Przeciwbólowy uśmiech misjonarza – odkrywcy drugiej Afryki
Przed Staszkowym domem w Trzetrzewinie wita gości najpierw Matka Boska, a później on sam. Ona zatroskana, on zawsze uśmiechnięty. Najszczerszy uśmiech można poznać po tym, że śmieją się nie tylko usta, ale i oczy.
Jak u Staszka - misjonarza. Jak on to robi? – zachodzą w głowę ludzie, którzy wiedzą jak ogromnie cierpi. Ci najmocniej wtajemniczeni są pewni, że radość udzielająca się wszystkim w jego obecności, to zjawisko nieziemskie. Prosto z góry. Od samego Pana Boga.
Ojciec Stanisław Olesiak, dla przyjaciół – po prostu Staś, nie ma sił nawet postawić kilka kroków, a jednak jest siłaczem. Dźwiga ogromny ból i potrafi przekonać ludzi ciężko chorych, że cierpienie można oswoić, że choroba musi mieć jakiś sens, że mimo wszystko trzeba pięknie żyć. Od 1988 r. pięknie żyje ze Stwardnieniem Rozsianym.
Do seminarium w Tarnowie wstąpił tuż po egzaminie maturalnym, który zdał w I Liceum im. Jana Długosza w Nowym Sączu. Zadziwił wszystkich. Dziewczęta z klasy, w której był „rodzynkiem”, dumną z syna mamę, nauczycieli. Jeszcze jedną niespodziankę sprawił, gdy z Tarnowa wziął „kurs” na Pieniężno: do Misyjnego Seminarium Księży Werbistów. Jednym z jego ulubionych zajęć było wówczas szykowanie paczek z żywnością, odzieżą i drobnymi przedmiotami codziennego użytku, które wędrowały w świat, do misjonarzy, aby pomóc im w zmaganiach z biedą, głodem, chorobami i brakiem nadziei wśród ludzi do których ich posłano. W końcu postanowił sam pojechać tam, gdzie wcześniej słał paczki.
W 1979 r. Stanisław przyjął święcenia i wkrótce po tym pojechał do N`zeto w Angoli nie bacząc, że jest to miejsce bardziej przyjazne pierwotniakom wywołującym malarię niż ludziom. Nie było łatwo. Również w sprawach zasadniczych, dotyczących wiary. ”Owieczki” ojca Stanisława niechętnie wyrzekały się wielożeństwa i wiary w czary, jednak wyzwanie trafiło na ambitnego zakonnika, tym mocniej zdeterminowanego, im mocniej kochał swoich parafian.
- Bardzo dużo im zawdzięczam – wspomina. - Od nich nauczyłem się uśmiechać do wszystkich i mimo wszystko, co dziś w mojej chorobie bardzo się przydaje. Dzięki nim umiem cieszyć się każdym dniem, dziękować za wszystko Bogu i ludziom. Podziwiam ich cierpliwość, którą mi okazywali, gdy nie rozumiałem ich kultury i życzliwość z jaką mnie wtajemniczali w zasady życia plemiennego.
Spędził w Angoli siedem lat. Do powrotu do Polski zmusił go pogarszający się stan zdrowia. Na początku nie wiedział co jest przyczyną dolegliwości. Wykryto malarię, amebę, ale jeszcze nie stwardnienie. Prędko jednak ujawniły się symptomy doskonale znane wielu SM-owcom: podwójne widzenie, drętwienie nóg. Rezonans potwierdził przypuszczenia lekarzy, że misjonarz jest nieuleczalnie chory.
- Na początku był potworny ból i bunt: Boże! Dlaczego ja? Przecież jako zdrowy mogę się bardziej ludziom przydać. Czy źle im służyłem? Takie pytania kłębiły się w mojej głowie podczas bezsennych nocy. Ale później przyszła refleksja: co z tego, że będę się buntował? Do czego to doprowadzi? – opowiada ojciec Stanisław.
Tak właśnie odkrył swoją drugą „Afrykę”...
