Środa, 26 stycznia
Paulina, Polikarp, Tymoteusz, Michał, Tytus, Lutosław, Norma

Miasto planując remont drogi sprzedało działki - "brak gospodarskiego podejścia".

01.12.2021 05:20:00 PAN 25 6662

Mszana Dolna. Miasto złożyło wniosek o dofinansowanie remontu drogi, wyceniło działki bez dostępu do drogi publicznej, później je sprzedało i dopiero na końcu zrealizowało przebudowę drogi. Zarówno nabywcą gruntów, jak i późniejszym wykonawcą remontu, była ta sama firma. Sprawa ulicy Smrekowej była jednym z głównych tematów poniedziałkowej sesji Rady Miejskiej w Mszanie Dolnej.

Radni o "braku gospodarskiego podejścia"

W trakcie poniedziałkowej sesji przez przewodniczącego Janusz Matogę została omówiona prezentacja poświęcona sprawie remontu drogi i sprzedaży działek w rejonie ulicy Smrekowej w Mszanie Dolnej. - W tej prezentacji chcieliśmy przedstawić, co nami kierowało gdy domagaliśmy się tej kontroli i jakie są nasze wątpliwości – powiedział przewodniczący. 

Radni wskazali, że fakty poparte zgromadzonymi dokumentami potwierdzają brak „gospodarskiego podejścia burmistrza do zarządzania wspólnym majątkiem mieszkańców miasta”. W ocenie grupy radnych, którzy domagali się zbadania sprawy, należało najpierw wyremontować drogę, a dopiero później sprzedać działki i odpowiednio poinformować o przetargu, by zwiększyć zainteresowanie i konkurencyjność, dzięki czemu wpływy do budżetu samorządu mogły być większe. 

Po przedstawieniu prezentacji burmistrz zwróciła się do przewodniczącego Janusza Matogi. - Skoro był pan członkiem komisji przetargowej, tak jak pan Stanisław Antosz, to czemu wtedy nie wskazaliście, że coś jest nie tak? - dociekała Anna Pękała. 

Janusz Matoga wskazał w odpowiedzi, że burmistrz zapewniała, iż decyzja o dokonaniu transakcji jest dobra oraz że cała procedura zostanie odpowiednio przeprowadzona. - Do momentu przetargu nie miałem informacji, że pani określiła ceny wywoławcze na podstawie opinii z lutego. Miała pani prawo i podstawę, by cenę wywoławczą podnieść, skoro wiadomo było, że droga będzie remontowana – powiedział przewodniczący. 

Jak wygląda kalendarium sprawy? 

1 stycznia 2019 roku został ogłoszony nabór wniosków na modernizację dróg rolniczych, z którego miasto skorzystało przy późniejszym remoncie ulicy Smrekowej. Kolejno, 21 stycznia burmistrz Anna Pękała zleciła opracowanie wyceny działek w tym rejonie. Z datą 18 lutego sporządzono wycenę działek, w której wskazano m.in. słabą dostępność do drogi publicznej, co miało mieć przełożenie na ostateczną wycenę. Następnie 27 lutego burmistrz złożyła wniosek o dofinansowanie modernizacji ulicy Smrekowej, aplikując o kwotę 132 tys. zł. 

W dniu 23 kwietnia 2019 roku przyznano miastu dotację w wysokości 57 tys. zł na remont drogi rolniczej – ul. Smrekowej. Stanowiło to 43% wnioskowanej kwoty. Równo tydzień po tym, 30 kwietnia, ogłoszony zostaje przetarg na sprzedaż nieruchomości, mimo wiedzy o przyznaniu dotacji i wynikającego z tego możliwej modernizacji drogi prowadzącej do gruntów. Ceny wywoławcze ustalono na podstawie wyceny z lutego, bez jej aktualizowania. Natomiast 4 lipca podpisano umowę na sprzedaż działek za kwotę 652 tys. zł netto. 

Co dalej działo się w sprawie? W dniu 25 lipca ogłoszono przetarg na remont ulicy Smrekowej. Postępowanie zostało rozstrzygnięte 13 sierpnia, a wybrana oferta opiewała na 193 tys. zł. Nie był to jednak ostateczny koszt inwestycji, gdyż miasto zawarło później umowę na dodatkowe prace. W sumie remont pochłonął 246 tys. zł, z czego dotacja z budżetu samorządu wojewódzkiego stanowiła 23% ogółu kosztów.

Zarówno nabywcą gruntów, jak i późniejszym wykonawcą remontu, była ta sama firma - przedsiębiorstwo „JANDA” z Łostówki.

Ile zatem zarobiło miasto na sprzedaży działek przy ulicy Smrekowej? Łączna kwota ze sprzedaży podzielona przez areał daje 8 416 zł za ar. Jeśli odjąć dotację i uwzględnić koszty remontu drogi prowadzącej m.in. do sprzedanych gruntów, w rzeczywistości do miejskiej kasy wpłynęło około 5 981 zł za ar. 

