17°   dziś 21°   jutro
Czwartek, 04 czerwca Franciszek, Karol, Kwiryna, Helga

Tragedia, o której nie wolno zapomnieć: kobiety i dzieci ginęły w płomieniach

Opublikowano  Zaktualizowano 
1 15165

W tym roku mija 80 lat od tragicznych wydarzeń we wsi Gruszowiec (gmina Dobra). W 1944 roku niemiecki okupant bestialsko zamordował bezbronnych 33 mieszkańców tej miejscowości. Wśród ofiar były kobiety i dzieci, spaleni żywcem, w przeraźliwych krzykach i cierpieniu. Jutro przed pomnikiem we wsi Gruszowiec po raz kolejny zostanie oddany hołd pomordowanym.

Tegoroczne uroczystości organizuje Rada Sołecka wsi Gruszowiec. Od wielu lat na rocznicowe obchody wybrano okres letni, gdyż wówczas można liczyć na większą ilość uczestników, niż w rocznicę, bo 1 listopada skupiamy się odwiedzaniu grobów swoich bliskich. W sobotę 10 sierpnia, obchody rozpoczną się przed pomnikiem pomordowanych o godz. 14:30.

Do tragicznych wydarzeń doszło na kilka miesięcy przed zakończeniem II wojny światowej. Informacje o postępach wojsk antyhitlerowskich dawały mieszkańcom nadzieję, że koszmar wojny wkrótce się skończy i największe niebezpieczeństwo mają za sobą. Jednak we wsi Gruszowiec wówczas dokonała się bestialska egzekucja bezbronnych mieszkańców. Z rąk niemieckich oprawców zginęły 33 osoby, w tym kobiety i dzieci. Spaleni żywcem, w przeraźliwych krzykach i cierpieniu.

Bestialski napad oddziałów niemieckich nastąpił 1 listopada 1944 roku. Wieś Gruszowiec została wybrana przypadkowo, znajdowała się po prostu przy głównej drodze prowadzącej z Limanowej do Mszany Dolnej. Masakry dokonała niemiecka karna kompania SS pod dowództwem Albrechta Matingena. Wcześniej ich samochód został ostrzelany przez partyzantów. Niemcy wpadli w szał i żądni zemsty w okrutny sposób postanowili zamordować bezbronnych mieszkańców.

Zobacz również:

Niemcy w pierwszej kolejności ostrzelali dwa osiedla Gruszowca: Granice i Wrony. Spaleniu uległo osiem domów, do jednego z nich wcześniej zamknięto ludzi. Zginęli w płomieniach, w potwornych cierpieniach. Łącznie śmierć poniosły 33 osoby. Ofiar mogło być więcej, ale część  mieszkańców uczestniczyła w tym samym czasie w nabożeństwie ku czci zmarłych, jakie odbywały się w Dobrej.

W Gruszowcu pomnikiem ku czci pomordowanych od wielu lat opiekował się Tadeusz Dudzik. Jego dziadkowie zginęli podczas pacyfikacji wsi w 1944 roku. – Mój ojciec po powrocie z przymusowych robót w Niemczech, po zakończeniu II wojny światowej, w zgliszczach spalonych odmów zbierał szczątki mieszkańców – wspominał Tadeusz Dudzik. – Zadbał o wspólną mogiłę i cały czas dbał o pamięć pomordowanych. Jako małe dziecko pamiętam jeszcze pozostałości po spalonych domach, fundamenty i piwnice. Opowieści świadków tamtych wydarzeń, ocaleni mieszkańcy jeszcze długo żyli tragedią. Mój chrzestny ojciec Jan Drąg zdołał uciec w trakcie pacyfikacji. Jego rodzice i rodzeństwo zostało spalone żywcem. Po wojnie często tutaj przyjeżdżał. Wraz z moim ojcem zawsze mi mówił, że po ich śmierci mam się zająć miejscem pamięci. Staram się jak najlepiej to wykonywać, żeby następne pokolenia wiedziały co tutaj się wydarzyło. Ofiarami byli prości i bezbronni ludzie, którzy nikomu nie zagrażali.

  

Zamordowani 1 listopada 1944 roku we wsi Gruszowiec:

Katarzyna CYCOŃ lat 44 

Antoni CZYRNEK lat 65 

żona Katarzyna lat 64 

córka Anna lat 21 

Józef DRĄG lat 49 

żona Anna lat 39 

córka Anna lat 17 

córka Helena lat 12 

syn Antoni lat 9 

córka Maria lat 5 

syn Józef lat 2 

Szymon DUDZIK lat 53 

żona Maria lat 49 

syn Stanisław lat 2 

Maria JAKUBIEC lat 49

syn Andrzej lat 17 

córka Anna lat 13 

córka Janina lat 7 

Helena JAKUBIEC lat 56 syn 

Jan lat 26 Anna KUBOWICZ lat 64 

syn Wojciech lat 27 

syn Jan lat 23 

Marcin KUBOWICZ lat 35 

Józef KUCHTA lat 40 

żona Katarzyna lat 33 

Antoni MIŚKOWIEC lat 23 

Michał PALKIJ lat 34 

żona Maria lat 28 

córka Zofia lat 3 

Jan PAWLAK lat 56 

żona Aniela lat 56 

córka Stefania lat 19

Komentarze (1)

Magdalena456
2024-08-13 14:03:05
0 1
Myślę że gdyby pan Dudzik się interesował matka za życia utrzymywał z nią kontakt, to dzisiaj miałby prawdziwe informacje, a nie jakąś namiastkę i jeszcze pomylone fakty. Myślę również że upamiętnienie mszą i modlitwą takiej tragedii było jak najbardziej uzasadnione natomiast nie rozumiem tej biby grubo zakrapianej wódą i spiewem po mszy. Jest mnóstwo innych okazji do biesiadowania, myślę że starsze panie i starsi panowie którzy w tym uczestniczyli mogli by mieć więcej rozumu. Smażenie się żywcem, śmierć ludzi w męczarniach i katuszach to raczej nie jest wesoła okazja do świętowania na taką skalę. Oszczędzic sobie można było śpiewów szła dzieweczka do laseczka itd zacofanie wstyd i żenada Polak potrafi
Odpowiedz
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Tragedia, o której nie wolno zapomnieć: kobiety i dzieci ginęły w płomieniach"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in