16 lat od katastrofy smoleńskiej: 2 tysiące tomów akt, tysiąc świadków i kilkaset opinii biegłych
Około 2 tys. tomów akt, tysiąc przesłuchanych świadków, kilkaset opinii biegłych – przypominamy podstawowe fakty dotyczące śledztwa polskiej prokuratury w sprawie katastrofy smoleńskiej.
10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu lecącego na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej w okolicy lotniska w Smoleńsku zginęło 96 osób – cała załoga oraz wszyscy pasażerowie, wśród nich prezydent RP Lech Kaczyński.
Jeszcze tego samego dnia, postanowieniem ówczesnej Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, zostało wszczęte śledztwo w celu ustalenia m.in. okoliczności zdarzenia i wskazania osób, które mogły się do niego przyczynić. Własne prace wszczęła również powołana przez MON Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP). Dochodzenie wszczęła również Rosja - tam pracami Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) kierowała Tatiana Anodina.
Poza głównym śledztwem dotyczącym katastrofy smoleńskiej zespół polskich prokuratorów wszczął także pięć innych postępowań związanych z katastrofą. Chodziło o poświadczenie nieprawdy przez rosyjskich biegłych medyków, sprawę zawarcia potencjalnie niekorzystnej umowy z Rosją, dotyczącej wyboru mechanizmu prawnego właściwego dla badania przyczyn katastrofy; utrudnianie postępowania poprzez nieprawidłowe zabezpieczenie i utrwalenie dowodu, jakim jest wrak samolotu; ujawnienie informacji niejawnych podmiotowi zagranicznemu, a także możliwego poświadczenia nieprawdy przez członków KBWLLP.
Zobacz również:
Zrób zdjęcie w Gorcach i wygraj nagrody
Uciekł po wypadku, zostawiając rannych. 37-latek trafił do aresztu
Ze względu na miejsce katastrofy polscy śledczy w wielu sprawach zależni byli od dobrej woli władz rosyjskich. Początkowo współpraca z nimi układała się dobrze, ale już jesienią 2010 r. płk Edmund Klich (szef KBWLLP) informował, że mimo próśb nie uzyskał potrzebnych do ustalenia szczegółów dokumentów i planów. Formalnym przewodniczącym komisji był ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller.
Wśród problemów, na które natrafiali zarówno polscy prokuratorzy, jak i przedstawiciele KBWLLP, były takie sprawy jak dostęp do nagrań rozmów prowadzonych feralnego dnia w wieży kontroli lotów smoleńskiego lotniska, ustalenie panujących wtedy warunków pogodowych (chodziło m.in. o mgłę), a także odnalezienie szczątków ciał zabitych uczestników lotu oraz elementów konstrukcji samolotu. Rok po katastrofie prokuratura podała, że nie znaleziono dowodów na to, iż w czasie lotu do Smoleńska doszło do zamachu.
Z kolei Komisja Badania Wypadków Lotniczych w opublikowanym w lipcu 2011 r. raporcie jako przyczynę katastrofy wskazała zejście samolotu poniżej minimalnej wysokości zniżania, a w konsekwencji zderzenie z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie. Ponadto w raporcie wskazano także na błędy rosyjskich kontrolerów z lotniska w Smoleńsku.
W styczniu 2011 r. końcowy raport na temat przyczyn katastrofy podał MAK. Z raportu (w Polsce nazywanego potocznie raportem Anodiny) wynika, że, załoga polskiego samolotu wielokrotnie otrzymywać miała informacje, że warunki w Smoleńsku nie umożliwiają bezpiecznego lądowania. "Mimo to nie podjęła decyzji o odejściu na lotnisko zapasowe. Ten fakt był początkiem powstania szczególnej sytuacji lotniczej. Załoga przy podejściu do lądowania opierała się wyłącznie o swoje narzędzia, podjęła próbę lądowania bez względu na bardzo złe warunki lotnicze, poniżej minimum potrzebnego do lądowania" - podkreśliła Tatiana Anodina podczas konferencji na której podała główne założenia raportu.
Według MAK strona polska popełniła błędy w organizacji lotu. Sam samolot - tak wynikało z rosyjskich ustaleń - zarówno przed wylotem, jak i podczas lotu był sprawny, zaś silniki i inne systemy działały prawidłowo do końca.
Najwięcej oburzenia w Polsce wywołały podane w raporcie MAK sugestie o presji, jaką rzekomo na załogę samolotu mieli wywierać obecni w kokpicie tupolewa dowódca sił powietrznych gen. Andrzej Błasik oraz szef protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusz Kazana (ten drugi miał informować załogę o decyzjach prezydenta Kaczyńskiego).
Między wrześniem a październikiem 2012 r. polscy prokuratorzy i biegli przebadali przechowywane w Smoleńsku elementy wraku prezydenckiego samolotu. Nie powiodły się za to starania kolejnych polskich rządów o zgodę na przewiezienie tego wraku do Polski.
