Twórca Onet.pl: 'Nikt nie palił się do tego projektu'
Rozmowa z Leszkiem Kotulą, współtwórcą portalu Onet.pl.
Pamiętam ten dzień dokładnie. To było 8 maja 1996 r. Prezes Optimusa Roman Kluska zaprosił mnie do gabinetu i zapytał, czy chciałbym zostać dyrektorem zespołu, który będzie w naszym krakowskim oddziale tworzył Internet.
Ale dlaczego Internet?
Prezes Kluska spotkał się wcześniej z Billem Gatesem, który przekonał go, że Internet to przyszłość i koniecznie trzeba się nim zainteresować.
W 1996 r. sieć internetowa w Polsce była bardziej niż skromna.
Powiem szczerze: w tym czasie byłem w Optimusie dyrektorem ds. dystrybucji i nawet wśród kadry zarządzającej firmy komputerowej o Internecie mało kto wiedział. Na pewno nikt u nas jeszcze nie korzystał w tym czasie z sieci. Przyznam się, że do momentu kiedy zostałem przez prezesa oddelegowany do tworzenia oddziału internetowego, nie miałem o tym niemal żadnej wiedzy.
Ale przyjął Pan propozycję, choć wtedy była ryzykowna, jak skok do basenu, o którym nawet nie wiemy, czy jest w nim woda.
Lubię wyzwania. No i był jeszcze jeden czynnik, bardzo prozaiczny – wiązało się to z awansem zawodowym i wyższą pensją. Odpowiedziałem prezesowi, że się zastanowię, a on że mam na to… dziesięć minut. Czasu wystarczyło ledwie na telefon konsultacyjny do żony, bo praca wiązała się z dojazdami do Krakowa. Pomyślałem – jeśli ja tego nie zrobię, to zrobi ktoś inny.
Nie czuł się Pan jak wielki odkrywca wyrąbujący dla innych maczetą drogę przez dżunglę?
Byłbym nieszczery gdybym powiedział, że czułem, iż to historyczny moment. Myślałem bardziej pragmatycznie – fajnie jest przecież dostać wyższą pensję. Dziś nikt by nie uwierzył, że początki Onetu to maleńki pokoik wynajęty na ulicy Wrocławskiej w Krakowie. To coś, co dopiero mieliśmy stworzyć jeszcze się nie nazywało Onet. Ryszard Ganczarski, sprowadzony wcześniej przez prezesa Kluskę z Telekomunikacji rozłożył przede mną wielką płachtę papieru i zaczęliśmy na niej szkicować, to co chcemy zrobić. No i zaczęliśmy tworzyć największy polski portal – choć takie określenie wówczas jeszcze nie padało – mając do dyspozycji… 64 kilobitowe łącze. Czy to ktoś może sobie dzisiaj wyobrazić?
Chyba Roman Kluska jakoś to sobie wyobrażał.
Prezes generalnie miał już wówczas wizję wybiegającą o kilka lat do przodu. Wymyślił np. byśmy stali się dostarczycielem Internetu dla klientów. Zlecił nam podpisanie umowy z TPSA, według której Optimus postawi serwery dostępowe, a TPSA da infrastrukturę. Nic z tego wówczas nie wyszło. Jednak największym problemem w Polsce był wówczas brak dostępu do Internetu i ciężko było kogoś przekonać, żeby założył sobie strony www albo pocztę e-mailową, w sytuacji, kiedy on o Internecie czytał tylko w gazetach.
Nie zniechęcało to Pana?
Raczej wciągało, bo kilku dużym firmom udało się zbudować profesjonalne strony internetowe, choć z biznesowego punktu widzenia, nie były to jakieś rewelacyjne wyniki.
A kiedy pojawił się pomysł zbudowania tego, co dzisiaj nazywamy portalem internetowym?
Wtedy, gdy upadła idea świadczenia dostępu do Internetu. Skoro TPSA stała się monopolistą w dostarczaniu Internetu, to my zajmijmy się tworzeniem treści, katalogowaniem zasobów Internetu , świadczeniem usług typu poczta, serwisów www, hostingu , sprzedaży przez Internet itd. Pojawił się wówczas nawet wątek kupna Wirtualnej Polski, portalu nieco starszego niż Onet. To był wtedy łakomy kąsek, wszak oni mieli już 40 tysiące wejść miesięcznie! Wiem, że to dzisiaj śmieszne, ale takie były wtedy realia.
