Wtorek, 12 listopada
Renata, Witold, Mateusz, Konrad

Burmistrz odpowiada na listy rodziców

18.05.2011 12:47:22 top 69 8620

Limanowa. Władysław Bieda - burmistrz miasta Limanowa odpowiada na listy otwarte rodziców dzieci uczęszczających do Miejskiego Przedszkola Nr 1 oraz ZSS nr 1 w Limanowej dotyczące proponowanych zmian w stołówkach.

Tydzień temu w artykule "Co dalej ze stołówkami?" poruszyliśmy temat przejęcia stołówek w przedszkolach i szkołach na terenie miasta przez samych pracowników. Jak twierdził burmistrz pomysł na zmianę sposobu prowadzenia stołówek związany jest z racjonalizacją wydatków z budżetu miasta.

W sobotę opublikowaliśmy listy otwarte rodziców dzieci uczęszczających do Miejskiego Przedszkola nr 1 oraz Zespołu Szkół Samorządowych nr 3 w Limanowej, w których rodzice sprzeciwiali się pomysłowi burmistrza. Wczoraj opublikowaliśmy kolejne listy Rady Rodziców z ZSS nr 2 i 4. Dziś otrzymaliśmy kolejny list, tym razem od rodziców dzieci uczęszczających do Miejskiego Przedszkola nr 2 (na końcu artykułu).

Tymczasem burmistrz Władysław Bieda udzielił odpowiedzi na pierwsze listy rodziców dzieci z Miejskiego Przedszkola nr 1 oraz ZSS nr 3:

"Zacznę od cytatu z listu tych ostatnich: „Będąc mieszkańcami Limanowej mamy świadomość, że nasze miasto jest zadłużone i zachodzi konieczność oszczędzania i ostrego „zaciskania pasa”.
Tak, miasto jest w złej kondycji finansowej o czym najlepiej świadczy projekt budżetu jaki poprzednia ekipa zostawiła do realizacji na rok 2011. Dla przypomnienia - projekt zakładał że dochody bieżące ledwo pokryją bieżące wydatki, a na spłatę starych kredytów i zapłatę należności za budowę krytego basenu już w styczniu trzeba będzie zaciągnąć kredyt w wysokości 7 milionów.
A gdzie inwestycje? Tak gospodarzyć nie można, kontynuowanie tej polityki wkrótce skończyłoby się bankructwem miasta. Nie można spłacać starych kredytów nowymi kredytami i nie można wszystkiego przejadać nie pozostawiając nic na inwestycje.
Rekultywację wysypiska śmieci w Słopnicach musimy wykonać w tym roku, jak nie, to będziemy płacić wysokie kary, kanalizacje do każdego domu w mieście musimy doprowadzić do końca 2015 roku, jak nie, to jeszcze wyższe kary. Tylko te dwie niezbędne inwestycje to ponad 50 milionów złotych, przy rocznych przychodach w wysokości 45 milionów.
Trzeba remontować ulice i budować nowe, bo jak nie będzie przejazdu przez miasto, to do reszty wyniosą się stąd przedsiębiorcy i żaden turysta tu nie przyjedzie. Potrzebujemy czystej zdrowej wody, rozwiązania problemu z komunikacją publiczną, mieszkań dla najuboższych i wielu, wielu innych rzeczy. Lista jest długa i kosztowna, to co najmniej kilkadziesiąt milionów złotych.
Proszę powiedzieć skąd na to wziąć? Nie mamy już rozlicznych działek, placów i innych nieruchomości do sprzedania - za to sporo kredytów do spłacenia.
Nie ma innego wyjścia, musimy ciąć nieuzasadnione koszty, usprawniać i porządkować, musimy szukać oszczędności wszędzie tam, gdzie to jest możliwe.
Jesteśmy samorządem, więc wszelka decyzja zanim zapadnie poddana jest konsultacjom i tak jest w tym przypadku.
Zaproponowaliśmy zmianę organizacji pracy stołówek polegającą na tym, aby stołówki przejęli dotychczasowi pracownicy. Oni sami najlepiej wiedzą jak usprawnić organizację, aby uniknąć takich sytuacji jak obecnie, że w jednej szkole, w jednym pomieszczeniu działają dwie osobne kuchnie - jedna dla przedszkola, a druga dla szkoły. Osoby prowadzące kuchnię mogłyby też liczyć na pomoc PUP. By wzmocnić ekonomicznie prowadzenie kuchni umożliwilibyśmy im prowadzenie sklepików szkolnych.. Po zmianie organizacji dofinansowanie z ministerstwa otrzymamy do pełnego kosztu posiłku, a nie tylko wsadu do kotła, jak to jest obecnie. Deklarujemy dopłatę z budżetu miasta dla uczniów, którzy nie mają dofinansowania z ministerstwa, aby było ich stać na zakup obiadów. Nie zamierzamy w żadnym wypadku likwidować żywienia w szkołach, natomiast chcemy usprawnień w celu obniżenia kosztów
Co jest złego w tych propozycjach, powtórzę jeszcze raz propozycjach a nie decyzjach.
Doprawdy nie wiem, jak można z tego wyciągać wnioski; że spadnie jakość posiłków, że przejmie je jakiś „prywatny duży inwestor” i że „dzieci po studiach nie będą chciały tu wracać aby zakładać rodziny i pracować na nasze emerytury”?
Ja myślę, że rodzice w znacznym stopniu zostali wprowadzeni w błąd, bo protesty mają bardziej charakter polityczny niż merytoryczny i wynikają z taktyki sprzeciwiania się wszelkim próbom porządkowania funkcjonowania miasta.
Każda próba naprawy spotyka się z wielką ilością plotek i dezinformacji. Tak jest w przypadku propozycji zmian w stołówkach, tak jest w przypadku propozycji zmiany MZGKiM z zakładu budżetowego w spółkę komunalną, która polega w skrócie na tym, że MZGKiM będzie panem swojego wyniku finansowego. Sam skonsumuje zysk i sam będzie musiał poradzić sobie ze stratą, której już nie pokryje miasto. Zostają te same władze w przedsiębiorstwie, niczego się nie likwiduje i nikogo nie zwalnia – tylko trochę więcej odpowiedzialności. Tak funkcjonują zakłady komunalne prawie wszędzie.
Takie są fakty, ale po mieście poszła plotka powtarzana przez wydawałoby się kompetentne osoby, która głosi, że MZGKiM zostanie do końca maja zlikwidowany i wszyscy będą zwolnieni (
więcej informacji na temat zmian w MZGKiM zostanie ma zostać podanych jutro).