W marcu 2016 r. (kilka miesięcy po powstaniu rządu PiS) zaczęła działać powołana przez ówczesnego szefa MON Antoniego Macierewicza Podkomisja ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego. Wynik prac podkomisji, która kwestionowała ustalenia komisji Millera, przedstawiony został w kwietniu 2022 r. Macierewicz powiedział wówczas, że przyczyną katastrofy smoleńskiej był „akt bezprawnej ingerencji strony rosyjskiej”, a dowodem na nią - wybuch w lewym skrzydle samolotu.
Macierewicz powołał się na ustalenia członków podkomisji. Podawane przez nich informacje były jednak kwestionowane - specjaliści przypominali m.in., że żaden z pracowników podkomisji nie zajmował się wcześniej tego typu tematyką.
Podkomisja ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej rozwiązana została w drugiej połowie grudnia 2023 r. na mocy decyzji obecnego szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza.
Od 2016 r. badany był wątek domniemanej zdrady dyplomatycznej. Śledztwo dotyczyło działania w latach 2010-2011 na szkodę państwa polskiego przez funkcjonariuszy publicznych upoważnionych do występowania w jej imieniu w stosunkach z Rosją podczas badania przyczyn katastrofy smoleńskiej.
W marcu 2026 r. prokuratura poinformowała o umorzeniu dwóch wątków tego postępowania. Jeden z nich dotyczył Donalda Tuska (w kwietniu 2010 r. był premierem) i Bronisława Komorowskiego (był marszałkiem Sejmu, a w związku ze śmiercią Lecha Kaczyńskiego wykonywał obowiązki prezydenta RP).
Prokuratura wyjaśniła, że w toku śledztwa przesłuchano kilkudziesięciu świadków, zgromadzono i poddano analizie obszerną dokumentację. Nie uzyskano żadnego dowodu potwierdzającego zawarte w zawiadomieniach twierdzenia. Wskazano też, że w kwietniu 2010 r. prokuratura była organem niezależnym od rządu, a funkcja Prokuratora Generalnego była oddzielona od funkcji ministra sprawiedliwości. „W konsekwencji ani premier, ani prezydent nie mieli uprawnień do zawierania jakichkolwiek umów dotyczących sposobu prowadzenia śledztwa, «przekazywania śledztwa» czy tworzenia lub wnioskowania o powołanie wspólnych międzynarodowych zespołów śledczych” - podała Prokuratura Krajowa.
Drugi umorzony w marcu 2026 r. przez prokuraturę wątek dotyczył zaniechania wystąpienia przez polskiego Prokuratora Generalnego do Prokuratora Generalnego Federacji Rosyjskiej z wnioskiem o utworzenie wspólnego zespołu śledczego do prowadzenia postępowania przygotowawczego w sprawie katastrofy smoleńskiej. Jak zaznaczono, uprawniony do tego był wyłącznie Prokurator Generalny, a nie premier czy p.o. prezydent. Prokurator Generalny z uprawnienia tego nie skorzystał. Jak ustalono w śledztwie, wynikało to przede wszystkim z ocen poczynionych w 2010 r. w Prokuraturze Generalnej, że wniosek taki byłby nieskuteczny. Jak uzasadniono, Federacja Rosyjska nie była stroną aktów prawa międzynarodowego, przewidujących powoływanie wspólnych zespołów śledczych.
Umarzając ten wątek postępowania, prokurator z Zespołu Śledczego nr 1 ocenił, że niewystąpienie w 2010 r. z wnioskiem do władz Federacji Rosyjskiej o utworzenie wspólnego zespołu śledczego nie wyczerpywało znamion żadnego przestępstwa, w tym w szczególności „zdrady dyplomatycznej”.
W innym, pobocznym wątku śledztwa smoleńskiego Prokuratura Krajowa poinformowała we wrześniu 2025 r. o postawieniu b. szefowi MON Antoniemu Macierewiczowi zarzutu ujawnienia w latach 2018–2022 informacji niejawnych dotyczących katastrofy smoleńskiej. Grozi za to do 5 lat pozbawienia wolności. Macierewicz nie przyznał się i odmówił składania wyjaśnień.
Z danych podanych przez prokuraturę wynika, że w trakcie śledztwa smoleńskiego przesłuchano ponad 1000 świadków, uzyskano kilkaset opinii biegłych, a akta sprawy liczą prawie 2 tys. tomów.
W 2020 r. polska prokuratura podała o postawieniu zarzutów kontrolerom, którzy pełnili służbę na wieży lotniska w Smoleńsku w dniu katastrofy. Zdaniem śledczych podpułkownik Paweł P. i dwaj inni rosyjscy oficerowie mieli - swoimi decyzjami - sprowadzić katastrofę w ruchu powietrznym, następstwem czego była śmierć wielu osób (art. 173 § 1 i 3 kk). Na wniosek prokuratury sąd wydał postanowienia o tymczasowym ich aresztowaniu, ale wszyscy znajdują się poza polską jurysdykcją.
