Spotkanie ze znanym polskim pisarzem
W limanowskiej Miejskiej Bibliotece Publicznej – w ramach współpracy z ogólnopolskim projektem Dyskusyjnych Klubów Książki – odbyło się spotkanie autorskie z Wojciechem Kuczokiem, jednym z najbardziej znanych i poczytnych polskich pisarzy.
Na początek spotkania autor – po okolicznościowych powitaniach, prezentacjach i uprzejmościach – zaprezentował zdjęcia związane z tą pasją i w ogóle podróżami. Nie żyłbym, gdyby nie reisefieber – podkreślił w pewnym momencie. Opowiedział też o premierze nowej książki ( „Poza światłem”), która tematycznie w dużej części osadzona jest właśnie na speleologii oraz związanym z nią podróżami i eksploracjami. Książka ma trochę inny charakter niż te wcześniejsze. Jest tylko po części literacka, bo tak naprawdę głównie dokumentuje moje poczynania z tych okresów w których książek nie piszę. I odpowiada na pytanie, co robię kiedy ich nie piszę. Jest to w głównej części rzecz poświęcona moim peregrynacjom podziemnym. Raczej więc jest to kalendarium z moich przygód po części metafizycznych, po części sportowych i turystycznych. Ale bardziej sprawozdanie z ucieczki od ludzkości, ucieczki od kultury, do natury właśnie. A żeby w jakiś sposób uatrakcyjnić fabularnie i narracyjnie tę książkę – postanowiłem że będzie się ona składała z dwóch części: pierwsza to będą jeszcze takie paraliterackie próby zbeletryzowanego eseju poświęconego rozmaitym metropoliom w których się znalazłem oraz życiu w mieście. Potem jest taki mikropoemacik prozą, który łączy te dwie części i zapowiada ucieczkę. No a druga część to już są teksty poświęcone właściwie naturze. A w środku książki będzie wkładka z kilkudziesięcioma fotografiami, głównie z jaskiń odkrytych przeze mnie w ciągu ostatnich lat. Autor powiedział też w kilku zdaniach o planach na kolejną książkę (Będzie to zbiór miniatur – opowiadań poświęconych XIX wiecznemu Górnemu Śląskowi z frazą stylizowaną właśnie na XIX-wieczną prozę). Następnie zaprezentował kilkanaście krótkich fragmentów Poza światłem (smakowite, bardzo smakowite…). Potem już była dyskusja.
Jak wspomina galę rozdania NIKE 2004? Pamięta co wtedy, po ogłoszeniu wyniku, pomyślał? Ja tam sobie golnąłem dla kurażu jakąś setkę. I jak pierwszy raz wyszedłem na scenę – gdy autorzy się prezentowali – to jeszcze byłem w dobrej formie. Potem jak szedłem odebrać NIKE Czytelników, to już czułem lekkie zdenerwowanie (trzeźwiałem?). A kiedy trzeci raz wyszedłem na scenę, by odebrać główną NIKE, byłem już skandalicznie trzeźwy i cały stres wrócił. Bałem się, żeby nie zemdleć publicznie, bo to było na żywca transmitowane przez telewizję. Pomyślałem, że głupio byłoby stracić przytomność w świetle kamer z powodu stresu i onieśmielenia. Bardzo zmieniło się jego życie po sukcesie „Gnoju”, a potem filmu „Pręgi” (osadzonego scenariuszowo na motywach z „Gnoju”)? To co bezpowrotnie straciłem – jak oceniam to z perspektywy czasu – to taki status literackiego amatora: miłośnika literatury i pisarza „z natchnienia”, a nie „z zawodu”. I to jest taka sytuacja do której chwilami tęsknię: żeby nie było konieczności, żeby zawsze była taka dobrowolność pisania. NIKE rzeczywiście umożliwiła mi przejście na zawodowstwo. To była najbardziej radykalna zmiana. Zwiększyła się też częstotliwość wyjazdów na spotkania autorskie, zwłaszcza zagraniczne. Ponadto reszta pozostała bez jakiegoś szczególnego tąpnięcia. A popularność i rozpoznawalność nie doskwierała, szczególnie wtedy, po tych literacko-filmowych sukcesach? Raczej nie, raczej bywała zabawna. Okazało się po NIKE: mimo że nie pojawiałem się w mediach, to parę osób rozpoznało mnie w takich nietypowych miejscach – gdzieś na jakimś parkingu czy np. na wakacjach w Afryce. W promieniach słonecznych wyszła pani w bikini, prosto z wody, jeszcze ociekając nią, podeszła do mnie, pytając czy ja to ja. Straciłem właściwie wtedy poczucie tożsamości do tego stopnia, że nie wiedziałem co jej powiedzieć.
