Wtorek, 07 kwietnia
Rufin, Donat, Jan, Saturnin, Hermina

Justyna Kowalczyk o kwarantannie sportowej

25.03.2020 11:51:00 jaca 0 1476

Justyna Kowalczyk w felietonie dla Gazety Wyborczej opisała jak należy dbać o higienę, nie tylko w czasie epidemii koronawirusa. Utytułowana zawodniczka pochodząca z Kasiny Wielkiej odniosła się również do krytyki części internautów, którym nie podoba się jej aktywność sportowa (mimo że przestrzega zasad izolacji).

Pełny felieton „Kwarantanna sportowa” w Gazecie Wyborczej: https://wyborcza.pl/7,154903,2...

W swoim felietonie Justyna Kowalczyk napisała m.in.

O higienie:

„Zaczęłam zdobywać seryjnie medale, pojawiło się nie tylko wielkie obciążenie fizyczne ale i psychiczne. Lotniska, zdjęcia z fanami, każdego tygodnia inne hotele. Znów zaczęłam więcej chorować. Na szczęście wiedza na temat zapobiegania chorobom była ogólnodostępna. Korzystałam. W zimie żel antybakteryjny mnie nie opuszczał. Ręce myłam wręcz obsesyjnie. Żadnych kościołów, knajp w mieście, centrów handlowych. Na uczelnie wracałam na wiosnę. Rodziców w zimie odwiedzałam tylko w okresie świąt Bożego Narodzenia. Oj, ileż było krzyku, gdy zobaczyłam, że któryś z domowników wyszedł na pole bez czapki. Chodziłam i trenowałam z dala od ludzi, żeby zniwelować kontakt z obcymi bakteriami i wirusami. Nie było nawet mowy, bym w okresie od końca października do końca marca brała udział osobiście w jakiejś kampanii reklamowej czy sesji zdjęciowej (punkt w moich kontraktach nie do negocjacji). Każdego wieczora przed snem wietrzyłam pokój, czyściłam i nawilżałam sprayami z wodą morską nos i gardło, woziłam ze sobą grzejnik, by mieć całą noc jednakową temperaturę (w wielu hotelach robi się przeraźliwie zimno nad ranem). Po każdym treningu, a było ich trzy w ciągu dnia, zmieniałam wszystkie ubrania, by zachować ciepło, potem dopiero mogłam się zając innymi sprawami”.

 

O izolacji i środkach ostrożności:

 „Nie jest więc dla mnie wielkim wyrzeczeniem sytuacja, w której się teraz znaleźliśmy, choć bardzo mi przykro, że nie mogę spotykać się normalnie ani z Rodzicami ani z Trenerem. Przestrzegam absolutnie wszystkich zasad, ale mogę być nosicielką, nie chcę ich narażać. Jedyną osobą, z która mam teraz osobisty kontakt, jest mój Narzeczony. Razem trenujemy, razem się na początku stanu epidemiologicznego przemieszaliśmy niestety. Nie było nam to rękę, bo Kacprowi, mimo że zdrowy i silny, teraz jakakolwiek infekcja bardzo by uprzykrzyła życie. Dbaliśmy o izolację podwójnie. Trenujemy, bo wiemy, że takim organizmom, jakie my mamy - przyzwyczajonym od lat do dużego wysiłku, nie możemy wysiłku zabierać. Dostaje za to publiczne cięgi, ale póki trening na powietrzu nie jest zabroniony (gdy pisałam ten tekst 22.03 rano - nie był!), nie mamy zamiaru z niego rezygnować”.

fot. archiwum Justyny Kowalczyk (facebook)

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in