Bp Skworc i ofiara księdza kolejnymi świadkami w procesie biskupa Jeża
Były biskup diecezji tarnowskiej Wiktor Skworc, pokrzywdzony mężczyzna, a także oficjał sądu diecezjalnego jako kolejni świadkowie zeznali w procesie biskupa Andrzeja Jeża dotyczącym zgłaszania przypadków pedofilii wśród księży. Sprawa toczy się przed sądem w Tarnowie.
Pierwszy w Polsce proces sądowy biskupa oskarżonego o niepowiadomienie niezwłocznie organów ścigania o molestowaniu małoletnich przez księży rozpoczął się w połowie lutego. Sąd wysłuchał wyjaśnień oskarżonego w tej sprawie biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża oraz zeznań kanclerza kurii księdza Roberta Kantora, byłego delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży, który wystąpił w roli świadka.
W czwartek sąd przesłuchał kolejnych świadków, w tym biskupa diecezji tarnowskiej w latach 1998-2011, biskupa seniora Wiktora Skworca (zgodził się na podawanie pełnego nazwiska – PAP). To do niego miały w 2002 zwrócić się osoby, które wiedziały o nadużyciach ks. Stanisława P. wobec małoletnich. Hierarcha przyjął wtedy rezygnację kapłana z urzędu proboszcza i wysłał go na urlop, a następnie misję w Ukrainie. Popełnione tam czyny pedofilskie, z lat 2003-2008, były treścią zawiadomienia, jakie strona ukraińska przekazała tarnowskiej kurii w 2019 roku. Stały się one podstawą postępowania wobec Stanisława P., a następnie jego zwierzchnika - biskupa Jeża, który odpowiada za zbyt późne zgłoszenie tego organom ścigania.
Bp Skworc podkreślał przed sądem, że każde zgłoszenie dotyczące nadużyć wobec małoletnich było przez Kościół „poważnie traktowane”. - Każde zgłoszenie jest bardzo poważnie traktowane, bardzo poważnie badane i przeważnie ma konsekwencje. Nie ma ukrywania pedofilii. Każdy taki przypadek to jest jeden przypadek za dużo – podkreślił duchowny przed sądem.
Zobacz również:
Gdzie nie będzie prądu? Planowane wyłączenia w powiecie limanowskim (LISTA)
Szaleństwa carycy Katarzyny
Biskup zaznaczył, że zarówno w Tarnowie, jak i w diecezji katowickiej, którą później objął, przyjmował pokrzywdzone osoby osobiście. Jednocześnie stwierdził, że w 2002 roku szkoła, jako pracodawca ks. Stanisława P., powinna zawiadamiać służby o możliwych przestępstwach kapłana.
Wysłanie duchownego na urlop tłumaczył jako upomnienie, danie mu szansy na „rewizję życia” i poprawę postępowania, natomiast skierowanie go na misję w Ukrainie potrzebą wsparcia odbudowującego się tam Kościoła katolickiego. - Oczywiście my weryfikowaliśmy (zgłoszenia na misję – PAP), nie było takiej polityki w diecezji, że poprzez wysyłkę duchownych za granicę czyścimy pewną sytuację – zapewniał przed sądem biskup Skworc.
Hierarcha podkreślał, że kiedy objął diecezję katowicką, zlecił analizę teczek osobowych księży, a w przypadku wykrycia nieprawidłowości zawiadamiał organy ścigania, nawet przed 2017 rokiem, kiedy formalnie nie miał takiego obowiązku. Nie potrafił odpowiedzieć, dlaczego nie dokonywał takich zgłoszeń jako biskup diecezji tarnowskiej, ale podkreślił, że wówczas wdrażał kościelne procedury, na mocy których wszczynane były postępowania kanoniczne. Dochodzenie w tej sprawie prowadził nieżyjący już kapłan, który – mówił biskup – nie przekazał mu informacji, czy podejrzenia wobec ks. P. w 2002 roku się potwierdziły. Wskazywał, że „wydaje mu się”, że według opinii tamtego kapłana-sędziego postępowanie nie potwierdziło oskarżenia.
