Poniedziałek, 06 lipca
Gotard, Dominika, Łucja, Teresa

Zbigniew Szubryt szczerze o powodach swojej rezygnacji

25.06.2015 07:09:37 jaca 39 18819

Rozmowa ze Zbigniewem Szubrytem, właścicielem Zakładów Mięsnych „Szubryt”, który we wtorek podjął decyzję o rezygnacji z dalszego sponsorowania Limanovii.

- Po Pana odejściu z klubu Limanovia może na lata pogrążyć się w totalnym chaosie. Mogą wystąpić nawet problemy z przystąpieniem do rozgrywek.

- Zawsze działacze powinni brać pod uwagę możliwość wycofania się danego sponsora – mówi Zbigniew Szubryt. – Takie są realia i nie ma w tym nic dziwnego, bo jeżeli ktoś wykłada prywatne pieniądze i ponosi duże straty, to decyzja o wycofaniu się jest w pewnym momencie nieunikniona.. Suma jaką wykładałem na drużynę stała się dla mnie astronomiczna, nie mogłem ją dalej sam udźwignąć. Gdy wchodziłem do klubu zespół seniorów grał w okręgówce, a teraz zostawiam go w III lidze. Pozycja wyjściowa jest znacznie lepsza.

- Trudno mówić o lepszej sytuacji, bo w Limanovii gra głównie „armia zaciężna”. Jeśli braknie pieniędzy to automatycznie Limanovia zostanie bez zawodników.

- Nie mogę odpowiadać za to co będzie dalej, czy nowy Zarząd znajdzie sobie nowego sponsora. Już dawno powiedziałem jasno, że ja sponsoruję pierwszą drużynę. Prezes Ryszard Kulma wycofał zespół rezerw z rozgrywek. Proszę mnie nie pytać dlaczego nie zrobiono nic, aby takie piłkarskie zaplecze, złożone głównie z miejscowych zawodników, występowało w niższej lidze. Obecnie w krytycznej sytuacji można byłoby sięgnąć po piłkarzy z zespołu rezerw.

- Ryszard Kulma twierdzi, że od ponad pół roku nie pełnił już funkcji prezesa.

- Bzdury opowiada, nigdy nie złożył oficjalnej rezygnacji. Chociaż w ostatnich miesiącach rzeczywiście nie pojawiał się w klubie. Krążyły plotki, że złożył jakieś pismo, ale nikt nigdy go nie widział. Po tej sytuacji, gdy zapowiedział swoją rezygnację był na Zarządzi i przysłuchiwał się dyskusji. Nie zabrał jednak wówczas głosu na temat swojej ewentualnej rezygnacji. Formalnie był cały czas prezesem.

- Dosyć długo się Pan zastanawiał w kwestii ewentualnego dalszego finansowania klubu. W ostatnich dniach coś się wydarzyło, co ostatecznie zaważyło na decyzji o rezygnacji?

- Właściwie decyzję podjąłem już dawno, ale trudno mi się było pogodzić z rzeczywistością. Chciałem mieć pewność, ze wykorzystałem wszelkie możliwości. A przede wszystkim po cichu ciągle liczyłem, że kłopoty niektórych klubów z otrzymaniem licencji na grę w II lidze spowodują, że pozostaniemy na tym szczeblu rozgrywkowym. Niestety nic takiego się nie wydarzyło.

- Sponsorował Pan już Limanovię w III lidze, a nawet w niższych klasach rozgrywkowych.

