Wtorek, 07 grudnia
Marcin, Ambroży, Teodor, Agata, Dalia, Sobiesława

Ofiara księdza-pedofila z Sądecczyzny: "Ten człowiek zniszczył mi życie"

13.02.2021 16:09:00 PAN 26 14411

Ogólnopolski portal Onet na swoich łamach przedstawia dziś historię ofiary pochodzącego z Sądecczyzny księdza Stanisława P., skazanego w kościelnym postępowaniu za molestowanie nieletnich, wobec którego w ubiegłym roku został wszczęty kolejny proces, tym razem wraz z zawiadomieniem polskich organów ścigania.

Portal zacytował fragment listu ze stycznia 2010 r., w którym mężczyzna, pokrzywdzony przez duchownego jako dziecko, informował o sprawie ówczesnych hierarchów diecezji tarnowskiej: „To, o czym będę pisał, wydarzyło się ponad 20 lat temu, kiedy miałem ok. 13 lat. W naszej parafii był wikary, ksiądz Stanisław P. Jego pobyt był dziwnie krótki - około jednego roku, może trochę więcej, gdy inni byli po dwa lata. [...] Po jednej z mszy ks. Stanisław zaprowadził ministrantów pod wikarówkę. Zaprosił mnie do swojego pokoju. Nie bardzo chciałem iść, ale pamiętam, jak się wstydziłem powiedzieć »nie«! W swoim pokoiku posadził mnie na kolanach i włożył mi prawą rękę do spodni". Dalej pojawiają się szczegóły, których dziennikarze Onetu postanowili nie podawać do informacji publicznej.

- Kiedy w 2009 r. zacząłem się tym zajmować, pedofilia wśród księży była tematem tabu. Postanowiłem jednak dołączyć do grona osób, które walczą o sprawiedliwość (…). Wiedziałem, że skoro tak dużo jest ofiar w innych krajach, to i w Polsce na pewno nie jestem sam. Po filmach braci Sekielskich zobaczyłem wyraźnie, że ten proceder dokładnie tak samo funkcjonuje w Polsce. Zwróciłem się do mediów, bo Kościół mnie po prostu olał – mówi Onetowi Andrzej, który jako nastolatek był molestowany przez księdza. - Korzystałem z pomocy psychologa i wiem, że nigdy się tego nie pozbędę. Ten człowiek zniszczył mi życie, zresztą pewnie nie tylko mnie. Od początku kłamał w żywe oczy, pociągał nosem, że to niby płacze, przysięgał na Boga, że tego nie zrobił, że nic nie pamięta. Mówił, że kocha dzieci i młodzież...

Kapłan z Sądecczyzny posługiwał m.in. w sąsiadującej z powiatem limanowskim gminie Żegocina – w parafii w Łąkcie Górnej. Było to w latach 80., a więc w okresie kiedy miało dochodzić do domniemanego molestowania. Później sprawował rozmaite funkcje m.in. w dekanacie radłowskim. Został z nich odwołany w 2002 roku, co miało nastąpić po skargach rodziców molestowanych nieletnich. Po kilku miesiącach duchownego skierowano do pełnienia posługi na Ukrainie. W 2008 roku wrócił do kraju i posłano go do parafii na Sądecczyźnie. Jako kapłan uczył religii w jednej ze szkół w Krynicy-Zdroju. 

W 2010 roku do kurii wpłynęło kolejne zgłoszenie – dokonał go pokrzywdzony, którego relację najpierw przedstawił ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, a dziś Onet. Sprawa ks. Stanisława P. była przedmiotem procesu karno-administracyjnego, który został zakończony i zatwierdzony przez Kongregację Nauki Wiary w 2013 roku, czyli kilka lat po tym, jak duchowny został skierowany do pracy w charakterze penitencjariusza w parafii na Sądecczyźnie.

Tymczasem na początku lipca ubiegłego roku, na skutek zawiadomienia złożonego przez biskupa Andrzeja Jeża nakazano prowadzenie kolejnego procesu karno-administracyjnego w sprawie ks. Stanisława P. O możliwości popełnienia przestępstwa przez duchownego podczas jego posługi na Ukrainie (lata 2003-2008) poinformował diecezję tarnowską biskup kamieniecko-podolski. Delegat Biskupa Tarnowskiego ds. wykorzystywania seksualnego małoletnich złożył również zawiadomienie do polskich organów ścigania.

- Kierujemy słowa przeproszenia, zwłaszcza do osób pokrzywdzonych i ich rodzin, a także wyrażamy żal, iż sprawa zgłoszona w roku 2002 nie została doprowadzona do końca. To nie powinno się nigdy zdarzyć. Mamy świadomość tego, że fakt ten rzutuje negatywnie na zaufanie co do prowadzenia innych spraw. Pragniemy jednak zapewnić, że zarówno sprawa zgłoszona w roku 2010, która była przedmiotem procesu zakończonego w roku 2013, jak i wszystkie późniejsze sprawy były i są podejmowane oraz prowadzone z wielką dbałością i należytym wyczuleniem na dobro pokrzywdzonych – napisała tarnowska kuria w jednym z ubiegłorocznych komunikatów dotyczących sprawy ks. Stanisława P. 

Później rzecznik i sekretarz arcybiskupa katowickiego ks. Tomasz Wojtal wydał oświadczenie, odnoszące się do cytowanego wcześniej komunikatu tarnowskiej kurii. Abp Wiktor Skworc jako ordynariusz diecezji tarnowskiej, mimo wiedzy o oskarżeniach wobec księdza, nie powiadomił o sprawie Kongregacji Nauki Wiary, a co więcej - posłał go do pracy na Ukrainie. - Abp Wiktor Skworc wyraża ogromny żal i ubolewanie z powodu krzywdy wszystkich ofiar ks. Stanisława P. Do takich sytuacji nigdy nie powinno było dojść - napisano w oświadczeniu.

Onet zacytował w swoim artykule dwa fragmenty rozmów nagranych w 2010 roku z urzędnikami tarnowskiej kurii: 

*Fragment nagranej rozmowy Andrzeja z ks. Robertem Kantorem, 10 marca 2010 r.:
- Właśnie ustaliłem w sekretariacie, że ks. P. dalej uczy w szkole w Krynicy-Zdroju, dlaczego?
- A dlaczego miałby nie uczyć?
- To na czas wyjaśnienia nawet go nie zawiesicie?
- Ja nie mogę nikogo zawieszać… On złożył w ubiegłym tygodniu wyjaśnienia i zbieramy w tej sprawie materiał.
- To pozwalacie na to, żeby on dalej uczył, kiedy wiecie, że robił takie rzeczy?
- To już nie zależy ode mnie, proszę się skierować do księdza biskupa.

*Fragment rozmowy Andrzeja z ks. kanclerzem Nitą, 22 marca 2010 r.:
- Ks. P. daje właśnie rekolekcje w Tyliczu... Mnie się już chce śmiać… Czy wy to wszystko lekceważycie?
- Sprawa jest w trakcie załatwiania.
- Ona od trzech miesięcy jest w trakcie załatwiania, a wy jeszcze nic nie zrobiliście...
- Są podejmowane kroki… Ja rzeczywiście dowiedziałem się, że on przyjął rekolekcje i trudno by było stawiać przede wszystkim proboszcza przed taką sytuacją… to jest jego ostatnia posługa jako kaznodziei.
- Ale tak nie może być, żeby ten człowiek prowadził rekolekcje!
- Nie mam nic więcej panu do powiedzenia.

Artykuł Szymona Piegzy w Onecie można przeczytać TUTAJ.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in