Tegoroczny dziewiętnasty już Złaz Turystyczny „Mogielica” przeszedł do historii. Na szczycie najwyższego wzniesienia Beskidu Wyspowego, w ostatnią niedzielę wakacji, 27 sierpnia br. spotkali się turyści z różnych części kraju. Najliczniej z limanowszczyzny.
Atrakcją tegorocznej imprezy było otwarcie ścieżki Oddziału Partyzanckiego „Wilk” na zboczach Mogielicy i rekonstrukcja leśnego obozowiska na Koryciskach.
Wszyscy turyści, którzy zebrali się rankiem na parkingu na Zalesiu, zostali przejęci przez członków Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej 1. Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej i w drodze na Mogielicę przemierzyli lasy nowym szlakiem. W ten sposób, po raz pierwszy została zaprezentowana ścieżka historyczno-edukacyjna – Śladami Oddziału Partyzanckiego „Wilk”, która powstała dzięki inicjatywie i pracy Stowarzyszenia, Gminy Słopnice oraz Nadleśnictwa Limanowa. Piechurzy zostali doprowadzeni do dawnego obozu partyzanckiego OP AK „Wilk' – najważniejszego oddziału partyzanckiego AK działającego w latach 1943-1945 na styku Beskidów Wyspowego i Sądeckiego oraz Gorców. Na miejscu zastali warunki w jakich żyli wtedy partyzanci. Wszystko to dzięki rekonstruktorom ze Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznych 1. PSP AK oraz Klubu Historycznego im. Armii Krajowej w Olkuszu, którzy odtworzyli obóz partyzancki. Po zwiedzeniu obozu nastąpił moment otwarcia ścieżki, którą w imieniu inicjatorów dokonali dr Dawid Golik – IPN o/Kraków, Sławomir Szubryt – Prezes Stowarzyszenia I PSP AK, Adam Sołtys – wójt Słopnic, Jan Legutko Nadleśniczy Nadleśnictwa Limanowa. Wszyscy polegli na zboczach Mogielicy partyzanci zostali wspomniani w modlitwie przez ks. Stanisława Wojcieszaka kapelana Cechu Rzemiosł Różnych.
Dalszą część nowej historii turyści wysłuchali w drodze na Halę Stomorgi, gdzie odbyła się msza św. i kolejne części turystycznego złazu. Na polanie, tuż pod szczytem Mogielicy spotkali się turyści złazu „Mogielica” oraz akcji „Odkryj Beskid Wyspowy”. Złaz rozpoczęło oficjalne powitanie turystów przez gospodarza imprezy Wójta Gminy Słopnice Adama Sołtysa, a ze szczegółami przebiegu imprezy zapoznał wszystkich prowadzący Stanisław Przybylski. Mszę św. w intencji turystów odprawił ks. Stanisław Wojcieszak. Muzyczną oprawę mszy, jak również góralskie melodie przygotowali muzycy Zespołu „Słopnicki Zbyrcok” pod kierownictwem prezes Elżbiety Curzydło. Melodie rodem z Orawy przy akompaniamencie heligonki zaprezentowali natomiast zaprzyjaźnieni turyści z Chlebnic na Słowacji, którzy przybyli ze Starostą Milanem Maxonem.
Po modlitwie przyszedł czas na poczęstunek oraz rozstrzygnięcie tradycyjnych konkurencji. Pierwszą w swoim życiu wyprawę na Mogielicę odbyli: 4 miesięczna Aleksandra Bielska z Dobrej i ciut starsi: Iga Curzydło z Czechowic i Jaś Franczyk z Limanowej. Najstarszym uczestnikiem złazu był 84-latek Edward Siwek z Krakowa. Laureatem w konkurencji „złazowicza” z najdalej położonego zakątka świata został Bartosz Cierniak z Cork w Irlandii, a tytuł uczestnika złazu z najodleglejszej miejscowości Polski otrzymał Piotr Łaziński ze Szczecina.
