Środa, 05 sierpnia
Oswald, Maria, Stanisława, Marian, Stanisław, Emil, Karolina

„Zachowanie starosty najbardziej mnie skrzywdziło”

14.11.2009 17:40:26 71 8926

Krajowy Duszpasterz Romów ks. Stanisław Opocki ostro krytykuje działania limanowskich władz samorządowych. Ich zachowanie w sprawie problemu romskiego określa jako: „znamiona propagandy antyludzkiej”. Ks. Opocki skargę na starostę limanowskiego zamierza napisać do Biskupa Tarnowskiego.

Wywiad z ks. Stanisławem Opockim, Krajowym Duszpasterzem Romów.

 

Wójt Władysław Pazdan w Kronice powiedział, że sprawa świetlicy w Koszarach umarła śmiercią naturalną na zebraniu wiejskim. Czy ksiądz się zgadza z takim stwierdzeniem?

- Wójt Limanowej od początku był niechętny budowie świetlicy. Nawet księdza proboszcza parafii Łososina Górna przekonywał, że jest to zły pomysł. Nastawienie wójta do tego przedsięwzięcia jest zdumiewająco negatywne. Nie można w stylu Piłata rozkładać ręce i odsuwać się od problemu. Nigdy nie było z jego strony dobrej woli, nie dokonał nic, aby przekonać mieszkańców do wyrażania zgody na legalizację romskich domów czy budowę świetlicy. Już w tym roku było przeznaczone z programu rządowego 130 tys. zł. na budowę, ale ze względu na opieszałość i złą wolę wójta kwota ta przepadła w całości. Mam wrażenie, że gdyby chodziło o inną grupę społeczną, to wójt podjąłby mediację. Teraz tak beztrosko mówi, że świetlica umarła śmiercią naturalną. Ja się z tym nie zgadzam i na pewno się nie poddam.

Na jakim zatem etapie jest sprawa budowy świetlicy w Koszarach.

- Musimy to wszystko spokojnie przemyśleć. Potrzebna jest mediacja z mieszkańcami i gminą. Mamy duży materiał do analizy. Możemy liczyć na pomoc ważnych osobistości w naszym kraju. Świetlica to szansa na opiekę, wychowanie, edukację i rozwój intelektualny głównie dzieci. Nie jest prawdą, że w Koszarach powstałaby świetlica tylko dla Romów. Będzie to ośrodek integracyjny finansowany przez program rządowy.

Czy ostatnia bójka z udziałem rodziny romskiej w Limanowej może utrudnić starania o świetlicę w Koszarach?

- Nie można przez problemy z jedną rodziną tworzyć wrogość wobec wszystkich Romów. Takie zachowanie pogłębia korzenie rasizmu. W razie przewinień trzeba karać, ale tam gdzie jest szansa to powinniśmy pomagać. Nie blokować na siłę czegoś,  co może przynieść korzyści. Powinniśmy położyć duży nacisk na profilaktykę negatywnych zachowań i resocjalizację ludzi schodzących na złą drogę. A mam wrażenie, że władze samorządowe o tym zapominają. Podnoszą głos dopiero wtedy, gdy trzeba kogoś ukarać. Wejście w kolizję z prawem jednej rodziny romskiej wykorzystują jako argument do walki z całą grupą etniczną.

Również burmistrz Limanowej Marek Czeczótka wypowiedział ostatnio negatywnie o Romach. Twierdził m.in., że ksiądz ręczy za Romów zatrzymanych przez policję za różne przewinienia.

- Wydaje mi się, że władze samorządowe mają mi za złe, że zajmuję się problemami Romów. A co by było gdyby się nie zajmował? Poręczanie za ludzi jest przecież czymś normalnym i dotyczy każdego człowieka. Czasami zachowanie limanowskich władz samorządowych ma znamiona propagandy antyludzkiej. Nie rozumiem jak burmistrz Marek Czeczótka może tak uogólniać twierdząc, że Romowie w Limanowej są rozpuszczeni. Wszyscy jesteśmy wspólnotą. W każdej grupie społecznej pojawiają się negatywne zachowania.

Spotkał się ksiądz również z krytyką ze strony starosty limanowskiego, Jana Puchały.

