Sobota, 16 października
Gaweł, Florentyna, Ambroży, Jadwiga, Małgorzata

Komisarz wyborczy: "część czynności nie została wykonana, dlatego nie możemy mówić o wyborach"

05.05.2020 11:27:00 PAN 16 10830

- Samo głosowanie to ostatnia z kilkunastu czynności w kalendarzu wyborczym, które należy przeprowadzić. Część z tych czynności nie została wykonana, dlatego nie możemy mówić o wyborach, a ponadto nie wydaje się też, by głosowanie mogło się odbyć 10 maja - na temat chaosu przy organizacji tegorocznych wyborów prezydenckich rozmawialiśmy z sędzią Piotrem Borkowskim, komisarzem wyborczym w Nowym Sączu II (właściwość terytorialna komisarza obejmuje powiaty: limanowski, nowotarski, suski i tarzański).

- Mam dokładnie taką samą wiedzę, jak każdy. Czytam na bieżąco ustawy, co nie jest łatwe, bo zmieniają się co parę dni. Śledzę też doniesienia medialne. Jakie mamy fakty? Otóż mamy postanowienie Marszałka Sejmu z 5 lutego wraz z załącznikiem, który jest kalendarzem wyborczym. Czytając literalnie kalendarz wyborczy, możemy zauważyć, że samo głosowanie to ostatnia z kilkunastu czynności, które należy przeprowadzić. Część z tych czynności nie została wykonana, dlatego nie możemy mówić o wyborach, a ponadto nie wydaje się, by głosowanie mogło się odbyć 10 maja – ocenia sędzia Piotr Borkowski. 

W rozmowie z nami komisarz wskazuje na szereg trudności – nie tylko tych proceduralnych, ale także praktycznych. - Ustawa jest w Senacie. Jedno to ją przegłosować, a drugie – ją wykonać. Wiemy że ktoś drukuje karty, ale nie ma do tego podstawy prawnej, bo przepisy nadal mówią, że wybory przeprowadza Państwowa Komisja Wyborcza. Na naszym terenie pojawiły się problemy na przykład z obsadzeniem obwodowych komisji wyborczych, bo nie było chętnych. Składy tych komisji mają zostać zredukowane o ponad 90%. Kiedy maja być wybrane i spośród kogo? Tego nie wiadomo – mówi. 

Demokratyczne wybory mają być powszechne, tajne i bezpośrednie. Jak podkreśla nasz rozmówca, w obecnej sytuacji problematyczna jest nie tylko kwestia ich tajności, ale również powszechności. Innymi słowy, każda z uprawnionych do głosowania osób musi mieć możliwość wzięcia w nich udziału. 

- Do tej pory system był tak skonfigurowany, że obwodowe komisje były tworzone w każdym szpitalu i w każdym domu pomocy społecznej. W szpitalu w przypadku pacjenta leżącego, komisja ogłaszała przerwę w pracy, jej członkowie brali osobną urnę i udawali się do sali, w której ten pacjent przebywał, a tam stwarzano mu warunki, by mógł w sposób tajny oddać głos, po czym komisja wracała i wznawiała pracę. Pamiętam też, że tworzyliśmy liczące 9 osób komisje w DPS-ach, gdzie było 6 pensjonariuszy.Poza granicami kraju mieliśmy ponad 300 punktów do głosowania w konsulatach, dziś mówimy o 101 takich miejscach. To wszystko oznacza, że część obywateli straci możliwość zagłosowania – zauważa komisarz wyborczy. 

Czy głosowanie w formie korespondencyjnej dla wszystkich wyborców jest możliwe do zrealizowania? 

- Świat zna wybory korespondencyjne, ale one wymagają pewnego technicznego dopieszczenia. W Polsce w 2013 roku została wprowadzona możliwość korespondencyjnego głosowania, ale po długiej debacie zdecydowano, że takie wybory będą odbywały się na zasadzie wyjątku dla osób niepełnosprawnych. Przy ostatnich wyborach z takiej możliwości skorzystało około 2 tysięcy osób w skali kraju. Jako komisarz, przed każdymi wyborami spotykam się z członkami komisji wyborczych. Najwięcej czasu na szkoleniach poświęcamy właśnie głosowaniu korespondencyjnemu, bo tam jest najwięcej zagadnień technicznych – mówi Piotr Borkowski. - Aby zorganizować wybory korespondencyjne, musielibyśmy mieć więcej czasu. Trzeba nie tylko przeszkolić komisje, ale także dać czas obywatelom, żeby zapoznali się z nowym systemem. 

Jak wygląda praktyka w przypadku głosowania korespondencyjnego? - Komisja, która liczy głosy, najpierw wyciąga oświadczenie o głosowaniu, by odnotować fakt wzięcia udziału w wyborach przez obywatela, a zamkniętą kopertę z głosem wrzuca do urny. Teraz wystarczy, że pakiet zostanie źle spakowany, na przykład do jednej koperty – wtedy liczący będzie wiedział, jak obywatel zagłosował. Jeśli natomiast do włoży sam głos, bez oświadczenia, komisja nie będzie wiedziała, kto głosował, czy nie jest to fałszywka. Na tym właśnie polega trudność wyborów korespondencyjnych. Zauważmy, że świat dysponuje potężną technologią, ale nawet w najlepiej rozwinętych krajach stajemy w kolejce przed lokalem i oddajemy swój głos na kartce papieru, dzięki czemu wszystko można sprawdzić krok po kroku. W obecnej sytuacji, jeżeli to będzie niezbyt dobrze przygotowane głosowanie korespondencyjne, to mamy wiele różnych wariantów nieprawidłowości. W rok moglibyśmy się przygotować, w miesiąc jest to niemożliwe, a o siedmiu dniach to nawet nie warto rozmawiać. 

W zaistniałej sytuacji związanej z organizacją wyborów w dobie pandemii koronawirusa wątpliwości mają wszyscy: politycy, samorządowcy, urzędnicy i członkowie komisji wyborczych oraz sami obywatele. 

- Jako mieszkaniec tego kraju chciałbym, żeby te wybory zostały przeprowadzone obiektywnie. Niech wygra ten kandydat, na którego po kampanii wyborczej zagłosuje więcej osób. Obecnie nic mi się nie zgadza. A za chwilę zaczną do mnie dzwonić członkowie komisji, którzy nie wiedzą, co mają robić. Co zatem o tym wszystkim ma sądzić obywatel? - zastanawia się sędzia Piotr Borkowski. 

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in