Poniedziałek, 19 sierpnia
Bolesław, Jan, Borysław, Julian, Juliusz, Ludwik, Emilia, Konstancja

„Nic się nie dzieje, nuda, nuda po prostu…”

03.09.2010 10:35:50 top 54 12263

Limanowa. Miała być szybka eksmisja rodziny Dągów z ulicy Fabrycznej w Limanowej, którą obiecywał burmistrz Marek Czeczótka. A co jest? Nic, bo miasto nawet nie złożyło wniosku o eksmisję skonfliktowanej rodziny zalegającej z czynszem na kwotę ponad 30 tys. zł.

Do zamieszek przed blokiem na ulicy Fabrycznej doszło w nocy z 23 na 24 lipca. Po tym jak jedna z kobiet w ciąży została poszczuta psem, którego właścicielem jest Rom, mieszkańcy (kilkadziesiąt osób) chcieli sami wymierzyć sprawiedliwość. Na miejscu interweniowała policja z KPP Limanowa oraz specjalne plutony z Nowego Sącza i Krakowa. W trakcie awantury Romowie użyli nawet koktajlu Mołotowa, ale do dziś nikt za to nie odpowiedział.

Gdy o sytuacji zrobiło się głośno w całej Polsce (a nawet telewizji francuskiej) władze samorządowe na czele z burmistrzem Markiem Czeczótką, na którego mocno naciskał w tej sprawie również Jan Puchała – starosta powiatu, obiecywały w mediach szybką eksmisję konfliktowej rodziny. Jako miejsce eksmisji zaproponowano kontener. Do eksmisji miało dojść jeszcze w tym roku. Po kilku dniach z eksmisją zaczęły być problemy.

Najpierw w rozmowie z nami i TV Polsat Mieczysław Dąga stwierdził, że do kontenera nie pójdzie mieszkać i chce mieszkanie. Później wynikł problem z lokalizacją kontenera na którą nikt na terenie miasta nie chciał się zgodzić. Na przyjęcie rodziny Dągów nie chciały się zgodzić także inne gminy. Ponadto okazało się, że w mieszkaniu na Fabrycznej zameldowane są teraz także osoby, co, do których miasto nie dysponuje wyrokiem eksmisyjnym (ten z 1997 roku zapadł przeciwko kilku osobom, a obecnie eksmisja ma dotyczyć 11 osób).


….

Minęły dwa miesiące



I co? Miasto Limanowa nie zrobiło nic. Nie znaleziono miejsca, gdzie rodzinę Dągów można eksmitować. Kontenera nie ma, a nawet nie ma wniosku do sądu o eksmisję. Dług rośnie.

W takim razie nasuwa się pytanie, co miasto zrobiło? Ano zrobiło wiele, tzn. przygotowuje list otwarty do prezesa Stowarzyszenia Romów, który będzie interwencją o niesłuszne oskarżanie mieszkańców Limanowej o rasizm. Jednak ta inicjatywa jest wyłącznie odpowiedzią na wezwanie, jakie skierowali w tej sprawie mieszkańcy ulicy Fabrycznej i Witosa.

Co ciekawe władze miasta przyznały, że z rodziną Dągów na temat eksmisji nie rozmawiały, a informację, że nie przeniosą się do kontenera mają z portalu limanowa.in, który z Mieczysławem Dągą rozmawiał.



Od autora:
Zadałem sobie trud i chociaż jestem laikiem w zakresie prawa to przejrzałem przepisy dotyczące egzekucji komorniczej. Artykuł 1046 § 2 mówi wprost „Prowadząc egzekucję na podstawie tytułu nakazującego dłużnikowi opróżnienie lokalu lub pomieszczenia, komornik usunie z niego także osoby zajmujące lokal wraz z dłużnikiem, chyba że osoby te wykażą dokumentem, iż zajmowanie wynika z tytułu prawnego niepochodzącego od dłużnika.”

Jeżeli burmistrz mówił, że ma tytuł egzekucyjny, to dlaczego nie składał wniosku o egzekucję? Przecież na podstawie tego przepisu mógłby eksmitować wszystkich, gdyż rodzina Dągów, przynajmniej z tego, co mówił burmistrz umowy najmu nie posiada. Chyba, że w całej tej sprawie o czymś jeszcze nie wiemy.

W tej chwili obawiam się, że w całej tej sprawie obowiązuje hasło „byle do wyborów”.

Panie burmistrzu chociaż koniec kadencji blisko, trzeba zacząć wykonywać swoje obowiązki i spełniać obietnice, bo chyba, każdy słyszał o ostatniej sytuacji w Bratysławie. Nie wiadomo czy następnym razem pluton alarmowy z Krakowa zdąży. To nie jest już zabawa.

Pozwalam sobie to napisać, a nie powiedzieć wprost, tylko z jednego powodu, gdyż od ponad dwóch miesięcy jak Pan oświadczył już Pan ze mną nie rozmawia.


PS
Tytuł pochodzi ze skeczu Maćka Stuhra – „Rozmowa telefoniczna”

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in