Kiedy po powrocie księdza Stanisława P. z Ukrainy w 2010 roku do biskupa Skworca zwróciła się kolejna osoba pokrzywdzona, kuria wszczęła postępowanie, obejmujące także przypadki molestowania zgłaszane jeszcze w 2002 roku. Proces zakończył się w 2013 roku dekretem skazującym i odsunięciem kapłana od posługi duszpasterskiej. Postępowanie prowadził ks. Robert Kantor, sędzia diecezjalny, w kolejnych latach delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży oraz kanclerz kurii.
We wtorek sąd wysłuchał też mężczyzny pokrzywdzonego przez ks. Stanisława P. Na czas jego zeznań wyłączył jednak jawność procesu.
Jako świadek przesłuchiwany w czwartek był także duchowny, który prowadził kościelny proces karno-administracyjny w sprawie ks. Stanisława P. w 2020 roku, dotyczący jego pobytu w Ukrainie, i zakończony wydaleniem P. ze stanu duchownego. - Sprawa Stanisława P. to była jedna z trudniejszych spraw, dlatego że stopień pokrzywdzenia tych małoletnich był duży. (…) W zasadzie była to pierwsza sprawa, w której rozpoczęto wymierzać kary najsurowsze – zeznał przed sądem duchowny, specjalista prawa świeckiego i kościelnego.
Nawiązując do zgłaszania przestępczych czynów świeckim organom ścigania, zaznaczył, że „dzisiaj w Kościele i nie tylko w Kościele wszyscy są mądrzy”, bo przepisy te są dobrze znane, ale wtedy „poznawanie tego prawa to była ewolucja”.
- Tym bardziej, że przez lata aż do roku 2019 istniała w tym zakresie tajemnica papieska, za złamanie której groziły sankcje karne kanoniczne – zwrócił uwagę duchowny. Wyjaśnił, że informacje objęte klauzulą można było odtajnić i udostępnić po uzyskaniu zgody od Stolicy Apostolskiej.
Ksiądz stwierdził, że – inaczej niż w przypadku starszego pokolenia kapłanów - dla niego i jego rówieśników naturalne i oczywiste jest zawiadamianie służb o przestępstwach dokonywanych przez księży. W ten sposób odniósł się do pytania sądu i jego sformułowania, że „ma wrażenie, że Kościół traktował siebie jako wyspę w państwie”, którego nie obowiązywało prawo państwowe. „Mamy 2017 rok, mamy przepisy, owszem, może są wątpliwości, ale jednak przepisy obowiązują wszystkich. Gdyby sprawa dotyczyła zwykłego Kowalskiego, nikt by nie miał wątpliwości, a tu mamy. Czas leci, sprawy się przedawniają, pokrzywdzeni są” – wskazywała sędzia, dopytując o przestrzeganie przez Kościół prawa.
Podstawą zarzutów dotyczących niepowiadomienia organów ścigania przez władze kościelne były postępowania dotyczące molestowania małoletnich przez dwóch kapłanów. Sprawa ks. Stanisława P. została w 2022 roku umorzona ze względu na przedawnienie karalności. Natomiast w przypadku ks. Tomasza K. tarnowska prokuratura w grudniu 2024 r. skierowała do Sądu Rejonowego w Nowym Sączu akt oskarżenia. Ofiarami przestępstw seksualnych dwóch kapłanów jest kilkadziesiąt osób. W obu przypadkach kwestię zgłaszania tych nadużyć wyłączono do osobnego postępowania, dotyczącego zwierzchnika kapłanów - biskupa Andrzeja Jeża.
Według prokuratury, Kościół, który prowadził we własnym zakresie postępowania wewnętrzne w sprawie obu księży, dysponował wiarygodnymi wiadomościami o przestępstwach pedofilskich kapłanów i powinien je zgłosić od razu. Śledczy co prawda zauważyli, że władze kościelne złożyły zawiadomienie odnośnie obu księży, jednak zdaniem prokuratury uczyniły to zbyt późno – nie nastąpiło to niezwłocznie, jak wymaga przepis.
