"Ruscy katowali sąsiada, by dowiedzieć się, do kogo wysłał zdjęcie kolumny rosyjskiego wojska"
Ruscy, którzy przyszli do sąsiada, sprawdzili telefon. Znaleźli zdjęcie kolumny wojskowej. Byli pewni, że nakierowuje wojska ukraińskie do uderzenia w kolumny rosyjskie. Wywieźli go na cmentarz. Przypalali ręce, nogi i genitalia - opowiada Katia, która uciekła z okupowanego Chersonia.
18-letnia Katia jest studentką drugiego roku dziennikarstwa Kijowskiego Narodowego Uniwersytetu Kultury i Sztuki. Od dziecka mieszkała w jedynym zajętym przez Rosjan większym mieście - Chersoniu na południowym wschodzie Ukrainy. Dziewczyna przed kilkoma dniami uciekła z okupowanego miasta i dotarła do swojej siostry mieszkającej w Gdyni. Podajemy tylko imię studentki, bo jej rodzina została w Ukrainie.
PAP: Jak udało ci się wyjechać z Chersonia?
Katia: Mieliśmy nieoficjalne informacje, że rzekomo jest korytarz humanitarny i ludzie od kilku dni opuszczali Chersoń. Każdy jechał na swoje ryzyko. Z mojej dzielnicy zebrało się dziesięć samochodów i pojechaliśmy na pierwszy ruski block-point. Łącznie takich kontroli ze strony Rosjan było osiem. Jak mi się wydaje, w konwoju chcących wyjechać z miasta było około tysiąc samochodów. To był jeden wielki korek aut z całego miasta. My jechaliśmy VW passatem, cztery osoby dorosłe i jedno dwumiesięczne dziecko. Auto okleiliśmy napisami "Dzieci" z przodu i tyłu. We wtorek, 5 kwietnia, o 6 rano wyjechaliśmy w kierunku Mikołajowa. To jedyna dostępna droga na zachód. Nad autami cały czas latały rakiety. Słychać było wybuchy. Po do drodze mijaliśmy wojenny krajobraz – sklepy okradzione przez Rosjan, spalone centra handlowe i stacje benzynowe.
Do czasu ucieczki z Chersonia, jak żyliście pod rosyjską okupacją?
Rosjanie wielu osobom i firmom w mieście zabierali samochody, autobusy i rysowali na nich "zetki". W naszej miejscowości jest fabryka okien, stamtąd zabrali wszystkie furgonetki do przewozu okien. Narysowali "zetki". Na pace, gdzie było miejsce na okna, poustawiali karabiny maszynowe i tak jeździli po mieście. Aż trudno uwierzyć, co to za wojsko, żeby okradać ludność cywilną z samochodów. Znajomy ojca mojego chłopaka ma magazyn z częściami elektrycznymi. Rosjanie rozkradli wszystko. Rozsiedli się w środku i pili najdroższe alkohole – whisky, koniaki, które wcześniej ukradli ze sklepów. Jak wjeżdżali do nas, to oficerowie zabrali im telefony. Na Ukrainę wchodzili bez swoich aparatów, a teraz ruscy żołnierze chwalą się najnowszymi iPhonami 11, 12 i 13. Wszystkie kradną ze sklepów, bądź zabierają Ukraińcom. Gdy koledze przeglądali telefon, bo każdemu od razu sprawdzają, to powiedzieli, że jak jeszcze raz zobaczą jego wpis na Instagramie, że "Ruscy są ch…", to rozstrzelają na miejscu. O nic nie będą pytać. U znajomej w Chersoniu zobaczyli flagę ukraińską. Powiedzieli, że ma usunąć, żeby więcej jej nie widzieli. Babcia, ciotka, kuzyn z żoną z dzieckiem mieszkają obok, ale wszyscy śpią w piwnicy pod garażem. Tam jest dużo betonu i w miarę bezpiecznie. Ale nie każdy ma taką piwnicę.