W trakcie imprezy rozegrano także „Konkurs wiedzy o Beskidzie Wyspowym i Gminie Słopnice”, którego zwycięzcami zostali: Patryk Gaura ze Słopnic zajmując pierwsze miejsce, Tomasz Przybytek z Dobrej drugie miejsce i Tymoteusz Jonik z Laskowej trzecie. Najliczniejszą rodziną, która zdobyła wspólnie Mogielicę była dwudziestopięcioosobowa rodzina Florków z Wiela koło Gdańska.
Specjalnie powołane jury dokonało wyboru Miss Mogielicy 2017 i zarazem Najmilszej Uczestniczki Złazu. Z grona kandydatek koronę przyznano Oktawi Wipper z Ortnontowic k. Siemianowic Śląskich. Koronę nowej Miss wręczyła ubiegłoroczna zwyciężczyni Andżelika Talaska ze Słopnic. Tytuł I wicemiss otrzymała Aleksandra Śliwa ze Słopnic, II wicemiss Patrycja Gaura ze Słopnic. W kolejnej części zabawy panowie walczyli o tytuł Strongmana. Do rywalizacji w skręcaniu sprężyny stanęło wielu śmiałków. Zwyciężył Andrzej Wolak z Żegociny. Drugie miejsce zajął Wojciech Trzupek z Jurkowa, a trzecią nagrodzoną pozycję wywalczył Karol Ptak z Chełmka koło Oświęcimia.
Zwycięzcom oraz uczestnikom tegorocznych konkurencji serdecznie gratulujemy! Wszystkich nagrodzono pamiątkowymi statuetkami oraz upominkami.
W spotkaniu uczestniczyli m.in. Milan Maxon - Starosta Chlebnic, Jan Puchała - Starosta Limanowski, Tomasz Krupiński - przewodniczący Rady Powiatu Limanowskiego, Agata Zięba i Jan Więcek członkowie Zarządu Powiatu Limanowskiego, Jan Legutko - nadleśniczy Nadleśnictwa Limanowa, dr Michał Wenklar Naczelnik Oddziałowego Biura Badań Historycznych i dr Dawid Golik z Instytutu Pamięci Narodowej oraz kilka grup zorganizowanych, m.in. Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK, Klub Historyczny im. Armii Krajowej w Olkuszu - Michał Masłowski z grubą młodzieży, Podhalańska Grupa Rekonstrukcji Historycznej - Zgrupowanie Partyzanckie 'Błyskawica', turyści z Piekar Śląskich pod opieką Dariusza Gacka autora przewodnika turystycznego po Beskidzie Wyspowym oraz Akcja Katolicka ze Szczawnicy.
Turyści wędrowali pod opieką przewodnika PTTK Mirosława Karola Sipaka. Nad bezpieczeństwem uczestników XIX Złazu na Mogielicy czuwali członkowie GOPR z Grupy Operacyjnej z Limanowej oraz strażacy OSP Słopnice Dolne. Impreza po raz ósmy organizowana była w ramach akcji „Odkryj Beskid Wyspowy”.
- Dziękujemy wszystkim, którzy po raz kolejny bawili się z gminą Słopnice na Mogielicy! Serdecznie pozdrawiamy i zapraszamy na Mogielicę już za rok. Będzie to jubileuszowe dwudzieste spotkanie na szczycie, więc nie może Was zabraknąć - informuje Urząd Gminy Słopnice, główny organizator złazu.
(Źródło: UG Słopnice)
Zobacz również:
Komentarze (24)
Żałosny jesteś.
P.S.Szkoda żeś dziadka nie zapytał jak ten zastrzelony miał na nazwisko. Jakoś w oficjalnych dokumentach nic takiego nie ma, a gwarantuje Ci ze komuna takie historie by chętnie przeciw lesnym by wyciągnęła
Można by było sprawdzić wersję dziadka. A tak możesz pieprzyc trzy po trzy.
Albo żeby teściowej wytłumaczyć w jakiej odległości ma się trzymać od domu posiadacza tej broni :D.
Mówisz że kobiety gwałcili ..ciekawe masz jakieś bliższe dane? Kogoś u ciebie w rodzinie? Zawiadom pion śledczy IPN przedstaw dowody na to a nie biadol że wszyscy gwałcili. Na razie to ty gwałt umysłowy stosujesz takimi wypowiedziami.