Raport czy protokół?

Wcześniej w trakcie obrad Rady Miejskiej w Mszanie Dolnej omawiano wyniki pracy zespołu kontrolnego komisji rewizyjnej, któremu zlecono kontrolę sprawy związanej z remontem drogi i sprzedażą działek w rejonie ulicy Smrekowej. Zespołowi przewodniczył radny Michał Liszka, a pozostałymi członkami byli Jan Szynalik, Elżbieta Smaga i Krystyna Pazdur. Zespół spotkał się dwukrotnie, a jego pracę wspierało dwóch radców prawnych, w tym jeden zewnętrzny. 

- Wnioski są takie, że formalne błędy przy organizacji tych przetargów zostały popełnione. Stanowisko komisji jest zgodne z opinią RIO. Przywołujemy jednak fakt dodatkowy: informacja o całej inwestycji była podawana na kwotę 193 tys. zł, co nie jest kwotą całkowitą. Miasto podpisało umowę na dodatkowe prace, tak naprawdę w tym samym zakresie, na kwotę 44 tys. zł. Było to związane z odkrywką śmieci, niestety nie dowiedzieliśmy się co się stało z tymi odpadami, nie znaleźliśmy dokumentów potwierdzających utylizację tych śmieci. Opisaliśmy to w raporcie – powiedział Michał Liszka. 

Raport liczy kilkadziesiąt stron i został opublikowany w BIP. Po wypowiedzi Michała Liszki burmistrz Anna Pękała wniosła o opinię radcy prawnego, obecnego na sesji. Był to Marek Panek, prawnik urzędu, który brał udział w postępowaniu na sprzedaż działek przy ulicy Smrekowej jako przewodniczący komisji przetargowej. 

- Używamy tutaj pojęcia raport, ale nie wiem jak ten dokument ma się do dokumentu wymienionego w statucie, który jest protokołem kontroli – powiedział Marek Panek. - Rozumiem, że protokół kontroli, nazywany raportem, został dostarczony przewodniczącemu Rady Miejskiej oraz pani burmistrz? - pytał. - Do mnie ten raport oficjalnie nie dotarł – powiedziała Anna Pękała. 

Radca prawny wskazywał, że procedura prowadzenia kontroli jest szczegółowo opisana w statucie. - Żeby wyczerpać procedurę, kierownik kontrolowanego podmiotu powinien mieć możliwość ustosunkowaniu się do protokołu, dopiero wtedy sporządzany jest właściwy protokół, który w pierwszej kolejności jest przyjmowany przez komisję rewizyjną, a następnie przedstawiany jest Radzie Miejskiej. Dziś, mam wrażenie, że dyskusja jest bezprzedmiotowa. Kontrola nie ma na celu opowiedzieć co się zdarzyło, tylko odpowiedzieć czy doszło do naruszeń. Dziś rozmawiacie państwo o dokumencie roboczym, wewnętrznym, który dopiero po przejściu procedury opisanej w statucie może być traktowany jako dokument procedowany oficjalnie na posiedzeniu Rady Miejskiej – wskazał. 

- Jest pan prawnikiem zatrudnionym w Urzędzie Miasta. Wiedział pan o kontroli, były wysyłane zapytania do pani burmistrz, która była zapraszana na posiedzenia. Nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi. Skoro jest pan prawnikiem miasta, dlaczego wyraża pan opinię w tym momencie, a nie w trakcie prac, zwłaszcza że raport dostępny jest od dawna? Nie podjął pan żadnego działania, by nasze niedociągnięcia poprawić – powiedział do mecenasa Michał Liszka. 

- Tu nie trzeba prawnika, wystarczy przeczytać zapisy statutu, które są bardzo jasne. Byłem wyłączony z tej sprawy, bo po części uczestniczyłem w działaniach, które objęto kontrolą. Dla mnie ten temat istnieje od teraz, od tej sesji. Otrzymałem prośbę pani burmistrz i wydaję opinię. Wy byliście w dobrych rękach, bo mieliście dwóch prawników – powiedział Marek Panek. 

- To dla mnie sytuacja dwuznaczna, bo wyraża pan teraz opinię, choć jest pan stroną w sprawach, które badaliśmy. Dziwię się, że dopiero teraz ta sprawa jest dla pana ważna. Myślałem, że prawnik powinien analizować wszystkie dokumenty, na których pracują urzędnicy – stwierdził Michał Liszka. 

- Nie będę się ustosunkowywał do dalszej wypowiedzi pana radnego. Nie dyskutuję na temat treści raportu, tylko sposobu procedowania – zaznaczył mecenas. 

Przewodniczący Janusz Matoga pytał, dlaczego na początku sesji nie padł wniosek o skreślenie tego punktu z porządku obrad, skoro władzom miasta znana była opinia prawna. - To moje niedopatrzenie – przyznała Anna Pękała. 

Do tematu będziemy powracać. 

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in