Niedziela, 20 czerwca
Diana, Bogna, Bogumiła, Florentyna, Rafael, Rafał

Kontrowersje wokół konkursu. "Myśliwy to najlepszy ekolog"?

18.05.2021 13:50:00 PAN 33 5471

Przez media informacyjne i społecznościowe przetacza się dyskusja na temat kontrowersyjnego konkursu pod nazwą: „Wokół małopolskich lasów – myśliwy to najlepszy ekolog”, który jest adresowany do dzieci i młodzieży, także z terenu powiatu limanowskiego. To wspólne przedsięwzięcie nowosądeckiego oddziału Polskiego Związku Łowieckiego i samorządu województwa małopolskiego.

Jak informują organizatorzy, celem konkursu jest m.in. przedstawienie działań myśliwych, mających „pozytywny wpływ na środowisko przyrodnicze, związane m.in. z równowagą ekosystemu”. Dla najmłodszych dzieci (od „zerówki” do klasy III szkoły podstawowej) przewidziano konkurs plastyczny, natomiast dla starszych uczniów (klasy IV-VII) konkurs literacki. 

Gazeta Wyborcza informowała na swoich łamach, iż pomysł konkursu wzburzył środowisko ekologów, cytując odezwę skierowaną przez Krakowski Ruch Antyłowiecki do marszałka Witolda Kozłowskiego: - „Panie Witoldzie, szanowny marszałku, trzymający stronę masowych morderców i uznający to za ochronę przyrody - być może nie ma Pan świadomości, co na prawdę dzieje się na polowaniach. Ale my mamy i jako mieszkańcy Małopolski oznajmiamy: przestań wspierać te patologiczne grupy, skupione wokół kultu zabijania dla sportu, trofeistyki i barbarzyńskich spotkań towarzyskich! Myślistwo, to aktualnie degradacja naturalnego środowiska. Jest XXI wiek, czas na ewolucję postrzegania wspólnoty ekosystemowej".

W odpowiedzi na artykuł, który ukazał się w Gazecie Wyborczej, zawierającym krytykę współpracy samorządu województwa małopolskiego i sądeckiego okręgu PZŁ przy realizacji konkursu „Wokół małopolskich lasów – myśliwy to najlepszy ekolog”, Witold Kozłowski skierował pismo do łowczych okręgowych w całym regionie.

- W emocjonalnej momentami dyskusji na temat łowiectwa wiele osób zapomina, że jest to działalność zgodna z prawem, a jednocześnie obwarowana w Polsce szeregiem przepisów, wynikających wprost z troski o zwierzęta i przyrodę. Niestety, obraz myśliwego, który starają się narzucić autorzy, jest absolutnie niezgodny z prawdą. Zapomina się, że czynności podejmowane przez myśliwych mają na celu prowadzenie racjonalnej gospodarki łowieckiej, czyli takiej, która pozwala korzystać z zasobów przyrodniczych z jednoczesną troską o dobrobyt zwierząt wolnożyjących - napisał marszałek. - Z pełnym szacunkiem podchodzimy do państwa działalności – troski o naturalne środowisko, a także uprawy rolne oraz przydomowe hodowle drobiu, które, gdyby nie państwa działalność, w wielu przypadkach mogłyby być całkowicie zniszczone z powodu zbyt dużej koncentracji dzików, jeleniowatych czy lisów. 

Witold Kozłowski zadeklarował przy tym, że samorząd wojewódzki „szanuje środowisko łowczych oraz z pełnym przekonaniem podtrzymuje decyzję o współpracy” przy organizacji konkursu i objęciu go patronatem. Marszałek zaznaczył, że inicjatywa jest cenna, bo służy edukacji dzieci i młodzieży.

Konkurs patronatem objął także poseł z okręgu nr 14 – Edward Siarka, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, który pełni funkcję Pełnomocnika rządu ds. leśnictwa i łowiectwa. 

Odpowiedzią na stanowisko marszałka jest list wystosowany przez koalicję Stowarzyszenia Otwarte Ramiona, Fundacji Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt – Viva! oraz Fundacji Niech Żyją!. Ekolodzy wyrażają w nim zaniepokojenie „stanowiskiem i bezkrytycznym podejściem do działalności myśliwych”, które ich zdaniem wyraził Witold Kozłowski. 