Śledztwo dotyczące katastrofy prowadzi Zespół Śledczy nr 1 Prokuratury Krajowej, którego kierownikiem do grudnia 2025 r. był prok. Krzysztof Schwartz. Zastąpił go na tym stanowisku prok. Jerzy Gajewski - w przeszłości zajmujący się m.in. dochodzeniami przeciwko przestępczości zorganizowanej na Śląsku, zasłużony również w ściganiu sprawców przestępstw korupcyjnych – w górnictwie, ale też w szeregach samej prokuratury. (PAP)
Może Cię zaciekawić
Groził matce śmiercią: 47-latek trafił do aresztu
W ubiegłą sobotę (25 lipca) gorliccy policjanci interweniowali po zgłoszeniu dotyczącym 47-letniego mieszkańca gminy Gorlice. Mężczyzna, mimo ...
Czytaj więcejUciekał przed policją na crossie - miał 2 promile i zakaz
We wtorek (28 lipca) około godziny 21:00 w Chabówce funkcjonariusze patrolujący drogę wojewódzką nr 958 zauważyli motocykl crossowy bez ta...
Czytaj więcejOgłoszenie o zbyciu nieruchomości Meblomet
Nieruchomość jest zabudowana: - Budynkiem biurowym, rok budowy 1977. Budynek murowany z cegły, piętrowy, podpiwniczony, stropy żelbetowe, częś...
Czytaj więcejArcytrudna rekrutacja na medycynę
Jak podaje dziennik, o miejsce na medycynie na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym walczy średnio 16,9 osób, w Lublinie – 14,5, a w Białymstoku –...
Czytaj więcejSport
Zmiany w regulaminie rozgrywek piłkarskich
Najważniejsze zmiany w rozgrywkach seniorskich Nowe terminy okien transferowych Od tego sezonu kluby IV ligi i niższych klas będą mogły reje...
Czytaj więcejLimanovia zaprasza najmłodszych. Ruszył nabór.
Zajęcia prowadzone są w formie dostosowanej do wieku dzieci. Najważniejsze są ruch, dobra zabawa oraz stopniowe rozwijanie podstawowych umieję...
Czytaj więcejKolejny wychowanek wraca do Harnasia. Jan Urbański dołącza do starszych braci
Będzie zatem występował w jednej drużynie razem ze swoimi dwoma starszymi braćmi. Jak żartobliwie podkreślono w klubowym komunikacie, do rod...
Czytaj więcejLimanovia kompletuje skład, wkrótce następne transfery
Definitywnie zawodnikiem Limanovii został Patryk Mrózek. Obrońca, który wcześniej występował w Limanowej na zasadzie wypożyczenia z Sandec...
Czytaj więcejPozostałe
Zamkną most - turyści muszą się liczyć z utrudnieniami
Gorczański Park Narodowy poinformował o planowanych pracach technicznych, które spowodują czasową zmianę w organizacji ruchu turystycznego i lok...
Czytaj więcejWoda skażona - sanepid nakazuje gotowanie
Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Limanowej przeprowadził analizę wyników badań próbki wody pobranej z wodociągu wiejskiego Piekiełko ...
Czytaj więcejAwanse i odznaczenia na rynku. Limanowscy policjanci świętowali (ZDJĘCIA)
Dziś (28 lipca) na rynku w Limanowej zorganizowano obchody Powiatowego Święta Policji. W wydarzeniu wzięli udział przedstawiciele samorządów, s...
Czytaj więcejAwarie i susza dają się we znaki. Problem z wodą powraca
Zakład Gospodarki Komunalnej w Mszanie Dolnej przekazał informację o wprowadzeniu czasowych ograniczeń w dystrybucji wody na terenie miasta. Decyz...
Czytaj więcej
Komentarze (11)
To jedyny, normalny folksdojcz.
Reszta koalicjantów, tylko lewituje na jego orbicie ... :D
Był to zapalnik bomby zegarowej. Na tej podstawie ustalono co do minuty, kto gdzie i kiedy nadał feralny ładunek.
Tylko takie śledztwo samo się obroni, a tutaj? FR odmawia wydania wraku (o ile coś jeszcze z niego zostało).
"Miałem wrażenie, że Rosja, widząc, że dwie polskie delegacje w ogóle się ze sobą nie kontaktują, a co gorsza tak poruszają się po terenie lotniska, by się nie spotkać, a jedynym człowiekiem, który będąc członkiem delegacji rządowej rozmawia z delegacją PiS jest wiceminister Najder, zrozumieli, że mogą jak tylko chcą rozgrywać nasz kraj.
Wyraźnie było też widać chaos decyzyjny i brak fachowców, takich jak prawnicy czy też patomorfolodzy po polskiej stronie. Rosjanie z kolei byli świetnie zorganizowani i mieli już na miejscu sztab.
Powyższe w najmniejszym stopniu nie jest argumentem na rzecz jakiejkolwiek hipotezy o zamachu — rosyjska administracja po prostu tak już ma, że jest dobrze zorganizowana. Nasza sprawiała wrażenie, jakby była w stanie całkowitego rozpadu. Rosjanie bardzo łatwo mogli więc przejąć inicjatywę, co też rzecz jasna uczynili."
Zamiast zajmować się tym, co jest teraz ważne, ciągle wraca się do historii sprzed lat i wałkuje w kółko.
Polska nie zginie ...
A Zamachem smoleńskim sie nie zajmuj.
Lepsi od ciebie w tym "wałku" polegli :D