Sobota, 20 lipca
Czesław, Fryderyk, Hieronim, Seweryn, Małgorzata

Zawiadomienie do prokuratury "działaniem w granicach i na podstawie prawa". Były starosta złożył oświadczenie

24.03.2019 06:10:00 PAN 21 6994

- Nie róbmy sensacji, bo ja nie mam sobie nic do zarzucenia - przekonywał na sesji były starosta Jan Puchała w odniesieniu do zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa przy wydawaniu pozwolenia na budowę dla jego żony. - Działałem zatem w granicach i na podstawie prawa, a wszelkie zarzuty kierowane w moją stronę o przekroczenie uprawnień są całkowicie bezpodstawnie. Chcę, aby sprawa została całkowicie i dokładnie wyjaśniona - mówił z kolei obecny starosta, Mieczysław Uryga.

Podczas piątkowej sesji Rady Powiatu Limanowskiego poruszony został temat zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, jakie do limanowskiej prokuratury złożył starosta Mieczysław Uryga, dotyczącego wydania pozwolenia na budowę żonie byłego starosty, Jana Puchały.

Przypomnijmy, według naszych ustaleń, w 2017 roku przy wydawaniu pozwolenia na budowę dla żony byłego starosty Jana Puchały doszło do sfałszowania dokumentacji. Do stron postępowania wysłano zawiadomienia. Dwie osoby nie żyły, więc listy wróciły, śladu po nich w dokumentacji jednak nie ma. Są za to „nowe” listy wysłane jeszcze raz do osób nieżyjących, które dziwnym trafem zostały odebrane, a daty na zwrotnych potwierdzeniach odbioru wychodzących z urzędu sfałszowano.

Sprawę przywołał radny Stanisław Nieczarowski, a wobec jego słów, postanowił się do niej odnieść radny Jan Puchała.

- Chcę wydać oświadczenie, ponieważ pan radny Nieczarowski, ma jakieś po prostu znów sugestie że gdzieś niby jest łamane prawo. Pragnę tutaj oświadczyć, a dobrze że nagrywa się na żywo, żeby mieszkańcy powiatu limanowskiego wiedzieli, że na miejscowym portalu toczyło się wiele artykułów, co wzbudzało sensację wśród niektórych internatów, ale tak naprawdę nic to nie wniosło do żadnej sprawy. Było tak, że wielokrotnie prokuratura, czy w Limanowej, Gorlicach, Nowym Targu, badała te sprawy i ani ja, ani nikt z najbliższej mojej rodziny nigdy nie dostał żadnych zarzutów. Mało tego, toczyło się wiele spraw w sądach, dotyczących właśnie tych sensacji, sensacyjnych informacji na miejscowym portalu i wszystkie dla mnie i dla mojej rodziny były pozytywne. To nie rozumiem, czemu pan twierdzi że złamano prawo, jeśli odpowiednie organy i to organy jak zaznaczyłem nie jednej, miejscowej prokuratury którą pan starosta w ostatnim artykule chce żeby wyłączyć i słusznie, to już myślę że to nie zależy od pana starosty tylko od organu, bo prokuratura wie kiedy się wyłączyć, kiedy się nie wyłączyć, bo jak wspomniałem badał prokuratura w Gorlicach, Nowym Targu i jak również w Limanowej. Wszystkie procesy były pozytywne dla mnie i dla mojej rodziny. To pytam się gdzie jest łamane prawo? Po to są media, żeby wywoływać sensację, żeby pisać niektóre sprawy, bo z tego żyją ludzie, żyje społeczeństwo, żyją niektórzy internauci. Ale ja sobie nie życzę, że jest łamane prawo, bo są prawomocne wyroki sądu, wszystkie dla mnie i dla mojej najbliższej rodziny korzystne. Poczekajmy, sądzę że i w tym wypadku będzie sprawa dla mnie korzystna, czy dla moich bliskich, bo ja o tej sprawie nie wiem nic, dowiedziałem się tak jak pan, z mediów, i przyjdzie czas, odpowiednie organy się tym zajmą i chcę żeby oczywiście tak jak poprzednie sprawy były do końca wyjaśnione. I miejmy troszkę szacunku do siebie. Rozróżniajmy informacje medialne, a rozróżniajmy fakty i prawomocne wyroki sądu. Z wyrokami się nie dyskutuje, bo pan dobrze wie że pan mnie i przewodniczącemu Krupińskiemu wytoczył tyle procesów, że przynajmniej sześć razy byliśmy w sądzie i wszystkie sześć były korzystne dla mnie. Jeszcze raz panu zaznaczam: to jest pański punkt widzenia i ma pan takie prawo, ale niestety, jakby miał pan rację, to by pan te sprawy wygrał, a pan wszystkie te sprawy przegrał. Więc szanujmy się, panie radny Nieczarowski i nie mówmy pod publiczkę, nie róbmy sensacji, bo ja nie mam sobie nic do zarzucenia i za mną stoją prawomocne wyroki sądu, obalające sensacje medialne - oświadczył Puchała.

