Wtorek, 31 stycznia
Marcela, Marcelina, Ludwika, Ludwik, Jan, Joanna, Luiza, Ksawery

Wrócił po 28 latach i wygrywa

10.06.2011 08:51:59 top 10 10314

Edward Mucha, biegacz narciarski z Limanowej. Jesienią podjął decyzję i po 28 latach przerwy powrócił do sportu. Można go spotkać na limanowskich Bulwarach, gdzie jeździ na rolkach. Kiedyś o włos wyprzedził go Józef Łuszczek, teraz on zdobył mistrzostwo wśród amatorów.

Swoją przygodę z nartami rozpoczął jako piętnastolatek w szkółce narciarskiej w Zalesiu. Później jeździł w SKS Zasadniczej Szkoły Zawodowej i Technikum Mechanicznego w Limanowej. W czasach służby wojskowej działał w sekcji narciarskiej WKS Legia Zakopane. Wywalczył wtedy II miejsce w eliminacjach do mistrzostw świata w biegu na 10 km. Jednak Polskę na mistrzostwach reprezentował tylko zwycięzca – Józef Łuszczek – później dwukrotny medalista mistrzostw świata.

Edward Mucha wśród swoich sportowych sukcesów ma m.in. mistrzostwo Polski CRZZ juniorów w biegu na 8 kilometrów, dwukrotne wicemistrzostwo Polski CRZZ juniorów w biegu na 6 km. Był trzecim z Polaków na Spartakiadzie Armii Zaprzyjaźnionych, gdzie startował wśród najlepszych olimpijczyków i mistrzów świata. Jako najlepszy z Polaków wjechał na metę w międzynarodowym Memoriale Bronisława Czecha, gdzie wywalczył VI miejsce. Karierę sportową zakończył w 1982 r. jako srebrny medalista mistrzostw Polski w biegu narciarskim na 15 km.

– Oczywiście, że żałowałem odejścia, ale taki wtedy był czas, trudne lata 80. niesprzyjające rozwojowi kariery sportowej. Zrezygnowałem ze startów w WKS, bo m.in. obiecano mi w Limanowej mieszkanie, skończyło się jednak na obietnicy. Założyłem rodzinę, chciałem wybudować dom, pracowałem, a trudno było pogodzić pracę z wyjazdami na zawody. Dzieci też chciały mieć tatę w domu – wspomina.

Zresztą koniec kariery wiąże się z mało przyjemnym epizodem. Od kolegi dowiedział się, że trenerzy przez 7 lat jego startów w kadrze, gdzie trafił za wyniki sportowe, pobierali na jego nazwisko nowy sprzęt i odzież. Tych jednak nigdy na oczy nie widział. To przelało kielich goryczy.

Teraz jest wiernym kibicem Justyny Kowalczyk. – Jest niesamowita. Taki talent pojawia się raz na sto lat. A ona jest nie tylko utalentowana, ale też pracowita – chwali.
W tym podziwie jest też nutka żalu, bo gdy on i jego koledzy startowali, nikt nie dbał o ich odżywianie, regenerację, napoje na trasie, właściwie mogli liczyć tylko na siebie.

Po 28 latach wrócił do sportu.
– Nie sądziłem, że tak się stanie, ale namówił mnie kolega Edward Dudek – organizator Międzynarodowych Biegów Dudka. 8 stycznia wystartowałem i zdobyłem pierwsze miejsce w swojej kategorii wiekowej. W ten sposób na nowo złapałem bakcyla – opowiada.

Ruszył w kolejnych sześciu biegach składających się na Mistrzostwa Polski Amatorów w Biegach Narciarskich. Czterokrotnie zdobył pierwsze miejsce: na Biegu Dutka, Biegu Lotników, Biegu Gwarków i w biegu o Istebniański Bruclik. Tym samym wywalczył złoty medal, pokonując 90 rywali w swojej kategorii rocznika 1960–1951. Wziął też udział w tegorocznym Biegu Piastów. Trasę 50 km pokonał w 3 godziny 17 minut, 315. miejsce na 1510 zawodników może nie było wielkim sukcesem, ale liczyło się pokonanie samego siebie po tak długiej nieobecności w sporcie.

Co ciekawe startuje na nartach, które mają 30 lat, bo na nowy sprzęt zwyczajnie go nie stać.
Marzy mu się udział w skandynawskim Biegu Wazów. Na razie jednak ostro trenuje. Jeździ na rolkach po Bulwarach i dokłada do tego 50–km dystans na rowerze.

– Sport to recepta na komfort psychiczny, dzięki niemu znów czuję się spełniony – zapewnia.

(Źródło: JOMB/DTS24)

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in