Co sądzi o nieustanne porównywanie narracji „Gnoju” z wątkami autobiograficznymi i łączenie treści książki z życiem osobistym: Tutaj po raz pierwszy w mojej książce pojawiła się narracja pierwszoosobowa. A czytelnik często ma skłonności do utożsamiania autora z narratorem pierwszoosobowym. Oczywiście w przypadku „Gnoju” było to trudne do zniesienia ze względu na postać, którą wykreowałem, bo to była jednak postać ofiary, która dostała w życiu wiele niezasłużonych razów. I być może dlatego łatwo było mnie sobie wyobrazić jako ofiarę. Na pewno znacznie przyjemniejsze było to przy „Spiskach” gdy pierwszoosobowy narrator opisuje swoje np. perypetie erotyczne. Często tak bywa, że jeżeli autor pisze „ja” to czytelnik myśli, że pisze o sobie. Było też pytanie właśnie o wątki erotyzmu we współczesnej literaturze polskiej, bardzo rzadko podejmowany (Kuczok jest tutaj samotną latarnią na pustyni tej tematyki): Zastanawiałem się nad tym często i dyskutowałem z moimi przyjaciółmi pisarzami: Januszem Rudnickim czy Radkiem Kobierskim. I obu im gdzieś tam próbowałem wchodzić na odciski i prowokować do podejmowania wątku seksualności ludzkiej i nie zapominali o tym, że to jest coś więcej niż przyprawa do próz. Pytano go też o metodykę pracy nad tekstem literackim: To zależy nad czym pracuję. Jak pracuję nad kilkoma rzeczami jednocześnie to siadam o 6-7 rano i z godzinę, dwie piszę np. jakąś prozę. Potem sobie robię przerwę na śniadanie i dobrze jest, jeżeli wracam do pracy na kolejne dwie godziny nad jakimś tekstem użytkowym czy zamówionym do prasy – albo o winie, albo o piłce, albo o kinie, albo o czymkolwiek innym. Dbam o to, żeby nie przekraczać, co zabrzmi pewnie haniebnie, ośmiogodzinnego tygodnia pracy. A inspiracje literackie, książki które go ukształtowały? To się cały czas zmienia. Ma też na mnie wpływ to, co czytam na bieżąco. Dlatego nie mogę powiedzieć żeby moi ulubieni pisarze sprzed 20 lat, np. Witkacy czy Gombrowicz, nadal byli moimi patronami. Choć oczywiście gdzieś podświadomie bardzo często sięgam do takich swoich zachwytów młodzieńczych. Do tej perspektywy, też językowej, do takiego pomysłu na polszczyznę jaki oni mieli i do ich dystansu i ironii, bo to jest to, co stanowiło o ich prozie. Mistrzowie ironii w języku polskim zawsze byli dla mnie najważniejsi.
Zobacz również:
Miasto bez dworca. Zamiast poczekalni i toalet powstanie parking?
IMGW ostrzega: Nocne burze z gradem i wiatrem do 100 km/h
Jak, jako krytyk filmowy, ocenia współczesną kinematografię polską: Kondycję polskiego kina można ocenić po naszej obecności na festiwalach filmowych klasy A: nie ma nas ani w Cannes, ani w Wenecji, ani w Berlinie od niepamiętnych czasów. (…)Niestety, w polskim kinie rządzą producenci.