- Muszę przyznać, że zachowanie starosty najbardziej mnie skrzywdziło. Do tej pory jego zainteresowanie sprawą Romów było znikome. Nigdy ich nie odwiedził, nie zainteresował się w jakich warunkach żyją. Nagle, gdy zdarzył się incydent z udziałem rodziny romskiej robił wielką wrzawę. Ja nie usprawiedliwiam patologii, ale przecież niemal każdego dnia słyszymy o jeszcze większych rozbojach z udziałem różnych narodowości. Mam wątpliwości, czy te karygodne wydarzenia były adekwatne do zamieszania jakie zrobiono wokół tej sprawy. Poza tym starosta oskarża mnie na antenie telewizji, że problem polsko – romski zaczął się wraz z moim przybyciem na parafię. To niezbyt dobrze o nim świadczy. Z ogromnym bólem jako kapłan i żalem jako człowiek poinformuje księdza biskupa Ordynariusza o tych przykrych wydarzeniach. Bp. Wiktor Skworc wielką troską pochyla się nad problemami Romów. Jestem na parafii w Łososinie Górnej od 26 lat. Przez ten czas wiele zmieniło się na lepsze. Z ubolewaniem muszę stwierdzić, że od początku władze samorządowe chciały mieć święty spokój i spychała problemy romskie na margines. Tymczasem powinny się zaangażować, aby tą społeczność dźwignąć na wyższy stopień cywilizacji.

Jednak mieszkańcy Limanowej podają również przykłady złego zachowania Romów. Wielu z nich twierdzi, że ta grupa etniczna sprawia im wiele problemów.

- Nie Romowie kradną tylko złodzieje. Nie Romowie robią krzywdę tylko przestępcy. Niestety zdarzają się oni w każdej grupie społecznej.

Na spotkaniu wiejskim w Koszarach, gdzie mieszkańcy powiedzieli nie dla świetlicy i legalizacji nielegalnych zabudowań romskich, spotkał się ksiądz z dużą krytykę ze strony parafian.

- To było dla mnie bardzo przykre doświadczenie. Nie mam zamiaru oczywiście się nad sobą użalać. Jednak czułem się fatalnie, gdy większa część mieszkańców Koszar podczas moich wypowiedzi buczała i przerywała mi. W niektórych komentarz widać było dużą zawiść. Zostałem znieważony. A. nie jest w tradycji polskiej znieważać katolickiego księdza. Warto podkreślić, że Romowie zachowali się wówczas z klasą. Byli kulturalni i nikomu nie przerywali. Oni dążą do dialogu i porozumienia. Jako wyraz dobrej woli zaproponowali likwidację punktu sprzedaży alkoholu w Koszarach. Jest też oczywiście spora część parafian, którzy stoją po mojej stronie. Rozumieją problemy społeczne i mogę liczyć na ich wsparcie.

Wielu polskich mieszkańców uważa, że Romowie mają zbyt wielką pomoc społeczną, a nawet większe prawa.

- To są mity i stereotypy. Wszyscy wytykają im, że mają większą pomoc społeczną. Owszem jest program rządowy, który daje szersze możliwości na uzyskanie wsparcia finansowego. Romowie znajdują się jednak w ogromnym dołku społecznym i trzeba robić wszystko aby odbili się od dna. Wówczas program przestanie działać i sami sobie dadzą radę. Na razie ich sytuacja społeczna jest fatalna. Warto podkreślić, że głównie w południowej Polsce mają tak wiele problemów. W wielu rejonach Polski poziom życiowy Romów jest znacznie wyższy. Tam udało się osiągnąć sukces takimi metodami jakie próbujemy wprowadzić w Małopolsce. W naszym rejonie Romowie mają kłopoty z przyjęciem do pracy. Traktowani są jak coś gorszego. Oni to odczuwają i czasem też reagują nerwowo.

Czy ks. Opockiego spotkały negatywne zachowania ze strony Romów?

- Zdarzały się jakieś słowne zaczepki. Czasem mocno ich upominam. Raz w Mielcu zostałem lekko poszarpany przez jednego pijanego Roma. Jednak takie pojedyncze incydenty nie mogły zburzyć mojego pozytywnego postrzegania całej społeczności etnicznej. Wszelki niedogodności przyjmuje jako krzyż mojej posługi kapłańskiej.

Czyli według księdza problem tkwi w mentalności polskich mieszkańców?

- Jaka jest nienawiść części mieszkańców wobec Romów widać m.in. na limanowskich forach internetowych. Niektóre komentarze są ewidentnym rasizmem. Najsmutniejsze, że piszą to ludzie uważający się za Katolików. Te wypowiedzi są przykładem, że problem leży w dużej mierze po stornie polskich mieszkańców. Trzeba pracować nad zmianą ich mentalności. Oczywiście nie chcę uogólniać i podkreślam, że spora część mieszkańców jest przychylnie nastawiona do postulatów jakie wysuwam.

Będzie ksiądz jeszcze szukał porozumienia z władzami samorządowymi?

- Uczę Romów domagania się pomocy od samorządów wszystkich szczebli i widzę taką możliwość włączania się w aktywne życie obywatelskie pod każdym względem. Zobowiązuje mnie do tego moje sumienie, kapłaństwo i zwyczajna wrażliwość na ludzką niedole. Potrzebuję wsparcia również władz samorządowych, które do tej pory skrywają awersję do Romów. Musimy zbudować wspólny front działania.

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in