Jak myślisz (bosze o co ja pytam) nikt z miejscowych się koło obozu nie plątał (bo doskonale znali jego umiejscowienie) a ci co się plątali to co przez przypadek się tam plątali?? Litości... :D
Jest jeszcze czas by wraz z twoją familią postawić pomnik tej świńskiej ofiary jako żywy dowód 'prawdziwej zbrodni' leśnych którzy z głodu tak bestialsko potraktowali ją. Twoja trauma jest naprawdę wielka, więc myślę ze byś znalazł jeszcze kilka takich osób którzy wspominają swoją czterokopytną przyjaciółkę uprowadzoną 70 - parę lat temu :D.
Na dziś mogę ci w ramach pomocy doradzić żebyś się zwrócił do KGP w Warszawie jako kontynuatorce MO o zwrot wartości maciory jako zadośćuczynienie przestępstwa byłego funkcjonariusza MO..... masz szanse ....jakieś ,.....na pewno :D.
A u Ciebie też gwałcili??? Bo czytając przedmówczynię to podobno wszędzie :D
The End.
Teraz do was pytanie . Gdzie te ,,bohatyry ' z AK były by bronić ludzi za ich akcje ? A wiem uciekli do lasu i tam żarli zrabowaną żywność i bimber . Taka to była do przez was nieuki sławiona partyzantka . Kiedy ich potrzeba było to spier..... do lasu aż się kurzyło
Widzę że się w Tobie drugi 'Bieniek' obudził :D
18 wizyt ..toż to prawie regularnie jak MaxBus do Krakowa jeździli do tej Kamienicy ci Niemcy.
Co to jest 'wyładowywali wściekłość na inwentarzu martwym'??? To już nie można na żywym ... brrrr pachnie nekrofilią :D
Cytuję .. 'zwykle pod osłoną nocy – pojawiać się w celu zabrania zakładników, a czasem i brutalnego przesłuchiwania przypadkowo wyłapywanych osób.' Toś chłopie pojechał z tymi wizytami w nocy ... popytaj starszych ludzi jak to Niemcy mieli chęci do takich wizyt w nocy ..śmiech na sali takie pisanie :D
Cytuję... 'Ostatni raz przyjechali do Kamienicy 13 stycznia 1945 roku w sile dotąd niespotykanej, bo około 3000 żołnierzy, a dążeniem ich było rozbicie zgrupowania partyzanckiego. Po całodziennej walce i nieudanych próbach przełamania linii obrony I baonu 1 PSP-AK zrezygnowali,...'
Chłopie jesteś niedouczony niestety.. 3000 żołnierzy było ale na pewno nie tam gdzie byś chciał a 'a dążeniem ich było rozbicie zgrupowania partyzanckiego' nigdy nie było nawet marzeniem Niemców. Poszukaj sobie u wujka Google (on ci prawdę powie :). Zdradzę ci tajemnicę .... chłopaki z SS i policji prowadzili akcję mającą na celu odrzucenie zgrupowań partyzanckich (głównie chodziło im o ruskich Załotara a drugoplanowo AK) od planowanych szlaków odwrotu własnych wojsk (XI korpus SS) w związku z zbliżającą się ofensywą Armii Czerwonej.
Cytuję '......zaś sądeckie dowództwo podjęło decyzję spalenia Kamienicy i przylegających do niej wsi, do czego nie doszło, gdyż wojna miała się ku końcowi,...' aleś pojechał ..Lem przy tobie to pikuś ...:D
Było spokojnie m.in. ze względu na siedzibę dowodcy AK, radiostację oraz miejsce zrzutów alianckich w Szczawie. Dlatego było spokojnie. Nie chcę wdawać się w dyskusję bo to obszerny temat i złożony ale czytając twoje komentarze poprostu się nie zgadzam z tobą.
Pamiętaj o wybudowaniu pomnika gulaszowej 'ofiary' leśnych bo jak na razie możesz tylko to udowodnić (chyba jednak bardziej swoją bezgraniczną głupotę).
Smacznego i dobranoc....śnij dalej. :D
Zresztą większość partyzantów to miejscowe cwaniaczki, które stwierdziły, że bezpieczniej będzie wojnę przeczekać w lesie.