Niedziela, 20 września
Filipina, Eustachy, Euzebia, Faustyna, Renata

'Jesteśmy zastraszani'. Władze szpitala i powiatu nabrały wody w usta

20.12.2015 08:21:04 top 66 14561

W piątek odbyło się posiedzenie rady społecznej Szpitala Powiatowego w Limanowej, podczas której poruszono temat redukcji obsady karetek typu „P”. Zmniejszenie liczby ratowników z trzech do dwóch osób w podstawowym ambulansie zdaje się być już przesądzone. Zarówno dyrekcja, jak i władze powiatu, nabrały wody w usta i nie komentują sprawy.

- Zapewniamy, że będziemy pracować i walczyć o życie pacjentów w zgodzie z etyką, która towarzyszy wyborowi naszego zawodu - napisali ratownicy medyczni w piśmie do dyrektora limanowskiego szpitala. - Świadomi obniżenia jakości usług medycznych jakie powoduje zmniejszenie składu osobowego załóg karetek, informujemy: „wadliwy zapis ustawy” nagminnie wykorzystywany przez zarządzających powoduje, że chcąc dalej pracować i nieść pomoc potrzebującym, jesteśmy zmuszeni przyjąć warunki dyrekcji - twierdzą.
Jak dodają pracownicy limanowskiego pogotowia ratunkowego, dyrekcja jasno przedstawiła warunki: pracownik etatowy, który nie zgadza się na pracę w zespole dwuosobowym zostanie oddelegowany do pracy na oddziały szpitalne, zaś pracownik kontraktowy będzie musiał liczyć się z rozwiązaniem umowy cywilno - prawnej. Przez to nie mogą stanowczo zaprotestować wobec zmian, jakie zamierza wprowadzić dyrekcja – mówią, że mają rodziny do utrzymania i kredyty do spłacenia, boją się więc utraty pracy. - Jesteśmy po prostu zastraszani - mówią. Oficjalnego stanowiska w tej sprawie nie zajął nawet przewodniczący związku zawodowego ratowników medycznych limanowskiego szpitala.
Ratownicy medyczni, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają że ich sprzeciw sprowadza się przede wszystkim do dbania o dobro pacjentów. Wspomniany przez nich „wadliwy zapis ustawy” to obowiązek realizowania czynności ratunkowych przez minimum dwie osoby.
- Problem pojawia się podczas powrotu z pacjentem do szpitala. Na SOR mamy dotrzeć jak najszybciej. Wtedy dwuosobowego zespołu nie ma, bo jeden z ratowników prowadzi ambulans, a nie wolno nam się zatrzymać, więc przy pacjencie jest tylko jedna osoba. Proszę sobie wyobrazić drogę na przykład z Lubomierza czy Podobina, to przecież kilkadziesiąt kilometrów od szpitala - zauważa jeden z naszych rozmówców.
Co więcej, wszystkie etapy przygotowań do zawodu ratownika, a także późniejsze kursy i szkolenia czy nawet zawody organizowane dla ratowników, zakładają realizowanie procedur przy trzyosobowym składzie. - Na poligonie działamy więc we trzech, a na front idą już tylko dwie osoby - mówią pracownicy pogotowia.
Argumentem jaki się słyszy 'za' wprowadzeniem karetek dwuosobowych jest to, że... gdzie indziej one funkcjonują. - Nikt nie bada, czy to rozwiązanie jest dobre. Po prostu wykorzystano lukę w przepisach i znaleziono sposób na oszczędności na pierwszej linii frontu - mówią ratownicy. - Po drugie teren tu jest trudny, widać gdzie są domy rozsiane po górach, w pogotowiu sądeckim również nie zdecydowano się na takie rozwiązanie. Dziwne jest też to, że jeszcze chwilę temu słyszeliśmy, że szpital jest w bardzo dobrej kondycji finansowej, a teraz szuka się w takim miejscu pozornych oszczędności. Pozornych, bo przecież teraz trzeba kupić specjalistyczny sprzęt.
Kolejnym argumentem ma być, to że do cięższych przypadków wysyłane są karetki specjalistyczne (dwóch ratowników + lekarz). Obalają go ratownicy. - Dyspozytor z Tarnowa, gdy będzie miał informację o osobie nieprzytomnej, czy wypadku w okolicach stacjonowania tylko karetek 'P' (Kamienica, Wilkowisko) nie będzie szukał na mapie, gdzie jest karetka typu 'S', tylko wybiera karetkę 'P', która szybciej dojedzie na miejsce - mówią.
Przez poprzednie dwa lata władze szpitala temat zmiany obsad podnosiły, ale szybko się z niego wycofywały, tłumacząc pozostawienie załóg z trzema ratownikami dobrem pacjenta. Co od tamtego czasu się zmieniło? Nie wiadomo. - Tu nie chodzi o nas, tylko właśnie o dobro pacjenta, które przysłania dyrekcji pieniądz - mówią ratownicy.
Władze szpitala i powiatu nabrały jednak wody w usta.
Z prośbą o komentarz zwróciliśmy się do starosty Jana Puchały, bowiem to Starostwa Powiatowego w Limanowej jak i podległęgo powiatowi Szpitala Powiatowego w Limanowej, jeszcze rok temu można było przeczytać informację, że 'nie trudno sobie wyobrazić sytuację w której 2 osoby do udzielania pomocy to za mało. Trzy osobowa obsada karetek daje naszym pacjentom komfort, że udzielona pomoc będzie profesjonalna, szybka i komfortowa”. Na odpowiedź czekamy od przeszło tygodnia – dowiedzieliśmy się, że komentarz starosty poznamy po tym, jak stanowisko w tej sprawie zajmie... dyrektor szpitala Marcin Radzięta.
Marcin Radzięta zapewnił, że skomentuję sprawę zmian po rozmowach z ratownikami, które odbyły się ponad tydzień temu. Niestety od tamtego czasu nie odbiera telefonu.
Do sprawy będziemy powracać.
udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in