W Chersoniu można coś kupić? Sklepy są zaopatrzone w żywność?
Wszędzie jest straszny deficyt. Mięso jest bardzo drogie, na przykład kilogram kosztuje w przeliczeniu na złotówki 80 zł, kiełbasa - 100 zł, kilo drożdży - 100 zł, mąki - 10 zł, a kilogram cukru - 15 złotych. Jeśli ktoś miał zapasy, to wynosi z domu, i sprzedaje, co ma.
Rosjanie kradną żywność cywilom?
Słyszałam o tym. W Chersoniu Rosjanie zatrzymali samochód, którym ludzie wieźli mięs z wioski, no i zabrali. Podobnie było też z lekarstwami.
W mediach pojawiały się informacje o demonstracjach antyrosyjskich.
Tak. Była manifestacja i Ruscy rzucili granaty. Jest aleja Bohaterów Ukraińskich, a oni napisali "zabójcy". Nasi ludzie poszli ze ścierkami wycierać, ale stali tam żołnierze. Jak cywile podeszli bliżej, to Ruscy rzucili granaty i sześć osób zostało rannych. Na manifestacjach strzelają po nogach. Jeden starszy pan został poważnie ranny. Dodatkowo, po mieście jeżdżą czarne furgonetki Hyundai. W nich siedzą zamaskowani wojskowi ubrani również na czarno. Jak ktoś im się nie podoba po prostu zabierają z ulicy i taka osoba znika. Nie wiadomo, co z uprowadzonymi ludźmi później się dzieje.
Rosjanie plądrują domy mieszkańców miasta?
Przeszukiwali domy w całym Chersoniu. Różnie to wyglądało. Jak przyszli do mojej babci, to nawet byli uprzejmi, ale u znajomych ukradli cukier i kaszę. A jak weszli do jednego z domów, to mieszkańcy prosili żeby zostawili słodycze dla dziecka, a oni wszystko zabrali. U jednego z naszych sąsiadów zniszczyli płot, bo BTR (transporter opancerzony) się nie mieścił. A potem pytali: zgadnijcie, ile czasu zajmie nam zniszczenie budynku BTR-em? Pytali - dokąd jedziecie? Może do Mariupola i śmiali się. Jak ktoś nie otwierał bramy, strzelali. W internacie chersońskiego liceum ruskie wojsko zrobiło sobie bazę. Okopali się dookoła i wszędzie namalowali "zetki", żeby zaznaczyć, że to ich teren. W wielkiej stołówce gotują sobie jedzenie. Dziewczynom i chłopcom, którzy zostawili w bursie swoje rzeczy, ukradli całą odzież, psikali się ich perfumami. Wszystko rozkradli. Są bezwzględni. Naprzeciwko nas mieszka około 50-letni upośledzony mężczyzna. Ma skromny domek. Żył z handlu papierosami. To był cały jego dochód. Rosjanie chcieli wejść do jego domu. On przestraszył się, nie chciał otworzyć, ale żołnierze się włamali i zabrali mu pięćset paczek papierosów. Teraz ten człowiek nie ma z czego żyć. Nie ma nic.
Wspominałaś, że pierwsze co robią Rosjanie, to sprawdzają telefony komórkowe.
Tak. Ruscy, którzy przyszli do sąsiada, sprawdzili jego telefon. Marcel zrobił z dachu zdjęcie kolumny rosyjskiego wojska. Miał pecha, bo nie usunął fotografii. Ruscy byli pewni, że nakierowuje wojska ukraińskie do uderzenia w kolumny rosyjskie. Ruscy żołnierze wywieźli go na największy cmentarz w Chersoniu. Tam przypalali mu ręce, nogi i genitalia. Połamali żebra. Mówili, że za zdradę Rosyjskiej Federacji jest śmierć na miejscu. Zabrali mu złotą bransoletkę, łańcuszek i telefon. Na koniec powiedzieli, że nie będą na niego kuli marnować i go zostawili na tym cmentarzu. Jakoś dotarł do domu znajomej, choć taki półżywy miał do pokonania pięć kilometrów.
