Ubóstwo, bezwładne ciało i uśmiech na twarzy

17.12.2010 22:48:07 53 16195

Jacek Niedbach z Mordarki ma 11 lat i waży zaledwie 14 kg (przy wzroście 130 cm). Jego ciało jest całkowicie bezwładne. Nie potrafi chodzić ani nawet utrzymać główki. Jego rodzina ma problemy finansowe. Nie stać ich na profesjonalną rehabilitację synka. Nie mają pieniędzy nawet na specjalne, bardzo drogie mleko. Wierzą, że w magicznym okresie świątecznym ludzie dobrej woli wyciągną do nich pomocną dłoń.

Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach wystawiło diagnozę: dziecko nie chodzi i nie siedzi samodzielnie, nie kontroluje potrzeb fizjologicznych. Od czwartego roku życia mówi pojedyncze niezrozumiałe słowa.

 Tuż po narodzinach (w 1999 roku) nic nie wskazywało, że Jackowi coś dolega. Jako niemowlak normalnie się rozwijał. Gdy miał sześć miesięcy pojawiły się pierwsze niepokojące oznaki choroby. Babcia Jacka zauważyła, że jej wnuk nie rozwija się prawidłowo. Nie potrafił utrzymać główki, był bardzo osłabiony. Pojawiły się niepokojące drgania rączek. Matka chłopca, Maria Niedbach poprosiła lekarza o opinie. – Usłyszeliśmy, że czasami dzieci po prostu później się rozwijają – wspomina Pani Maria. – Trochę mnie to uspokoiło. Przecież to była opinia lekarza po zbadaniu Jacka. Niestety późniejsze miesiące nie przynosiły poprawy. Bardzo się martwiłam, ale ufałam lekarzowi. Gdy mój syn miał rok, jeszcze nie potrafił samodzielnie siedzieć. Udałam się z synem do innego lekarza. Dobrze, że pojechała ze mną siostra, bo to, co usłyszałam było dla mnie prawdziwym ciosem. „Proszę poszukać jakiegoś dobrego zakładu opiekuńczego, bo to będzie roślinka” powiedział lekarz o moim dziecku tuż po badaniu. Szybka diagnoza, wypowiedziana prosto z mostu. Dla mnie była wyrokiem, z którym trudno się było pogodzić. Myślałam, że pęknie mi serce z żalu i przerażenia. Okropne przeżycie, którego nigdy nie zapomnę. Przecież Jacuś rozwijał się prawidłowo, jak każde normalne dziecko. Często wracam do tamtych chwil.
 

Co jest Jackowi? Jego rodzice nadal nie poznali przyczyny stanu zdrowia swojego syna. Niektórzy lekarze mówią o porażeniu mózgowym. Jednak co mogło być jego przyczyną? Ciągle trwają badania i testy. Jacek ma 11 lat i w tej chwili właściwie w ogóle nie jest leczony, bo nie wiadomo jaką terapię zastosować. Lekarze proponują jedynie ciągłą rehabilitację. Rodzina podejrzewa, że stan Jacka może być skutkiem ubocznym szczepionki. Jednak lekarze wykluczają taką możliwość. – W około szóstym miesiącu życia Jacek miał kolejne szczepienie – wspomina babcia chłopca. – Jeszcze tego samego dnia był bardzo osłabiony. Nie miał apetytu. W kolejnych dniach nie było poprawy. W każdym razie wyglądał na całkiem inne dziecko niż przed szczepieniem. Potem było już tylko gorzej. Jednak według lekarzy, choroba Jacka nie ma nic wspólnego ze szczepieniem. Z drugiej strony nie potrafią jednoznacznie stwierdzić co jest przyczyną jego stanu.