Biskup Andrzej Jeż nie przyznał się do winy, tłumacząc, że organy ścigania otrzymywały informacje o przestępstwach seksualnych duchownych, a on w obu przypadkach „wiarygodną informację” na temat tych przestępstw miał dopiero w momencie zgłaszania przez kurię spraw służbom. Wskazywał, że za przyjmowanie zgłoszeń o nadużyciach odpowiadał powołany w 2015 roku niezależny delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży.(PAP)
Może Cię zaciekawić
Kryminalne motywy na nowo. Kamil Sobik gościem biblioteki
Miejska Biblioteka Publiczna w Limanowej organizuje spotkanie autorskie z Kamilem Sobikiem – pisarzem, blogerem i autorem powieści kryminalnych ora...
Czytaj więcejAwantura na sesji. Ostre słowa i brak wotum zaufania dla wójta
Spór o prawo do głosuNapięcie na sali było widoczne już na samym początku punktu dotyczącego debaty nad raportem o stanie gminy. Gdy radni Joan...
Czytaj więcejZmarł śp. ks. prałat Zbigniew Adamek
Ks. Zbigniew Adamek urodził się 28 lutego 1946 roku w Nowym Sączu, jako syn Marcina i Ireny z domu Milewska. Pochodził z parafii św. Małgorzaty ...
Czytaj więcejWallbox w bloku? Ekspertyza dopuszczalności instalacji punktów ładowania krok po kroku
W takiej sytuacji kluczowym etapem całej procedury jest ekspertyza dopuszczalności instalacji punktów ładowania. To właśnie ona pozwala oce...
Czytaj więcejSport
Limanovia podsumowała sezon. Dziesiąte miejsce po wymagającej kampanii w IV lidze
Jak podkreśla Limanovia w opublikowanym podsumowaniu, był to „długi, pełen emocji i sportowej walki sezon”, zakończony bezpieczną pozycją...
Czytaj więcejWychowanek Turbacza trafił do Arki Gdynia
To kolejny rozdział w karierze jednego z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy wywodzących się z Limanowszczyzny. W zakończonym sezonie Gruszkow...
Czytaj więcejTrener odchodzi z Orkana Szczyrzyc
Informację o zakończeniu współpracy przekazał klub w mediach społecznościowych, dziękując trenerowi za zaangażowanie, profesjonalizm i wk...
Czytaj więcejMZPN zmienia zasady w rozgrywkach młodzieżowych
Jak informuje MZPN Kraków nowe rozwiązania zostały wprowadzone po konsultacjach ze środowiskiem trenerskim klubów m...
Czytaj więcejPozostałe
Górskie szlaki Kacpra Bierowca. Spotkanie z podróżnikiem w bibliotece
W piątek (19 czerwca) o godzinie 17:00 w Miejskiej Bibliotece odbędzie się spotkanie z Kacprem Bierowcem. Wydarzenie skierowane jest do miłośnik...
Czytaj więcejIMGW: lato będzie cieplejsze niż zwykle, z gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi
Zgodnie z najnowszymi prognozami sezonowymi Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, latem temperatury mają utrzymywać się powyżej średniej wi...
Czytaj więcejTransmisja sesji Rady Gminy
Transmisja obrad na żywo od godziny 11:00 Porządek obrad:Otwarcie sesji i stwierdzenie prawomocności obrad.Przyjęcie porządku obrad.Przyjęcie...
Czytaj więcejDziś sesja Rady Miejskiej - oglądaj na żywo
Transmisja obrad - początek od godziny 13:00 Porządek obrad: Otwarcie XXXIII zwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Mszanie Dolnej oraz stwierdzenie ...
Czytaj więcej
Komentarze (7)
To samo dotyczy nie zgłaszania przez kościelnych zwierzchników nadużyć wobec nieletnich.
Przecież oni rozumieją jak muszą wszyscy cierpieć przez chore kościelne prawo czyli celibat .
nie po to pracowali ciężko 2000 lat aby im ciemny lud głowę podnosił
Za popełnione przestępstwo dostajesz upomnienie (brzmi groźnie) A upomnienie to urlop HA! HA! HA! (czyli jedziesz na wczasy) Biskup funduje!!!
Wierni się złożyli.