Ostatecznie zapadła jednak decyzja, by rozwijać własny produkt.
Tak, on się wówczas jeszcze nazywał Optimus Net. Mogliśmy kupić Wirtualną Polskę, ale problemem nie były pieniądze, a ludzie. Skąd wziąć ludzi pracujących przy dwóch równoległych przedsięwzięciach, skoro brakowało specjalistów do pracy przy jednym? W tamtym czasie nawet ogłoszenia w prasie nie dawały efektów. Któregoś dnia – a pracowało w oddziale w dwóch pokojach już kilkanaście osób – przyjechał prezes Kluska i powiedział słowa, które pamiętam do dziś. Prezes przekonywał nas w jak wielkim przedsięwzięciu uczestniczymy i że niebawem Onet znajdzie się na giełdzie. Potraktowałem wtedy te słowa z dużą rezerwą, ale okazało się, że z terminem wejścia na giełdę prezes pomylił ledwie o kilka miesięcy.
Ale przecież ciągle nie było na świecie Onetu.
Ano nie było. Któregoś dnia nasz informatyk Zbigniew „Zyziu” Zych napisał do mnie maila, że Optimus Net to niedobra nazwa, za długa dla internautów, że coś z tym trzeba zrobić i on proponuje Onet. Dziś to wydaje się proste, ale chyba przez tydzień debatowaliśmy nad zmianą brandu, bo to mogło się skończyć sukcesem, ale równie dobrze porażką.
Chyba nie dopuszczał Pan myśli o możliwości porażki mając za sobą taką postać jak Roman Kluska?
Nie dopuszczałem, ale nie wiem dlaczego pan myśli, że Roman Kluska ręcznie sterował całym Optimusem i cały czas stał nam za plecami? Prezes od momentu kiedy nam zlecił zadanie, przestał w nie ingerować. To nie było tak, że się wtrącał, wisiał na telefonie. Rozumiem, że projekt był trudny również dla prezesa, bo w początkowym okresie nie udawało się sprzedać nic choćby za złotówkę. Roman Kluska wykazał się – jak zawsze zresztą - wyczuciem biznesowym i cierpliwością, bo Onet bodaj po dziesięciu latach wykazał się zyskiem operacyjnym.
Niedawno Onet świętował 15-lecie. Cieszył się Pan z jubileuszu swojej byłej firmy?
Hm, nie byłem zaproszony na jubileusz i było mi z tego powodu trochę przykro. Ale tylko trochę, bo dzisiejszy Onet to produkt całkowicie mi obcy.
Ma Pan ustawiony Onet jako stronę startową w swoim komputerze?
Niech Pan nie żartuje! A czego miałbym tam szukać, jakich treści? Ile razy tam kliknę to na czołówce są: najpiękniejsze pośladki, najseksowniejsze piersi, jak flirtować doskonale, miłość na lato itp. Chyba nie jestem idealnym adresatem tych treści.
Zastanawiał się Pan czasami dlaczego Wam się udało?
Zastanawiałem się nad tym wiele razy. Zaczynaliśmy to przedsięwzięcie od zera i autentycznie chcieliśmy coś zrobić, była w nas prawdziwa pasja. I druga rzecz – myśmy działali bardzo uczciwie. To była zresztą żelazna zasada współpracy z prezesem Kluską. Można nam było wytykać jakieś błędy, ale nie można nam było zarzucić nieuczciwości. To była wielka odpowiedzialność .
Żałuje Pan czegoś z tamtych czasów?
Chyba nie, bo trudno dziś żałować niezrealizowanych projektów. W grudniu 1996 r. miałem pomysł, by robić w Internecie aukcje – to będzie wielki przebój, pomyślałem. No, ale co my z tych aukcji będziemy mieli – zastanawialiśmy się głośno i pomysłu nie zrealizowaliśmy. Kto by wtedy wchodził na te aukcje – dwie osoby? Proszę spojrzeć ile portali aukcyjnych dzisiaj świetnie funkcjonuje. Długo by o tym opowiadać.