Jak wyglądała trasa z Chersonia do Odessy?
Jechaliśmy przez Snihurivke i Mikołajów do Odessy. Zajęło to nam czternaście godzin. Po drodze mijaliśmy osiem ruskich block-pointów i dwanaście ukraińskich. Rosjanie sprawdzali schowki w aucie i ukradli nam piwo. Strasznie się z tego cieszyli. Po drodze mijaliśmy spalone kamazy. Jak Rosjanie mijali naszą kolumnę w BTR-ach, to w nas celowali, ale nie strzelali. Na pole baliśmy się zjeżdżać, jak mijaliśmy wojskowe wozy, bo wszystko jest zaminowane. Przez całą drogę do Mikołajowa widzieliśmy przewrócone i spalone grady oraz rakiety w ziemi, które się nie rozerwały. Po drodze są wielkie billboardy z hasłami: "Russkij korabl, russkij soldat, BTR - idi na ch…", "1941 faszyzm 2022 raszyzm", "To jest nasza ziemia i będziemy ją bronić synku".
Jak prezentowali się rosyjscy żołnierze?
Ta armia wygląda, jak jakaś zbieranina, i - przynajmniej w okolicach Chersonia - to nie byli Rosjanie. Na pięćdziesięciu młodych z Buriacji było kilku starszych Rosjan. Strasznie wyglądali. Tacy brudni. Oni nie są wysokiego wzrostu, niektórzy mają po półtora metra, a mundury mieli, jak na wielkiego chłopa. Te mundury po prostu na nich wisiały. Ta armia wyglądała, jak banda bezdomnych. Wszyscy bardzo młodzi. Prawie dzieci. Tam gdzie stają Rosjanie, są same śmieci. Pobocza dróg są usłane odpadami.
Jak wygląda Mikołajów?
W Mikołajowie były wielkie kratery po bombach i wiele domów ma powybijane okna. Po drodze mijaliśmy też okopy. Mikołajów jest zniszczony, ale nie mocno. Zniszczenia są bardziej w okolicach. Jechaliśmy przez centrum. W śródmieściu był zniszczony urząd miasta. Na ukraińskich block-pointach było bardzo miło. Żołnierze robili nam rękoma serduszka. Dawali batoniki i soki, a ruscy tylko wszystko zabierali.
Później już podróż poszła szybciej?
Z Mikołajowa droga zajęła około 3 godzin, bo byli nasi – do Odessy. Bardzo szybko jechaliśmy, choć w Odessie był most z wielką dziurą po bombie i strach było jechać. Byliśmy w szoku, że w Odessie w markecie wszystko jest. W Chersoniu nic nie ma - jest dużo alkoholu i słodyczy, a apteki są puste, najbardziej potrzebnych leków - na serce, na ciśnienie, nie ma. W Odessie spaliśmy u znajomych, a później z Odessy autobusem. Tam było niespokojnie, było słychać syreny. Rakiety były zestrzeliwane przez systemy antyrakietowe. Z Odessy do Warszawy jechaliśmy dużym autobusem Ecolines w dobrych warunkach. Zajęło nam to 26 godzin. Spokojna trasa, okopy i nasi żołnierze. W Lwowie ukraińska straż. Sprawdzali paszporty i czy ktoś był w Rosji. Dworzec we Lwowie, to obecnie ocean ludzi. Potem dotarłam już do Warszawy i potem do siostry w Gdyni.(PAP)
Może Cię zaciekawić
PKP Intercity zamawia kolejne 32 Griffiny z Nowego Sącza
Materiał wideo do pobrania: Prawo opcji dotyczy umowy z NEWAG zawartej 10 stycznia 2024 r. na zakup 63 elektrycznych lokomotyw wielosystemowych z opc...