Z którego filmu jest bardziej zadowolony: „Senności” czy „Pręg”? Na pewno najbardziej z pierwszej, dziecięcej części „Pręg” i niektórych fragmentów z „Senności” czyli z połowy filmu tego i połowy drugiego mniej więcej. Mam nadzieję, że najlepszy film mam przed sobą. Prawdą, że od 15. roku życia prowadzi dziennik? Prawdaż. Ale to nie jest twórczość literacka. Jest to bardziej po to, żebym swoje życie mógł przeżywać w dowolnym momencie, kiedy mam ochotę na to, żeby cofnąć się do przeszłości. Żebym mógł ją sobie w jakiś sposób odtworzyć. To jest moja pamięć. Znaczny fragment dyskusji oscylował też wokół następnej pasji Kuczoka czyli piłki nożnej. Autor „Gnoju” podzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi kondycji (dychawki raczej – jak idzie o ścisłość) polskiej piłki (reprezentacyjnej i klubowej), jej sportowych (anty)wyników, miłości do Ruchu Chorzów, kibicowania. Polski kibic jest nieszczęsny. Jest kibicem najbardziej udręczonym. Jesteśmy chyba największym powierzchniowo państwem w Europie odwrotnie proporcjonalnym w stosunku do naszych nędznych wyników. Bodaj tylko Grenlandia jest od nas większa i ma gorsze wyniki w piłce nożnej, o ile w ogóle tam piłka w ogóle istnieje… Dyskusja zeszła też trochę na wątki osobisto-rodzinne pisarza, m.in. przenosiny na wieś. Wieś dla mnie to błogosławieństwo wielkie i chyba już nigdy do miasta nie wrócę. Nie ma takiej możliwości. A zakończyła ją, bo i jak inaczej, speleologia i jaskinie. To moja pasja „od zawsze”. Zaczęła się w latach dziecięcych. I to jest w sumie moja podstawowa działalność. Nie wyobrażam sobie życia bez gór i bez jaskiń, a mogę sobie wyobrazić życie bez pisania. Pamiętam nawet życie bez pisania, a nie pamiętam życia bez chodzenia po jaskiniach. To daje duży komfort psychiczny, kiedy można opuścić „ziemski padół”, na powierzchni ziemi zostawiać wszystkie swoje problemy w plecaku i na paręnaście godzin schodzić w inny wymiar, do zupełnie innej rzeczywistości, gdzie liczy się tylko to, co tu i teraz, a do tego jeszcze można tam dokonywać bardzo spektakularnych odkryć geograficznych, co na powierzchni nie jest już takie łatwe i oczywiste. (…) Tą nową książkę „Poza światłem” napisałem właśnie, żeby odpowiedzieć na to pytanie: skąd się wzięła moja pasja jaskiniowa i dlaczego ja lepiej się czuję pod ziemią niż wśród ludzi. (…) Dzisiaj w drodze do Limanowej przespacerowaliśmy się na Luboń nad Rabką. No i zauważyłem że tam przy Perci Borkowskiego jest jakichś monstrualnych rozmiarów osuwisko i bardzo się dziwię, że tam jest znaleziona tylko jedna mała jaskinia. No niemożliwe, żeby przy tak potężnym osuwisku, przy tylu rowach zapadliskowych mogła być tam tylko jedna 20-metrowa jaskinka. Przyjadę tam zimą i poszukam wytopów. Tak jest najłatwiej jaskinię odkryć: w mroźne, śnieżne dni namierza się wytopy – w jaskiniach jest stała temperatura dodatnia przez cały rok. I zimą po prostu śnieg się wytapia i tak można zlokalizować takie miejsca. Chciałbym tam odkryć jakąś poważną jaskinię.
Spotkanie (oficjalne) zakończyło podpisywanie książek i dyskusje z autorem.
***
Trudno robić jakąś osobową wiwisekcję autora po pierwszym, dwugodzinnym chyba spotkaniu z Wojciechem Kuczokiem. Na pewno jest człowiekiem rozmownym, posługującym się żartem, często wysublimowanym (tak, jak i na kartach swych książek). Mówi ciekawie nie tylko o sobie i swoich dokonaniach. Udziela inteligentnych, wyważonych odpowiedzi. Powyższe cytaty to tylko wybrane wątki z szerszej, werbalnej narracji autora na spotkaniu.
Im człowiek większego formatu, tym skromniejszy, bardziej normalny, kontaktowy, bez barier. – podsłuchaliśmy, jak oceniała go jedna z uczestniczek spotkania. Chyba trafiła w punkt.
Dziękuję Wam za zaproszenie. Mam nadzieję, że mnie lubicie. – wpisał m.in. do bibliotecznej kroniki zdobywca NIKE 2004.
Wojciech Kuczok. Chorzowianin. Prozaik, scenarzysta, krytyk filmowy, speleolog. Autor głośnych powieści „Gnój” (Nagroda NIKE 2004, Nagroda NIKE Czytelników 2004, nagroda PASZPORT POLITYKI 2003), „Senność” (zekranizowana, przełożona na język niemiecki i rosyjski) oraz „Spiski” (2010). „Gnój” przełożono na 15 języków. Na podstawie tej książki autor napisał scenariusz do filmu „Pręgi” w reżyserii Magdaleny Piekorz z Michałem Żebrowskim, Janem Fryczem i Agnieszką Grochowską w rolach głównych (nagroda główna Złote Lwy 2004 na Festiwalu Filmowym w Gdyni). Ponadto pisuje eseje i felietony do prasy. Jest wielkim kibicem Ruchu Chorzów. Zna się na winach.
Źródło: Sławomir Łużny (Miejska Biblioteka Publiczna w Limanowej)
Może Cię zaciekawić
Plan ogólny: ruszają konsultacje. Sprawdź harmonogram spotkań
Rozpoczyna się procedura konsultacji społecznych projektu planu ogólnego gminy Limanowa wraz z prognozą oddziaływania na środowisko. Konsultacje...