Może Cię zaciekawić
Rynek i ulice miasta stały się teatralną sceną (ZDJĘCIA, WIDEO)
Pełen emocji i widowiskowych pokazów akrobatycznych spektakl “Block” w wykonaniu brytyjskiej grupy Motionhouse zakończył limanowską odsłonę...
Czytaj więcejBrak wotum obnażył podziały w radzie
Jak już informowaliśmy, 24 czerwca odbyła się sesja Rady Powiatu Limanowskiego, podczas której Zarząd Powiatu otrzymał absolutorium, ale nie uz...
Czytaj więcejKosiniak-Kamysz: zleciłem odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy w latach 2022-2026
„Po konsultacji z premierem Donaldem Tuskiem, zachowując odpowiedzialność wobec opinii publicznej, w zgodzie z przepisami prawa, zleciłem odtajn...
Czytaj więcejUmiarkowane temperatury i istotna korekta opadów. Prognoza pogody dla Limanowej (5–13 lipca)
Poniżej przedstawiamy szczegółową analizę danych meteorologicznych dla miasta i okolic na najbliższe dziewięć dni, opartą na aktualnej n...
Czytaj więcejSport
Były szkoleniowiec Orkana Szczyrzyc wraca do V ligi
Nowy trener Polanu jeszcze niedawno pracował w Łęgovii Łęg Tarnowski. Prowadzony przez niego zespół zakończył rozgrywki tarnowsko-żabień...
Czytaj więcejPiłkarscy sędziowie zatrzymani w serii rzutów karnych
Rywalizacja w fazie grupowej toczyła się w 10-minutowych spotkaniach. Zespół z Limanowej rozpoczął od zwycięstwa 3:1 nad Kolegium Sędziów ...
Czytaj więcejZawodniczka AP Mam Talent Limanowa zagra w ogólnopolskim finale
Dla kibiców z powiatu limanowskiego szczególnie ważną informacją jest kolejny występ Wiktorii Kocoń, wychowanki Akademii Piłkarskiej Mam T...
Czytaj więcejWychowanek Turbacza Mszana Dolna zadebiutował w Arce Gdynia
Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Arki 2:0 (1:0). Gruszkowski rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, a po przerwie pojawił się na boisku, ...
Czytaj więcejPozostałe
Sauna w domu czy w ogrodzie? Co wybrać?
Dlaczego coraz więcej osób chce mieć własną saunę Własna sauna przestaje być dziś czymś rzadkim i odległym. Ludzie coraz częściej chc...
Czytaj więcejJak przebiega kasacja auta po nowych przepisach 2026 — co robi stacja, co należy do właściciela
Jak wyglądało wyrejestrowanie pojazdu przed zmianami? Do 30 czerwca 2026 roku kasacja samochodu wymagała od właściciela dwóch kroków. Pierwszy...
Czytaj więcejCiągłość pracy gabinetu: Zaufana hurtownia medyczna jako partner biznesowy
Bezpieczeństwo sprzętu i aparatury dzięki certyfikowanym wyrobom Najwyższa Izba Kontroli oceniła w 2022 r., jak placówki medyczne wykorzystują...
Czytaj więcejTurnusy rehabilitacyjne. Czy są dla każdego? Fakty i mity
Czym jest turnus rehabilitacyjny? Turnus rehabilitacyjny kojarzy się wielu osobom z wyjazdem wypoczynkowym i profilaktycznym w piękną okolicę. Po...
Czytaj więcej- Rynek i ulice miasta stały się teatralną sceną (ZDJĘCIA, WIDEO)
- Brak wotum obnażył podziały w radzie
- Kosiniak-Kamysz: zleciłem odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy w latach 2022-2026
- Umiarkowane temperatury i istotna korekta opadów. Prognoza pogody dla Limanowej (5–13 lipca)
- Lekarka: latem rośnie ryzyko zakażeń przenoszonych drogą pokarmową
Komentarze (2)