- Mamy do czynienia z inicjatywą skierowaną do dzieci i młodzieży, a więc do grupy społecznej szczególnie wrażliwej i empatycznej, zwłaszcza jeśli chodzi o zwierzęta. Owszem, należy prowadzić edukację przyrodniczą dzieci, ale istnieje mnóstwo innych, mniej szkodliwych dla psychiki dzieci, sposobów. Istnieją koła zainteresowań w szkołach, „zielone Szkoły”, wycieczki do azylów dla zwierząt i rezerwatów przyrody czy organizacje pozarządowe zajmujące się ochroną środowiska i prawami zwierząt, które prowadzą warsztaty w szkołach. Wszędzie tam dzieci oraz młodzież mogą zdobyć niezwykle przydatną i wartościową wiedzę na temat polskiej przyrody, oraz tego, jak o nią dbać - bez budowania fałszywego obrazu zabijania zwierząt jako pozytywnego i koniecznego zjawiska – czytamy w liście. 

Ponadto sygnatariusze listu przypominają, iż zgodnie z nowelizacją prawa łowieckiego z 2018 roku, udział oraz obecność dzieci podczas polowania są zabronione, a przepis ten powstał na podstawie „opinii wielu ekspertów, organizacji i psychologów dziecięcych, którzy wyraźnie podkreślali szkodliwy wpływ polowań na dziecięcą psychikę”. - Oczywiście w powyższym konkursie dzieci nie biorą udziału w polowaniu osobiście, ponieważ jest to niezgodne z prawem, ale wiemy bardzo dobrze, że myśliwi dążą do tego, żeby udział dzieci w polowaniach został przywrócony i temu też mają służyć działania takie jak promowany przez Państwa konkurs. Ponadto, nawet ograniczając się do formy rysunku czy tekstu literackiego, dalej celem tej inicjatywy pozostaje przyzwyczajenie dzieci do tego, że zabijanie zwierząt dla przyjemności pozostaje czymś dobrym, co zdecydowanie wypacza dziecięce spojrzenie na świat. Dzieci bowiem kochają zwierzęta, które często są bohaterami bajek, więc jak nagle młody człowiek ma pojąć, że jedne zwierzęta są do kochania, a inne do zabijania? - czytamy w liście. 

Zdaniem autorów pisma, już sam tytuł konkursu stanowi przekłamanie, bo – jak twierdzą – myśliwi przyczyniają się do rozregulowania naturalnych procesów w przyrodzie, niszczenia struktur rodzinnych zwierząt, a także doprowadzają na skraj wyginięcia część gatunków. 

- Ornitolodzy biją na alarm o zaprzestanie polowań na ptaki, które przecież nie wyrządzają żadnych szkód, a strzelanie do nich jest dla myśliwych zwykłym, niestety krwawym hobby. Wówczas zatruwają również środowisko olbrzymią ilością ołowiu. Według badań dwóch niezależnych uczelni z Kanady i Hiszpanii, polscy myśliwi wprowadzają do środowiska ok. 640 ton ołowiu rocznie! Dla porównania cały polski przemysł, transport, usługi oraz pozostałe procesy produkcyjne i gospodarstwa domowe emitują ok. 507 ton ołowiu. Podczas polowań często giną też gatunki chronione, których myśliwi nie rozróżniają od gatunków uznanych za łowne, m.in. z powodu niskiej wiedzy na ten temat. Niszczone są też siedliska - myśliwi polują wzdłuż granic parków narodowych, rezerwatów, w otulinach, straszą zwierzęta strzałami, zmuszają je do migracji i ucieczki – pisze Malwina Malinowska, wiceprezes zarządu i rzecznik prasowy Stowarzyszenia Otwarte Ramiona.

- W piśmie wystosowanym do Zarządów Okręgowych PZŁ w woj. małopolskim pisze Pan o „trosce o dobrobyt zwierząt wolno żyjących”. Pytamy więc, w jaki sposób według Pana myśliwi troszczą się o zwierzęta? Pozostawiając ranne, postrzelone zwierzęta w lesie? Niszcząc struktury rodzinne i rozregulowując populacje poprzez odstrzał często najsilniejszych, najważniejszych dla stada osobników? Zabijając osobniki wychowujące młode, które zostają potem bez opieki? Strzelając do setek tysięcy ptaków rocznie dla własnej przyjemności? Zabijając gatunki chronione, których często nie odróżniają od tych uznanych za łowne? Patologie myśliwych można by wymieniać długo, a każda osoba prawdziwie zainteresowana ochroną przyrody, jest ich świadoma. Toteż promowanie przez Pana powyższego konkursu nie ma nic wspólnego z troską o środowisko, zwierzęta ani o dzieci i młodzież - zarzuca marszałkowi Witoldowi Kozłowskiemu stowarzyszenie Otwarte Ramiona.

(Fot.: PZŁ)

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in