Czytaj więcejPodłęże-Piekiełko: powstaje estakada przy węźle kolejowym
Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. poinformowała w mediach społecznościowych o przebiegu prac na początkowym odcinku nowej trasy kolejowej w...
Czytaj więcej"Pożar" opon i sprzętu AGD na romskim osiedlu
Zgłoszenie o pożarze w Koszarach na terenie gminy Limanowa wpłynęło do służb w piątek (21 sierpnia) kilka minut po godzinie 23:00. Na terenie ...
Czytaj więcejOdeszli w ostatnich dniach...
23 sierpnia 2026 r. śp. Franciszek Górka, 92 lata (Limanowa) Msza święta żałobna zostanie odprawiona w kaplicy na cmentarzu komuna...
Czytaj więcejSport
Drugi sezon w centralnej lidze rozpoczęty
Początek spotkania nie układał się po myśli gospodarzy. Z każdą kolejną minutą limanowski zespół prezentował się jednak coraz lepiej i ...
Czytaj więcejDwie zawodniczki Limanovii w Wiśle Kraków. Kolejne transfery z Limanowszczyzny
Julia Gołąb pierwsze piłkarskie kroki stawiała w AKS Ujanowice. Następnie przez dwa sezony reprezentowała barwy Limanovii, a teraz przenosi s...
Czytaj więcejTurbacz w formie. Skuteczny Krzysztof Piekarczyk.
W drugiej połowie dwa gole dla gości zdobył Krzysztof Piekarczyk. 31-letni zawodnik w tym sezonie ma już na kocie trzy trafienia. KOLEJ...
Czytaj więcejHarnaś liderem z kompletem punktów. Piłkarski pogrom w Tymbarku.
HARNAŚ TYMBARK – CZARNI CZARNY DUNAJEC 8:0 (3:0) M. Sobczak 2,19, Kuziel 5, Hybel 69,72, J. Urbański 78, M. Kordeczka 84,85. HARNAŚ: ...
Czytaj więcejPozostałe
Woda już bezpieczna. Sanepid wydał komunikat po badaniach
Dzisiaj (24 sierpnia) Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Limanowej wydał komunikat w sprawie jakości wody pochodzącej z wodociągu wiejskie...
Czytaj więcejUtknęła w płocie. Sarna uwolniona przez strażaków
W niedzielę (23 sierpnia) kilkanaście minut przed godziną 19:00 służby otrzymały zgłoszenie dotyczące zwierzęcia uwięzionego w ogrodzen...
Czytaj więcejNocne lądowanie śmigłowca LPR - pomoc dla 75-latki
W niedzielę (23 sierpnia) tuż po godzinie 22:00 służby otrzymały zgłoszenie dotyczące konieczności zabezpieczenia lądowiska dla śmigło...
Czytaj więcejArtysta, więzień Auschwitz i powstaniec. Jutro obchody rocznicy
Obchody rocznicowe zaplanowano na wtorek (25 sierpnia). O godzinie 11:00 w Bazylice Matki Boskiej Bolesnej w Limanowej odprawiona zostanie msza świę...
Czytaj więcej






Komentarze (3)
Wypadało by zapoznać się z literaturą jaskiniową lub z jednym z dwu klubów stale eksplorujących w Beskidach.
Na Luboniu jest 14 jaskiń, osuwisko wyeksplorowane przez pokolenia grotołazów. Ewentualnie można by walczyć o przedłużenie.
Jeśli reszta tych 'odkryć' jest w tym stylu to lepiej iść na piwo niż wyważać już otwarte drzwi.
Z przechwałkami na temat znalezienia jaskini na Luboniu może być podobnie jak z Malinowską Studnią gdzie zdobywca Nike „odkrył” na krótko nową jaskinię.
W skrócie „odkrył” obiekt nad którym pewien klub pracował ciężko od miesięcy.
A wystarczyło doczytać, zorientować się w temacie u osób mających o jaskiniach pojęcie, a nie uprawiać jaskiniowego piractwa.
Czego oficjalne zapowiedzi usłyszeli uczestnicy spotkania w Limanowej.
Kolego Wojtku, wypadało by się zgłosić do klubu który zajmuje się typowo Beskidami.
Wiesz o jaki klub chodzi widzieliśmy się na Spotkaniu Eksploratorów Jaskiń Beskidzkich.
W tej chwili na Luboniu jest 6 nowych obiektów, jak chcesz możesz działać gdzie chcesz (nawet eksplorować znane obiekty) ale daj znać żebyś nie odkrył to co jest odkryte i aby potem wszyscy po Tobie nie jechali.
Pozdrawiam proszę o kontakt.