- Zrobiłem wszystko, aby drużyna się utrzymała się w II lidze. Nakłady finansowe był potężne, trener Ryszard Wieczorek otrzymał wolną rękę w pozyskiwaniu zawodników. Wszyscy wiemy jaki był tego efekt, poniosłem poważne straty finansowe w wyniku spadku. Poza tym, gdy przychodziłem do klubu Limanovia miała wielu drobniejszych sponsorów. W następnych latach mimo awansów kolejni sponsorzy się wycofywali. Niektórzy członkowie Zarządu wykazywali się biernością w tej sprawie, a przecież wszystkim powinno zależeć na zatrzymaniu jak największej ilości sponsorów. Ugruntowało się przekonanie, że wszystko da się załatwić za moje pieniądze i w każdej chwili jestem wstanie wyłożyć większą sumę, pokryć wszelkie starty. Ludzi gotowych na społeczną działalność na rzecz klubu było niewielu. Koszty utrzymania drużyny rosły coraz bardziej, a w zasadzie wszystko spoczywało na moich barkach. W II lidze było jeszcze jakieś przełożenie na reklamę mojej firmy, ale w III lidze jest już pod tym względem znacznie gorzej. Nie mogę nie zwracać uwagi na rachunek ekonomiczny, marketing i siłę reklamy firmy. Poza tym III ligę czeka reorganizacja, wiele drużyn spadnie w najbliższym sezonie. To będzie bardzo zacięta walka i nawet drobne błędy przy budowie zespołu mogą się źle skończyć. Tej grupie osób, która bezinteresownie pomagała mi w prowadzeniu klubu i wiernym kibicom chciałbym serdecznie podziękować. Trzymam kciuki za Limanovię.

- Zawiedli Pana niektórzy członkowie Zarządu Limanovii? Zabolało Pana na przykład przemilczenie jubileuszu 90-lecia klubu, który przypadał w ubiegłym roku?

- Wielu spraw nie chciałbym teraz poruszać. Ale skoro Pan już wspomniał o obchodach jubileuszu to powiem, że cała sytuacja przebiegła żałośnie. Powstał nawet komitet, który miał się zająć organizacją obchodów jubileuszu. Kupiłem na tę okazję okolicznościowe koszulki. Członkowie Komitetu obiecywali różne rzeczy, ale skończyło się na niczym. Patrzyli tylko na to, co ja mogę w tej sprawie zrobić. W ostatnich miesiącach taki proceder jeszcze bardziej się nasilił w różnych kwestiach. Z każdą sprawą zwracano się do mnie, oczekiwano, że zapłacę każdy rachunek.

- Jak wyglądała współpraca z burmistrzem miasta?

- Pan burmistrz jest konkretnym człowiekiem, starał się realizować złożone obietnice.

- Czyli nie było żadnych problemów z władzami miasta, które miałyby wpływ na Pana decyzję o wycofaniu się z klubu?

- Nie. Generalnie z władzami miasta dochodziłem do porozumienia.

- Co Pana najbardziej rozczarowało w ostatnich tygodniach?

- Miałem nadzieję, że do Zarządu Klubu wejdą młodzi ludzie. Jednak takich, którzy zrobiliby to bezinteresownie było niewielu. A zmiany w Zarządzie były konieczne. Rozmawiałem już z piłkarzami na temat gry w III lidze. Znajdowali się wśród nich także byli zawodnicy Limanovii, którzy ostatnio grali w niższych ligach.

- Nie byli zainteresowani powrotem?

- Zainteresowanie było, ale gdy przeliczyłem bilans zysków i strat to gra w III lidze byłaby zdecydowanie nieopłacalna. Pojawiały się takie sytuacje, że dany zawodnik w innym klubie grał za 2 tys. zł, ale jak usłyszał, że dzwoni Zbigniew Szubryt, to stawka za ewentualną grę dla Limanovii natychmiast się podwajała. Ręce mi opadały przy takich negocjacjach. Wszyscy byli przekonani, że w Limanovii są wielkie pieniądze i można sporo zarobić, dlatego stawiali wygórowane warunki.

- Wycofuje się Pan ze sponsorowania piłki nożnej?

- Kocham piłkę nożną i mogę realizować swoją pasję w różny sposób. Jednak jak już wspomniałem rachunek ekonomiczny i skala reklamy firmy ma również kolosalne znaczenie. Na przykład wykupienie miejsca z reklamą na stadionie Wisy Kraków to pewnie jakieś 10 procent tego, co wydawałem na Limanovię. A przecież siła reklamy w ekstraklasie jest znacznie większa. Zrezygnowałem z finansowania Limanovii ale nie piłki nożnej. Jednak na pewno potrzebuję w tej chwili trochę przerwy, muszę po prostu odpocząć od roli piłkarskiego sponsora.

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in