Sobota, 21 września
Jonasz, Mateusz, Mirosław, Hipolit, Daria, Wawrzyniec

„Wycinki z przedwojennej prasy” - cz. L

20.01.2019 06:10:00 PAN 3 1828

W tym tygodniu w ramach cyklu o polowaniu na rysie na Limanowszczyźnie sprzed 150 lat.

Czas
Kraków, 25 lutego 1868

Rysie w Galicyi. Wczoraj przyszło z Gruszowca w powiecie Limanowskim czterech włościan do tutejszego profesora Dra Kozubowskiego z oświadczeniem, iż przywieźli na przedaż dwa zwierze ubite w ich okolicy. Ponieważ wszakże zostawili je na Podgórzu, a tylko utrzymywali, iż to mają być rysie (Felis lynx), zaprowadzono ich do gabinetu zoologicznego, by tam swój towar rozpoznali.

Obaczywszy wypchanego rysia, pochodzącego z okolic Kijowa, uderzeni tożsamością zawołali w uniesieniu: „Tać to ta sama bestyja, - gdyby nam nasze ukradziono, powiedzielibyśmy, że to wy!” Wnet przynieśli swą zdobycz, i w istocie dwa piękne rysie, i z dumą myśliwską opowiedzieli historyą polowania na nie. 

Słyszeli oni jeszcze w jesieni o szkodach zrządzanych w owczarni pobliskiej wsi Kamienica, lecz podejrzewali o nie jak zwykle wilka; nie dawno jednak doniósł im leśny z sąsiedniej wsi Dobra, iż widział w lesie coś na kształt ogromnego kota; wahał się wszakże nań polować, gdyż właściciel tej wsi przestrzegał go, iż ten zwierz łatwo ze skóry odrzeć lub wnętrzności mu wypruć może. W poniedziałek tego tygodnia dostrzegli pomienieni włościanie na śniegu pod Dobrą trop niby wilczycy; zebrali się więc co rychlej w siedmiu i udali się na łowy, w nadziei, że wilka ubiją. Trzech z pomiędzy siebie przeznaczyli do gonki, a czterech usiadło ze strzelbami w zasadzce; lecz jakież było ich zdziwienie, gdy niebawem zamiast wilka wyszły dwa zwierze, których nigdy nie widzieli. 

Nie tracąc jednak odwagi ani czasu, dwóch najbliższych, gdyby na umówiony znak, dało równocześnie ognia i położyło szczęśliwem trafem obu trupem, wielbiąc Boga za taką niespodziankę, mogącą według ich przekonania przynieść im co najmniej sto papierków. Ubicie rysia w kraju naszym jest w istocie nie małą niespodzianką godną umieszczenia w kronice zoologicznej, gdyż aczkolwiek był on niegdyś dość częstym, dziś dzięki dobremu gospodarstwu myśliwskiemu należy do zwierząt, które albo już się stały albo w niedalekiej przyszłości staną się tylko historycznemi. 

Jako chytry drapieżnik, ryś nie zasługuje wprawdzie na wielką sympatyą u lubownika fauny krajowej; wieść wszakże, iż już resztki jej ozdoby giną przykre poniekąd sprawia wrażenie. 

Dawniej kiedy ryś, niedźwiedź a nawet osławiony wilk jeszcze były liczniejsze, nie brakło przecież ani na trzodzie ani na zwierzynie, dziś, lubo je prawie wytępiono, nie ma zwierzyny, a co smutniejsza, obok szkodników padły najpożyteczniejsze lub wcale nieszkodliwe zwierzęta, stanowiące właściwą okrasę naszej fauny. Za zachowaniem drapieżników nikt obstawać nie myśli, jednak wytępieniu ich co do nogi, każdy sprzeciwić się musi, komu całość fauny krajowej nie jest zupełnie obojętna.

Ubite rysie zakupiono po długich targach z włościanami za 50 złr. dla hr. Włodź. Dzieduszyckiego, który jak wiadomo nie szczędzi trudów i wydatków na utworzenie przyrodniczych zbiorów krajowych. 

Grafika – tutaj.

***
Cykl powstaje przy współpracy z panem Januszem Guzikiem, który zajął się opracowaniem materiałów, zaczerpniętych z zasobów Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej, Biblioteki Cyfrowej Uniwersytetu Warszawskiego, Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Narodowej Biblioteki Austrii.

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in