- Dostrzegłem, że to jest moja nowa misja, równie ważna jak ta w Angoli. Skoro Pan Bóg dał najpierw dwie kule, a później wózek inwalidzki, to trzeba na nim jechać i kontynuować posługę. Wyruszyłem więc w miasto szukać podobnych do mnie. Tak bardzo tęskniłem do Afryki! Nagle pomyślałem: przecież tu też jest „Afryka”. I to jaka wielka. W Polsce żyją cztery miliony niepełnosprawnych. Jedna dziesiąta narodu! Gdzie oni są? Siedzą zamknięci w domach jak w więzieniach. Trzeba ich z tych więzień wyzwolić... Byłem w Afryce, żeby głosić, że od Boga wyszliśmy i do Niego zdążamy, wszyscy: biali, czarni, zdrowi i chorzy. Dziś na wózku inwalidzkim zmierzam do tych, którzy cierpią aby powiedzieć to samo, aby przekonać ich, że są potrzebni, kochani – tłumaczy odkrywca drugiej Afryki.
Choć choroba go nie oszczędza, nie poddaje się słabości. Modli się, aby SM nie zabrało mu mowy.
- Najważniejsze, żebym mógł nadal rozmawiać z ludźmi – mówi.
Wraz z chorobą ojciec Stanisław Olesiak dostał „gratis” cenny dar: ludzie widząc misjonarza na wózku, któremu śmieją się oczy, który żartem i życzliwym słowem leczy ich ból, budzą się ze swoich koszmarów, które śnią nie śpiąc.
Gdy spieszy do nich na spotkanie, przypominają sobie, że choroba nie jest wszystkim co mają. Prócz niej są ukochani mężowie, żony, bracia, siostry, dzieci, przyjaciele. Są marzenia, z którymi trzeba pójść na kompromis i przecież wciąż można i trzeba je spełniać. Zaczynają rozumieć księdza Jana Twardowskiego, który pisał, że „spadają z obłoków małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia”
- Choroba pomaga mi w kontaktach z ludźmi. Syty głodnego nie zrozumie i na tej samej zasadzie zdrowy nie zrozumie chorego. Dlatego będąc chorym ze zdwojoną siłą mogę docierać do serc i umysłów ludzi niepełnosprawnych. Jadę na tym samym wózku, na którym oni jadą. Łatwiej im rozmawiać ze mną niż z takim księdzem, który mówi o cierpieniu, a sam nie wie, co to ból – mówi werbista z Beskidu Sądeckiego.
Twierdzi, że kalectwo samo w sobie nie jest nieszczęściem, ale staje się nim wówczas, gdy człowiek staje się więźniem swojego mieszkania i swojej choroby. Dlatego codziennie stara się udowadniać, że wózek inwalidzki to nie przeszkoda, aby wyjść do świata, tańczyć, śpiewać, pomagać ludziom.
Nie lubi, gdy ktoś wylicza jego wyróżnienia, medale, tytuły, dlatego pominiemy wszystkie (bardzo liczne) prócz jednego: w 2006 r. ojciec Stanisław Olesiak otrzymał od dzieci Order Uśmiechu. Za to, że potrafi pocieszać i rozśmieszać, tańczyć, śpiewać, pomagać, za to, że uwielbia rozdawać dzieciom cukierki, że jego uśmiechnięte oczy koją ból skuteczniej niż tramal.
Tych, który chcą bliżej poznać o. Stanisława Olesiaka odsyłamy do książki „Mocą Bożą” wydanej nakładem Wydawnictwa Księży Werbistów Verbinum (Warszawa 2009)

Może Cię zaciekawić
Śmiertelne pobicie 36-latka. Policja szuka tego mężczyzny
Dramatyczna noc: ciosy i ostre narzędzia Do tragicznych wydarzeń doszło w nocy z czwartku na piątek (z 20 na 21 sierpnia) w nowohuckiej części ...
Czytaj więcejŚledczy: nadmierna prędkość przyczyną potrącenia małżeństwa z dzieckiem (aktl.)
26-letni Hubert B., kierowca Volkswagena, od soboty przebywa w policyjnym pomieszczeniu zatrzymań. Policja przeprowadzi z nim czynności. Prawdopodob...
Czytaj więcejNowa metoda na oddziale szpitala
Oddział ginekologiczno-położniczy Szpitala Powiatowego w Limanowej wprowadził nową metodę niefarmakologicznego łagodzenia bólu porodowego. TEN...
