17°   dziś 18°   jutro
Niedziela, 13 września Eugenia, Aureliusz, Filip, Jan, Apolinary, Lubomir

Zmniejszone moce i obietnice bez pokrycia? Były burmistrz rozlicza

Opublikowano  Zaktualizowano 
0 472

Mszana Dolna. Były burmistrz Mszany Dolnej Tadeusz Filipiak zarzuca władzom miasta z 2016 roku podjęcie błędnych decyzji o ograniczeniu mocy stacji uzdatniania z 54 m³/h do 20 m³/h oraz zaniechaniu pełnej technologii filtracji, które jego zdaniem doprowadziły do obecnych problemów z brakiem wody w kranach.

Mszana Dolna od lat zmaga się z problemami dotyczącymi ilości oraz jakości wody pitnej. Większość odbiorców miejskiego wodociągu zasilają dwa ujęcia powierzchniowe: na potoku Szklanówka pod górą Lubogoszcz oraz na potoku Adamczykowego w masywie góry Szczebel. Co roku latem i jesienią w mieście wprowadzane są nocne przerwy w dostawach wody w godzinach od 23:00 do 5:00.

Do przyczyn obecnej sytuacji w mediach społecznościowych odniósł się niedawno były burmistrz Mszany Dolnej z lat 2006–2014, Tadeusz Filipiak. W swoim wpisie przypomniał historię powstania dwóch stacji uzdatniania wody (SUW) – „Raba” i „Mszanka”, których łączny koszt budowy przekroczył 12 mln zł. Na przełomie lat 2010 i 2011 miasto uzyskało unijną promesę na pokrycie 80% kosztów inwestycji.

Według relacji byłego włodarza, pierwotny projekt zakładał budowę dwóch bliźniaczych stacji o wydajności 54 m³/h każda. Zastosowana technologia miała obejmować po cztery filtry piaskowo-żwirowe, dezynfekcję ozonem oraz cztery filtry węglowe. SUW „Raba” przy ul. Krakowskiej uruchomiono w pełnym wymiarze 15 lutego 2016 roku.

Zobacz również:

Do realizacji drugiego obiektu na płycie stadionu Turbacza w założonym kształcie jednak nie doszło. Tadeusz Filipiak opublikował fragmenty pism przesłanych do wojewody małopolskiego przez władze miasta, które objęły urząd w grudniu 2014 roku.

14 marca 2016 roku na dzienniku podawczym wojewody małopolskiego, zarejestrowano pismo nowych władz naszego miasta, które informują, że „zaprojektowana stacja uzdatniania wody o wydajności 54 m3/h w znacznym stopniu przekracza wydajność istniejących studni (ujęć wody) obecnie nie przekraczającą 14 m3/h. Z uwagi na powyższe budowa stacji o wydajności prawie 4 razy większej od możliwości poboru wody jest nieuzasadniona z uwagi na koszty jej budowy, utrzymania ale przede wszystkim z uwagi na aspekty technologiczne – cytuje były burmistrz pismo, wysłane przez jego następcę - Józefa Kowalczyka.

Jak wskazuje były samorządowiec, wojewoda wyraził zgodę na zmianę projektu. W efekcie w miejscu murowanego budynku postawiono blaszane kontenery oraz cztery zbiorniki ze stali nierdzewnej, a moc przerobową SUW „Mszanka” zmniejszono z 54 m³/h do 20 m³/h. Zredukowano także układ filtracji do jednego filtra piaskowo-żwirowego i jednego z węglem aktywnym.

Tadeusz Filipiak przytacza kolejny fragment pisma kierowanego wówczas do urzędu wojewódzkiego:

W piśmie do wojewody z 11 marca 2016 roku, możemy też przeczytać, że „stacja o wydajności 20 m3/h w zupełności pokryje zapotrzebowanie na wodę w tej części miasta. W przypadku gdyby wystąpił zwiększony pobór wody jesteśmy w stanie wspomóc projektowaną stację wodą z nowo wybudowanej SUW Raba, której wydajność wynosi 54 m3/h” – czytamy we wpisie.

Były włodarz ocenia te zapewnienia jako ułudę, wskazując, że wraz z rozwojem miasta obie stacje przestały zaspokajać potrzeby mieszkańców. Przypomniał również, że symboliczne przecięcie wstęgi na SUW „Mszanka” odbyło się 6 lutego 2017 roku z udziałem przedstawicieli władz państwowych i samorządowych.

W kontekście obecnych działań miasta, które pozyskało 4 mln 921 tys. zł dofinansowania (przy całkowitej wartości zadania wynoszącej 7 mln 845 tys. zł) na budowę trzech zbiorników retencyjnych przy ul. Zielonej zasilanych z potoku Porębianka, Tadeusz Filipiak zwraca uwagę na dodatkowe trudności. Do dostarczenia wody z retencji do SUW „Mszanka” konieczne będzie wybudowanie magistrali, której obecnie nie ma. Były burmistrz twierdzi ponadto, że woda opadowa i roztopowa z retencji nie będzie mogła trafić do sieci bez uprzedniej rozbudowy obniżonych w 2016 roku mocy technologicznych stacji kontenerowej lub wzniesienia nowej SUW, co wiązałoby się z kosztami rzędu kilkunastu milionów złotych.

Obecne władze Mszany Dolnej rzeczywiście potwierdzają, że inwestycja w zbiorniki retencyjne ma stworzyć warunki pod przyszłe działania. W ubiegłym roku chwaląc się uzyskaniem dotacji w mediach społecznościowych, samorząd poinformował, iż dzięki realizowanemu projektowi „w kolejnych etapach możliwa będzie budowa nowej stacji uzdatniania wody lub rozbudowa istniejącej”.

Gdyby nie nieprzemyślana decyzja zwycięzców  wyborów z grudnia 2014 roku, „obcinająca” moc SUW „Mszanka” z 54 m3/h do 20 m3/h, dziś można by myśleć o nawet kilkunastu ujęciach studziennych, których koszty budowy byłyby nieporównywalnie niższe od koniecznej dziś rozbudowy, a może nawet i budowy nowej SUW przy MOK-u. Przeczytałem gdzieś, że „krótkowzroczność to zgoda na małe wygrane, które prowadzą do wielkich przegranych… widzi się dziś, ale nie dostrzega się jutra”. Huczne otwarcia obu SUW-ów w latach 2016 i 2017 okazały się „małymi wygranymi”… bo dziś „wielka przegrana” jest udziałem całego miasta – podsumowuje były burmistrz Tadeusz Filipiak.
Dodaj limanowa.in do swoich ulubionych źródeł w Google

Komentarze (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy pod tym artykułem - bądź pierwszy
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Zmniejszone moce i obietnice bez pokrycia? Były burmistrz rozlicza"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in