Wtorek, 12 listopada
Renata, Witold, Mateusz, Konrad

Tylko eksmisja może zapobiec tragedii

26.07.2010 16:03:20 66 17639

- Rodzina romska terroryzująca mieszkańców ul. Witosa i ul. Fabrycznej w Limanowej powinna być eksmitowana – przyznają władze samorządowe w Limanowej. Jak na razie nie ma jednak odpowiedniego lokalu socjalnego. – Romowie czują się bezkarni, mają bardzo wysokie zasiłki i zapomogi – przyznaje burmistrz Marek Czeczótka.

Przypomnijmy, że w nocy z piątku na sobotę w Limanowej doszło do groźnej konfrontacji mieszkańców z rodziną romską, która według relacji od dawna terroryzuje całe osiedle. Na ulicę wyszło około stu mieszkańców, którzy chcieli dokonać samosądu. Dopiero policja wsparta specjalnymi posiłkami z Krakowa zapobiegła prawdopodobnie tragedii. Jak się okazuje akcja wymierzenia kary rodzinie romskiej miała być powtórzona. Kolejne noce na ulicy Fabrycznej i Witosa upłynęły jednak spokojnie dzięki częstym patrolom policji.

Zaostrzenie konfliktu spowodowało, że w poniedziałek na ul. Fabrycznej z mieszkańcami spotkał się Krajowy Duszpasterz Romów, ks. Stanisław Opocki, burmistrz Limanowej Marek Czeczótka oraz starosta limanowski Jan Puchała. Na spotkaniu byli Romowie, którzy również są prześladowani przez wspomnianą rodzinę. – Nie podaruję tego, co się stało – mówiła jedna z Romek. – Ta rodzina grozi moim dzieciom. Powiedzieli, że ich wyzabijają. Ja jestem porządną osobą, nikomu nie przeszkadzam i żyję w zgodzie ze wszystkimi sąsiadami. Jednak przez tą rodzinę nikt na tym osiedlu nie może spokojnie żyć. Ciągłe awantury i prowokacje z ich strony. Od tak dawna to się ciągnie i jeszcze nikt z tym porządku nie zrobił.

Burmistrz Limanowej podkreślił, że konfliktowa romska rodzina zalega z opłatami za mieszkanie na kwotę około 30 tys. zł. Mimo to nadal pozostają nietykalni. Do tego według jego rozeznania łączna suma zasiłków i pomocy udzielana tej rodzinie wynosi ok. 5 tys. zł miesięcznie. – Jak oni mają pójść do pracy skoro za darmo otrzymują tak duże pieniądze – powiedział Marek Czeczótka. – Nie mam żadnego wpływu na udzielane zasiłki. Mimo takiej pomocy postawa tej rodziny jest ciągle roszczeniowa. Limanowa nie ma problemu z Romami, bo wielu z nich zachowuje się jak należy. Sporym problemem jest ta jedna rodzina. Jednak to przede wszystkim sprawa organów ścigania. Miasto nie ma odpowiedniego lokalu, do którego można byłoby przenieść konfliktową rodzinę.

Starosta limanowski Jan Puchała zachęcał, aby wszyscy poszkodowani w piątkowy wieczór złożyli zawiadomienia na komendzie policji. Z takim apelem zwrócił się zwłaszcza do kobiety w ciąży, która miała być poszczuta psem należącym do romskiej rodziny. Według relacji świadków od tego zaczęła się cała awantura. Mieszkańcy skrytykowali działanie policji. Ich zdaniem funkcjonariusze nie radzą sobie z problemem i często biernie reagują na prośbę o interwencję. – W piątek, ktoś z tej rodziny zaczął strzelać do nas z wiatrówki – opowiadał jeden z mieszkańców. – Wszystko to działo się na oczach policji. Wielcy stróże prawa nie zareagowali. Powiedzieli nam, że posiadanie wiatrówki nie jest przestępstwem. Tak jest zawsze. Możemy dzwonić po policję i się skarżyć. To nic nie daje.

- Zorganizowane będzie spotkanie za zamkniętymi drzwiami władz miasta, powiatu z policją - mówi Jan Puchała. - Będę dążył, aby miasto eksmitowało konfliktową rodzinę. Jeśli tego nie zrobią, to np. niech płacą za patrole policji, które będą musiały tam stać i pilnować porządku, by do zamieszek nie doszło. Myślę, że wspólnie znajdziemy rozwiązanie. Będę również pilotował sprawy zgłaszane na policję odnośnie tej rodziny romskiej. Czeka mnie poważna rozmowa z Komendantem policji.

Działania ks. Stanisława Opockiego skrytykował burmistrz Limanowej, Marek Czeczótka. Jego zdaniem Krajowy Duszpasterz Romów w każdej sytuacji broni Romów, co pozwala czuć im się bezkarnymi. – Nigdy nie broniłem wybryków tej rodziny – skomentował ks. Opocki. – Nie powinno się uogólniać i mówić o jednej rodzinie w kontekście wszystkich Romów.

Komentarz ks. Opockiego opublikowaliśmy jeszcze przed spotkaniem www.limanowa.in/wydarzenia,2159.html

 Na spotkaniu był przez chwilę również Mieczysław Donga z rodziny, która oskarżana jest o terroryzowanie mieszkańców. Jak powiedział zdecydowana większość zarzutów to kłamstwa. – Nikt nie poszczuł tej kobiety psem – powiedział. – Podleciał do niej i zaczął ją wąchać. Nie było żadnego zagrożenia. Miał przecież kaganiec. Wykorzystano to, żeby zrobić rozróbę. Ja też mam dość mieszkania w tym miejscu i ciągłych fałszywych oskarżeń. Jeśli otrzymamy zastępczy lokal to się przeprowadzimy. Boimy się, że zostaniemy zaatakowani.

Starosta limanowski zaprosił mieszkańców na spotkanie z przedstawicielami policji. Jak stwierdził wiele spraw trzeba wyjaśnić. Powiedział, że do eksmisji powinno dojść jeszcze przed zimą.


udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in