekiwania na Boże Narodzenie.
„W domach, w których w ciągu dnia na różne sposoby próbowano się chronić przed czarownicami, wieczorami śpiewano pieśni adwentowe, czytano lub opowiadano żywoty świętych, zwłaszcza Barbary, Katarzyny, Andrzeja i Mikołaja, uczestniczono w porannych nabożeństwach roratnych” – zaznaczył Karczmarzewski. Jego zdaniem przenikanie i splatanie się ze sobą praktyk pogańskich i zwyczajów chrześcijańskich, np. wykorzystywanie poświęconych przedmiotów do odczarowywania, jest charakterystyczne dla ludowej religijności.
Z kolei 13 grudnia przypada dzień św. Łucji, który w kulturze niektórych krajów europejskich traktowany jest jako „dzień światła”, bo słońce wschodzi już odrobinę wcześniej. W rzeczywistości dnia przybywać zacznie dopiero 22 grudnia. Pochodząca z Syrakuz św. Łucja jest szczególnie czczona w Szwecji jako ta, która rozjaśnia najkrótsze dni w roku, przynosi światło i nadzieję (Lucia).
W Polsce dzień św. Łucji dawniej był pierwszym dniem, w którym rozpoczynano generalne przedświąteczne porządki. Jak powiedział etnograf, od tego czasu zaczynał się również okres 12 dni do Bożego Narodzenia, z którego wróżono jaka pogoda będzie w przyszłym roku. „Każdy z dni odpowiadał kolejnemu miesiącowi. Pogodę obserwowano rano, w południe i wieczorem, aby zgadnąć jakie będą poszczególne dekady danego miesiąca nowego roku” - wyjaśnił.
Dzień św. Łucji to także czas wróżb na następny rok. Zdaniem Dudek-Młynarskiej o szczęściu w nadchodzącym roku miała świadczyć gałązka czereśni, którą 13 grudnia wkładano do wody. „Jeżeli do święta Trzech Króli zakwitła, wróżba była pomyślna” – opowiadała etnografka.
Z kolei z cebuli przepowiadano pogodę na przyszły rok. „Na 12 łupin cebuli sypano sól. W święta Bożego Narodzenia sprawdzano, czy sól jest mokra. Miało to wskazywać, czy dany miesiąc w roku będzie słotny” – wyjaśniła.
W dniu św. Łucji nie wolno było również niczego pożyczać, aby nie ubywało z domu. Pożyczony przedmiot mógł bowiem zostać wykorzystany do rzucania uroków.
„W tradycji Lasowiaków, w okolicach Leżajska, Kolbuszowej w dzień św. Łucji nie można było brać ziarna z komory, aby w ten sposób nie wywołać nieurodzaju w następnym roku; ziarno mogło utracić moc rodzenia” – zaznaczyła etnografka.(PAP)
Może Cię zaciekawić
Śledztwo w sprawie tragedii na Jeziorze Rożnowskim
- Z dotychczasowych wstępnych ustaleń wynika, że w dniu 9 sierpnia 2026 roku około godziny 12.00, 43-letnia kobieta płynęła skuterem wodny wraz...
Czytaj więcejDwóch Węgrów aresztowanych za nielegalny przywóz ponad 9 ton niebezpiecznych odpadów
Do zatrzymania transportu doszło 13 lipca podczas kontroli drogowej na drodze krajowej nr 75 w miejscowości Frycowa. Funkcjonariusze Małopolskiego ...
Czytaj więcejKardynał Grzegorz Ryś powołany do Rady w Watykanie
Nowymi członkami Rady ds. Ekonomii zostali także kardynał Ladislav Nemet z Serbii, kard. Jean-Paul Vesco z Algierii, kard. Roberto Repole z Włoch....
Czytaj więcejJakie błędy przy pracy z wibratorami do betonu obniżają trwałość mieszanki?
Wibratory do betonu buławowe i błędy związane z ich stosowaniem Spośród wszystkich typów urządzeń zagęszczających to właśnie wibrat...
Czytaj więcejSport
Wychowanek Harnasia w pierwszym składzie, drużyna wygrywa. Historyczne zwycięstwo w I lidze.
Unia przed tym spotkaniem była bez punktów, natomiast Arka miała na koncie dwa zwycięstwa. Na boisku zobaczyliśmy dwóch wychowanków klubów ...
Czytaj więcejBeniaminek z Pasierbca z udaną inauguracją
Goście objęli prowadzenie w 16. minucie. Dominik Papież przejął piłkę przed polem karnym, przeprowadził indywidualną akcję, a następnie ...
Czytaj więcejLimanowscy karatecy w kadrze Małopolski
Na liście znalazło się łącznie 24 zawodników i zawodniczek z klubów z całej Małopolski. Z ARS Limanowa powołania otrzymali: Jacek Stacho...
Czytaj więcejHarnaś z kolejnymi wzmocnieniami. Udana inauguracja sezonu
Mikołaj Czachurski jest zawodnikiem grającym na boku boiska. Większość dotychczasowej kariery spędził w LKS Mordarka, a przez pewien czas wy...
Czytaj więcejPozostałe
Poważny wypadek na DK75 w Okocimiu. Zderzenie osobówki z ciężarówką na trasie do Brzeska [ZDJĘCIA]
Zmiażdżony przód osobówki i szybka akcja służb Zdarzenie miało miejsce 11 sierpnia 2026 r. około godziny 11:20 na 20. kilometrze drogi kraj...
Czytaj więcejUcieczka na crossie i pościg. Pijany 44-latek trafił do aresztu
Do zdarzenia doszło w Chabówce. Patrol miejscowej policji zwrócił uwagę na motocykl typu cross, który poruszał się po drodze bez tablic rejest...
Czytaj więcejZaginął 48-letni Michał Kiełkowicz
Z informacji Małopolskiej Policji wynika, że 48-latek był po raz ostatni widziany w miniony piątek, 7 sierpnia 2026 roku, tuż po godzinie 19...
Czytaj więcejRosną ceny gazu
Benchmarkowe kontrakty na gaz w Amsterdamie (ICE Entawex Dutch TTF) są po 61,85 euro za MWh, wyżej o 2,0 proc. Najnowsza eskalacja konfliktu na Bli...
Czytaj więcej-
Śledztwo w sprawie tragedii na Jeziorze Rożnowskim
-
Dwóch Węgrów aresztowanych za nielegalny przywóz ponad 9 ton niebezpiecznych odpadów
-
Kardynał Grzegorz Ryś powołany do Rady w Watykanie
- Jakie błędy przy pracy z wibratorami do betonu obniżają trwałość mieszanki?
- Tragiczny finał wypadku w Podłopieniu. Zmarł 18-letni kierowca ciągnika



Komentarze (3)
Krowom już nawet pierdzieć zakazały .