Czytaj więcejPogoda dla Limanowej: Spokojny początek tygodnia, upalny piątek i mocne załamanie
Do czwartku dużo słońca i przyjemne temperatury Przełom przedostatniego i ostatniego tygodnia wakacji rozpoczyna się w Limanowej spokojną, wy...
Czytaj więcejSport
Harnaś liderem z kompletem punktów. Piłkarski pogrom w Tymbarku.
HARNAŚ TYMBARK – CZARNI CZARNY DUNAJEC 8:0 (3:0) M. Sobczak 2,19, Kuziel 5, Hybel 69,72, J. Urbański 78, M. Kordeczka 84,85. HARNAŚ: ...
Czytaj więcejLimanovia nadal bez punktów. Transmisja w kanale MZPN
WOLANIA WOLA RZĘDZIŃSKA – LIMANOWA LIMANOWA 2:1 (2:1) 1:0 Cięciwa 8, 2:0 Adamski 32, 2:1 Wrona 45.W 89 minucie czerwoną kartkę otrzyma...
Czytaj więcejZacięty mecz i podział punktów w Słopnicach
Obie bramki padły w ostatnim kwadransie, najpierw na prowadzenie wyszła drużyna gości. Sokół rzucił się do zdecydowanych ataków, ale Tarno...
Czytaj więcejObcokrajowcy w kadrze KS Szyk. Jeden trafił do klubu prosto z Brazylii
21-letni Joseph Miguel Gonzalez (rocznik 2004) występuje na pozycji skrzydłowego. Do KS Szyk przeniósł się z Sokoła Słopnice, którego barwy...
Czytaj więcejPozostałe
Czy miedzian jest szkodliwy dla ludzi? To musisz wiedzieć!
Przede wszystkim najważniejsze jest rozróżnienie dwóch sytuacji: prawidłowego stosowania środka zgodnie z jego etykietą oraz narażenia na zbyt...
Czytaj więcejNowy wymiar benefitów: Dlaczego warto inwestować w nowoczesne pakiety medyczne dla MŚP?
Korzyść dla pracownika i pracodawcy Jedną z największych zalet pakietów medycznych jest to, że przynoszą one wymierne zyski obu stronom. Praco...
Czytaj więcejZałożenie firmy jeszcze nigdy nie było tak proste. Wszystko, co musisz wiedzieć na starcie
Jak przebiega rejestracja własnej działalności gospodarczej krok po kroku? Wypełnienie darmowego wniosku CEIDG-1 stanowi podstawowy i najważniej...
Czytaj więcejSposoby oszczędzania na emeryturę
Bezpieczne oszczędzanie na emeryturę. Dlaczego warto zacząć już teraz? Systematyczne gromadzenie kapitału na jesień życia wymaga przede wszys...
Czytaj więcej-
Śmiertelne pobicie 36-latka. Policja szuka tego mężczyzny
-
Śledczy: nadmierna prędkość przyczyną potrącenia małżeństwa z dzieckiem (aktl.)
-
Nowa metoda na oddziale szpitala
- Pogoda dla Limanowej: Spokojny początek tygodnia, upalny piątek i mocne załamanie
- Wchodzą w życie przepisy zakazujące patostreamingu



Komentarze (7)
Pracują tam ciężko i tęsknią za limanowszczyzną .
I nikt im za to nie podziękuje a Ojczyzna szybko o nich zapomni.
@marlehill ja was sedecznie pozdrawiam bo wiem co to tesknota za Ojczyzna zwlaszcza za rodzinnymi stronami .
Jest tak ze o chlebie i wodze ale w domu we wlasnym domu ktoremu na imie Polska
MARLEILL Serdecznie Pozdrawiam z pieknej Limanowszczyzny :)
Misjonarz po kilkuletniej pracy za granicą to kandydat na świętego......
Natomiast osoby ciężko pracujące po całym świecie , posyłające pieniądze do kraju i utrzymujące państwa; Tuska , ministra Vincentego i arcybiskupa Michalika to przecież ludzie zasługujący na większy szacunek od wyżej wymienionych.
Dlatego powinniśmy się popierać aby nie rządzili nami wyżej wymienieni.
Pozdrawiam -zagraniczników-(i misjonarza z Trzetrzewiny)