Trudno nie odebrać tego jako działania polityczne mające na celu storpedowanie wszelkich zmian w mieście – ma być jak było i basta. Raczej nie o to chodziło mieszkańcom w ostatnich wyborach - oni chcieli zmian. Naprawdę nie mamy innej alternatywy, musimy reformować, musimy oszczędzać aby móc inwestować w infrastrukturę, przyciągać inwestorów, ułatwiać działalność gospodarczą, bo jak tego nie zrobimy to się nam miasto zamieni w zapyziały grajdołek w którym ciężko będzie żyć i do którego rzeczywiście dzieci po studiach nie będą chciały wracać.
Właśnie kończy się pierwsze półrocze mojej kadencji i zamierzałem nie wracać już więcej do polityki poprzedników, ale cytat: „Trudno oprzeć się wrażeniu, że Pan Burmistrz, który tak bardzo na każdym kroku krytykuje swojego poprzednika, jednocześnie usilnie próbuje zniszczyć to, co owemu poprzednikowi w trakcie trwania jego kadencji najbardziej się udało” wręcz prowokuje mnie do opublikowania wykazu sprzedanych za jego kadencji nieruchomości, ze sprzedażą placu zabaw dla dzieci w miejskim parku, na czele.
Rozumie troskę państwa o dobro dzieci w przedszkolach i szkołach i w pełni ją podzielam, chętnie przyjmę wszelkie uwagi i rady dotyczące ich funkcjonowania, jak i we wszystkich innych sprawach, ale proszę abyśmy w przyszłości zawsze poruszali się na płaszczyźnie realiów i faktów a nie domysłów i wyobrażeń. Proszę również o to, aby z wszelkimi wątpliwościami zwracać się bezpośrednio do nas, a nie dawać posłuchu dezinformacjom i plotkom rozsiewanym przez osoby o nie zawsze jasnych intencjach."

 



List otwarty do burmistrza miasta Limanowa od Rady Rodziców Miejskiego Przedszkola nr 2 w Limanowej:

"W ostatnich wyborach uzyskał Pan poparcie i jednocześnie zaufanie Limanowian, ale należy pamiętać, że w planach przedwyborczych nie wspominał Pan o planach dotyczących reorganizacji stołówek szkolnych i przedszkolnych. W związku z tym, czy ma Pan w tym przypadku społeczny mandat do podejmowania takich kroków? Czujemy się oszukani. Prawdopodobnie gdyby Wyborcy wiedzieli, co nam Pan szykuje, zapewne wielu oddałoby głos na Pańskiego przeciwnika.
Kilka lat temu podjęto decyzję o likwidacji stołówki w szkołach średnich i do dzisiaj uczniowie oraz ich rodzice odczuwają tego skutki.
W przypadku prywatyzacji stołówki trzeba się liczyć z tym, że ceny będą rosły szybciej niż ma to miejsce obecnie. Wydaje nam się, że Pańskie plany są krótkowzroczne. Trzeba pamiętać, że obecnie głównym problemem rodziców jest brak miejsc w przedszkolach oraz w żłobku. To jest podstawowy problem, który rozwiązują sami mieszkańcy Limanowej, zakładając prywatne placówki lub będąc zmuszonymi do korzystania z opiekunek.
My, jako rodzice, obawiamy się, że przejęcie naszej stołówki w ręce prywatne spowoduje wzrost cen posiłków dla dzieci. W naszym przypadku niemożliwa jest przecież rezygnacja z żywienia najmłodszych dzieci, które spędzają w przedszkolu wiele godzin dziennie. Znaczne podniesienie kosztów pobytu dziecka w przedszkolu będzie skutkowało koniecznością rezygnacji z jego usług.

Dlatego też nie możemy przejść obojętnie obok spraw, które dotyczą nas wszystkich: rodziców, pracowników przedszkola, a przede wszystkim dzieci. Rozumiemy potrzebę oszczędzania, ale twierdzimy z całą stanowczością, że nie powinny one uderzać w najmłodszych. Trzeba sobie również uświadomić, że proponowane przez Pana zmiany uderzą w osoby, które zarabiają najmniej i są za słabo zorganizowane, by skutecznie bronić swoich interesów.
Usilnie domagamy się konsultacji społecznych, bo nie wyobrażamy sobie, aby bez naszego zdania i udziału były podejmowane tak radykalne kroki, kosztem naszych dzieci."

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in