Czytaj więcejJak długo po rozwodzie można ubiegać się o podział majątku?
Najważniejsze w skrócie: Sam podział majątku nie przedawnia się. Wniosek złożysz rok po rozwodzie i dwadzieścia lat po rozwodzie.Rozliczenia ...
Czytaj więcejZaginęła 15-letnia Natalia - policja prowadzi poszukiwania
- Nieletnia wczoraj rano tj. 14 września br. po raz ostatni była widziana na ulicy Juliusza Zborowskiego w Zakopanem, gdy bliscy odwozili ją do szk...
Czytaj więcejDr Wojtynkiewicz: smartfon może stać się dla nastolatka psychicznym schronieniem (wywiad)
PAP: Ile godzin przed ekranem powinien spędzać nastolatek? Z waszych badań wynika, że samo liczenie godzin może prowadzić na manowce. Dr Ewa Wo...
Czytaj więcejSport
Słomka postrachem w Klasie A
LIMANOWSKA KLASA „A”: URAN ŁUKOWICA – PŁOMIEŃ LIMANOWA 4:1 (1:1) Gurgul 8,70, Bojanowski 47, Stroivans 78 – Trzópek 28. KROK...
Czytaj więcejJustyna Kowalczyk-Tekieli mocno o sytuacji w PKOl. „Włos się jeży na głowie”
W ostatnim czasie doszło do kolejnej zmiany na czele Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Radosław Piesiewicz, który wcześniej kierował PKOl, prz...
Czytaj więcejNieudany weekend również dla juniorów starszych Limanovii: 0:6 z Wieczystą
W 6. kolejce Ligi Małopolskiej U-19 MKS Limanovia uległa Wieczystej Kraków 0:6. Do przerwy goście prowadzili 2:0, natomiast po zmianie stron d...
Czytaj więcejTurbacz wiceliderem. Drużyna z Brzeska poległa w Mszanie Dolnej.
Mecz rozpoczął się znakomicie dla Turbacza. Już w 3. minucie gospodarze objęli prowadzenie, a na listę strzelców wpisał się Dziadkowiec. O...
Czytaj więcejPozostałe
MON: z Bałtyku wyłowiono prawdopodobnie rosyjski dron; Tusk zwołał odprawę ws. bezpieczeństwa granic
Do znalezienia w Bałtyku drona doszło dzień po rosyjskich atakach dronowych w zachodniej Ukrainie, w bezpośredniej bliskości polskiej granicy. O...
Czytaj więcejGdy trudno trafić w gust – jak wybrać upominek bez zgadywania?
Co zamiast nietrafionych niespodzianek? Kiedy pojawia się obawa o dublowanie rzeczy lub niedopasowanie stylu, dobrym wyborem staje się karta p...
Czytaj więcejDłuto Maschio Gaspardo: Ile kosztuje eksploatacja agregatu uprawowego? Przegląd cen i dostępności w Polsce od Euromasz Sklep Lipka
Dłuto do pługa Maschio Gaspardo jako najszybciej zużywająca się część agregatu Dłuto pracuje na pierwszej linii kontaktu z glebą. To ono wc...
Czytaj więcejPrzemęczenie strun głosowych – czy to infekcja, czy tylko suchość?
Czym się różni przemęczenie strun głosowych od infekcji? Przemęczenie strun głosowych może wiązać się z nadwyrężeniem głosu, wysuszenie...
Czytaj więcej-
PKP Intercity zamawia kolejne 32 Griffiny z Nowego Sącza
-
Jak długo po rozwodzie można ubiegać się o podział majątku?
-
Zaginęła 15-letnia Natalia - policja prowadzi poszukiwania
- Dr Wojtynkiewicz: smartfon może stać się dla nastolatka psychicznym schronieniem (wywiad)
- Chcą do nowej gminy. Mieszkańcy domagają się kolejnej zmiany granic



Komentarze (2)