 Badania genetyczne również nic nie wykazały. Jacek nie ma właściwie mięśni. Jest wychudzony. Następne badania, które miały stwierdzić zanik mięśni również nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Sytuacja materialna w rodzinie Niedbach jest fatalna. Jacek potrzebuje ciągłej opieki. W ciągu dnia zajmuje się nim babcia. Jego matka musiała pójść do pracy. Ojciec chłopca jest również od chory. Po zapaleniu mózgowym, które przeszedł w dzieciństwie nie może władać prawą ręką. To uniemożliwia mu podjęcie pracy. Na szczęście ma rentę, ale to nie wystarcza na wszystkie wydatki. Nie może też pomóc w opiece nad chorym synem. Przyszłość nie jest zbyt optymistyczna. Babcia Jacka jest starszą kobietą i coraz trudniej jest jej opiekować się chorym wnukiem. – Póki będę miała siły na pewno pomogę – dzielnie deklaruje.
 Jacek powinien pić specjalne mleko. Jedna puszka kosztuje około 45 zł, a starcza zaledwie na półtorej dnia. To zdecydowanie przewyższa możliwości finansowe rodziny. Pani Maria nie chce się uskarżać na fatalną sytuacje materialną. Jednak w domu coraz częściej brakuje pieniędzy na podstawowe potrzeby. Do tego fakt, że nie może kupić dla swojego dziecka nawet specjalnego mleka jest dla niej bardzo przygnębiające.
 Według matki dziecko nie cofa się w rozwoju, ale też nie widać żadnych postępów. Jacek rozumie polecenia. Stara się również komunikować z domownikami. Jego najbliżsi rozumieją gesty z trudem wykonywane przez Jacka. Sporo mówi im każdy grymas na twarzy i próba wydobywania dźwięków. Dzięki temu są wstanie porozumiewać się z chłopcem. Opieka nad 11-letnim dzieckiem wymaga sporo wysiłku. Jacek nie potrafili samodzielnie jeść i kontrolować potrzeby fizjologiczne. W nocy często się budzi. Mimo, że choroba pozostawiła wiele spustoszeń rodzice nie chcą, aby ich syn tracił kontakt z otaczającym go światem. Jacek przystąpił do I Komunii Św., ma również zajęcia indywidualne z nauczycielami.
 Nadchodzą święta Bożego Narodzenia. Czy dla Jacka będą szare, jak niemal całe jego życie? Uśmiech pojawiający się na jego twarzy to najwspanialszy prezent jaki daje swoim najbliższym. Rodzina otoczyła go tym, co najważniejsze: miłością i czułą opieką. Chcieliby jednak swojemu synowi dać znaczne więcej. Życie okazało się przecież dla niego bardzo okrutne. Liczą na pomoc ludzi dobrej woli, którzy zechcą podać im pomocną dłoń. Pieniądze na rzecz Jacka niedawno zaczęła zbierać Limanowska Akcja Charytatywna, do której wcześniej Państwo Niedbach się nie zgłaszali. Próbowali zainteresować swoją sytuacją różne Fundacje, jednak bez większych efektów. Rodzinie przyda się właściwie wszystko, nawet pomoc rzeczowa. – Każda udzielona pomoc będzie dla nas niezwykle ważna – mówi Maria Niedbach. – Chcielibyśmy godnie przeżyć święta Bożego Narodzenia, a potem nadal robić wszystko, aby stan zdrowia Jacka przynajmniej trochę się poprawił.
 Po kolejnych testach medycznych, Państwo Niedbach oczekują na lekarstwo sprowadzane z zagranicy. Nie wiadomo czy będzie miało jakikolwiek pozytywny wpływ na stan zdrowia chłopca. Nie wiadomo też jaki będzie koszt tego lekarstwa.
  Pieniądze na rzecz 11-letniego Jacka można wpłacać na: Stowarzyszenie Limanowska Akcja Charytatywna; Bank Spółdzielczy Limanowa nr. 53 8804 0000 0000 0021 9718 0001, z dopiskiem "JACEK".
 

Można również kontaktować się bezpośrednio z rodziną: tel. 600 746 487 (Maria Niedbach).

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in