- To jest nachodzenie znowu na dobra osobiste, nie wiem o co panu radnemu Puchale chodzi, ja nie wymieniłem pana nazwiska, to pan starosta Uryga przez media informuje że poszła sprawa do prokuratury - odpowiedział Stanisław Nieczarowski. - Miał pan czas dzisiaj przesłać stosowne pisma, oświadczenia, ale pan tego nie zrobił. Ja wypełniając swój mandat i czyste sumienie i działalność prawną czystą, którą pan mi chciał zarzucać przez całe tamte lata, mam prawo dopytywać się o prawdę. Natomiast przypominam panu, że pan wiele razy donosił na mnie nieskutecznie, przykładem tego jest fakt, iż pan oczerniał mnie że wynoszę akta z Sądu Rejonowego w Limanowej, chciał pan mnie tym pozbawić prawa i pracy, panie Puchała, bezskutecznie tym razem - dodał radny.

Dyskusję na ten temat zakończył starosta Mieczysław Uryga, który przedstawił Radzie Powiatu powody, przez które zdecydował się powiadomić o sprawie organy ścigania. - Odnosząc się do tej sytuacji, wykonując obowiązek jaki nakładają na mnie przepisy prawa, skierowałem stosowne zawiadomienie do prokuratury. Kodeks postępowania karnego stanowi, iż instytucje samorządowe które w związku ze swoją działalnością, dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, są zobowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub policję, Działałem zatem w granicach i na podstawie prawa, a wszelkie zarzuty kierowane w moją stronę o przekroczenie uprawnień są całkowicie bezpodstawnie. Chcę, aby sprawa została całkowicie i dokładnie wyjaśniona. W tym zakresie jestem do dyspozycji organów ścigania – mówił Uryga.

Starosta wyjaśniał również, dlaczego w swoim zawiadomieniu zawarł wniosek o wyłączenie limanowskiej prokuratury z prowadzenia postępowania. - Wniosek o wyłączenie tutejszej prokuratury od rozpoznania sprawy, był podyktowany jedynie tym, aby zapobiec ewentualnym zarzutom zewnątrz o nieobiektywność. Przypominam, że sprawa może dotyczyć osób sprawujących wysokie funkcje publiczne, które wykonywane niejednokrotnie mogą wskazywać na bliską współpracę z organami ścigania. Złożyłem go więc w dbałości o dobre imię zarówno powiatu, jak i prokuratury, aby usunąć wszelkie ewentualne wątpliwości, jako że organy te często współpracują ze sobą na różnych płaszczyznach. Ostateczna decyzja należy w tym względzie do prokuratury, na co będziemy czekać - powiedział starosta.

Do tematu będziemy powracać. 

(Fot.: Powiat Limanowski)

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in